Czwarty i zarazem mój ostatni wyjazd na rowery z Sirem. Na rajdzie było już mniej znajomych z zeszłych lat i coraz więcej było młodych podopiecznych Sira. Cieszy to, że kolejne pokolenie zdecydowało się na spędzanie wakacji na dwóch kółkach, ale nie było to już to samo co kiedyś. Sir złagodniał, a ja lubiłem jak kazał mi robić pompki za karę i opierniczał grupę za głupstwa. Co nie zmienia faktu, że wyjazd był bardzo udany!