Był ciepły majowy wieczór 2011 roku. Właśnie trwała Austrostrada – wycieczka po Austrii, na którą wyjazd miał być spełnieniem jednego z moich rowerowych marzeń. Niestety wszystko prysło w ułamku sekundy tydzień wcześniej za sprawą zerwanego więzadła w kolanie. Zwlokłem się z trzeciego piętra o kulach przed blok. Tak się szczęśliwie złożyło, że mój przyjaciel Żaba wpadł z piwkiem, więc ucięliśmy sobie godzinną rozmowę delektując się wiosenną pogodą i zacnym trunkiem. I tak sobie gadaliśmy i gadaliśmy, ja opowiedziałem o przygotowaniach do operacji, Żaba o planie startu w maratonie. W końcu dyskusja zeszła na triathlon. Stwierdziliśmy, że super byłoby zaliczyć start w tej trudnej dyscyplinie. Wtedy wpadłem na pomysł, że może na początek spróbowalibyśmy swoich sił w rajdach przygodowych. Akurat byłem na bieżąco, bo Grucha (z którym pracuję w NTNie) organizował tydzień wcześniej Rajd Miejski 360° w Gliwicach, czyli adventure racing w wersji dla amatorów. Nasłuchałem się o tej fantastycznej imprezie i przybliżyłem jej przebieg Żabie. Stwierdziliśmy, że za rok się tam pojawimy, a ja postawiłem sobie główny cel – po roku od zerwania więzadła krzyżowego powiem „wracam, jestem zdrowy”. I tak się to wszystko zaczęło.

Znowu jest maj, nie pozostaje więc nic innego, niż wcielić plan w życie. Cieszę się, bo często realizacja takich pomysłów rzucanych przy piwie kończy się fiaskiem. Moja noga ma się na tyle dobrze, że powinniśmy ukończyć rajd. Obydwaj jesteśmy bardzo ciekawi jak to wszystko będzie wyglądało. Zapowiada się świetna zabawa. Nie liczymy na wysokie miejsce – jedziemy do Gliwic jako żółtodzioby rajdów przygodowych. Na pewno nie jesteśmy optymalnie przygotowani, ale zbierzemy cenne doświadczenie i mam nadzieję, że powalczymy z kilkoma zespołami, które na co dzień nie startują w tej dyscyplinie. Mnie najbardziej ciekawi kwestia nawigacji w nieznanym terenie. Postaram się na bieżąco przekazać wrażenia w mikroblogu (na pasku bocznym strony eurower.pl), a po rajdzie oczywiście będzie większa relacja. Trzymajcie kciuki za nasz team – ZPKS „Melanż” Warszawa Praga SA!


Członkowie teamu ZPKS „Melanż” Warszawa Praga SA wraz z trenerem podczas zgrupowania

Rajd Miejski 360° Gliwice to impreza dla każdego miłośnika sportów wszelakich oraz nawigacji. Czyli dla mnie. Niewielki dystans (100 km podzielone na dwa dni), w porównaniu do np. 400 km pokonywanych na rajdzie zimowym przy -30°C, sprawia że w Gliwicach startują nawet emeryci, świetnie się przy tym bawiąc. Lwią część trasy pokonuje się na rowerze (około 75 km), ale oprócz tego jest etap pieszy, bieg i jazda na orientację, kajaki, rolki, przeprawy linowe nad rzeką oraz sporo zadań sprawnościowych i intelektualnych, które trzeba wykonać aby zaliczyć punkty kontrolne. Startuje się w dwuosobowych drużynach. Nie można korzystać z nawigacji GPS – tylko kompas i mapa. Jak dla mnie bomba! Poniżej kilka zdjęć z zeszłorocznego rajdu (fotografie pochodzą od organizatora oraz ze strony gliwice.eu).

Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie rajdu. Można się jeszcze zgłaszać, więc jeśli kogoś zaciekawiłem to polecam!


Start do etapu rowerowego w 2011 roku


Kilka minut przed startem każdy zawodnik otrzymuje mapę z punktami kontrolnymi


Wspólny start do etapu biegowego na rynku w Gliwicach


Jedno z zadań koniecznych do zaliczenia punktu kontrolnego