Kolejny raz skręcasz w Bednarską. Krótki, ale sztywny podjazd powoduje, że zastanawiasz się czy pulsometr na pewno poprawnie pokazuje tętno. Kibice odpalają race. Oprawa jest genialna, ale dym penetrujący płuca nie ułatwia pokonania ostatnich metrów wspinaczki. Łańcuch podbijany na brukowanej nawierzchni w szaleńczym tańcu otłukuje prowadnicę przedniej przerzutki i tylny trójkąt ramy. Jesteś w centrum Warszawy i ścigasz się w Memoriale Stanisława Królaka.

Od siedmiu lat jeden z dni sierpnia zamienia się w rowerowe święto na ulicach stolicy. Przez cały dzień w centrum miasta ścigają się entuzjaści kolarstwa – małe smyki na rowerkach biegowych, amatorzy na góralach i szosówkach oraz elita. W tym roku warszawskie kryterium wpisane zostało nawet do kalendarza UCI.

O ile podjazd Bednarską mieścił się jeszcze w mojej głowie, to zjazd na pełnej „pycie” Karową był do tego sezonu kompletną abstrakcją. Kilka nocnych treningów w ramach Pętli Kopernika pozwoliło mi się oswoić z brukowanym zjazdem. Ponieważ cykliczne środowe harce bardzo przypadły mi do gustu, postanowiłem spróbować swoich sił w kryterium ku pamięci Stanisława Królaka.

Oto runda, na której rozgrywany był wyścig:

Muszę przyznać, że było to naprawdę super wydarzenie. Atrakcyjna trasa, mnóstwo kibiców dopingujących nie tylko tych najlepszych oraz możliwość obejrzenia w akcji mazowieckich kozaków z Ośki, Żolibera i innych lokalnych grup sprawiło mi wiele frajdy. Naprawdę rewelacja! Jedynym minusem było zamieszanie, które dotyczyło tylko takich ślimaków jak ja, którzy zostali zdublowani. Zgodnie z komunikatem spikera, należało się zatrzymać po przekroczeniu linii mety przez zwycięzcę wyścigu. Nie wszyscy jednak się do tego zastosowali i w rezultacie wyniki zdublowanych są niemiarodajne. Oczywiście nie ma to żadnego wpływu na rezultaty najlepszych, ale zawsze szkoda kilku oczek w tabeli. Zabawa genialna.

VII Memoriał Stanisława Królaka
Ośka na Memoriale Królaka

Przy okazji krótka anegdota. Urodziłem się zbyt późno, żeby ze Stanisławem Królakiem kojarzyły mi się kolarskie wspomnienia. Ale historię jego walki z rywalami z ZSRR znam nie tylko z okolicznościowej gazetki wydawanej przy okazji memoriału. Otóż w 2001 roku pracowałem przez kilka miesięcy u mojego taty, rozwożąc części motoryzacyjne do podwarszawskich odbiorców. Zawsze na mojej trasie znajdował się „sklep Królaka”. Nie miałem pojęcia, że zaopatrywaliśmy legendę polskiego kolarstwa. Uświadomiłem to sobie dopiero teraz. Tata opowiedział mi, że gdy pojawiał się u Stasia, ten zawsze uświetniał wizytę opowieściami z czasów ścigania.

Gdy tylko wjechaliśmy w tunel prowadzący na Stadion Dziesięciolecia od razu łokcie poszły w ruch. Jak się odwinąłem temu ruskiemu…

Na koniec krótki film nakręcony i zmontowany przez Maćka Hopa z Hop Cycling, który najlepiej oddaje atmosferę kolarskiego święta w stolicy. Zdjęcie tytułowe zapożyczyłem z tej produkcji, za co mam nadzieję Maciek się nie obrazi.

VII Memoriał Stanisława Królaka

Jeśli przegapiliście VII Memoriał Stanisława Królaka – Warszawa 2016 organizowany przez Poland Bike Marathon, to wyglądał on mniej więcej tak. Według mnie – jeden z najlepszych i najbardziej widowiskowych wyścigów w tym roku, mimo że trochę za krótki.

Opublikowany przez Hop Cycling na 9 sierpień 2016

WYNIKI