„The Flying Scotsman”, w reżyserii Douglasa Mackinnona, to niezwykła (a jednocześnie prawdziwa) historia szkockiego kolarza Graeme’a Obree. W 1993 roku, jako amator startujący na rowerze własnej konstrukcji (zbudowanym z kawałków blachy i części od pralki) bije rekord świata w godzinnej jeździe na torze. Opowieść jest naprawdę niewiarygodna. Przy tym film pozbawiony jest nachalnej propagandy, tak często widocznej w amerykańskich produkcjach. Obraz ukazuje również zabawną (dla widza) i za razem smutną (dla zdolnego zawodnika-konstruktora) walkę z Międzynarodową Unią Kolarską.

Myślę, że pozycja zainteresuje nie tylko miłośników dwóch kółek. Fabuła jest bardzo interesująca, nie brakuje też wzruszających momentów. Mnie ten film na długo zapadnie w pamięć i na pewno jeszcze niejednokrotnie do niego wrócę. Polecam!

Poniżej zamieszczam trailer oraz video z autentycznej próby bicia rekordu przez Graeme’a Obree z 1993 roku. Niestety pełna wersja filmu nie jest dostępna w serwisie Youtube, więc będziecie musieli zdobyć ją w inny sposób.

Zapraszam do podzielenia się wrażeniami w komentarzu po obejrzeniu.

  • Ha! Przez zupełny zbieg okoliczności obejrzałem „Latającego Szkota” wczora z wieczora i urzekł mnie ten film. Dla osób nie bywających w Szkocji, zalecam wersję z napisami lub lektorem, gdyż nie wszystkie wątki da się wychwycić.
    Ale film przemawia. Facet był kompletnym amatorem. Po prostu chciał i robił…

  • Przyznam się, że trochę dziwiła mnie ta pozycja na rowerze tej konstrukcji. Na mój rozum, trochę opuściłbym kierę… Po filmie zajrzałem do wujka gugla i obejrzałem kilka fot z autentycznym Obree i faktycznie jeździł tak jak to było w filmie przedstawione… Zresztą dobrze jest opisany na wiki