Dziś nie miało być żadnego wpisu, bo i nic nadzwyczajnego się w weekend nie przydarzyło. Ot dwie przyjemne wycieczki. W sobotę terenowa po Mazowieckim Parku Krajobrazowym, a w niedzielę szosowa nad Zalew Zegrzyński. Do napisania kilku zdań skłoniło mnie zdjęcie, którym zwieńczyliśmy wczorajszy dzień. Fotografia ani artystyczna, ani dobra jakościowo. Raczej z rodzaju tych, na które spojrzysz i przypomina Ci się cały dzień – dlatego ląduje na blogu. Na zdjęciu Drzymer, Szymek, Sidor i ja pod tablicą ozdobioną przez kibiców najlepszego klubu na świecie.

  • Przepraszam, warta odnotowania jest obecność Żaby na sobotniej wycieczce rowerowej. Pierwszy raz od kilku lat. I to z własnej nieprzymuszonej woli! :)