Tradycyjnie, już od kilku lat prowadzę rowerowe treningi w październikowe weekendy. Zanim zaczniemy specjalistyczne ćwiczenia na sali, pierwszy miesiąc pracy przeznaczamy na dyscypliny wytrzymałościowe. Dziś pogoda była nam wyjątkowo przychylna. Rano było chłodno (zaledwie 5ºC), ale później słońce zrobiło swoje i jeździło się bardzo przyjemnie. Spotkaliśmy się o 11:10 na stacji PKP Warszawa Choszczówka. Pierwszy etap to pętla po zachodniej stronie torów przez piękne tereny Lasów Legionowskich. Jesienne barwy rozświetlane przez silne promienie słońca pozytywnie wpływały na odczucia estetyczne. Później przeszliśmy na drugą stronę torów i kontynuowaliśmy jazdę szlakami po leśnych duktach. Odnaleźliśmy nawet kopalnię piasku i kawałek musieliśmy pokonać „z buta”.

Gdy dojechaliśmy w okolice Michałowa-Grabiny na uczestników treningu czekała niespodzianka, którą przygotowałem wczoraj – mini wyścig. Co prawda liczyłem na większą liczbę zainteresowanych i przewidziałem inną formułę rywalizacji, ale myślę, że i tak było ciekawie. Na 600-metrowe pętle ruszyliśmy wszyscy razem i po każdym okrążeniu odpadała dwójka najwolniejszych, którzy między sobą toczyli dogrywkę. Po trzech kółkach poznaliśmy zwycięzcę naszej zabawy. Najszybszy okazał się Loczek, pokonując w finale Bela. Trzecie miejsce przypadło mnie, po pojedynku z Krzyśkiem (nowym nabytkiem naszej sekcji). Piąte miejsce zajął Samolot, a szósta była Ania, zwyciężając jednocześnie w klasyfikacji kobiet.

Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną szlakiem wzdłuż Kanału Żerańskiego, a następnie drogą techniczną PKP i omijając ruchliwe ulice znaleźliśmy się u celu wycieczki – na Rondzie Starzyńskiego. O 13:30 było po wszystkim.

Na koniec tylko pytanie do nieobecnych – zastanówcie się po co jesteście w tym klubie – rozumiem, że wszyscy byliście tak bardzo zajęci w sobotę i nie mogliście poświęcić trzech godzin na sport. Powodzenia, zobaczymy jak będziecie prezentować się w zimie… Dziękuję tym, którzy przyszli i oczekuję większego zaangażowania na kolejnych treningach.