Niedawno, podczas przeglądania strony gpsies.com, natknąłem się na trasę przeznaczoną dla użytkowników rowerów szosowych wiodącą przez Kampinos. Przyznam, że ile razy nie wybrałem się do tego pięknego parku narodowego, zawsze kończyłem w piachu. Zdecydowanie lepiej znam trasy terenowe w Mazowieckim Parku Krajobrazowym po drugiej stronie miasta, ponieważ częściej się tam zapuszczam. Pomyślałem więc, że warto wypróbować kampinoski wariant asfaltowy, szczególnie, że może się on przydać jako ciekawa opcja na trzygodzinną przejażdżkę po pracy.

Decyzja o wycieczce zapadła spontanicznie w sobotni wieczór, podczas pokazu mody flamenco Pauli Radzikowskiej (la noche de lunares). W związku z tym na miejscu zbiórki oprócz mnie stawili się tylko Belo z Knurem i Szymek. Do tego Belo zrobił nie lada psikusa swojej dziewczynie i oszukał ją, że wycieczka jest znacznie krótsza niż w rzeczywistości i spokojnie zdąży na trening koszykówki. Skończyło się na małym awanti i powrocie dwójki uczestników na Ursynów.

Ruszyliśmy więc sami z Szymkiem w stronę Łomianek. Było dość zimno, a osiągnięcie dobrej prędkości przelotowej uniemożliwiał silny wiatr. Trasa pętli szosowej przez Kampinos wiedzie najpierw równolegle do krajowej „7”, a następnie odbija na południe w kierunku Leszna. Najciekawszy widokowo i najatrakcyjniejszy pod względem nawierzchni oraz natężenia ruchu jest fragment między miejscowością Kaliszki a drogą nr 579 – sam miód. Kolejne 14 km jest trochę gorsze pod względem samochodowym, ale jest i tak bardzo przyzwoicie. Pierwszy postój zrobiliśmy po przejechaniu niemal 50 kilometrów i „naładowaliśmy baterie” pod sklepem w Zaborowie. Po przerwie ciężko było wrócić na odpowiednie obroty z powodu przenikliwego zimna. Na szczęście po kilku kilometrach znowu się rozgrzaliśmy i przemierzaliśmy kolejne kilometry nieuczęszczanymi asfaltowymi drogami. Do Warszawy wjechaliśmy od strony Izabelina, przybiliśmy piątkę pod stacją metra Stare Bielany i rozjechaliśmy się do domów. Kolejny fajny dzień na rowerze i kolejne 96 km na nowej szosie!

Pętla kampinoska (od stacji metra Młociny) ma 75 km. Muszę jeszcze dopracować dojazd do Łomianek, aby ominąć kilka kilometrów i nie jechać krajową „7”, bo nie ma tam pobocza, a wariatów na trasie gdańskiej nie brakuje. Wtedy będzie bezpieczniej i przyjemniej.


12:15 – zbiórka na stacji metra Młociny


Szymek pędzi przez fantastyczną asfaltową drogę w Kampinosie

Trasa dla szosowców chcących przemierzyć Kampinos:

  • Belo

    Nie jest prawdą, jakobym oszukał Knura. Po prostu nie poinformowałem jej o długości planowanej trasy, nie wypowiadałem się w tym temacie.