Nadszedł długo oczekiwany dzień operacji, która w dłuższej perspektywie miała w pełni przywrócić moją sprawność ruchową. Niedziela, 3 lipca – nie tak wyobrażałem sobie początek wakacji… Zgodnie z ustaleniami zjawiłem się przed godziną ósmą w klinice Osteon w Legionowie. Po załatwieniu formalności pożegnałem się z tatą i poszedłem zająć swoje łóżko.

Operacja

Bardzo szybko zjawił się anestezjolog i przeprowadził ze mną wywiad, który pozwolił mu dobrać odpowiednie znieczulenie. Na wstępie poczęstował mnie czterema pigułkami ze swojej magicznej walizki. Chwilę po nim przyszedł Maciek – mój lekarz i oznajmił, że na salę operacyjną wjadę jako pierwszy (na ten dzień zaplanowanych było 5 zabiegów). W oczekiwaniu na rozpoczęcie rekonstrukcji więzadła oglądałem telewizję i w pewnym momencie poczułem się jakoś dziwnie. Trochę kręciło mi się w głowie. Anestezjolog oznajmił mi, że za 5 minut zaczynamy i żebym skorzystał jeszcze z toalety. Wstałem z łóżka i idąc korytarzem miałem wrażenie dokładnie takie, jak po kilku piwach. Na salę operacyjną wszedłem już z pomocą anestezjologa, ponieważ nie mogłem iść prosto.

Głupi jaś (te cztery tabletki, które połknąłem) sprawił, że miałem niezły odjazd. Mimo, że byłem cały czas przytomny, nie pamiętam zastrzyku w kręgosłup, czy założenia wenflonu. W ogóle cała operacja wydała mi się znacznie krótsza (faktycznie trwała 45 minut). Nie zorientowałem się nawet kiedy straciłem czucie w nogach – nagle zaczęło się krojenie. Cały czas miałem podgląd na monitor, na którym widać było wnętrze mojego kolana. Pamiętam niestety tylko pojedyncze fragmenty – wiercenie dziur w kościach, uderzenia młotkiem, zmianę pojemników z wodą, wieszak z kroplówką. Pod koniec odzyskałem nieco świadomość, kiedy Maciek pokazał mi na ekranie, jak wygląda moje nowe więzadło. Ruszając kolanem wyjaśnił, że odzyskałem pełną stabilność. Zdziwiłem się, gdy odsunięto parawan – zobaczyłem swoją nogę uniesioną wysoko do góry – dziwne wrażenie, bo zupełnie nic nie czułem i myślałem, że leży poziomo. O godzinie 10:15 było po sprawie i już leżałem w łóżku. Doktor przyszedł do mnie i powiedział, że operacja udała się bardzo dobrze. Był zadowolony, ponieważ nie trzeba było szyć ani wycinać łąkotki – wystarczyło oczyszczenie i lekkie wyrównanie. Ucieszyła mnie ta wiadomość.

Tak, jak wspominałem we wpisie o przygotowaniach do operacji ACL, rekonstrukcję przeprowadzono z zastosowaniem przeszczepu allogenicznego (materiał pochodził ze ścięgna Achillesa z banku tkanek). Stabilizacja nowego więzadła została przeprowadzona za pomocą biowchłanialnych śrub w systemie Bilok. Bardzo przekonała mnie ta metoda – po pierwsze nie ma dodatkowej ingerencji chirurgicznej w inne, zdrowe tkanki organizmu, a po drugie ścięgno Achillesa jest najmocniejszym ze wszystkich możliwych. Rehabilitacja przebiega podobno też znacznie sprawniej – o tym opowiem Wam w trzecim wpisie o mojej kontuzji. Na temat metody wykonania rekonstrukcji jest kilka opinii, ale na coś trzeba się zdecydować. Dr Ambroziak potrafił podać konkretne argumenty, które spotkały się z moją aprobatą. Dodatkowo rehabilitantka, której ufam również potwierdziła, że przy obecnym zaawansowaniu medycyny, metoda allogeniczna jest najlepszą rzeczą jaka może mnie spotkać. Jestem przekonany, że mieli rację.

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć, jak wygląda taka operacja, to polecam film z zabiegu rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego (ACL) z zastosowaniem przeszczepu allogenicznego wykonywanego przez dr. Macieja Ambroziaka. Oczywiście nie jest to moja noga, ale czynności wyglądają bardzo podobnie.

Pierwsza doba po operacji

Jak tylko znalazłem się z powrotem w łóżku odzyskałem pełną świadomość. Około 12 pielęgniarka przyniosła obiad i herbatę, co bardzo mnie ucieszyło, bo od wieczora nie jadłem i nie piłem. Co jakiś czas zmieniano mi okład z lodu oraz ściągano krew ze strzykawki, która była podłączona do drenu w kolanie. Oglądałem jazdę drużynową na czas w Tour de France i czekałem, kiedy zejdzie mi znieczulenie. Trzymało bardzo długo, bo aż do 19. Jak tylko odzyskałem władzę w nogach, poszedłem o kulach do toalety. Trochę bałem się, że nie będę mógł spać z powodu bólu. Koledzy, którzy przechodzili taką operację, straszyli mnie niewyobrażalnymi katuszami przez pierwsze pięć dni po zabiegu. U mnie, przynajmniej na początku nic takiego nie miało miejsca. Wieczorem dostałem kolację i kroplówkę. Spałem bardzo dobrze. O piątej rano przyjąłem drugi raz kroplówkę, o 7:30 przyszedł właściciel kliniki – dr Jasielski i wyjął mi dren oraz pomógł założyć stabilizator. Przed wyjściem dostałem wypis ze szpitala, płytę DVD z filmem z operacji oraz receptę na antybiotyki, leki przeciwzapalne oraz zastrzyki przeciwzakrzepowe. O ósmej, czyli 24 godziny od zjawienia się w klinice, byłem już w drodze do domu.

Dwa tygodnie zwolnienia

Wejście na trzecie piętro sprawiło mi trochę problemu, więc z ulgą położyłem się do łóżka. Według zaleceń lekarza, do zdjęcia szwów powinienem ograniczyć chodzenie do minimum i dać nodze odpocząć – trzymać ją na podwyższeniu i chłodzić lodem.

Pierwszy dzień w domu minął całkiem nieźle, wieczorem miałem lekki stan podgorączkowy. Drugiego dnia po operacji odwiedziłem Maćka na wizycie kontrolnej i zmianie opatrunku. Doktor wykonał punkcję i ściągnął płyn z kolana, żeby obrzęk był mniejszy. Powiedział, że wszystko goi się bardzo dobrze. Tego dnia wieczorem czułem się słabo – dostałem gorączki, która jednak dość szybko przeszła i spałem znakomicie. Środa i czwartek minęły bardzo dobrze – ból był minimalny, po prostu sobie odpoczywałem. Chodzenie do toalety o kulach nie sprawiało mi problemu. Wieczorem zmieniłem opatrunek. Kolano było mocno spuchnięte. Miałem nadzieję, że kolejne dni przyniosą dalszą poprawę.

Niestety w piątek wszystko było dobrze, tylko jak leżałem. Podczas chodzenia miałem uczucie, że krew buzująca w kolanie zaraz rozsadzi mi nogę. Ciśnienie mijało po jakimś czasie przebywania w pozycji stojącej. Sobota nie przyniosła poprawy – noga wyglądała jak bania, a wycieczki do toalety powodowały ogromny ból w okolicach jednej z zaszytych ran. Po południu nie byłem w stanie w ogóle wstać, bo wyjście z łóżka kończyło się sinieniem stopy i zalaniem się potem. Sikanie do butelki, mycie zębów w misce… Współczuję wszystkim, którzy przez to przechodzili. Zadzwoniłem do mojego lekarza – powiedział, że nie jest to nic nadzwyczajnego, ale przydałaby się punkcja, żeby zmniejszyć obrzęk. Umówiliśmy się na wizytę w poniedziałek. Noc minęła dobrze dzięki środkom przeciwbólowym. Niedziela była jeszcze gorsza. Lód dawał ukojenie tylko na chwilę, a każde ułożenie nogi poniżej poziomu rozsadzało kolano. Wycieczka do toalety kończyła się pełzaniem po podłodze wlokąc za sobą nogę – wszystko, aby tylko ograniczyć ból. Wieczorem pierwszy raz od trzech dni coś drgnęło. Przy lekkim opuszczeniu nogi nic się nie zadziało, a opuchlizna minimalnie zmalała. Oby to był przełom – pomyślałem.

W poniedziałek zgodnie z planem pojechałem na punkcję, ale okazało się, że w środku kolana jest sucho i wszystko goi się bardzo dobrze. Cierpienie powodował podskórny siniak koło szwu, który w tym miejscu był uciskany przy zwiększonym ciśnieniu krwi. Informacja o tym, że nie ma krwiaków, zakrzepów i ogólnie nieprawidłowości podbudowała mnie psychicznie. Z dnia na dzień robiło się coraz lepiej. Krótkie przechadzki o kulach były co prawda bolesne, ale dało się wytrzymać. Wreszcie mogłem zacząć napinać izometrycznie mięsień czworogłowy uda. Kryzys minął – teraz musiało być już tylko lepiej! W czwartek rano zdjęto mi szwy i tym samym zakończyła się „medyczna” część przygody z kolanem. Teraz wszystko w rękach rehabilitantki, a przede wszystkim mojej ciężkiej kilkumiesięcznej pracy…

O postępach związanych z powrotem do sportu będę pisać na bieżąco w osobnym wpisie. Co jakiś czas go zaktualizuję, więc zainteresowanych zapraszam do odwiedzin.

Film oraz zdjęcia z sali operacyjnej pochodzą ze strony doktora Macieja Ambroziaka.

  • Żaba

    heheh Chomiczku dziamgałeś piguły przed operacją :)
    Jak zawsze trzymam kciuki za szybki powrót do formy!!!

  • W piłkę to trzeba umieć grać, a jak nie to siedzieć w domu :)

  • Kasia

    Cześć! Na początku wielkie dzięki za artykuł.. wszyskie inne opisy jakie znalazłam zawierały tylko o ile można zgiąć kolano w którym tygodniu..
    Sama mam zaplanowany zabieg na 25.10 i z jednej strony cieszę się, bo wreszcię będę mogła normalnie egzystować, ale zaczynam się denerwować drogą która mnie czeka. Mógłbyś dać mi jakieś rady jak przetrwać pierwszy tydzień (poza ciągłym dostępem żelek chłodzących ;) )? Po ilu dniach da się wytrzymać kilka godzin z nogą w dole? I co powinnam wiedzieć o czym nie mam pojęcia?

  • @Kasia: Nie ma co się denerwować – po operacji będzie już z górki. Teraz niby możesz coś robić bez większych problemów, ale to oczekiwanie na zabieg jest kiepskim okresem. Z tą normalną egzystencją to trochę potrwa niestety – tak od razu po operacji nie będzie wspaniale… Co do przetrwania pierwszego tygodnia – z opowiadań kolegów słyszałem, że jest fatalnie. Ale u mnie było nieco inaczej – początkowe dni były niezłe – nie bolało zbyt mocno, nie było dramatu. Tak jak napisałem fatalnie było dokładnie tydzień po operacji przez trzy-cztery dni. Jak przetrwać? Ideałem jest opieka kogoś bliskiego, kto pomoże Ci w jak największym stopniu zminimalizować konieczność chodzenia. U mnie opuszczenie nogi przez pewien okres było nie do wytrzymania. Ale każdy przechodzi to chyba nieco inaczej – także głowa do góry! Chociaż pewnie bezboleśnie nie będzie. Trzymaj się ciepło!

  • Pablo

    Siemanko Michał. Dzięki za szczegółowy opis operacji. Ja też po zerwaniu ACL (piłka nożna) trafiłem do dr Ambroziaka. Na razie spoko, jestem 2 miesiące po pierwszej artroskopii (szycie łąkotki, oczyszczenie kolana, nieudana próba termoablacji). Za jakieś 2 tygodnie czeka mnie u dr Ambroziaka rekonstrukcja. Cały czas się waham co do metody (czy z użyciem własnego materiału czy allograftu). Czy mógłbyś napisać jak się czujesz i jak funkcjonujesz teraz, po pół roku od rekonstrukcji? To bardzo cenna informacja dla mnie i, jak myślę, dla wielu osób w podobnej sytuacji. Będę bardzo wdzięczny za Twoje wrażenia/opinię.

  • ewa

    witaj Michał, gratuluję strony, wielu ludziom dałeś dużo informacji, ja również zerwałam ACL i przechdzę I część Twojej przygody – rehabilitacja „przed”, wiem że opisywałeś swoje ćwiczenia, ale czy możesz ew opisać szczegółowo co sama w domu mogę zrobić przez ten okres przed operacją? jakie ćwiczenia, ew basen…dzięki

  • ewa_11111

    witajcie, 12 tygodni temu przechodziłam rekonstrukcję ACL dr. Cholewiński – polecam świetny fachowiec, sam doktor polecił mi allograft i miał rację, ja na dzień dzisiejszy nie żałuję. Sam zabieg przeszłam dobrze- przebywałam w szpitalu 24 godziny, w domu przez 3 dni na środkach przeciwbólowych. Teraz rehabilitacja. Jak na 2 i pół miesiąca po zabiegu jest rewelacyjnie. W najbliższych dniach wracam do pracy (przy biurku) Pozdrawiam wszystkich ACL-owców.

  • @Pablo: Przepraszam umknął mi Twój komentarz i domyślam się, że jesteś już po zabiegu. Daj proszę znać na co się zdecydowałeś. Ja jestem zadowolony z przebiegu mojej rehabilitacji – teraz po ponad siedmiu miesiącach wracam do życia. Biegam na nartach, chodzę na siłownię, głębokie czucie wróciło – bez problemu staję na dużej dmuchanej piłce. Jest coraz lepiej, chociaż wciąż czuć, że noga działa inaczej niż zdrowa. Niedługo opublikuję trzeci wpis na ten temat z przebiegiem całej rehabilitacji. Powodzenia!
    @ewa: Dziękuję za miłe słowa. Przed Tobą długa droga i niestety nie jest to nic przyjemnego. Szczegółowo nie będę opisywać ćwiczeń, ponieważ uważam, że najlepiej jest zaufać rehabilitantowi i z nim pracować. Myślę, że taka osoba najlepiej będzie wiedziała co można robić, a czego nie – oprócz zerwania więzadła przedniego krzyżowego można mieć uszkodzoną łąkotkę i więzadła boczne – w każdym przypadku okres przed rehabilitacją będzie wyglądać inaczej. Życzę Ci powodzenia i dużo wytrwałości.
    @ewa_11111: Ja jestem już 7,5 miesiąca po operacji i wracam do coraz większej aktywności. Za miesiąc stanę pierwszy raz na nartach zjazdowych, a na razie uskuteczniam wersję biegową. Powodzenia i daj znać za jakiś czas w komentarzu jak przebiega Twoja historia!

  • Jarek5566

    Michał, czyli po siedmiu miesiącach czujesz się mniej więcej tak jak przed operacją? czy lepiej? Mam nadzieję tylko, że ten specjalista od rezonansu prawidłowo zdiagnozował Ci zerwanie więzadła i faktycznie musiałeś zrobić tą operację.

  • @Jarek5566: Za kilka dni minie dokładnie dziewięć miesięcy od operacji. Jest lepiej niż przed operacją – wracam do pełnej aktywności sportowej. Tydzień temu pierwszy raz byłem na nartach. Jeździłem bez stabilizatora, wszystko działa, jeszcze nie obciążam tak lewej nogi jak prawej, ale cieszę się, że nie ma strachu. Za rok wrócę do ścigania! Noga oczywiście zachowuje się inaczej niż zdrowa, ale jestem pełen optymizmu po tym wyjeździe. A rezonans był prawidłowy – widziałem na filmie strzępy mojego starego więzadła i wszczepione nowe. Więc operacja jak najbardziej była konieczna. Niedługo umieszczę trzecią część wpisu o mojej kontuzji.

  • Wojtek

    Czesc,trafilem w sumie przypadkiem na Twoja strone,szukajac informacji nt rekonstrukcji z uzyciem allograftu.Mam do Ciebie pytanie-czy byla to rekonstrukcja z wykorzystaniem metody jedno,czy dwupęczkowej?
    pozdrawiam i powodzenia w powrocie do sportu;)

  • Adam

    Witaj, mam podobny problem co Ty jakiś czas temu, otóż mam zerwane więzadła krzyżowe przednie w lewym kolanie, powiedz mi co sądzisz o tym, że lekarz , który mnie prowadzi, nie zaleca mi po zabiegu w chodzeniu w stabilizatorze, zabieg mam 8 maja, nie wiem co o tym myśleć. Widzę , że masz doświadczenie z tym problemem dlatego zapytałem.
    Pozdrawiam Adam

  • @Wojtek: Aż wstyd się przyznać, ale szczerze mówiąc, nie wiem czy była to metoda jedno, czy dwupęczkowa.
    @Adam: Wydaje się to dziwne, jeśli w ogóle miałbyś nie używać stabilizatora. Chyba, że chodzi o czas od razu po zabiegu, w którym chodzenie w ogóle nie jest wskazane. Ja, jeśli ufałbym lekarzowi nie szukałbym pomocy w internecie, bo skąd pacjent, który przeszedł jeden raz rekonstrukcję ma się znać wystarczająco dobrze, aby radzić w innych przypadkach? Moja rada – słuchaj lekarza, jeśli wiesz, że ma doświadczenie (i efekty) w leczeniu tej kontuzji. Powodzenia!

  • angelstw

    Świetny wpis, rzeczowo, konkretnie opisane emocje związane z samym zabiegiem. Tego właśnie szukałam. 21 maja czeka mnie rekonstrukcja ACL, nie ukrywam obaw i nerwów, ale to chyba normalne, szczególnie u osób które nie miały nigdy kontaktu ze szpitalem jako pacjent, nie mówiąc o znieczuleniach czy operacjach. Chciałoby się mieć już to za sobą i zdrowe kolano:) ale jeszcze długa i mozolna praca przede mną. Mam nadzieję tylko że nie będzie żadnych komplikacji. Pozdrawiam!!
    Monika

  • jaca

    Opis piękny, ale z tym obiadkiem o 12 to przesadziłeś, no chyba że w pampersie leżałeś. Taki zabieg miałem w ostatni piątek i nie zazdroszczę bólu przyszłym operowanym. Sobota i niedziela „masakra”, w poniedziałek już lepiej itd. Dużo lodu i co raz mniej tabletek przeciwbólowych. „Mój” pan dr. Szperzyński – lepszego nie znam, przez tydzień kazał poruszać się tylko między łóżkiem a kanapą nie obciążając nogi i trochę ćwiczyć czwórgłowy, ale boli jak … i za dużo nie ruszam nogą. Jutro wizyta i chyba ściągnięcie szwów i początek rehabilitacji, tak miałem po artroskopi dwa msc. temu.
    Pozdro i nie pękajcie, da się zyć.

    • dawid

      Stary każdy przechodzi czas pooperacyjny inaczej więc nie ma co straszyć innych bo mnie np w ogóle nic nie boli jedynie jak chodzę to czuje że jest opuchlizna i rany a ta to nic za bardzo

  • Basia

    A jak przetrwać ten ból który mi towarzyszy przy chodzeniu jak ten ACL odskakuje opaski maści nie pomagają? 18.07. 2012 idę na konsultacje do ortopedy na saszerów w warszawie. Ciekawie kiedy mi wyznaczą termin zabiegu. Jedynym lekarstwem jest żel nexcare chłodzi i trochę pomaga. A jak wy radzicie sobie z tym bólem?

  • Artur

    Cześć mam pytanie. Dziś mija 16 dni od operacji i chciałbym się zapytać czy też mieliście taki ból przy zginaniu kolana? Ból jest taki jakby ktoś mi szpilke w rane wbijał… Czekam na odpowiedz i dzięki z góry

  • @Artur: Oczywiście – po 16 dniach ból przy zginaniu jest normalny. W trzeciej części opisującej moją historię napisałem: „Początkowo szło dość ciężko – powiększanie zgięcia powodowało silny ból, a noga była wciąż bardzo opuchnięta. Kąt 90° osiągnąłem dokładnie tydzień po rozpoczęciu rehabilitacji (trzy tygodnie od zabiegu) i od tego momentu sukcesywnie go pogłębiałem.” – więc jak widzisz czułem to samo.

  • Artur

    Witam, bardzo dobry tekst. Chciałem się zapytać na ile czasu jest zwolnienie lekarskie ? i po jakim czasie mozna wrocic do pracy?? Także bede robił to u doktora Macieja Ambroziaka.

  • creative

    a mi rehabilitant na następny dzień po zabiegu kazał ćwiczyć kolano podnosić do góry ruszać stopą i zginać do pojawienia sie bólu przesuwać nogę w lewo i prawo

  • MacGyver

    Ja mam takie pytania do michała odnośnie wysięku i następującej po tym punkcji. Jakie objawy tego miałeś ? Operacje miałem 11 grudnia i w zasadzie do piątku 11 stycznia wszystko było ok,wróciłem z rehabilitacji i wzięła mnie grypa. W sobotę rano ból w kolanie powrócił od niepamiętnych czasów. Kolano pulsuje do dzisiaj. Czuje mocny siniak(krwiak) praktycznie pod blizna uda. Nie mogę ani zrobić biernego wyprostu bo boli jak cholera,ani za bardzo zgiąć kolana. Żeby się przetransportować znowu potrzebuje kul,bo nie ustanę na prawej nodze. Czy to jest normalne ? Jutro idę do swojego doktorka,więc będe wszystko wiedzieał. Jak dotąd nie miałem wykonywanej punkcji,kolano było opuchnięte,ale wyglądało super. Dzięki z góry za odp. Pozdro

  • Kolin

    Witam, również czeka mnie takowa operacja, kontuzji nabawiłem się podczas meczu piłki nożnej. Chciałbym Ci zadać pytanie czy można wg. Ciebie po takiej operacji wrócić do gry? Ile czasu trwa rehabilitacja i ile czasu chodziłeś o kulach?

  • @MacGyver: Myślę, że wizyta u lekarza da Ci odpowiedź na wszystkie pytania. Mi ciężko jest się wypowiedzieć – mogę tylko napisać o swoim przypadku. Tak jak pisałem w artykule – po tygodniu kolano bardzo mnie bolało, pulsowało i czułem jakby miało eksplodować. Ale punkcja nic tu nie pomogła – nie było w nim płynu. Po trzech dniach przeszło i później było już tylko lepiej.
    @Kolin: Na pewno, jeśli operacja będzie dobrze przeprowadzona i sumiennie przepracujesz okres rehabilitacji, wrócisz do gry w piłkę. Ja pierwszy raz grałem na Orliku 13 miesięcy po zabiegu i było w porządku. Potem grałem też na hali i bez problemów. Więc głowa do góry. O czasie rehabilitacji i kulach jest wszystko napisane w trzeciej części mojej opowieści.

  • adam

    Jestem w czwartej dobie po zabiegu i czuje sie dobrze, jade na przeciwbólowych, schładzam trochę nogę ale nie za dużo. w najbliższych dniach przyjdzie mi paczka z animal flex ze składnikami do odbudowy oraz regeneracji stawów. kupiłem również ab gymnic do miejscowego pobudzania mięśni. jutro wychodzę ze szpitala i będę odpoczywał nadal i walczył z opuchlizna. nie wiem jak wam ale mi strasznie ciężko się siedzi bo kolano rwie. dzięki za fajny opis. nie przesilajcie kolan. POZDRO :)

  • Iza

    6 lipca 2012r mialam artroskopie w Osteonie czeka mnie jeszcze przeszczep i rekonstrukcja wiezadla.Pierwszy zabieg byl refundowany jadnak rekonstrukcja nie jast,przynajmniej nie byla ostetnio. Jakie koszty poniosles?

  • Szatanica

    Wiecie co, powiem Wam tak, nikt z nas (osób, które przeszły operację) nie jest w stanie przekonać osób, których to czeka, że sama operacja, znieczulenie, piguły, dreny to w sumie pikuś..Pamiętam, jak sama trafiłam na tą stronę i czytałam wpisy i sama zagryzałam pazury ze strachu..Kwestia wyboru kliniki, lekarza, metody, strach przed znieczuleniem…to po prostu w moim odczuciu nie jest do przekazania. Wg mnie możemy pisać w nieskończoność a człowiek swoje i tak przejść musi.

    Operację przeszłam w czwartek. W piątek wróciłam do domu. I przyznam, że wszystkie wpisy na świecie nie zmniejszały mojego stresu, który zaczął się juz na jakieś 3 tygodnie przed operacją…FAKT – operacja to pikuś, zero bólu, pełen relaks, ciepło, przytulnie, można leżeć cały dzień:) FAKT – znieczulenie podwójny pikuś, boli sto razy mniej niż znieczulenie u dentysty. :))

    Operacje robiłam w Sportklinice w Żorach u doktora Deca. Wybór finalnie padł na metodę dwupęczkową z własnego więzadła podkolanowego. Dziś mija 3 doba po operacji – i jest naprawdę dobrze. Jasne, że nie chodzę zbyt intensywnie, mam ortezę, w której muszę spać, ale noga właściwie nie boli na tyle, żeby się faszerować Ketanolem. Wykonuję proste ćwiczenia, które z godziny na godzinę wychodzą coraz lepiej. Jasne, czekają mnie teraz tygodnie ćwiczeń i rehaba, ale patrzę na to w inny sposób – największy stres mam za sobą, z każdym dniem jestem bliżej pełnej sprawności. Przed operacją nie mogłam już właściwie biegać, nie było mowy o właściwie jakiejkolwiek aktywności poza standardowym przemieszczaniem się (niektóre pozycje łózkowe wypadły z łóżkospisu:)))))), więc powiem tak – jasne, że to trochę przeprawa przez mękę, ale kurde, warto – zerwane więzadło, uszkodzona łąkotka, których się nie naprawi finalnie prowadzą tylko do zwyrodnień a koniec końców do endoprotezy, która jest 2 razy droższa, bardziej bolesna i wymaga o wiele więcej wysiłku aby wrócić do siebie, więc jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to niech nie czeka i ma to z głowy.

    Tym samym kończąc wywód – koszt pół roku intensywnej pracy jest niczym w porównaniu z faktem, że przez resztę życia nie będziemy musieli sobie niczego odmawiać:)

  • Szatanica

    Michale, zainspirowana Twoim artykułem postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze do tematu i założyłam bloga…nie wiem, czy będzie miał racje bytu czy nie, ale mam nadzieje, że chociaż w połowie odniesie taki pozytywny efekt jak Twoje artykuły: http://kopytk0.blogspot.com/

    Pozdrawiam i trzymajcie się dzielnie!:)

  • kitol

    Jakbym czytał o swojej operacji którą miałem 13 lutego… :) Ten sam Ambroziak, operacja w Jabłonnie, ta sama metoda z przeszczepem + bilok. Ja przez cały czas byłem przytomny i oglądałem wszystko na ekranie. Doktor powiedział że operacja trwala 43 min i o 20 za długo bo się okazało że mam bardzo twarde kości i śruba sie spierdzieliła, więc wkręcił mi „najtwardszą jaka jest na rynku” :) Jutro idę na I-szą wizytę kontrolną po operacji. W domu cały czas leżę, wstaje tylko do toalety i kuchni..:) ale akurat w moim przypadku nie mam problemu z nogą. Boli przez chwilę wieczorami jak wstaję z łóżka (nogę trzymam cały czas w górze i krew spływa). Zacząłem obciążać ją od następnego dnia po poperacji, lekarz pokazał mi jak mam stawiać stopę i jest ok. Na upartego mógłbym kuśtykać bez kul ale to byłoby nierozsądne – myślę że jest to także zasługa ćwiczeń i wzmacniania mięśni przed operacją!! Jak będzie dalej to się okaże, nie mogę doczekać się rehabilitacji. Pozdrawiam wszystkich uszkodzonych :) ps. Super blog!

  • Marek

    Cześć
    jestem też po zabiegu rekonstrukcji acl ale metoda jednopeczkowa dodatkowo mialem szycie łąkotki bocznej. dzisiaj to 4 doba i jest dobrze, takie mam wrazenie:)
    szwy sciagam w 12 dobie a wiec 25 lutego. Ale troche od poczatku, 8 grudnia grajac w futsal przy skrecie coś nagle strzeliło mi w lewym kolanie i chrupneło , ból niesamowity miałem wrażenie ze na kilka sekund „odjechałem”. zaraz potem wizyta w pogotowiu oczywiscie bez rozpoznania tylko z sugestiami co to moze byc. Póżniej postanowiłem skonusultowac się z lekarzem w Klinice w Żorach,bardzo fachowa wizyta, duzo się dowiedziałem. Kazał zrobic rezonans i dopiero sie zgłosić.Jednak nie zauważył że mam duzo płynu w kolanie.Nauczony doświadczeniem z lekarzami od niego pojechałem prosto do lekarza ktory 5 lat temu robil mi artroskopie prawego kolana( „czyszczenie”). On zrobil mi usg i od razu zobaczyl ze mam duzo płynu w kolanie, sciagnał go od razu kilka strzykawek :) krew i ropa) za 3 dni kazał przyjśc znowu i znowu ściągnał mi 2 strzykawki płynu. Zlecił również badanie rezonans . Z tym badaniem pojechałem do niego i powiedział ze wyglada na zerwanie ACL i uszkodzenie łakątki ale powiedział ze na 100 % bedzie pewny jak otworzy kolano. Zobaczył tylko opis wyniku badania. Z tymi wynikami rezonansu pojechałem również do Żor i lekarz oglądał moje kolano na płytce z rezonansu która mu przywiozłem, Potwierdził – acl zerwane i łakotka boczna peknieta. Później wycenił zabieg, poczułem sie jak w fabryce i troche niepokoił mnie fakt że dopieor za 6 tygodni ustalimy date operacji, nie chciałem sie tak męczyć. Okazało sie że wśród znajomych mam osobe która miała podobne przeżycia i robiła to w ośrodku Galen w Bieruniu niedaleko Tych, Pojechałem i tam, wrazenie na korytarzu robia dziesiatki zdjęć, koszulek, i pamiatek sportowców którzy się tam leczyli, a z gabinetu z wiyty wyszli włąsnie dwaj siatkarze ZAKSY Kedzierzyn Kozle , Michał Ruciak i Antoine Rouzier, To mi zaimponowało:) Sama wizyta to juz czysta przyjemnośc – dawka wiedzy , możliwości dotyczących rekonstrukcji acl, różnic miedzy metodami, wooow juz wiedzialem ze chce byc tu naprawiany :)juz na spotkaniu zdecydowałem ze robie ta rekonstrukcje umowilismy sie na telefon w sprawie ustalenia terminu i tak 13 lutego przeszedlem zabieg rekonstrukcji ACL i szycia łakotki.Dodam że o 4 tysiace taniej niz w Żorach, Operacja trwała prawie 2 godziny , sciegna do rekonstrukcji mialem pobrane z uda , metoda jednopęczkowa.14 lutego rano z załozonym drenem pojechalem do domu, a 15 lutego mialem sciagniety dren i zalozony opatrunek( plastry), od 3 nocy moglem juz spac na lewej stronie a dzisiaj rano czyli w czwartą dobe mogłem juz połozyc sie na prawej stronie, Chodze o kulach generalnie tylko do toalety a tak leze i odpoczywam :)
    lekarz kazał tylko robic prostowanie i naciaganie stopy oraz naprężać czworogłowy nawet tysiąc razy dziennie. Jutro czyli w piata dobe ide do rehabilitanta zobaczymy co on mi powie wiem że będzie robić taping plastrami.

  • ola

    Witam!

    Nie dlugo bede miala rekonstrukcje Acl w Irlandii, po wczesniejszej artoskopii swierdzone caklowite uszkodzenie. Martwi mnie jednak fakt tutejszej rehabilitacji, sporo czytam na ten temat ale chcialabym jeszcze z Panem moc porozmawiac na ten temat.Prosze podac do siebie jakis nr gg, lub skypa jesli to mozliwe. Z gory Dziekuje za pomoc i czekam na odp.

  • Olek

    Mój kuzyn był na meczu piłki nożnej, na boisku miał wyprostowaną nogę aby wybić piłkę napastnikowi i napastnik się wrył w kolano mojemu kuzynowi bolało masakra. Potem gdy podawał piłkę usłyszał taki chałas, i potem tak strasznie bolało, że masarzysta dał mu aż 2 proszki przeciw bólowe. Pojechał do lekarza, lekarz zrobił mi kilka badań i powiedział że kości ma całe oraz nie ma zerwanych wiązadeł z boku kolana, lecz może mieć przodnie zerwane iż miał krwiaka w kolanie. Ma jechać jeszcze na rezonans w piątek. Jakby miał zerwane wiązdła to mógłby jeszcze grać w nogę ?

  • ANIA 78

    JA MAM PYTANIE 5 MARCA NACIAGNELAM WIEZADLO KRZYZOWE MAM MIEC REKONSTRUKCJE I MAM CZEKAC 6 MIESIECY JESTEM ZALAMANA. CZY KTOS POLECI MI SZPITAL GDZIE ZROBIA TO SZYBCIEJ

  • Basia

    a kiedy można chodzić po tej rekonstrukcji

  • Mati

    Mam niestety uraz łakotki bocznej ACL i LCL maci może jakieś namiary na specjalistów z nfz badz prywatnych? Z nafz lekarz mnie nie pocieszył zapisy na przyszły rok tylko na łąkotke więc…pozdro

  • wiesiołek

    Jestem świeżo (zabieg 16.05.) po rekonstrukcji ACL i przycięciu łąkotki przyśrodkowej. Czytając różne blogi (między innymi ten :) ) i opisy takich zabiegów w necie, byłem lekko przerażony. Przygotowałem się więc psychicznie na duży ból, a tu…niespodzianka ! Póki co, kolano prawie wcale nie boli, przez ten cały czas może miałem 2-3 momenty, że coś tam delikatnie doskwierało. Sam nie mogę w to uwierzyć. A jednak to możliwe! :) Myślę, że to zasługa przewspaniałego dr Kruka , który mnie operował i znakomitego anestezjologa dr Beaty Pacek, która dobrze dobrała znieczulenie podpajęczynówkowe (nic nie bolało) i założyła cewnik do nerwu pachwinowego (to akurat było niezbyt przyjemne, ale do przeżycia) gdzie był bezpośrednio przez dwa dni, podawany środek znieczulający. Zabieg ten robiłem w Ortopedicum w Krakowie. I zgodnie z zasadą przyjętą przez mojego „superortopedę” wychodzi się na drugi dzień po zabiegu, a nie jak w większości szpitali następnego dnia. Dodam jeszcze, że nie musieli mi nic ściągać z kolana bo dopiero przed wyjściem zdjęli drugi dren, więc sporo tego co mogło powodować ból samo wyleciało na zewnątrz. Rehabilitację zacząłem drugiego dnia – lekkie ćwiczenia, nauka chodzenia o kulach, wchodzenie po schodach – i nic mnie przy tym też nie bolało. Mam przepisane tabletki przeciwbólowe (diclac) , ale biorę je tylko 2 x dziennie (chociaż mógłbym 3) i to tak bardziej profilaktycznie. Jutro idę do lekarza na kontrolę i zmianę opatrunku no i potem zaczynam się ostro rehabilitować. Reasumując: nie bójcie się tego zabiegu, bo to wcale nie musi tak źle wyglądać, jak niektórzy piszą…

  • dawid

    Część, na wstępie dziękuję serdecznie za artykuły:) jestem 3 dobe po rekonstrukcji ACL metoda jednopeczkowa. Od 2 dni ponizej kolana zrobił mi się wielki krwiak, leżąc w łóżku nie czuć go mocno jednak wystarczy przechadzka o kulach do toalety a pulsacyjny ból jest nie do wytrzymania. Nie pomaga ketanol dozylnie, ulgę po jakimś czasie daje jedynie Poltram Combo. Czy taki obrzek jest normalną sprawa? Nie mogę dodzwonic się do swojego lekarza. Dodam że w drugi dzień przewrocilem się schodząc z toalety ale byłem w ortezie całe szczęście. Bez problemu chodzę o kulach, unosze i zginam nogę, tylko ten obrzek i ból niedowytrzymania pod kolanem w miejscu gdzie skóra jest napieta przez obrzek. Przechodził ktoś z Was przez.coś takiego?

  • kanciasty

    Michał dzięki za super bloga! Bez uzależnia bez zbędnego trucia. Witam wszystkich artro, 18 lat temu grając w piłkę zerwałem wiazadla krzyżowe przednie. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy że skutków urazu. Następnego dnia nogą jak balon ból na maxa dwa razy ściągany płyn z kolana. Ale jakoś się wylizalem pół roku ze znakomitym rehabilitantem i tylko czasami ból doskwierał lecz znowu na własne życzenie tzn po grze w piłkę, dyskotekach ogólnie po znacznych obciążeniach stawu. Oczywiście mój rehab mnie ostrzegał, ale młodość, fantazja…..wiadomo.
    Po 18 latach przy normalnym zejściu po schodach kolano uciekło – wyrok całkowite uszkodzenie ACL- objaw Witek , uszkodzenie łąkotki przysrodkowej typu „dzioba papugi” ze znacznymi degeneracyjnymi. Uszkodzenie rogu tylnego łąkotki bocznej. Rozległy ubytek chrzastki 3×3 cm CMF i 1×2 cm CTM, chondromalacja 2 st SRU. Przerost błony możliwej.
    Teraz jestem dopiero przed rekonstrukcją acl, lecz trzy dni temu miałem robiony w brodnowskim szpitalu NFZ – zabieg artro gdzie zrobiono mi mikrozlamania cmf i ctm, plastyke lakotek oraz synowektomie. Znieczulenie od pasa w dół, duży stres ale bardzo dobry anestezjolog, ból w plecach odczuwałem tylko w pierwszej dobie. Dostałem też pewnego „oglupiacza” abym operację mógł przespać. Uczucie było dziwne bo wydaje się że człowiek jest świadomy tzn. Słyszy różne niezbyt przyjemne dźwięki takie jak sztuki, tarcia i nawiercania. Po zakończeniu zabiegu pełna świadomość. Ból jest dosyć duży lecz do wytrzymania pierwszą noc nawet nie wziąłem nic przeciwbolowego. Następnego dnia wypis lecz wtedy pojawił się ból lecz dostałem iniekcje przeciwbólową i na wózek! Koszmar z wejściem do samochodu :-(
    Opuchlizna pojawiła się nad kolanem, ale radzę sobie cold pacami, nogą lekko do góry – to konieczność!!! Pomoc żony nieoceniona :)))
    Wiem że przede mną daleka droga, piszę to wszystko dlatego aby wyznać Wam że jeszcze wczoraj zaczym wszedłem na tego bloga nie byłem pewien czy powinienem poddać się rekonstrukcji ACL, teraz wiem że to konieczność. Bycie sprawnym to podstawa. Poza tym drugiego takiego błędu już nie popełniem, nie wolno czekać po zerwaniu więzadeł wtedy zajedziesz kolano na amen!
    Chciałbym mieć możliwość wyboru takiej samej metody jak Michał czyli materiał z banku.
    Za 10 dni ścigają mi szwy a potem rehabilitacja i mam nadzieję że struktura wewnątrz kolana odbuduje się na tyle że następna artro z odbudową ACL będzie moja ostatnią.
    Pozdrawiam wszystkich artro….

  • artros

    Witaj Michał, mam pytanie czy żelowe opatrunki chłodzące po operacji należy stosować tylko w dzień czy tez i w nocy?

  • @artros: Ja używałem również w nocy – znacznie lepiej mi się spało z lodem na kolanie.

  • Fischer

    10 miesięcy po Reko ACL, cały czas problem z zakresem ruchu do tego mięsień po operacji zanikał mimo ćwiczeń… wkońcu trafiłem do specjalistycznej kliniki i diagnoza :( źle umiejscowiony przeszczep ACL, kanał kostny nieanatomiczny… powoduje to ograniczenie zakresu, bóle, przeskoki i wystepowanie płynu w kolanie… masakra… człowiek liczył na nfz zamiast odrazu wybrac super specjalistów i zrobic to prywatnie :( żulił kase teraz kara i życie legło w gruzach :(

  • Kasia

    Witam, jestem trzecią dobę po rekonstrukcji ACL i shavingu kłykcia przysrodkowego kości udowej. Jak widać pora dość późna- ból jest tak silny że nie mogę wstać do toalety. Zastanawiałam się czy tak ma być czy to ja jestem mało odporna na ból. Szukajac info wpadłam na Twój post, po przeczytaniu uzmyslowiłam sobie że nie jestem jedyna. Dodam tylko że pobranie mialam z własnej nogi.

  • v

    Jestem tydzien po rekonstrukcji acl, przeszczep byl ze sciegna st , gr,narazie leze w lozku i troche brak motywacji na lepsze jutro.

  • Piotrek

    Witam, jestem 3 dni po rekonstrukcji ACL, przez 2 dni bolało strasznie nawet jak się nie ruszało, ale teraz gdy leżę, wszystko jest w porządku. Problem pojawia się, gdy muszę wstać… Po opuszczeniu nogi w dół ból niesamowity, a wiem, że będzie jeszcze gorzej, bo przechodziłem to już po artroskopii. Ja delikatne ćwiczenia zacząłem już wieczorem w dzień operacji. tj. napinanie mięśnia czworogłowego. Następnego dnia jeszcze w szpitali ćwiczyłem zgięcie kolana na maszynie i po 2 dniach bez bólu zginałem na ponad 30 stopni i myślę, że byłoby więcej gdybym spróbował. Od dziś jestem już w domu i będę ćwiczył dalej z dnia na dzień i mam nadzieję na odzyskanie całkowitej sprawności, nie ważne kiedy, bo czekałem prawie 2 lata na operacje, ważne żeby było sprawne…

  • Staszek

    Witam wszystkich! Z zaciekawieniem i uwagą przeczytalem wszystko i teraz moge podzielic sie moimi doswiadczeniami. Jestem 2 dzien po rekonstrukcji ACL w Royal Orthopedic Hospital w Birmingham (UK). Dzisiaj wracam do domu. Pozdrawiam i zycze wszystkim szybkiego powrotu do formy. :)

  • Ania

    Z tego co czytam, autor bloga miał robioną operację w słynnej klinice pokazywanej ostatnio w UWAGA! TVN…

  • Ewelina

    Witam, czekam juz 6 miesięcy na operację. teraz został mi jeden miesiąc, i już w sumie nie moge sie doczekac, bo chcialabym wreszcie grac w siatke, biegac i jezdzic na rolkach bo teraz niby z kazdych z tych sportow cos skubne, ale zadnego nie na 100 procent, co jakis czas „wypada” mi rzepka i boli niemilosiernie, ale zaciskam zeby i ide dalej. ale gdy czytam to wszystko zaczynam sie zastanawiac nad operacja, ostatnio chodzilam po gorach i wgl podczas majowki robilam tyle rzeczy i nic mi sie nie stalo, wiem ze to jest pewnie krotkotrwale, tez boje sie strasznie nigdy wczesniej nei mialam operacji. ale wiem ze po niej moze byc tylko lepiej tylko trzeba przezyc ten bol. dacie mi moze jakies rady? czy warto robic ta operacje w tak mlodym wieku i ingerowac w to wszytsko ?

  • asia

    Nie martw się .Ja mialam operację 1,5 tygodnia temu i czuje się świetnie.3 dnia po chodzilam o kulach i w stabilizatorze,ale prawie nic mnie nie bolalo.Po 5 dniach strbilizator już mnie wkurzał i chodzę po domu bez niego.Wiadomo nie forsuję się bo szkoda mi zdrowej nogi-cały cieżar przenoszony jest na nią.Za 4 dni będę miała ściągane szwy i zacznę konkretną rehabilitację.Radzę tobie za bardzo nie wczytywać się w odczucia tych co przeszli operacje bo każdy czuje inaczej.Powodzenia igłowa do góry

  • karol

    siemka,mialem rekonstrukcje acl,niepokoi mnie jedno,jestem 11 dni po operacji,a ja osiagam juz kat 90 stopni napinam miesnie bez problemu,mialem wczoraj wizyte pierwszą od zabiegu(zdjecie szwow),pozniej przyszedl lekarz i sprawdzil mobilnosc rzepki,kat jaki osiagam napiecie czworki,i wszystko git lecz lekarz powiedział ze za duzy kat bardzo za duzy osiagniety zostal,zastanawia mnie jedno? czy zbyt pieknie to nie wyglada?, niczego nie robilem na sile.
    Dzisiaj bylem na rehabilitacji w dniu 11 po operacji,sama pani rehabilitant,mowi ze pierwszy raz spotyka sie z czyms takim,jak pokazywala(prosila )o wykonanie pierwszych cwiczen to robilem je bez problemu,napinam dwojki czworki,unoszenie. napinanie lydki,wyprost mam .Pytanie jest jedno czy to jest mozliwe aby tak szybko wszystko wychodziło,czy moje acl wytrzyma pozniej pierwsze starcie sportowe.

    • Alex

      Dokładnie to samo co u Ciebie, ale w 5 dni po rekonstrukcji.
      Też nic nie robię na siłę, nie jestem na przeciwbólach.
      Może zależy od stopnia uszkodzenia kolana przed operacją.
      Albo wybranej metody rekonstrukcji (u mnie hamstring + TightRope RT).

  • Monika

    Jeny.! jak się ciesze ze znalazłam ten artykuł ! Jestem 3 dni po operacji i jak opuszczam nogę to tak samo rozsadza ja od środka juz zaczynałam się martwić do tego strasznie spuchla mi kostka. Mam nadzieje ze juz niedługo przejdzie!

  • gosc

    Hej znacie moze dobrych lekarzy na terenie woj ślaskiego do takiej operacji..mam „zerwanie wiezadła krzyzowego..” prosze o info,monik@onet.eu dziekuje;)

  • Juron

    Jestem piąta dobę po rekonstrukcji, cały internet przeczytałem w tym temacie. Jedno jest pewne każdy inaczej odczuwa ból, mnie kolano nie boli i nic nie rwie nawet przy chodzeniu o kulach. Od wyjścia ze szpitala nie brałem przeciw bólowych. A byłem przed operacja ciężko przestraszony…. Tak więc każdy kto jest przed głową do góry. Rozpoczynam rehabilitację.

  • Soldier

    Czy ktoś z was miał plukane kolano po rekonstrukcji ACL ja jestem miesiąc po i od półtora tygodnia pojawił sie płyn w kolanie już drugi raz miałem punkcje i lekarz powiedział że jeżeli nie pomoże będzie konieczne plukanie czyli artroskopia. Dodam że po dwóch tygodniach bardzo dobrze sie czułem i mogłem już odstawic kule, bo moglem z w miarę płynnie chodzic. Cekam na wasze spostrzeżenia.

  • Lilla

    Z kolanami nie ma co zwlekać, bo inaczej nawet najprostsze czynności staną się męczarnią. W Poznaniu jest klinika Artrocenter, w której przyjmuje specjalista od kolan (dr Piotr Krawczuk, metody bardzo nowoczesne. Wiadomo jak jest z nfz, a w innych klinikach jest drożej.

  • Maciej

    Witam Panie Michale, czy mógłby Pan powiedzieć jak często i jak długo miał pan zabiegi rehabilitacyjne? Jest to dla mnie ważne ponieważ sam za miesiąc będę miał rekonstrukcje więzadła, chciałbym wiedzieć jak często musze pojawiać się u rehabilitanta (mnie więcej) a jak często będę pracował w domu sam. Pozdrawiam :)

    • Pamiętam, że u rehabilitantki pojawiałem się raz w tygodniu. Normalnie w pakiecie były wizyty dwa razy częściej, ale ja tego nie potrzebowałem. Rehabilitantka zadawała mi zestaw ćwiczeń i ja je sumiennie wykonywałem, wobec czego praca szła bardzo dobrze. Podobno wielu pacjentów wymagało dodatkowej mobilizacji i stąd częstsze wizyty. Mnie napędzała wizja powrotu na rower i między tyczki slalomów, więc ćwiczyłem naprawdę solidnie. Powodzenia!

  • Mati

    a jak po zabiegu zeszło znieczulenie to bolało cie bardziej niz to jak sobie zerwałeś te ściegna

  • maria

    Jestem ponad rok po operacji wiazadla i lekotki.Zaraz po operacji bardzo bolalo i tak bylo okolo 4miesiecy.Do tej pory nie mam czucia pod kolanem,moja noda nie jest stabilna i boli mnie caly czas.Mam problemy z wejsciem i zejsciem po schodach,a po pochylym to mozna zapomniec.Co jakis czas dostaje zastrzyki w kolano(jest to olej bo inaczej mialam problemy z ruszeniem z miejsca).Na dzien dzisiejszy to jutro ide do innego lekarza po diagnoze czy cos jeszcze mozna z tym zrobic.Mieszkam w USA i tu mialam operacje.Napisalam gdzie bylam operowana dlatego zeby wszyscy wiedzieli ze i tu sa zli lekarze,mimo ze maja doskonaly sprzet.Ciesze sie ze Wam sie udalo,a mi tez moze sie uda.Pozdrawiam i mam nadzieje ze juz nikt nie napisze ja tez mam tak jak ty.

  • Barbara

    Witam, miałam rekonstrukcje ACL 2 tyg temu, niestety wystąpiły u mnie powikłania pooperacyjne, odczuwam drętwienie i mrowienie w łydce, prawdopodobnie został uszkodzony nerw podczas cięcia, miałam pobierany materiał do przeszczepu. Czy komuś jest znany temat? Martwię się że mogą zostać trwałe uszkodzenia, drętwienie lub utrata sił w kolana, stopy i kostki.

  • Elżbieta Leśniewska

    Mam zerwane więzadło krzyżowe boczne i uszkodzenie łąkotki III stopnia Nie wiem na co się zdecydować czy na rekonstrukcję więzadła , czy tylko na łąkotkę ……No i boję się …