Po poniedziałkowej wycieczce do Kampinosu myślałem, że mój góral powisi na haku do wiosny. Ale grzechem byłoby zakończyć sezon, skoro na sobotę Jan Cegiełka z ekipą przygotowali mini-maraton na orientację w ciekawej formule dwuosobowej. Nie miałem problemów z namówieniem Bela na tę atrakcję i właśnie dlatego tak bardzo lubię mojego szwagra – jak jest coś fajnego do zrobienia na sportowo, to można na niego liczyć. W zimny sobotni poranek pojawiliśmy się więc na starcie przy Muzeum Ziemi Otwockiej, by po raz drugi wspólnie reprezentować barwy Teamu 360°.

Belo odkręca mapnik
Belo pierwszy raz na rowerze z mapnikiem (podziękowania dla Gruchy za użyczenie)

Na Rajdzie 3 Rzeki ja zajmowałem się nawigacją, a tym razem Belo również musiał skupić się na wyznaczaniu trasy. Formuła zawodów była bowiem taka, że każdy dostawał dwie mapy z zaznaczonymi 36 punktami (po 18 na arkuszu). Zespół musiał potwierdzić dotarcie do wszystkich punktów kontrolnych, ale podzielić się nimi można było w dowolnych proporcjach. Szybszy, lub bardziej doświadczony zawodnik mógł więc wziąć na siebie większy dystans. Liczył się czas na mecie wolniejszego partnera z drużyny.

Nasze trasy przejazduŻeby nie kombinować za dużo, postanowiliśmy że Belo zajmie się północną częścią (mapa topograficzna), a ja południową (specjalistyczna mapa do rowerowej jazdy na orientację). Rozsądnie zaplanowaliśmy kierunek jazdy w ten sposób, aby punkty bliżej mety zaliczyć na końcu – dzięki temu szybszy z nas mógł przejąć część trasy od wolniejszego. Postanowiliśmy skontaktować się mniej więcej w 3/4 dystansu. Jechało mi się bardzo dobrze – właściwie na każdy punkt wjeżdżałem jak w masło. Pogubiłem się jedynie w najdalej na południe wysuniętym miejscu i tam straciłem kilka minut. Poza tym było całkiem nieźle, chociaż na pewno wciąż bolączką jest konieczność stawania od czasu do czasu, by zorientować się na mapie. Ale szło mi znacznie sprawniej, niż wiosną w Beniaminowie. Po zaliczeniu 14. punktu zadzwoniłem do Bela – akurat szukał dziesiątego lampionu. Postanowiłem więc, że odciążę go trochę i zaliczę trzy punkty z jego mapy. Po analizie okazało się, że znajdują się bardzo blisko moich i nie nadkładając za dużo dystansu mogłem zwiększyć nasze szanse na dobry rezultat. Timing mieliśmy prawie idealny – na mecie zjawiliśmy się z 5-minutowym odstępem. Do zwycięzców (Patrycja Lejk/Jacek Mróz) straciliśmy 11 minut, a drugich (Sławomir Kielak/Hubert Kielak) praktycznie skrobaliśmy po piętach – 4 minuty straty. Na osiem zespołów zostaliśmy sklasyfikowani na trzecim miejscu, co uważam za bardzo przyzwoity rezultat. Belo w swoim debiucie w RJnO spisał się na medal! Zdolny chłop z tego mojego szwagra. Trasy naszych przejazdów możecie zobaczyć klikając na mapce obok (Belo to kolor czarny, ja granatowy).

Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie wystartujemy razem w kilku edycjach mistrzostw Warszawy, a może zimą skusimy się na poszukiwanie punktów na leśnych ścieżkach wykorzystując biegówki.

Wyniki na trasie czarnej
Wyniki rywalizacji na trasie czarnej