Powiem tak – szczęście nam sprzyja. Już drugi październikowy weekend pod rząd mamy piękne słońce. Dzięki temu przeprowadziliśmy bardzo udany kolejny trening sekcji narciarskiej AZS PW. Po moich usilnych namowach nareszcie frekwencja była zadowalająca, chociaż zabrakło wielu ze „starej gwardii” – nie hodujcie w domach swoich brzuchów i weźcie się wreszcie do roboty! Gościnnie pojawił się stały kompan naszej ekipy – Belo, oraz mój kolega z redakcji NTN – Darek.

Tym razem zrobiliśmy 40-kilometrową pętlę na południe od stolicy, po świetnie znanych mi terenach przemierzanych wielokrotnie na szosie w lecie. Nasz 18-osobowy mini peleton nie był odosobniony – z pięknej pogody korzystało tego dnia wielu rowerzystów. Po ponad godzinie jazdy, kiedy dotarliśmy do Ciszycy, przyszedł czas na nasze cotygodniowe zawody. Tym razem odbyły się one w innej formule niż poprzednio – walczyliśmy o tytuł „mistrza prostej”. Zabawa toczyła się na 400-metrowym asfaltowym odcinku, który zakończony był delikatnym podjazdem. Rozgrywka przebiegała systemem pucharowym. Wszystko szło dość sprawnie i z każdą minutą grono pretendentów do tytułu się zawężało. Z rywalizacji niespodziewanie wyeliminował się Darek, który efektownie poszedł niczym dzik w kartofle i wylądował na polu obok drogi! Zanim doszło do ostatecznych rozstrzygnięć u chłopaków, obejrzeliśmy decydujące pojedynki dziewczyn. W małym finale Zuza nie dała szans Paulinie, natomiast tytuł „mistrzyni prostej” wywalczyła Ania po walce do ostatnich metrów z Pasiem. Brawo! Kto chciał zarobić i postawił u „buka” na jakiegoś czarnego konia wśród mężczyzn, mógł się zawieść. W wielkim finale pasjonującą walkę stoczyli Belo z Loczkiem (czyli pierwsza dwójka zeszłotygodniowych wyścigów). Tym razem decydowały naprawdę centymetry, ale ponownie mocniejszy okazał się Mateusz, zwany Loczkiem. Czapki z głów. Trzecie miejsce ponownie przypadło mnie, a tuż za „pudłem” uplasował się Samolot. Po dwóch sobotnich pościgach snowboardziści VS narciarze: 2:0 – bierzemy się do roboty!!!

Za tydzień ostatni trening rowerowy w tym roku. Mam nadzieję, że pogoda będzie dla nas wciąż łaskawa. Już dziś zapraszam na kolejne 3 godziny na dwóch kółkach i zawody na trochę dłuższym dystansie – zrobimy sobie czasówkę.


Nareszcie frekwencja była do zaakceptowania


W drodze do Gassów


Ścigają się panie (tu Agnieszka, Pasio i Zuza)


Ścigają się i panowie (tu Chomik i Ernest)


Analiza wyników | Drabinki


Dwóch najmocniejszych – Belo i Loczek

  • dwie gleby zaliczyłem podczas tego treningu. na długo je zapamiętam. jedna gorsza od drugiej…

  • No dokładnie! Czarny koń zamiast na szczycie tabeli skończył w polu ziemniaczanym…