Obudziłem się dopiero po 10 i jeszcze leżąc w łóżku pomyślałem, że warto będzie przewietrzyć się po wczorajszej urodzinowej imprezie u Pauliny. Zaplanowałem 73-kilometrową trasę, spakowałem kurtkę, kilka narzędzi i o 13:04 wsiadłem do nowoczesnego pociągu Kolei Mazowieckich, który zawiózł mnie do miejscowości Mrozy. Pociąg był naprawdę pierwsza klasa – cicho, czysto i to wszystko za jedyne 9,77 zł. Rower podróżuje za darmo. Wielokrotnie podkreślałem, że wykorzystanie podmiejskich pociągów w celu uatrakcyjnienia wycieczek rowerowych to świetny pomysł. Drogę do Mrozów umiliłem sobie oglądając na telefonie czwartą część „Dekalogu” Kieślowskiego. Przed 14 byłem na miejscu startu.

Wiał południowo-wschodni delikatny wiatr, więc przez większość trasy nie utrudniał jazdy. Natężenie ruchu aż do Otwocka było znikome, tereny bardzo ładne, sporo lasów. Pierwszy postój zrobiłem dopiero po 35 km, uzupełniłem wodę w bidonach i ruszyłem do domu. Cała wycieczka przebiegła bardzo sprawnie i muszę przyznać, że mimo braku towarzystwa, bardzo miło spędziłem to sobotnie popołudnie.

Statystyka wycieczki:
TRIP: 72,63 km ● TIME: 2:45:12 ● AVS: 26,37 km/h ● MAX: 42 km/h

Mapa: