Kategorie: Zdrowie
23.05 2012

Zerwanie więzadła krzyżowego przedniego (ACL): etap III – rehabilitacja po rekonstrukcji

Ostatni rok był dla mnie bardzo ciężkim okresem w życiu. Po zerwaniu więzadła krzyżowego w kolanie nagle musiałem zrezygnować ze sportu, który jest mi potrzebny jak tlen. Zmarnowane wakacje bez roweru, zmarnowany sezon zimowy, zmarnowanych kilka miesięcy… Tak naprawdę odżyłem dopiero w marcu podczas pierwszego wyjazdu na narty. Zobaczyłem, że naprawdę będę jeszcze w stanie jeździć tak, jak kiedyś.

W poprzednich tekstach starałem się przybliżyć to, co czułem zaraz po zerwaniu więzadła oraz opisałem przebieg operacji i pierwsze dni po wyjściu z kliniki. Niedawno minął rok od feralnego dnia. Robię właściwie już wszystko normalnie – biegam, jeżdżę na rowerze, byłem trzy tygodnie na nartach. Nie gram jeszcze tylko w gry zespołowe. Cieszę się każdą aktywnie spędzoną minutą. Ale żeby do tego dojść musiałem włożyć sporo pracy. Wróćmy więc do początku…

1-6 tygodni od operacji

Rehabilitację rozpocząłem dwa tygodnie po operacji rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego (ACL), tuż po zdjęciu szwów. Pierwsze kilka dni ograniczało się do mobilizacji rzepki palcami, „ugniatania” miejsc przy ranach, próby osiągnięcia zgięcia w kolanie oraz ćwiczeń na wzmocnienie mięśni uda i pośladków. Wizyty w gabinecie rehabilitacyjnym miałem zawsze w czwartki. Tam moja rehabilitantka oceniała postępy i objaśniała mi kolejne ćwiczenia, które miałem wykonywać przez następny tydzień. Początkowo szło dość ciężko – powiększanie zgięcia powodowało silny ból, a noga była wciąż bardzo opuchnięta. Kąt 90° osiągnąłem dokładnie tydzień po rozpoczęciu rehabilitacji i od tego momentu sukcesywnie go pogłębiałem. Skuteczne okazało się ćwiczenie ze ślizganiem nogi po lustrze – efekty były imponujące! Narysowałem sobie flamastrem skalę i biłem kolejne „rekordy”. Bardzo się cieszyłem, że od pierwszych tygodni dużo pracowałem nad głębokim czuciem. Używałem sporo gumowej piłki i poduszki sensomotorycznej, czyli popularnego „beretu”. Po dwóch tygodniach ćwiczeń zacząłem robić przysiady do siedzenia na krześle (operowana noga na niestabilnym podłożu). Cały czas chodziłem w stabilizatorze, w którym na każdych zajęciach Łucja zwiększała mi zakres ruchu (miesiąc po operacji był już bez ograniczeń zgięcia). Stopniowo coraz mniej używałem kul – 4 tygodnie po operacji zacząłem wspomagać się tylko jedną. Miesiąc po zabiegu zważyłem się. Lekki szok – przed operacją ważyłem 84,5 kg, a na początku sierpnia 79,9 kg! Prawie 5 kg utraty wagi. Niestety większość to spadek masy mięśniowej z lewej nogi. Po odrzuceniu jednej kuli postęp w powrocie do normalności nabrał tempa. Dokładnie 5,5 tygodnia po operacji Łucja powiedziała, że czas zacząć chodzić bez wspomagania. Po wizycie w Remedzie nie zakładałem już stabilizatora i zupełnie o własnych siłach dotarłem z parkingu do domu. Szedłem dość pokracznie, noga nie słuchała się do końca, ale radość była wielka. Od tego momentu z dnia na dzień chodziłem coraz pewniej.

Fajne wydarzenia z tego okresu:

  • 2 tygodnie po operacji – pierwsze wyjście ze znajomymi na piwo.
  • 3 tygodnie po operacji – wyjazd na weekend i rozpoczęcie jazdy samochodem (z automatyczną skrzynią biegów).
  • Miesiąc po operacji – koncert Slough Feg w Progresji oraz mecz Legii z Gaziantepsporem (oczywiście na Żylecie!).
  • 5,5 tygodnia po operacji – pierwsze 300 metrów pokonane bez kul i stabilizatora!

6-12 tygodni od operacji

Okres od szóstego do dziesiątego tygodnia po operacji jest podobno tym, w którym przeszczep jest najbardziej narażony na uszkodzenie. Trzeba uważać, żeby go nie rozciągnąć przez jakieś przypadkowe skręcenie kolana lub nadmierne zgięcie. Jest to jednak bardzo fajny moment, bo osiąga się możliwość chodzenia praktycznie bez utykania, a do tego ćwiczenia również stają się ciekawsze. W moim repertuarze znalazły się przysiady, wykroki, przeprost z wykorzystaniem gumy. Cały czas pracowałem też nad propriocepcją ćwicząc na „berecie”. Po dwóch miesiącach nauczyłem się schodzić normalnie po schodach (bez dostawiania nogi) – przełamanie tej bariery było kolejnym krokiem psychologicznym. W dziesiątym tygodniu zaczął się pojawiać zarys mięśnia czworogłowego. Udo przestało być zupełnym flakiem, chociaż nadal bardzo mocno odróżniało się od tego na prawej nodze. Stopniowo przy ćwiczeniach coraz bardziej obciążałem operowaną nogę, aż doszedłem do wykonywania przysiadu na jednej nodze (do siadu na krześle). Starałem się chodzić tak, aby nie utykać, chociaż nie zawsze się to udawało.

Fajne wydarzenia z tego okresu:

  • 8 tygodni po operacji – weekend na Helu i kąpiel w morzu.
  • 2 miesiące po operacji – pierwsza jazda na rowerze stacjonarnym.

Po 12 tygodniach od urazu pierwszy raz wyjechałem z Warszawy na dłużej niż dwa dni. Tydzień spędzony w Maso Corto był wspaniały. Co prawda nie mogłem jeździć na nartach, ani grać w piłkę, ale i tak była to przyjemna odskocznia od codzienności. Codziennie miałem też do dyspozycji siłownię, dwa razy pływałem w basenie.

czwarty miesiąc po operacji

Skupiałem się na pracy nad odbudowaniem mięśni robiąc przysiady i jeżdżąc na trenażerze. Po trzech miesiącach mój stan był naprawdę niezły, chociaż odniosłem wrażenie, że postępy jakby spowolniły. Cały czas miałem uczucie, że kolano jest jakoś źle spasowane – czasem się blokowało, czasem bolało przy schodzeniu ze schodów, a po kilku godzinach siedzenia noga była zastana i trzeba było ją rozruszać. Nie mogłem się doczekać pierwszego wyjścia na rower – było to możliwe po odczekaniu 100 dni od operacji. Satysfakcja z jazdy była ogromna, o czym nie omieszkałem napisać na blogu. Zacząłem regularnie używać roweru jako środka transportu i jeśli tylko nie padało pokonywałem drogę do pracy na dwóch kółkach. Muszę przyznać, że zdecydowanie wolę jazdę w upale niż przy 5°C, ale ta jesień była wyjątkowa – każdy kilometr sprawiał mi dużo radości. Łucja wymyślała mi coraz bardziej wymagające ćwiczenia. Na przykład bardzo mi się podobało takie, gdy operowana noga stała na dmuchanym „berecie”, a zdrowa robiła wypady na deskorolce. Dziesięć takich powtórzeń w przód i dziesięć w tył sprawiało, że mięsień czworogłowy w operowanej nodze gotował się i drgał ze zmęczenia. Niestety bardzo intensywny okres w pracy sprawił, że przystopowałem nieco z ćwiczeniami na dwa tygodnie na przełomie czwartego i piątego miesiąca po operacji, ale obiecałem sobie nadrobienie zaległości po wydaniu Magazynu NTN.

Fajne wydarzenia z tego okresu:

  • 100 dni po operacji – pierwsza jazda na rowerze w terenie.
  • cotygodniowe treningi rowerowe z sekcją narciarską AZS PW.

piąty miesiąc po operacji

Jak postanowiłem, tak zrobiłem – na początku piątego miesiąca po zabiegu zapisałem się do fitness clubu. Po pierwszym treningu miałem straszne zakwasy. Nienawidzę siłowni. Przerzucanie ciężarów jest dla mnie koszmarnie nudnym zajęciem. Uwielbiam sport, ale wycieczka do siłowni wymaga ode mnie ogromnej mobilizacji. Od zawsze traktowałem ćwiczenia w fitness clubie jako coś, co pozwalało osiągnąć jakiś inny cel, nigdy nie było przyjemnością samą w sobie. Teraz zamiast przygotowań do sezonu narciarskiego musiałem przywrócić siłę w operowanej nodze, żeby niedługo zacząć biegać. Trenując koncentrowałem się na wszystkich partiach mięśniowych nóg. Ćwiczyłem przywodziciele i odwodziciele, przepychałem ciężary na suwnicy, a najwięcej pracowałem z 10-kilogramową sztangą robiąc wypady, wchodząc na stopień i wspinając się na palce. Starałem się wprowadzać zawsze jakiś element niestabilny w celu rozwijania głębokiego czucia. Dostałem również jedno ćwiczenie w łańcuchu otwartym (bez podparcia pod nogą) z minimalnym obciążeniem. Cały trening zajmował mi około półtorej godziny i naprawdę wiedziałem, że był to dobrze przepracowany czas. Po kilku wizytach na siłowni poczułem znaczny przyrost mięśni w udzie i powoli różnica między budową obu nóg zaczęła się wyrównywać.

Fajne wydarzenia z tego okresu:

  • pierwszy trening w siłowni.

szósty, siódmy i ósmy miesiąc po operacji

W szóstym miesiącu po operacji rozpocząłem truchty. Najpierw było to delikatne pięć minut na bieżni. Po tygodniu, co dwa dni, do każdej przebieżki dodawałem dwie minuty, aż w siódmym miesiącu doszedłem do prawie półgodzinnych truchtów. Znudziła mi się bieżnia, więc areną przedświątecznej rehabilitacji stały się praskie ulice (najczęściej nocą). Sumiennie ćwiczyłem w siłowni, wykonując żmudne powtórzenia. Wyjazd na dwa tygodnie w Alpy do włoskiego Maso Corto był bardzo przyjemny, mimo że nie mogłem jeździć na nartach. Owocnie przepracowałem ten okres. Wizyty u rehabilitantki ograniczyły się do spotkań raz w miesiącu. Na każdych wprowadzaliśmy nowe elementy i przez kolejny okres mogłem się skupiać na czymś innym. Nie zapominałem oczywiście o głębokim czuciu – Bosu stało się moim wiernym przyjacielem. Pod koniec stycznia, czyli siedem miesięcy od operacji, zaznałem wreszcie ciekawego sportu. Narciarstwo biegowe okazało się bardzo przyjemną aktywnością i mimo słabej zimy odbyłem 10 treningów w Wesołej i Zakopanem. Styczeń, luty i początek marca to szalone, galopujące miesiące. Rzuciłem się w wir pracy reporterskiej. W tygodniu ćwiczyłem, a weekendy wydłużone o dzień lub dwa spędzałem w górach. Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie w Innsbrucku, targi ISPO w Monachium, cykl zawodów akademickich AZS Wintercup i AMP – wszędzie tam pojawiałem się w roli fotografa i dziennikarza. Tęskniłem trochę za startami, ale przebywanie w środowisku sprawiało dużo przyjemności.

Fajne wydarzenia z tego okresu:

  • pierwszy trucht na bieżni i przebieżki na powietrzu.
  • dwa tygodnie spędzone w Alpach.
  • wypady na nartach biegowych (szczególnie w Zakopanem).
  • praca reporterska na zawodach alpejskich.

dziewiąty i dziesiąty miesiąc po operacji

Po ośmiu miesiącach od operacji czułem się na tyle silny, by stanąć na nartach. Bez problemu stawałem na dużej piłce do ćwiczeń, mogłem bezboleśnie odwodzić kolana na boki, a mięsień czworogłowy zbliżył się rozmiarem do tego w prawej nodze. Oczywiście odczuwałem mniejszą dynamikę i siłę w operowanej nodze – na przykład wskakiwanie na jednej nodze na jakąś przeszkodę odbywało się znacznie wolniej niż na prawej, nadal odczuwałem ból przy przeproście oraz pełnym zgięciu. Rehabilitantka była zadowolona z postępów i stwierdziła, że kolejne spotkania nie będą już potrzebne. Miałem teraz pojechać na narty i wracać do „żywych”. Ustaliliśmy, że nie będę korzystać ze stabilizatora, tylko od początku angażować wszystkie mięśnie. Myślę, że był to strzał w dziesiątkę – od pierwszych chwil na śniegu wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku. Początkowo jechałem ostrożnie, bardzo sztywno i dość powoli. Ale po tygodniu rozkręciłem się i nie mogłem doczekać się kolejnych nart. W sumie wiosną spędziłem trzy tygodnie w Alpach, więc sezon okazał się być nie do końca stracony. Pobyt w Kaunertal obfitował w sportowe atrakcje. Oprócz nart było bieganie, rolki, tenis stołowy i chodzenie po linie. Duża intensywność spowodowała pojawienie się bólu podczas jazdy w ostatnich dniach, ale po odpoczynku w Polsce wszystko wróciło do normy. Na przełomie kwietnia i maja zaliczyłem bardzo przyjemny wyjazd rowerowy i w ten sposób minął okrągły rok od zerwania więzadła.

Fajne wydarzenia z tego okresu:

  • pierwszy zjazd na nartach.
  • bieganie po górach.
  • nauka jazdy na rolkach.

jedenasty miesiąc po operacji

Po dziesięciu miesiącach i tygodniu od operacji wystartowałem w rajdzie przygodowym w Gliwicach organizowanym przez Team 360 stopni. Pierwszego dnia przebiegłem 26 kilometrów, a drugiego pokonałem na rowereze, rolkach, kajaku i biegając 92 kilometry. I niech mi ktoś powie, że nie można wrócić do sportu po zerwaniu więzadła krzyżowego. Teraz, po roku ciężkiej pracy mogę wreszcie cieszyć się życiem, tak jak kiedyś!


Na mecie rajdu i na mecie rocznej walki o powrót do sportu

PS
Na wielu stronach internetowych ludzie rehabilitujący się po rekonstrukcji ACL radzą innym, jakie ćwiczenia mają wykonywać. Ja uważam to za duży błąd. Myślę, że kluczowa jest praca z dobrym rehabilitantem, który pomoże przejść przez ten ciężki okres. Nie warto oszczędzać akurat w tym przypadku. Miałem to szczęście, że trafiłem na świetną specjalistkę. Nie dość, że lubiła sport (więc wiedziała po co ta cała rehabilitacja), to w dodatku sama przeszła taką operację. Zdawała sobie doskonale sprawę, co czuje pacjent. Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie przez ostatni rok. Szczególnie rodzicom, Agnieszcze, przyjaciołom, dr. Ambroziakowi i rehabilitantce Łucji. Oby nigdy więcej takich wrażeń.

 

KOMENTARZE

Możesz zostawić swój komentarz do tego wpisu.

  1. Pan Żabka
    23.05.2012 | 08:58

    nie to, żebym się popłakał, ale łzy się cisnęły do oczu, zwłaszcza jak oglądałem film z pierwszej jazdy :) Cóż napisać… Witaj znowu w świecie sportu Majkiel!!! :)

  2. Kurczak
    25.05.2012 | 12:59

    Gratuluje powrotu do sportu i…zycia Chomiku, bardzo sie ciesze ze sie z tym wszystkim uporales. Doskonale rozumiem smutki i radosci o ktorych piszesz, bo przechodze teraz przez cos podobnego po tym jak zlamalam w lutym rzepke. Bede sobie przypominala o Twojej walce i tym ze sie da w momentach zwatpienia i frustracji ze postepy takie wolne.

  3. Kamil
    25.05.2012 | 15:15

    Ja zerwałem mojego acl-a w czerwcu zeszłego roku, ból był potworny ponieważ dostałem kopnięcie od zewnetrznej strony w prawe kolano, również podczas gry w piłkę. Od razu wiedziałem, że to coś powazniejszego, o calkowitym zerwaniu dowiedzialem sie dopiero podczas artroskopii pare miesiecy pozniej. Wiadomosc ta byla dla mnie jak noz w serce gdyz podobnie jak Ty nie widze zycia bez sportu, uprawialem karate z licznym sukcesami, pozniej pilke procz tego wiele innych. Poczatkowo bylem zalamany bo Ci ktorym brakuje wiary twierdzili ze ciezko bedzie wrocic do pelnej aktywnosci , brzmialo to wiec jak wyrok. Intensywna rehabilitacja i ogromna wiara w siebie oraz poswiecenie doprowadzilo do tego ze juz niecale 2 miesiace po moglem biegac, az w koncu doprowadzilem kolano do takiego stanu ze moglem nawet walczyc, wiadomo jednak ze grozilo to kolejnym uszkodzeniem. Niedawno dopiero zdecydowalem sie na operacje, w tej chwili jestem 11 tyg po, juz tydzien temu pierwszy raz stanalem na biezni i potruchtałem, na rower normalny siadlem jeszcze wczesniej oczywiscie nie po wybojach tylko po prostym terenie, pelen zakres ruchu i zarys miesnia, 8 czerwca minie 3 miesiace i mam nadzieje ze zaczne juz wzmacniac wszytskie grupy na silowni. Mysle ze gdyby nie ogromna motywacja i samozaparcie nie byloby mowy o takich efektach, wszystko idzie w bardzo dobra stronę. Sledzilem Twoj przypadek,ktory opisywales i ciesze sie ze wrociles do sportu, sa ludzie ktorzy po prostu nie moga bez niego zyc. Pozdrawiam wszytskich ACL-owców, nie poddawajcie się bo nie z takich kontuzji da się wyjść i wrócić do pełnej formy!

  4. RoRo
    20.06.2012 | 20:01

    ech…. zazdroszczę wam że jesteście już po operacji i wróciliscie do normalnej lub prawie normalnej egzystencji. Ja niestety operację będę robił po wakacjach i jak pomyśle o tym wszystkim przez co będę przechodził później to aż mi się wyć chce, tym bardziej że dobrze wiem jak to będzie – 13 lat temu miałem rekonstrukcje ACL w prawym kolanie, teraz będę miał w lewym… No ale cóż – sport to zdrowie…
    Mój rehabilitant smieje się ze mnie i mówi, że mam szczęście że teraz przeszczepy można robić już z różnych tkanek – kiedyś robili tylko z wiązadła rzepki, więc mając je tylko dwa (po jednym w każdej nodze) można było mieć tylko dwie rekonstrukcje w życiu, teraz na szczęście robią dodatkowo ze zginaczy więc ilość dopuszczalnych zerwań do zrekonstruowania się zwiększa :)
    raz jeszcze – sport to zdrowie i … duże pieniądze dla ortopedów :)

  5. nushka
    8.08.2012 | 14:17

    a czy po tym przeszczepie zauwazyles jakies nieprawidlowosci jak podwyzszona temp ciala albo czy miales jakies stany zapalne??? bo zaproponowali mi wspomniana przez Ciebie metode (w tym samym szpitaluP) i szukam informacji na ten temat

  6. 8.08.2012 | 15:13

    @nushka: Podwyższoną temperaturę miałem tylko raz – dwa dni po operacji. W drugiej części mojej historii pisałem: „Tego dnia wieczorem czułem się słabo – dostałem gorączki, która jednak dość szybko przeszła i spałem znakomicie.”. Myślę, że nie była ona spowodowana akurat metodą, tylko samym faktem przejścia operacji. Powodzenia i daj znać niedługo jak się goisz!

  7. nushka
    9.08.2012 | 10:17

    na razie to jestem po jednej artroskopii (przyparta rzepka, ACL nie zrobili za 1 razem), cierpie bo nie moge na rolkach jezdzic:P takze jeszcze troche sie porehabilituje, odczekam i pewnie pojde pod noz:)

  8. Szatanica
    5.10.2012 | 11:38

    „Wciągnęłam” Twoje artykuły Michał i komentarze w sumie w 15 minut, zwłaszcza, że temat, jak z resztą wszystkich tu komentujących, dotyczy bezpośrednio.

    Mniej więcej 6 lat temu naderwałam/zerwałam więzadło krzyżowe zwykłym niefortunnym skokiem na koncercie (!). Temat ciągnęłam w Centrum Medycyny Sportowej na Wawelskiej w Warszawie, jakieś tam diagnozy, USG z którego nic nie wyszło, rehabilitacja..W sumie nie wiem czemu tak wyszło, ale wróciłam do sprawności i temat został ‚zapomniany’ (bo czasem kolano się odzywało) aż do tego roku, kiedy to podczas robienia licencji na paralotnie, kucnęłam żeby zwinąć skrzydło i pach…coś ukuło i po temacie..2 miesiące spuchnięta noga, finalnie poszłam do kliniki Carolina na Służewiu, rezonas i rentgen – zerwane więzadło i pęknięta łąkotka. No i finalnie – tak jak chyba wszystkich tu na jakimś etapie – czeka mnie operacja. W sumie nie było to zaskoczeniem, nawet już zaakceptowałam ten fakt, tym bardziej, że wiem, że jeśli nic nie zrobię w tym kierunku, to będzie tylko gorzej, łąkotka się zmasakruje z czasem, zaczną się zwyrodnienia, a tego nikt chyba nie chce…Ból jest tylko taki, że jak zaczynam się w temat wdrażać, czytać, ogarniać, zdobywać informacje, to fakt operacji staje się coraz bardziej realny, przez co przyznam, że zaczyna mnie ogarniać coraz większy strach przed tym wszystkim. Nie chcę za bardzo zachowywać się jak mała dziewczynka, ale przyznam, że boję się tego cholerstwa, a na domiar złego moja wrodzona ciekawość i konieczność posiadania wszystkich informacji doprowadziła mnie do obejrzenia filmu z takiej operacji i przyznam, że wygląda to dość makabrycznie…świadomość tego, że ktoś będzie mi wiercił dziury w kościach jest dość trudna do zaakceptowania…

    Trudno ten stan oddać takim zwykłym komentarzem, ale wiem, że wiecie o co chodzi, a w sumie rozmowa na ten temat z ludźmi,dla których jest to temat tak odległy jak rodzenie dzieci dla facetów, sprowadza się finalnie do ciągłego pocieszania i powtarzania, ze wszystko będzie ok…tak jakby randomowy Pan Zdzisław z Pragi Północ opowiadał o zagadnieniach z fizyki jądrowej…brzmi uroczo, ale mało przekonująco.

    W sumie jakby się nad tym zastanowić to nie wiem, czego dotyczy ten strach najbardziej – czy tego, że jest 1000 rzeczy, które może podczas operacji pójść nie tak (chociaż moja wiedza dot. chirurgii sprowadza sie do tego, co przeczytałam w Stuleciu Chirurgii Thorvaldsa:) – polecam, bardzo fajna kniga), że źle zrobią otwory w kościach, jak u kolegi, że za mocno, albo za luźno zamontują więzadło i trzeba będzie robić rewizję, że (wiem, ze to pewnie mało prawdopodobne) źle zrobione znieczulenie lędźwiowe spowoduje, że nie będę chodzić już nigdy więcej…Chyba nie chodzi o ból, bo mimo, że mam dość niski prób bólu, to (może to zabrzmi dość osobliwie), ale uważam że ból oczyszcza umysł, kształtuje charakter więc nie jest od czasu do czasu taki zły:) Do wszystkich tych, którzy twierdzą, że wiedzą co to ból, polecam depilację laserową – przy tym wizyta u dentysty to pikuś:))))

    Nie mam jeszcze daty operacji, póki co jeszcze trawię ten temat, ale myślę, że w tym roku jeszcze to nastąpi i pomyślałam, że trochę podkradnę Ci pomysł Michale z tym opisem i chyba sama zmontuje coś takiego..może to się komuś do czegoś przyda, tak jak Twój opis przydał się mi i pewnie wszystkim innym tutaj:) Także, pewnie jeszcze się odezwę. A tymczasem chciałam się tylko podzielić tym wszystkim…

  9. Ania
    11.10.2012 | 20:07

    Szatanica,podaję dłoń…jestem dokładnie w tym samym punkcie. Chyba jako kobieta (tzn trochę mięczak) zrozumiesz mnie trochę lepiej i cała drżę przed operacją…nie jestem straszną fanatyczką sportu ale lubię go…narty, narty wodne,pływanie,taniec nowoczesny….teraz panicznie boję sie bólu..nie dbam o to,czy wyjdę na małą dziewczynkę ;o) .i lubie mini…dla Mężczyzn temat obcy a ja się martwię ,że mam to „z głowy” ;o( ,..mam?..pewnie to trywialne,ale myślę też o tym….jest tu jakaś dziewczyna/kobieta?…która jest PO….szukam teraz lekarza..to wcale nie takie łatwe..moje wiązadło jest naderwane, ale przyczep przedni zerwany zupełnie….też chcę się podzielić wątpliwościami..pozdrawiam

  10. Nike
    16.10.2012 | 22:09

    Mam kilka pytan.Czy ktoś miał rozciągnięte więzadło po rekonstrukcji?

  11. bartek
    20.10.2012 | 13:01

    Cześć jestem 5 tyg po operacji. Ćwiczę 3 razy dziennie chodzenie tyłem jazdę na rowerze, półprzysiady itp… wszystko idzie niby w dobrym kierunku, zakres zgięcia coraz większy ale jak wyprostuje maksymalnie nogę to za kazdym razem czuje takie dziwne chrupanie. Miał tak ktoś może?

  12. 22.10.2012 | 10:21

    @Nike: Zdarza się to podobno niezwykle rzadko. Trzeba naprawdę się postarać… Moja rehabilitantka mówiła, że przez kilka lat pracy miała jeden taki przypadek wymagający ponownej operacji.
    @bartek: Miałem takie chrupanie – odnosiłem wrażenie, że kolano jest jakby źle spasowane. Teraz jest lepiej, ale jeszcze od czasu do czasu gruchnie coś głośno :)

  13. Nike
    23.10.2012 | 21:50

    Syn jest pół roku po rekonstrukcji na ostatniej wizycie lekarz stwierdził, że więzadło sie rozciągnęło. Zalecił dalsze ćwiczenia. Martwie sie, ponieważ syn chce powrócic do uprawiania sportu.

  14. Nike
    23.10.2012 | 21:55

    Dodam jeszcze, ze jeżdzi na rowerze, biega, nie czuje żadnej niestabilności kolana. Miał naderwane więzadła poboczne i zerwane więzadło krzyżowe.

  15. any
    25.10.2012 | 18:05

    Witam, jestem prawie 3 tygodnie po rekonstrukcji. Wszyscy mówią że rehabilitacja ma być bezbolesna, owszem, tak było na pierwszej wizycie. Zgięcie do ok 40 stopni, kolejna wizyta i znowu więcej, ale ból w kolanie podczas zginania. A miało nie boleć. Tutaj dowiaduję się że jednak boli i Ciebie też bolało, a ja oczywiście mętlik w głowie, że moze coś zrobiłem, że moze coś nie tak. W leżeniu na brzuchu i próbie pod noszenia kolana, jest wszystko ok do ok 40 stopnia, dalej rozlega sie ból w okolicy zewnętrznej częsci kolana i stąd moje obawy:(

  16. Ewa
    26.10.2012 | 22:22

    any, o nic się nie musisz martwić. Po prostu Twoje nowe więzadło musi nauczyć się tego iż musi się zginać. Jest to normalne. U każdego okres trwania rehabilitacji jest inny. Jestem już po dwóch artroskopiach. Pierwsza odbyła się w marcu, podejrzenie uszkodzenia łękotki i naderwania więzadła. Jak się jednak okazało z łękotką wszystko w porządku, lecz zerwane więzadło przednie krzyżowe. Więc od razu na stole dowiedziałam się , że jeśli chcę wrócić do sportu to potrzebuję rekonstrukcji. Dodam, że gram w piłkę ręczną i jest mi to potrzebne do życia jak powietrze! Jednak po zabiegu miałam małe komplikacje. 7 razy miałam ściąganą wodę z kolana. Przeszłam kuracje antybiotykową i termin mojej rekonstrukcji oddalał się z dnia na dzień. Doczekałam się w końcu tego dnia po długich przygotowaniach czworogłowego. Operacja odbyła się 17 września. Już po 4 tygodniach osiągnęłam pełne zgięcie i wyprost i odstawiłam kule. Teraz śmigam w ortezie, ćwiczę w miarę możliwości w domu oraz od poniedziałku zaczynam rehabilitację. Liczę na pozytywne efekty ! Trzymam kciuki za wszystkich ACL’owców i nie ma się czego bać ! Warto walczyć o marzenia, pozdrawiam ciepło :)

  17. any
    29.10.2012 | 10:23

    :) Poszedłem do rehabilitanta, który przygotowywał mnie do operacji. Uspokoił mnie i powiedział że to pewnie przez obrzek, który jeszcze jest nad kolanem. Mam dalej ćwiczyć i starać się żeby ten obrzęk znikł, a podobno wtedy będę się smiał:) Fakt nie jest łatwo z tą opuchlizną sobie poradzić..A no i oczywiście, jak się nie uda, to będzie potrzebna punkcja, ale narazie mam sie nie martwić, bo to podobno jeszcze świeża sprawa, tak sie uważa 3 tygodnie od zabiegu:)

  18. Ewa
    29.10.2012 | 16:45

    No oczywiście :) Sam widzisz z mojego przykładu, że wszystko musi się unormować. Ja najprawdopodobniej od przyszłego poniedziałku zaczynam rehabilitację. W końcu się doczekam tego dnia! :)

  19. Gosia
    5.11.2012 | 19:55

    Witam , fajnie że tu trafiła , mogę się dowiedzieć co mnie czeka , jestem przed operacją rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego (ACL) . Ja dopiero zacznę swoją drogę do sprawności i mam nadzieję że dam radę i znowu , pobiegnę , pojadę na rowerze , rolkach , nartach , zatańczę i dogonię swoje dzieciaki ;-)

  20. Ewa
    6.11.2012 | 14:55

    Ja również miałam więzadło przednie krzyżowe, więc chciałabyś się dowiedzieć o przebiegu operacji czy o powrocie do pełnej sprawności? :)

  21. Ania
    7.11.2012 | 20:58

    Hej :) gratuluje powrotu do zdrowia i sportu !! :)
    Jestem 2 tyg po rekonstrukcji ACL i wyciecia kawałka łekotki … wyczynowo trenuje unihokej , rowniez tak jak ty mam zamiar wrocic do sportu :) Mam nadzieje ze uda mi się to w takim stopniu jak tobie … filmik rusza za serducho :D kazda osoba kochajaca sport to przyzna .. Pozdrawiam ! :D

  22. ewrymonday
    22.11.2012 | 09:44

    Nic nie dało mi tak pozytywnego kopa jak to co przed chwilą przeczytałem! Wczoraj wyszedłem ze szpitala po rekonstrukcji ACL i teraz mam nadzieję, że w przyszłym sezonie narciarskim jakoś dam radę. Pozdrawiam i gratuluję powrotu do pełnej sprawności.

  23. Aneta
    24.11.2012 | 19:20

    Witam was wszystkich gorąco! Przeczytałam wasze historie i cieszę się, że większości z Was tak sprawnie przebiega powrót do zdrowia i ulubionych aktywności. Ja też całe życie jestem związana ze sportem i nie wyobrażam sobie odpuścić takiej przyjemności. Ale niestety też zerwałam więzadło (we wrześniu 2011 r) i długo zastanawiałam się i czekałam na rekonstrukcję. Teraz jestem już po operacji – 5 tydzień. Niestety mam chwilę słabości, bo chociaż wszyscy znajomi uznają mnie za „twardzielkę”, zaczynam się zastanawiać czy to było konieczne :( Życie już wiele razy uczyło mnie pokory. Ale czasami mam tego dość. Jestem momentami wściekła (pewnie znacie to doskonale), że od mojej operacji ciągle idzie coś nie tak. Najpierw w trakcie zabiegu nastraszyłam anestezjologa ponieważ stwierdził, że coś złego dzieje się z moim organizmem – ciśnienie 200/50, potem 175/45,potem powoli wróciło do normy. Na szczęście po 4 dniach wychodzę ze szpitala i zaczynam powoli ćwiczyć. Wydaje się, że wszystko jest ok. Rehabilitantka mówi, że kolanko ładnie wygląda i wprowadzamy nowe ćwiczenia. Po 2 tygodniach od zabiegu trafiam znowu do szpitala. Tym razem na intensywną terapię z powodu straszliwych duszności i okropnego bólu klatki piersiowej. Okazało się, że mam zator płucny i niewiele brakowało, a odeszłabym z tego świata. Na dodatek te komplikacje powodują chorobę, którą prawdopodobnie będę musiała kontrolować całe życie. W związku z tym cała rehabilitacja kolana się „sypie”, bo w szpitalu chcą mnie zatrzymać na 2 tygodnie i zabraniają mi wstawać z łóżka. Ale jestem twarda :) i po negocjacjach z lekarzami wypuszczają mnie po tygodniu. Oczywiście stawiają warunek, że muszę brać systematycznie leki i kontrolować poziom krzepliwości krwi. Zaciskam pięści ( regres w rehabilitacji kolanka) i biorę się od nowa do roboty. Wydaje się, że wszystko wraca do normy, znowu robię szybkie postępy, zgięcie powyżej 90 stopni w czwartym tygodniu, chodzę po domku bez kul. Jestem znowu szczęśliwa. Ale jak to w życiu bywa za bardzo cieszyć się nie można. Pojawia się kolejna komplikacja. Tym razem zaczyna boleć kolano i puchnie bardziej niż do tej pory. U mojej cudownej rehabilitantki, która pomaga mi jak może, okazuje się, że znowu coś jest nie tak. Nie jestem w stanie wykonać paru ćwiczeń, z którymi do tej pory radziłam sobie bez problemu, kąt zgięcia w kolanie też się zmniejszył. Kolejny regres i wczorajsze cierpienie w gabinecie podczas rozmasowywania blizn, które „złośliwie” przyrastają do tkanek wewnętrznych. Ale pomiędzy łzami, które same lecą z bólu, pojawiają się moje żartobliwe teksty do rehabilitantki i pytania czy mogę sobie poużywać wulgaryzmów. I tak to właśnie u mnie wszystko wygląda. Trochę tu Wam popisałam, ale zrobiło mi się lepiej, bo wiem, że każdy z Was ma podobne doświadczenia. Piszę też, aby pokazać, że u każdego trochę inaczej to przebiega i pojawiają się różne komplikacje. Ale nie wolno się poddawać i pomimo przeszkód walczyć o swoje marzenia. A po takich urazach niestety musimy być twardzi i sami ciężko pracować, bo nikt tego za nas nie zrobi. Jedynie możemy liczyć na pomoc fachowych rehabilitantów i wsparcie najbliższych. Ja wiem, że mnie czeka jeszcze długa droga, ale mam nadzieję, że będzie mimo wszystko coraz lepiej. Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki!!!

  24. Łukasz
    27.11.2012 | 11:56

    Witam serdecznie. Ja uprawiam piłkę nożną (okregówka) i również zerwałem więzadło krzyżowe przednie 4 lata temu, dopiero po dwóch latach mi je zrekonstruowali. Mimo w mojej opinii naprawdę dobrej rehabilitacji nawet rok po rekonstrukcji nie wyobrażałem sobie ze jeszcze będę grać w klubie w nogę. Jednak jak się ostatecznie okazało najwięcej obaw siedziało w psychice. Obecnie od roku znowu trenuje wyczynowo i jestem w 100% zadowolony z decyzji o operowaniu tego kolana. Ponadto mam 5 kolegów z boiska którzy również są po rekonstrukcji i grają. Także sport wyczynowy po tej operacji jest jak najbardziej możliwy.

  25. Gosia
    30.11.2012 | 16:17

    Witam , ja czekam na rekonstrukcję , ale nie mam już siły siedzieć i czuć niemoc , artroskopię miałam czwartego października , 4 tyg podreptałam o kulach , ale też jeździłam autem , oczywiście ćwiczę tak jak kazano mi w szpitalu , od jakiegoś tygodnia wchodzę po schodach naprzemiennie , zaczęłam ćwiczyć na steperze i rowerku stacjonarnym , nie odczuwam bólu tylko taką lekkie blokowanie , ale z dnia na dzień coraz słabiej , noga coraz bardziej się zgina i mogę klęknąć na kolanie … Nie wiem czy dobrze robię . Czuje się sprawniejsza .

  26. adrian
    3.12.2012 | 18:03

    Witam.jestem juz 3 tygodnie po operacji ACL i zakres zgiecia na razie mam 90 stopni-dalej już nie mogę zgiąć,tak jakby jakaś blokada była,ćwiczę normalnie tak jak zalecił rehabilitant.pytanie czy to jest normalne i czy zgięcie z czasem będzie się powiększać po wykonywanych ćwiczeniach??????????

  27. olo
    22.12.2012 | 15:39

    witam. dopiero wczoraj wyszedłem ze szpitala po rekonstrukcji ACL. moj lekarz nie jest zbyt rozmownym i dał mi tylko jakas ksiazeczke o rehabilitacji. chcialem spytac o te pierwsze niby najtrudniejsze dni. co mam w nich robic ? czy tylko lezec i okładac sobie noge lodem ? czy wykonywac juz jakies cwiczenia ? czy cały czas mam byc w stabilizatorze , nawet w łozku ? prosze o jakies rady na te pierwsze dni. pozdrawiam serdecznie i czekam na odpowiedz

  28. Ewa
    23.12.2012 | 23:35

    adrian – o nic się nie martw, zgięcie z czasem i również z ćwiczeniami będzie się powiększało.
    olo – stabilizator w łóżku jest zupełnie nie potrzebny, musisz uważać szczególnie teraz aby nie wykonać jakichś nadmiernych, bolesnych ruchów. ale daj kolanku odpocząć , chociaż podczas snu :) Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości, opłaca się !

  29. adrian
    27.12.2012 | 16:14

    EWA-dzieki za odpowiedz.pozdrawiam

  30. Marjo
    2.01.2013 | 20:47

    Witam- miałem rekonstrukcję ACL w listopadzie 2011 roku. Oczywiście rehabilitacja, ćwiczenia, rower były, wszystko było ok, aż do przedwczorajszego sylwestra. Około godz. 1.30 podczas tańca, przy skręcie coś poszło… Kolano boli tak jak przy zerwaniu, spuchło konkretnie. Dzisiejsza wizyta w szpitalu zakończyła się stwierdzeniem ortopedy: ,,na 99% zerwał Pan wiązadło”. Do ortopedy który mnie leczył dostanę się dopiero 12 stycznia- oczywiście ,,prywatnie” :) Póki co zimne okłady, leki na opuchliznę i nadzieja, że jednak się nie zerwało… Jedno co mnie zastanawia- jak ja to zrobiłem i jak to możliwe? Tyle pracy, wyrzeczeń,tyle imprez wcześniejszych bez jakiejkolwiek kontuzji…

  31. Ania
    11.01.2013 | 18:36

    Hej Marjo!,,,napisz jak wizyta..trudno mi Cię pocieszyć, ale ja tez przechodzę drugą kontuzję na jednym kolanie. W maju czeka mnie rekonstrukcja i..bardzo chciałabym wrócić do nart, ale z drugiej strony wiem jak bardzo ryzykowne to jest dla kolan …tyle ciężkiej pracy a później chwila i wszystko od początku…..o ironio krzyżowe zerwałam tez na imprezie.podczas tańców……człowiek jest mocny ;o) ….3maj się!!!!!!!

  32. Ania
    13.01.2013 | 11:55

    Bardzo dziekuje Pana blog dodal mi wiary w to ze moze byc dobrze. Zerwalam krzyzowe przednie dzien przed sylwestrem na nartach, a jako, ze trenuje plywanie, jestem ( na dzien dzisiejszy bylam) w trakcje robienia instruktora narciarstwa, dodatkowo jestem studentka awf-u – swiat stanal do gory nogami. Szukalam w internecie wypowiedzi osob ktore ulegly takiej kontuzji jak ja, a sport jest czescia ich zycia na szescie trafilam „tu„ ! Mimo ze polowe przeczytalam ze lzami w oczach poczulam sie podbudowana i uswiadomilam sobie ze minie pierwszej i nie ostatniej dane mi bedzie zmierzyc sie z dlugim czasem ciezkiej pracy. Ciesze sie ze PAnu sie to udalo! … bo przeciez kiedy zycie staje sie twarde twardzi zaczynaja zyc! :) Pozdrawiam

  33. Kamilczyk
    16.01.2013 | 17:46

    Hej.Zerwalem więzadło krzyżowe przednie całkiem… 6 tygodni temu przeszedłem rekonstrukcje na która czekałem rok.Mam problem z prawidlowym stereotypem chodu.Kule odrzucilem calkowicie po 10 dniach od operacji.Kolano nadal jest opuchniete a cwiczenia sprawiaja ból.Boje sie ze moge nie wycwiczyc jej dobrze ponieważ nie mam zbyt wiele czasu na cwiczenia.Wracam do domu ze szkoly o 16 przewaznie padniety.Najwiekszy bol sprawia prostowanie nogi.Miesien czworoglowy(ktorego prawie nie ma teraz) opadl na kolano…Czy jest sie czym obawiac czy to normalne bo chce wrocic kiedys do sportu a nie wiem czy w moim przypadku wylecze to tak jak powinienem:(

  34. qbik
    22.01.2013 | 12:05

    Hej, Czy ortopeda, o którym piszesz to ten: http://www.ambroziak-ortopedia.pl/ ?
    Mam zerwany pęczek więzadła i pęknięte 2 łękotki od ponad 1 roku. W sumie jest ok, nic nie boli, ale nic mi nie wolno robić (podobno). Lekarz, który się mną „opiekował” powiedział, że z operacją też można sobie trochę poczekać, ale co z tego jak ja też bez sportu jak bez ręki.
    I napisz jak możesz gdzie ta poradnia rehabilitacyjna .

  35. 22.01.2013 | 12:12

    @qbik: Tak to dokładnie ten lekarz. A na rehabilitację chodziłem do Łucji Stefaniuk w gabinecie Remed przy Rondzie Wiatraczna.

  36. ollin
    24.01.2013 | 00:00

    Kolego ciekawy blog, czytam go bo tak na prawdę przypomina mi się moja własna sytuacja. Też byłem pełen nadziei po rekonstrukcji. Reh. miałem zapewnianą kilka razy w tygodniu przez rok po operacji w najlepszych klinikach,traktowałem ją b. poważnie. Wyniki końcowe wykazały że mam sprawność olimpijczyka. Porzuciłem oczywiście zawodowe uprawianie sportu ale przez 2 kolejne lata żyłem może nie na najwyższych obrotach jak kiedyś ale amatorsko aktywnie dokładnie tak jak Ty to teraz próbujesz robić. Wiem że każda sytuacja jest inna, ale uważaj bo ja po 3 latach znowu muszę przechodzić przez to samo: operacja, rehabilitacja …… Tak na prawdę wystarczy jeden moment nieuwagi, nieszczęśliwa sytuacja i wracasz do punktu wyjścia. Niestety są struktury w kolanie w których się nie da odbudować, pozdr i przestrzegam

  37. Piotrek
    26.01.2013 | 12:27

    Cześć. Miałem rekonstrukcję ACL we czwartek. (zerwałem krzyżowe w kwietniu podczas gry w siatkę). Nie zastanawiałem się nawet chwilę nad tym „czy” tylko „kiedy”. Na gorąco powiem szczerze że dużo mniej przyjemna jest wizyta u dentysty. Krzyżowe składał mi dr. Żbikowski (dla mnie mistrz). Znieczulenie w kręgosłup, rach ciach i po krzyku. dren w kolano przez noc i po 1 dniu mnie wysłali do domu. Jak na razie kolano ani nie puchnie ani nie boli za mocno. Jeśli ktoś się zastanawia, czy rekonstruować, ja odpowiadam – jak najbardziej tak – to nic strasznego.

  38. Kaśka
    26.01.2013 | 15:42

    Witam, czytam Twoje opisy tego co przeżyłeś i jestem przerażona…rekonstrukcję ACL mam 15 marca, oczywiście nie zastanawiałam się czy w ogóle to robić wiem że to jedyny sposób bym mogła znów normalnie funkcjonować…ale okropna jest wizja tych miesięcy rehabilitacji…nie wiem czy dam radę czy się uda masakra jakaś…strasznie się boję znieczulenia, ze potem będą jakieś komplikacje, ze zostaną mi okropne blizny….ale dzięki temu co napisałeś wiem czego mniej więcej mogę się spodziewać, jednego tylko nie wiem a Ty z racji tego ze jesteś facetem mi nie powiesz mianowicie: KIEDY BĘDĘ MOGŁA ZAŁOŻYĆ SZPILKI ? :):):) pozdrawiam serdecznie

  39. Piotrek
    26.01.2013 | 17:49

    Kasiu nic sie nie martw, znieczulenie nie boli wcale, bo przed nim dostajes „głupiego jasia” i świat staje się piekny, a ukucie jest takie jak pobieranie krwii (chociaż moim zdaniem nawet mniej bolesne). Co do blizn, oglądałem kilka nóg po ACL – oczywiście że zostają ale to raczej takie 2 punkty o długości do 1 cm, a nie nic strasznego. Facetom to jeszcze zarasta włosami, wiec juz jest super. Jeśli chciałabyś się czegoś wiecej dowiedzieć pisz p.swaczynski@wp.pl

  40. Szatanica
    3.02.2013 | 22:28

    Wiecie co, powiem Wam tak, nikt z nas (osób, które przeszły operację) nie jest w stanie przekonać osób, których to czeka, że sama operacja, znieczulenie, piguły, dreny to w sumie pikuś..Pamiętam, jak sama trafiłam na tą stronę i czytałam wpisy i sama zagryzałam pazury ze strachu..Kwestia wyboru kliniki, lekarza, metody, strach przed znieczuleniem…to po prostu w moim odczuciu nie jest do przekazania. Wg mnie możemy pisać w nieskończoność a człowiek swoje i tak przejść musi.

    Operację przeszłam w czwartek. W piątek wróciłam do domu. I przyznam, że wszystkie wpisy na świecie nie zmniejszały mojego stresu, który zaczął się juz na jakieś 3 tygodnie przed operacją…FAKT – operacja to pikuś, zero bólu, pełen relaks, ciepło, przytulnie, można leżeć cały dzień:) FAKT – znieczulenie podwójny pikuś, boli sto razy mniej niż znieczulenie u dentysty. :))

    Operacje robiłam w Sportklinice w Żorach u doktora Deca. Wybór finalnie padł na metodę dwupęczkową z własnego więzadła podkolanowego. Dziś mija 3 doba po operacji – i jest naprawdę dobrze. Jasne, że nie chodzę zbyt intensywnie, mam ortezę, w której muszę spać, ale noga właściwie nie boli na tyle, żeby się faszerować Ketanolem. Wykonuję proste ćwiczenia, które z godziny na godzinę wychodzą coraz lepiej. Jasne, czekają mnie teraz tygodnie ćwiczeń i rehaba, ale patrzę na to w inny sposób – największy stres mam za sobą, z każdym dniem jestem bliżej pełnej sprawności. Przed operacją nie mogłam już właściwie biegać, nie było mowy o właściwie jakiejkolwiek aktywności poza standardowym przemieszczaniem się (niektóre pozycje łózkowe wypadły z łóżkospisu:)))))), więc powiem tak – jasne, że to trochę przeprawa przez mękę, ale kurde, warto – zerwane więzadło, uszkodzona łąkotka, których się nie naprawi finalnie prowadzą tylko do zwyrodnień a koniec końców do endoprotezy, która jest 2 razy droższa, bardziej bolesna i wymaga o wiele więcej wysiłku aby wrócić do siebie, więc jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to niech nie czeka i ma to z głowy.

    Tym samym kończąc wywód – koszt pół roku intensywnej pracy jest niczym w porównaniu z faktem, że przez resztę życia nie będziemy musieli sobie niczego odmawiać:)

  41. Szatanica
    4.02.2013 | 14:39

    Michale, zainspirowana Twoim artykułem postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze do tematu i założyłam bloga…nie wiem, czy będzie miał racje bytu czy nie, ale mam nadzieje, że chociaż w połowie odniesie taki pozytywny efekt jak Twoje artykuły: http://kopytk0.blogspot.com/

    Pozdrawiam i trzymajcie się dzielnie!:)

  42. Ania
    4.02.2013 | 15:47

    Dziękuję Szatanico za trochę pozytywnych myśli!!!…ja też zamartwiam się nie tylko operacją ,która czeka mnie w maju, ale przede wszystkim ciężką pracą nad rehabilitacją…nie jestem wzorem systematyczności….dobrze,że wreszcie pojawiają się tu jakieś dziewczyny, bo nikt nie wcześniej nie pisał ani o blizn
    ach ani o szpilkach..a o tym też myślę ;o)))) …zaraz idę poczytać Twojego bloga…pozdrawiam!!!

  43. Marjo
    8.02.2013 | 11:00

    Wracając do mojego wpisu z 02.01.2013r. z wstępnej diagnozy wynikło, że tym razem uszkodziłem łękotki- wiązadło JEST całe! :D :D Ogólnie chodzę już normalnie, tylko przy szybkich- gwałtownych skrętach np. w prawo/lewo jest trach… 2 minuty bólu i wszystko wraca do normy. Nie długo rezonans i diagnoza co dalej- prawdopodobnie zabieg. Lekarz prowadzący pocieszył mnie, że po zabiegu łękotek w 3 tygodnie dochodzi się do siebie ;) Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości :)

  44. Kaśka
    12.02.2013 | 19:14

    Witam! już coraz bliżej, troszkę ponad miesiąc… kurcze chciałabym żeby było po wszystkim. Najgorsze jest czekanie :) mam już dość ortezy, choć nie powiem stała się moim znakiem rozpoznawczym :) dzieci w przedszkolu traktują ja bardzo poważnie – gdy Tomuś próbował otworzyć zegar Norbert z przerażeniem go ostrzegł ” nie ruszaj bo jak otworzysz to jej noga wypadnie ” :) strażacy z pobliskiej komendy okrzyknęli mnie Strażnikiem Teksasu – orteza kojarzy im się z kaburą :) ale tak na poważnie to mam już dość butów na płaskim i na ostatki wybrałam się w ortezie i kozaczkach na obcasie :) no i przetańczyłam pół nocy :) wiem może trochę zaryzykowałam ale nawet nie wiecie jak mi to humor poprawiło :) poza tym postanowiłam nie czekać na operację bezczynnie i postanowiłam wzmacniać mięśnie żeby potem było łatwiej i szybciej wrócić do pełnej sprawności….pozdrawiam gorąco

  45. Ania
    12.02.2013 | 20:04

    Kasiu, przed operacją chodzisz w ortezie!!??…mi lekarz zabronił nawet stabilizatora…masz tylko ACL czy jeszcze coś?….ja też jeszcze przed operacją i też wołałabym mieć to za sobą…muszę czekać do maja…pozdrawiam!!

  46. Kaśka
    13.02.2013 | 07:36

    tak, lekarz kazał mi chodzić w ortezie, wiadomo w domu nie chodzę ale w pracy nawet sobie tego nie wyobrażam bez niej… mam takie niestabilne kolano że wystarczy źle stanąć a już mi przeskakuje, brrr na samo wspomnienie tego uczucia dostaję gęsiej skórki :) mam taka orteze jednoszynową z zegarem w którym reguluje się kąt zgięcia i wyprostu. zaraz po urazie miałam ustawienia kat zgięcia 30 stopni wyprostu 10 stopni teraz mam bez ograniczeń tak żeby staw mógł normalnie funkcjonować a ta szyna daje mi stabilizacje wiec kolano mi nie ucieka :) mam jeszcze uszkodzone mcl. MCL nie będą się zajmować bo on podobno ma funkcje regeneracji :) to jak zabezpieczasz kolano skoro nie chodzisz w ortezie?
    Uraz miałam przed świętami B.N. rekonstrukcje mam 15 marca i powiem Ci że gdyby nie orteza to pewnie musiałabym przestać normalnie funkcjonować bo pewnie uszkodziłabym sobie coś jeszcze przez tą niestabilność. a tak to pracuje normalnie, prowadzę auto, czasem chodzę na imprezy potańczyć, bawię się z moim 5 letnim synkiem a wiadomo on to tylko piłka albo sanki:) a poza tym ortopeda powiedział ze jak chce to nawet mogę w ortezie na aerobik w sensie step czy brzuszki chodzić :) Pozdrawiam :)

  47. Ania
    14.02.2013 | 21:35

    Hmmmm….a mi zabronił chodzić w stabilizatorze, nie było nawet mowy o ortezie…mam ją przepisaną po operacji….czeka na maj….wtedy mam mieć operację….nie wiem o co chodzi , ale ja nie czuję mojej kontuzji W OGÓLE )-odpukuję w niemalowane-nie mogę tylko jeździć na moich ukochanych nartach, ale tak to wszystko w normie…ćwiczę czworogłowy , bo podobno po operacji podobno prawie zanika….mam nadzieję,że tak zostanie do czasu operacji…. ;o) …bardzo bardzo pozdrawiam!!!!

  48. Kaśka
    15.02.2013 | 09:42

    Aniu po Twoich pytaniach odnośnie ortezy poszperałam w necie i chyba dlatego kazał mi ją nosić bo mam uszkodzone jeszcze MCL a jego się nie operuje tylko sam zrasta ale trzeba wtedy w ortezie chodzić dawniej w gips wkładali :) wiesz zresztą każdy lekarz ma swoją teorię na leczenie :) A gdzie będziesz mieć zabieg? długo czekasz?

  49. Ania
    16.02.2013 | 16:41

    Hej Kasiu!..ja też szperałam,byłam trochę zaniepokojona, ale chyba masz rację : każdy lekarz to inna szkoła,,,i dużo by opowiadać ;o) ..czytałam Twoją historię urazu i nie wiem czy moja nie jest podobna..generalnie zerwanie nastąpiło we wrześniu a operację będę miała w maju-chyba-nie mam jeszcze potwierdzenia-lekarz nazywa się Tomasz Sorysz i operuje w Krakowie…..pozdrawiam!

  50. Kaśka
    18.02.2013 | 19:36

    kurcze to długo czekasz! prywatnie czy na NFZ? mój lekarz zapisał mnie na zabieg najpierw w szpitalu w Głuchołazach u swojego kolegi który codziennie robi ACL-e świetny jest podobno ale termin na NFZ mam u niego na 17 września, chciałam szybciej i zapisali mnie u nas w Limanowej w szpitalu na 15 marca będzie mnie operował dr Sowa który tez jest dobry owszem nie robi ACL-i tak często ale ma dobra opinie – zrobiłam mały research w okolicy :) stwierdziłam co ma być to będzie – czasem najlepszym zdarza się coś zepsuć przez rutynę. pozdrawiam

  51. DZO
    19.02.2013 | 23:59

    kurcze aż sie popłakałam!!!! ja właśnie czekam na rekonstrukcje więzadła krzyżowego, bo nie wyobrażam sobie żyć z tą niestabilnością w kolanie!!!! oby mi też udało się to wszystko przejść!!! świetnie napisany artykuł i bardzo mnie zmotywował!!!! GRATULUJE MISTRZU

  52. DZO
    20.02.2013 | 00:10

    W ogóle wszystkim wam zycze powodzenia i powrotu do zdrowia. Ja mam 2 zabiegi na zerwane więzadło także czeka mnie podwójny ból juz nie długo 8.03!!!! pozdrawiam

  53. Iza
    26.02.2013 | 13:45

    Czy rekonstrukcje którą komuś z Was wykonywał dr Ambroziak była na NFZ czy prywatnie? Ja byłam na prywatnych wizytach właśnie u tego dr i teraz muszę się zdecydować czy zrobić to prywatnie chociaż koszty mnie przerażają, czy czekać na odległy termin zabiegu na NFZ.
    Czy ktoś się orientuje gdzie ewentualnie można się zapisać na jakiś bliższy termin niż pół roku? Głównie chodzi mi o okolice Warszawy. Pozdrawiam

  54. Szatanica
    27.02.2013 | 00:56

    Hej dziewczyny, cieszę się że niektórym z Was poprawiłam trochę nastawienie – a Kasia została stałą komentatorką mojego bloga:) @Iza – pół roku to pikuś – w Żorach wpisali mnie na listę NFZtu na czerwiec 2015:)) Lepiej poszukaj dobrego lekarza, zapłać, bo jak Ci spaprają operację, to czeka Cię w najlepszym przypadku niestabilność kolana, w najgorszym rewizja. I proponuję Ci od razu (jeśli jest taka opcja) zapisać się na rehabilitacje, bo terminy są dość długie, a pierwsze tygodnie po są najbardziej kluczowe. (Polecam Carolina Medical Center – operacji nie refundują, ale rehabilitację już tak – czeka się ok. miesiąca).

  55. bieniu999
    3.03.2013 | 02:41

    Witam,
    Mam następujący problem, 04 grudnia 2012 miałem robioną rekonstrukcję acl, po zerwaniu krzyżowego oraz uszkodzeniu łękotek. Po rocznej żmudnej rehabilitacji na początku stycznia 2013 zdecydowałem się na wznowienie treningów piłkarskich. Wszystko było ok do wczorajszego meczu spraringowego. Podczas walki o piłkę poczułem strzał w kolanie i wielki ból. W stosunku do pierwszego zerwania różnica jest taka że pierwszy ból nie do wytrzymania minął szybko, po 5 minutach pokuśtykałem do szatni, wykąpałem się i wróciłem samodzielnie autem do domu. Przez pierwsze 2 godziny bolała mnie tylko zewnętrzna/spodnia część kolana, teraz boli całe. Proszę o jakieś wskazówki jak powinny wyglądać moje pierwsze kroki, dni, działania. Czy od razu robić rezonans czy najpierw umówić się do specjalisty, Może zna też ktoś godne polecenia miejsce w okolicach krakowa do zrobienia rm oraz lekarza któremu oddałby się jeszcze raz w opieke.

    Z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi
    michał

  56. Natka
    22.03.2013 | 15:13

    Witm Wszystkich. Własnie jest 2 dni po artroskopi i usunieciu resztek wiezadła krzyzowego przedniego. Lekarz od razu powiedział mi ze czeka mnie rekonstrukcja jesli bede miała objawy uciekania kolana.
    Lekarz zalecił chodzenie przez 2 miesiace w ortezie no i tu mam mały problem bo orteze mogę ściągnąć tydzień przed wyjazdem na wczasy. Proszę niech ktos napisze czy teraz jeśli bedę wykonywała ćwiczenia przez 2 miesiące i nosiła ortezę to dam radę funkcjonowac w miarę normalnie na wczasach na które wybieramy sie cała rodzinką.
    Proszę jeśli ktos miał podobną sytuację, prosze o poradę.

  57. Ania
    22.03.2013 | 18:12

    Hej Natka…nie wiem w jakim stanie jest Twoje kolano, ale mam rekonstrukcję w maju, a od września chodzę bez ortezy…..lekarka mi wręcz zabroniła, gdyż podobno osłabiałam dodatkowo mięśnie,.zaraz po zerwaniu przez m-c chodziłam w stabilizatorze..teraz ćwiczę prawie codziennie..ostatnio nawet trochę rzadziej…nie czuję jakoś specjalnie „uciekania” kolana-to prawda, ale radzę konsultację u innego lekarza…to nigdy nie zaszkodzi….skąd jesteś?…pozdrawiam

  58. Natka
    23.03.2013 | 13:21

    Cześć Ania. Dzieki za radę ale jesli chodzi o lekarza to naprawdę do tego co chodze mam 100% zaufanie. Jestem ostatnia osobą, która bezgranicznie wierzy jednemu lekarzowi także wiesz zanim ja wybrałam tego co właśnie mnie prowadzi to dużo zasiegnęłam opini na jego temat itp. Także jesli chodzi o całe leczenie stawianie diagnozy to myśle że sie nie myli. W środę jadę do niego do kontroli więc zobaczymy co mi powie. Ja poprostu chciałabym w miare przezyć jakoś tą wiosne, lato a na zime dopiero chciałabym się zdecydować na rekonstrukcję. To pocieszyłaś mnie bo jesli ty w mire dobrze funkcjonusze od września to mysle że ja też dam radę. Pozdr Pa Jestem z podkarpacia.

  59. Ania
    23.03.2013 | 19:45

    To super , że komuś ufasz całkowicie..mam na myśli oczywiście lekarza…ja niestety już nie,..operację mam mieć w Krakowie,,,Ty?….napisz jak się czujesz, jak kolano?…pozdrawiam bardzo! ;o)

  60. Kasia90
    27.03.2013 | 16:05

    Hej wam.. Jestem juz 3 tydzień po operacji ACL (7 marzec).. narazie nic mnie nie boli bo mam noge w ortezie.. lekarz mi kazał juz jutro zdjac ta orteze i sama probowac zginac ta noge.. tylko jest jeden problem nie powiedzial to jakiego stopnia mam ją zginac. a wizyte u lekarza mam dopiero 8 kwietnia…nie mam pojecia od czego wgl zaczac ;// ja tez ufałam swojemu lekarzowi ale przyszlo co do czego to niczego mi nie wyjasnił ;//

    Moze mi ktos powiedziec madry poswiadczony od czego powinnam jutro zaczac gdy zdejme orteze??

  61. zuza
    31.03.2013 | 22:29

    Hej, zaczynam 7 tydzień po rekonstrukcji acl. Dzięki autorowi bloga nie straciłam wiary, że po rehabilitacji będę nadal mogła pływac, chodzic na fitness, jeździc na rowerze i może znowu jeździc na nartach. Codziennie wzrasta moja aktywnośc ale …. do normalnosci jeszcze daleko. Nogę mam ciągle spuchnietą – dziś chyba najbardziej – nie wiem może dlatego że od poniedziałku bardziej ja obciązam i zaczęłam jeździc na rowerze stacjonarnym. Rehabilitację zaczęłam półtora tygodnia po zabiegu pod kontrolą lekarza, który robil mi rekonstrukcje i rehabilitantki,Zgadzam sie z autorem blogu, że nie powinnismy sobie ukladac zestawów cwiczeń każdy uraz jest inny, zostawmy to specjalistom. Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości . Raz jeszcze wielkie dzieki Michał :-)

  62. Pawel
    5.04.2013 | 15:23

    Mam pytanie jestem po operacji jakis 11 tydzien tez mialem zerwane przednie wiezadlo krzyzowe i nie moge jeszcze na samej tej nodze zrobic przysiadu (na tej operowanej) czy to jest normalne ?? czy moze nieswiadomie wiezadlo sie uszkodzilo i jak by mozna bylo to rozpoznac ??? czekam na odp i pozdrawiam… Pawel

  63. Kasia90
    11.04.2013 | 16:53

    moze dlatego ze masz za slaby miesien czterogłowy nie szybko zrobisz przysiad .. ja jestem 5tyg po operacji.. jedynie co to moge zginac noge i chodzic o kulach… innych cwiczen jako takich nie moge bo zabronil mi lekarz.. rehabilitacje moge zaczac 6 tyg po operacji..
    dziwie sie tylko ze kolano mnie wcale nie boli a zgiecie mam ponad 90 stopni..

  64. DamyRadę :)
    15.04.2013 | 16:07

    Witam wszystkich. Jestem kolejna osobą na tym blogu, która zmaga się z problemem więzadeł i rekonstrukcji. Przeszedłem ją prawie 5 tygodni temu. Kąt zgięcia 90 stopni miałem już po 6 dniach. Wiem,że może zrobiłem źle, ale zaufałem swojej wiedzy na temat mojego ciała i nie chodziłem w ortezie. Na dzień dzisiejszy chodzę na rehabilitację wykonuje wszystkie ćwiczenia już bez problemu. Od poniedziałku zaczynam obciążanie. W sumie najgorszy jest spadek masy mięśniowej i tak na prawdę powrót do pełnego zgięcia i wyprostu jest bolesny bo za to odpowiadają owe mięśnie. Nie powiem odczuwam zmęczenie po ćwiczeniach a podczas nich nawet ból – ale samo kolano nie boli mnie wcale. 2 dni po operacji starałem się żyć jak normalny człowiek. Chodziłem po schodach, stawiałem pierwsze kroki ( Nie zawsze z kulami) i wiem, że lekarz wie więcej ale nie siedzi w człowieku i sam nie zawsze odpowiednio dobierze ćwiczenia. Ufam sobie i swojej sile mięśni ( Od zawsze sporo biegam i gram w piłkę co jest całym moim życiem). To może jest dziwne ale wracam szybciej do sprawności niż można się spodziewać. Codziennie chodzę na rehabilitacje. Spaceruje o kulach ale dokładam trochę ciężaru na tą nogę bo wiem,że mogę a co więcej – wzmacniam mięsień którego zarys odzyskałem po 3 dniach ćwiczeń! Zmalał… bo to normalne ale wokół kolana widać, że się wzmocnił i kolana wyglądają tak samo. Mąż mojej rehabilitantki też to przechodził i kobieta wie co mówi i robi. Stwierdziła, że ona dbała wtedy o jego nogę jak tylko mogła ( w końcu to mąż ) ale stwierdziła,że to co ja mogę po tak krótkim czasie ją zdumiewa. Moim zdanie trzeba lekarza słuchać – ale ja robię to z małym dystansem bo jak pisałem wcześniej – Tylko TY wiesz na ile Cię stać i wiesz gdzie są pewne granice! Nie robię czegoś na popis nie jestem też porywczy. Wiem,że czas trzeba sobie dać ale myślę,że kocham piłkę do tego stopnia,że od stycznia 2014 ( Do tego czasu ciężka sumienna praca, rehabilitacja, siłownia, basen itd ) zacznę znów NORMALNIE ŻYĆ! :) Zrobię wszystko co w mojej mocy żeby grać. Pamiętajcie – Granice tkwią w ludzkim umyśle i to od WAS SAMYCH zależy kiedy wrócicie do sportu. W razie pytań proszę pisać artur18zerkow@poczta.fm :) POZDRO! :D

  65. KAJA
    17.04.2013 | 14:15

    Witam wszystkich.
    Miałam operację 11.04.2013.(czwartek) rekonstrukcja wiązadła przedniego w kolanie i częściowe usunięcie łękotki.Miałam do wyboru znieczulenie ogólne lub dolędźwiowe,wybrałam ogólne, czas szybko mija i nie słyszy się wszystkich rozmów.Po wybudzeniu bardzo bolało ,ale środki przeciwbólowe jakie dają szybko przynoszą ukojenie.Wstawałam tego samego dnia o kulach do toalety.Wypisali mnie na trzecią dobę,wyszłam bez kul w samym stabilizatorze.Mój lekarz powiedział że nie ma się co przyzwyczajać do kul jeżeli nie było szycia łękotki.Już na łóżku w szpitalu robiłam pierwsze ćwiczenia.Teraz jestem 6 dzień po zabiegu zgięci 50 stopni, wykonuję ćwiczenia które zalecił rehabilitant,mało chodzę noga raczej w górze,na noc stabilizator.
    Na rehabilitację wozi mnie mąż , do samochodu idę bez kul,tylko w ortezie, w domu też poruszam się bez kul i ortezy (wtedy pracują mięśnie) które musimy napinać podczas stawiania stopy. Każdy lekarz i rehabilitant ma swoje teorie na ten temat.
    Mam nadzieję że szybko wrócę do zdrowia.Głowa do góry.
    Pozdrawiam Wszystkich

  66. KAJA
    17.04.2013 | 14:15

    Witam wszystkich.
    Miałam operację 11.04.2013.(czwartek) rekonstrukcja wiązadła przedniego w kolanie i częściowe usunięcie łękotki.Miałam do wyboru znieczulenie ogólne lub dolędźwiowe,wybrałam ogólne, czas szybko mija i nie słyszy się wszystkich rozmów.Po wybudzeniu bardzo bolało ,ale środki przeciwbólowe jakie dają szybko przynoszą ukojenie.Wstawałam tego samego dnia o kulach do toalety.Wypisali mnie na trzecią dobę,wyszłam bez kul w samym stabilizatorze.Mój lekarz powiedział że nie ma się co przyzwyczajać do kul jeżeli nie było szycia łękotki.Już na łóżku w szpitalu robiłam pierwsze ćwiczenia.Teraz jestem 6 dzień po zabiegu zgięci 50 stopni, wykonuję ćwiczenia które zalecił rehabilitant,mało chodzę noga raczej w górze,na noc stabilizator.
    Na rehabilitację wozi mnie mąż , do samochodu idę bez kul,tylko w ortezie, w domu też poruszam się bez kul i ortezy (wtedy pracują mięśnie) które musimy napinać podczas stawiania stopy. Każdy lekarz i rehabilitant ma swoje teorie na ten temat.
    Mam nadzieję że szybko wrócę do zdrowia.Głowa do góry.
    Pozdrawiam Wszystkich

  67. madzia
    27.04.2013 | 17:09

    Czytając wasze komentarze łzy cisną mi sie do oczu, bo czekam na operację… mam zaplanowana na koniec czerwca.
    boję się bardzo, najbardziej tego chodzenia tyle czasu w ortezie i o kulach…. nie wiem czy dam rade, jestem malo odporna psychicznie…. Szkoda mio zmarnowanych wakacji, sukienek, plazy, wysokich obcasów które kocham, (wiem, ze to puste, ale lubie czuc się atrakcyjnie, mam bardzo wymagajacego faceta i się boję) a przede wszystkim sportu, bez którego nie umiem żyć… ja chyba nie dam rady i zrobie jakas glupote sobie…

  68. Ania
    28.04.2013 | 16:21

    Hej Madziu!..ja też kiedyś tutaj poddałam temat blizn, wysokich obcasów i słabszej siły kobiecego ducha. ;o) ..zostało bez komentarza, chyba większość ACL-owców to mężczyźni…mocni…ja operację mam dokładnie za miesiąc…boję się strasznie i też podchodzę do tego trochę emocjonalnie,,, ale staram się sobie tłumaczyć, że MUSZE BYĆ SILNA…obiecałam sobie , że czas Przed- wykorzystam na maxa, i tak robię…muszę też ostro popracować, bo później mnie nie będzie dosyć długo,…szef niby rozumie problem, ale wiadomo jak jest….teraz muszę wyjechać na 10 dni i czeka mnie chodzenie na obcasach prawie non-stop….nie wiem jak zniesie to moje kolano, więc na wszelki wypadek biorę piękne baleriny ;o) ….////……nie mów i pisz takich głupot!!!!……niejedna i niejeden to przeszedł=przejdziemy i my!!!…nie martw sie Madziu…..jak Twój facet nie zda egzaminu w takiej chwili, to tylko się czegoś bliższego o nim dowiesz….głowa do góry!!!…i moja i Twoja ;o) ..pozdrawiam!!…

  69. Krzysztof MAKAS MED
    30.04.2013 | 11:56

    Oprócz ćwiczeń tzw. kinezyterapii ważne są zabiegi fizykalne i masaż. Przed ćwiczeniami przeciwbólowo można zrobić na staw kolanowy np. krioterapię czy jonoforezę a po masaż całej kończyny dolnej. Zamiast ortezy można zrobić kinesio taping pod kątem stabilizacji st. kolanowego i wtedy orteza nie jest potrzebna. Kompleksowa rehabilitacja powoduje mniej bólu, stresu i prowadzi do szybszego powrotu do zdrowia. Takiej rehabilitacji życzę wszystkim makasmed.pl

  70. Marek
    14.05.2013 | 17:36

    W sierpniu miałem szytą łąkotkę. Po 2 miesiącach jeździłem rowerem. Po 5 miesiącach robiłem „wszystko”. Po 9 miesiącach miałem rekonstrukcje ACL. W dniu dzisiejszym jestem 3 tygodnie po zabiegu. Chodzę bez kul od 10 dnia po zabiegu. Stabilizatora uzywam jako opaski uciskowej bo puki co sam panuje nad ograniczeniem zgięcia kolana.

    Dziewczyny po pierwsze to zabieg a nie operacja. Zabieg jest „przyjemny” i wcale nie ma bólu po wszystkim. Trzeba się przez chwilę przyzwyczaić do ograniczonych ruchów i delikatnego dyskomfortu. Jednak naprawdę – choć i tego się nie boję – to chyba straszniej wyrwać zęba :) Ponadto ja przyjmuje życie takim jakim jest – ma być rekonstrukcja ok robimy – choć straciłem dużo czasu i wiele szans przepadło odkąd 18 miesięcy temu wpadłem rowerem na drzewo…

    Chodzę w krótkich spodenkach i leże na plaży z bandażem czy stabilizatorem i w czym problem? :) Faktycznie nie noszę obcasów.

    9 miesięcy po zabiegu wiem że będę w wojsku czyli będę super sprawny dążę do pełnej sprawności powoli i wiem że to osiągnę !!! :-)

  71. gorszy
    15.05.2013 | 17:29

    witam mam na sprzedaż orteze po operacyjną na kolano, nosilem ja tylko 3 tygodnie jeżeli ktos jest zainteresowany (cena do uzgodnieni) prosze sie zglosić pod numer gg: 3096157

  72. BoB
    19.05.2013 | 12:04

    Witam wszystkich, jestem 3 dni po rekonstrukcji ACL. Zabieg byl robiony w SportKlinice, metoda dwupeczkowa, przeszczep z miesni podkolanowych, implanty biowchlanialne. Musze przyznac ze samego zabiegu bardzo sie bałem ale z perspektywy tych 3 dni jak narazie stwierdzam ze obawy byly na wyrost. Sam zabieg trwal okolo 1.5h przebiegl bez powiklan, juz na drugi dzien zaczalem wykonywac pierwsze cwiczenia (spiecia 4rki, podnoszenie nogi, zgiecia), dzis w 3 dobie mam juz prawie 90stopni zgiecia i jestem w stanie wykonywac serie podnoszen calej nogi. Narazie oczywiscie poruszam sie o kulach, jednak staram sie obciazac moją zoperowaną noge w jak najwiekszym zakresie. Ból oczywiscie wystepuje ale w granicach „normy” Najwazniejsze to byc pozytywnie nastawionym i zabrac sie za rehabilitacje jak najszybciej aby kolanko sie nie zastalo.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

  73. Ania
    19.05.2013 | 17:26

    Hej Bob!..dzięki za pocieszenie.również Markowi!…ja nadal drżę przed 28 maja…choć komentarze tutaj bardzo dużo mi dają i wielki dzięki Wszystkim za nie..mam nadzieję ,że u mnie też pójdzie gładko..Madzia co u Ciebie?…pozdrawiam Was…odezwę się PO ;o)

  74. Stanisław
    19.05.2013 | 23:48

    Czy to prawda, że 80% ludzi po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego może dalej normalnie żyć bez zabiegu rekonstrukcji? Tylko 20% wymaga zabiegu chirurgicznego. Tak usłyszałem od ortopedy. Stwierdził, że kolano jest stabilne i nie widzi potrzeby zabiegu. Pytał o mój wiek – 52 lata. Nie powiedział, czy będę mógł jeździć na nartach.

  75. BoB
    20.05.2013 | 12:18

    Stanisław – moim zdaniem na to czy robic rekonstrukcje ACL czy nie sklada sie wiele czynnikow m.in wiek/aktywnosc sportowa, stopien niestabilnosci itd. Ja przed podjeciem decyzji o rekonstrukcji zasiegnalem opini kilku ortopedow (chyba 5) i kazdy mial swoje „za i przeciw” a ich propozycje leczenia to tez byl pelen przekroj – od „gipsu” i komentarza ze samo sie zrosnie az po stanowcze zdiagnozowanie koniecznosci rekonstrukcji. Napewno warto wziasc pod uwage rozne czynniki ale ja osobiscie sobie nie wyobrazam funkcjonowania bez ACL w moim przypadku ale mam troche mniej bo 30 lat… i chce byc aktywny sportowo

  76. Marek
    21.05.2013 | 09:41

    Bez więzadła można żyć. Jednak człowiek nie będzie w pełni sprawny. Część roli więzadła przejmują mięśnie. Niestety bez więzadła trudno na przykład o bieganie a tym bardziej zaawansowane sporty np koszykówka. Ruchy skrętne kolana sa prawie niemożliwe bo kolano ‚ucieka’. Bez więzadła można np śmiało jeździć rowerem bez ograniczeń. Zerwane więzadło nie boli jednak czasem jego ‚kikut’ może powodować dyskomfort [jak się gdzieś zawinie w kolanie]. Wg mnie każdy kto chce w pełni funkcjonować powinien zdecydować się na zabieg. Jestem obecnie 4 tygodnie po zabiegu i czuję się świetnie.
    Aniu głowa do góry. :-)
    Jeżeli ktoś potrzebuje więcej informacji to podaje mój e-mail: 0386@wp.pl

  77. Ania
    21.05.2013 | 19:14

    ..pytanie za 100 punktów ;o) ..czy po rekonstrukcji będę mogła pływać „żabką” ? ;o)

  78. Marek
    22.05.2013 | 15:19

    Aniu po rekonstrukcji będziesz mogła robić wszystko… ja w to wierze! Nie zadowala mnie tylko chodzenie… styl żabki według moich instrukcji dozwolony jest od 4 miesiąca od zabiegu :) Po roku skoczysz ze spadochronem :)

  79. Marek
    22.05.2013 | 15:28

    Nie chce Cie straszyć a przygotować… znieczulenie w kręgosłup nic nie boli i dla mnie to ciekawe uczucie… noga nie boli po zabiegu – na biewżąco dostaniesz leki znieczulające.. będzie dyskomfort bo musi być i odrobina czasu gdzie trzeba liczyć na pomoc innych. Przygotuj się najpierw na jeden dzień leżenia, później drugi zacznie się od krótkiej rehabilitacji i chodzenia z drenami w kolanie – ich wyciąganie wcale nie boli, nie wierz w to, zobaczysz sama :) Jak je wyciągną będziesz jak nowo narodzona :) Następnie po 3 dniach już w domu- różnie mówią – powiedzmy 2 tygodnie chodzenia o kulach. Z dnia na dzień będzie coraz lepiej! W szpitalu przez chwilę problemem będzie uniesienie nogi do góry ale to tylko moment. Kilka dni większego odpoczynku a potem latasz na spacery szybciej od zdrowych ;) Ja dziś jestem 4 tygodnie po zabiegu i chodzę zupełnie normalnie z ograniczeniem zgięcia odpowiednim na dzień dzisiejszy. W domu jeżeli chodzi o leki to zastrzyki przeciwzakrzepowe w brzuch, domięsniowe w pośladek w przychodni i kilka tabletek.
    Na koniec zostanie Ci ładna blizna a znajomym będziesz wciskać jakaś ładną bajkę z tym związaną :-)

  80. wiesiołek
    23.05.2013 | 16:31

    Marek, a jakie zastrzyki domięśniowe bierzesz? Ja, oprócz przeciwzakrzepowych biorę tylko DICLAC (tabletki przeciwbólowe i p/zapalne) , ale nie wiem po co ;) bo nic nie boli. Wlasnie dzisiaj mija mi tydzień po rekonstrukcji ACL-a i naprawie łąkotki przyśrodkowej. Mnie interesuje, jak szybko zacząłeś (jeśłi zacząłeś ;) ) prowadzić samochód. Coraz częściej chodze po domu bez stabilizatora i bez kul. Noga przy ćwiczeniach zgina mi sie coraz mocniej – do kąta prostego, brakuje mi jeszcze jakieś 10 stopni. Jak tak będzie dalej to myślę sobie , że w przyszłym tygodniu uda mi się już samemu jeździć na rehabilitację :)
    Oczywiście nie chcę przesadzać i zrobię to jak mi lekarz z rehabilitantem pozwolą, ale póki co nie widzę powodu, dla którego mieli by mi tego zabronić.
    Ania, co do pływania klasykiem, to moja rehabilitantka powiedziała mi wczoraj, że spoko można pływać po takim urazie. Ponoć przeszkadza to tylko osobom, które pływają zawodniczo, bo oni mają trochę inną technikę odpychania sie nogami w ostatniej fazie ruchu nogą, a pozostałym nie powinno to przeszkadzać.
    Stanisław – mi też jeden z lekarzy powiedział, ze po 40-stce już nie ma sensu rekonstruować ACL-a, ale jakoś mu nie uwierzyłem i teraz, kiedy już jestem po, mam 1000% pewność ,ze warto! Szczególnie jak do tego dojdzie uszkodzenie łąkotki to nie ma na co czekać! No chyba, że ktoś chce wsawić sobie endoprotezę kolana… ;) Trzeba tylko znaleźć lekarza, który rzeczywście jest specem w tej dziedzinie, a nie tylko ortopedą, który umie to zrobić… Słyszałem o różnych przykładach takich „wszystko robiących” lekarzy, którzy nie mając odpowiedniego doświadczenia, przysparzają niepotrzebnych cierpień i często knocą robotę, przez co pacjenci nie osiągają takiej sprawności jaką powinni osiągnąć.

  81. Marek
    23.05.2013 | 18:32

    wiesiołek rehabilitant na pytanie kiedy mozna jezdzić samochodem odpowiadal – kiedy pan sobie zrobi prawo jazdy :) miales szyta/ usuwana czesc lakotki + rekonstrukcja… ja mialem te 2 zabiegi osobno… wg moich instrukcji prowadzenie samochodu z manualna skrzynia biegow od 5 tygodnia po acl-u po upewnieniu sie ze noga jest sprawna do szybkiej reakcji w przypadku naglego hamowania

    Osobiscie polecam rekonstrukcje acl kazdemu… czy 50-latek ma nie korzystac z zycia, sportu i szukac pracy gdzie nie obroci sie przypadkiem na nodze? Lekarze sa smieszni…

  82. Marek
    23.05.2013 | 18:38

    A leki po Acl-u to w moim przypadku… Clexane przeciwzakrzepwoe zastrzyki w brzuch, Doreta przecuiwbulowy, Aescin na dobre krazenie i naczynia krwionosne oraz Arthryl [glukozamina] zastrzyki domiesniowe – po kazdym z nich czuc bylo przyplyw sily takze bardzo trafne! :)

  83. Ania
    23.05.2013 | 18:58

    Hej Marek..jesteś niesamowity! ;o) , dziękuje bardzo bardzo za tyle optymizmu, że już nie mogę sie doczekać operacji ;o)))) …byłam wczoraj na ostatniej wizycie u mojego ortopedy a jutro jeszcze anestezjolog i ,.byle do wtorku!….fajnie ,że napisałeś tez o znieczuleniu…wiem ,że każdy przypadek jest osobny i odrębny, i tak na prawdę sama się o wszystkim przekonam, ale optymizm to podstawa! ;o) ….Wiesiołek, Tobie też dziękuję…klasyk to dla mnie relax ;o) …jestem po AWFie, wyczyn nie dla mnie ale sport oznacza zdrowie i urodę ;o) …ja też nie mam 20 lat i uważam ,że jeżeli ta operacja pozwoli mi wrócić do tego co kocham to 3ba ją zrobić….i tyle…pozdrawiam Was i do następnego…baaaaj

  84. Marek
    23.05.2013 | 21:56

    Anestezjolog powiedziala… to nie prawda ze znieczulenie boli.. to nie prawda ze trzeba po nim lezec 24h [ale kilka owszem] ale prawda jest to ze znieczulamy od pasa w dół i [z usmiechem] dretwieje wszystko od pasa w dol :) Takze normalnym jest u chlopaka obawa czy wszystko mu w bokserkach zostalo hehe :) Mozna tylko sobie wyobrazic co czuja ludzie jezdzacy na wozku – widzisz ze masz nogi „ale nie sa Twoje”… Poczujesz cieplo w posladkach postepujace nizej i dalej lekarze robia co trzeba a Ty ogladasz na monitorze co sie dzieje w kolanie. Bedzie jakies wiertloi rozne odglosy itp ale to bardzo fajny seans filmowy :) Wszystko trwa 1 – 1.5 godziny. Mozesz poprosic o tabletke na sen ale ja chcialem sie 2 razy poczuc jak w serialu :) Jak chcesz jakies zdjecia to odezwij sie na maila.
    Ponadto ja czekam na fotke Twojego zgrabnego kolana po wszystkim hyhy :D

  85. Marek
    23.05.2013 | 22:08

    Dodam jeszcze Aniu ze ja zupelnie nie przejmowalem sie zabiegiem… ale dostawalem bialej goraczki ze musze swoje odczekac [9 miesiecy po artroskopii] i trace kolejny czas przez wlasna glupote na rowerze. Marzylem zeby data przyszla jak najszybciej :) Naprawde sporo stracilem zyciowych szans przez te obecnie 18 miesiecy + teraz rehabilitacja. Trafilem na lekarza z pasja i swietnego fachowca wiec wiem ze noga bedzie w 100% sprawna i w dniu dzisiejszym i juz marze… ale o tym co zrobie jak zmienie swoje zycie zeby nadrobic stracony czas. Powoli do celu :) Wiec glowa do gory dziewczyno bo to juz koniec tej przygody z kolanem – rehabilitacja to przyjemnosc i daje super power’a!!! :) Dodam ze mam 27 lat.

  86. heban
    23.05.2013 | 22:49

    Witam, miałem rekonstrukcje ACL w październiku 2012 roku w szpitalu Świętej Rodziny w Rudnej Małej (koło Rzeszowa) u doktora Bieleckiego. Dzisiaj mija 7 miesięcy od zabiegu, a ja czuje się bardzo dobrze, co ciekawe podczas ostatniej wizyty u lekarza, miałem przeprowadzone badanie stwierdzające dysproporcje i braki między operowaną nogą, a zdrową i ku mojemu zaskoczeniu podczas niektórych ćwiczeń lepsze wyniki uzyskiwała noga operowana :) jeśli chodzi o odbudowę mięśnia czworogłowego to w nodze którą miałem operowaną mięsień jest mniejszy o nie całe 0.5cm, tak więc jest to bardzo dobry wynik na tym etapie. Więzadło zerwałem podczas gry w piłkę nożną, miałem na tyle dobrze rozwinięty mięsień czworogłowy uda, że zanim lekarz po badaniu rezonansem magnetycznym stwierdził iż zerwałem ACL, to normalnie uczestniczyłem w treningach i szczerze mówiąc kolono „uciekło” mi tylko raz jak zbiegałem ze schodów, ale mimo tego że w miarę dobrze funkcjonowałem ze zerwanym więzadłem, to od momentu badania rezonansem magnetycznym i po postawieniu diagnozy przez lekarza, zrezygnowałem z treningów piłkarskich i do momentu kiedy miałem mieć zabieg, tylko i wyłącznie skupiłem się na ćwiczeniach, które pozwoliły mi jeszcze bardziej wzmocnić mięsień czworogłowy (przede wszystkim przysiady z obciążeniem). Jeśli chodzi o sam zabieg to nie będę się rozpisywał bo jest to sprawa bardzo indywidualna, ja przeszedłem w miarę dobrze, szczerze mówiąc noga bolała mnie tylko dwa dni po zabiegu, później nawet już nie brałem leków przeciwbólowych. Jeśli chodzi o proces samej rehabilitacji to rozpoczyna się on na dobrą sprawę już na drugi/trzeci dzień po zabiegu, oczywiście początkowo są to bardzo monotonne ćwiczenia na łóżku, które mają sprawić żebyśmy mogli uzyskać pełen wyprost i oczywiście mobilizować mięsień czworogłowy do pracy, żeby nie było zbyt dużego ubytku masy mięśniowej, co i tak jest nieuniknione, ale oczywiście czym mniejszy ubytek tym lepiej. Pamiętam słowa lekarza, jak po 14 dniach od zabiegu pojechałem na ściąganie szwów, powiedział: „my swoje zrobiliśmy i teraz wszystko w pana głowie i nogach, sam zabieg to 30%, a pozostałe 70% to żmudna rehabilitacja”. Z perspektywy czasu muszę się z tym zgodzić, tylko i wyłącznie ciężką pracą (rehabilitacja) można osiągnąć sukces końcowy, mimo tego że przychodzą gorsze dni, chwile zwątpienia, brak widocznych efektów, itd. trzeba ciągle iść do przodu i bezgranicznie zaufać swojemu rehabilitantowi (polecam dobrze się zastanowić nad wyborem, najlepiej wybrać osobę która miała wcześniej okazje prowadzić już kogoś po rekonstrukcji ACL). Jeśli chodzi o mnie to dość szybko osiągnąłem pełne zgięcie w stawie kolanowym, a następnie skupiłem się na odbudowaniu mięśnia czworogłowego uda. Mimo, że już minęło 7 miesięcy od zabiegu, regularnie uczęszczam na siłownie, wzmacniam nie tylko nogi, ale wszystkie partie mięśni, dzięki czemu poprawiła się moja muskulatura na tyle, że wyglądam lepiej teraz, niż przed kontuzją :) biegam, skacze na skakance, jeżdżę na rowerze i oczywiście systematycznie się rozciągam (streczing), nawet kilka razy uczestniczyłem w treningu piłki nożnej, ale lekarz jeszcze mi zabronił, tak więc dałem sobie spokój, żeby nie kusić losu, mimo tego że bardzo dobrze się czułem i nie odczuwałem bólu, nie chciałem ryzykować, gdyż jak wiadomo jest to sport kontaktowy i nie da się wszystkiego przewidzieć. Podsumowując, nie zastanawiajcie się, jeśli chcecie uprawiać sport, rekonstrukcja więzadła jest niezbędna, kwestia tylko wyboru dobrego lekarza i poważnie potraktowanie procesu rehabilitacyjnego, który trzeba przejść od początku do końca i jeszcze jedno, kontrolujcie wagę po zabiegu i zwracajcie uwagę na to co jecie, bo nagły spadek aktywności fizycznej, może spowodować że możemy przytyć, co nie jest wskazane i na pewno nie pomoże w rehabilitacji. Chętnie odpowiem na pytania w razie potrzeby: bambboo2@interia.eu
    Pozdrawiam, 5!

  87. wiesiołek
    24.05.2013 | 14:46

    Ania, Przyznam szczerze, że najbardziej z tej całej operacji, to się balem tego znieczulenia. Zastrzyk w kręgosłup normalnie mnie porażał! Ale, okazało się, że strach ma wielkie oczy… Trafiłem na superfachowca od znieczuleń tego rodzaju. Udało mi się Jej tak to zrobić, że tylko „sparaliżowało” ;) mi całkowicie tę kończynę operowaną i okolice miednicy. Druga noga była tylko trochę odrętwiała, przez co nie miałem tego przykrego odczucia niedowładu od pasa w dół. Dodatkowo moja Pani anestozjolog założyła mi cewnik do nerwu pachwinowego, Trochę nieprzyjemny sam moment szukania iglą tego nerwu, ale za to potem, bajka jeśli chodzi o ból operowanej nogi – dosłownie nic nie boli! Znieczulenie przez dwie doby było podawane bezpośrednio do tej nogi więc było bardzo skuteczne. Niestety z tego , co się oreintuje nie ma za dużo anestezjologów, którzy to potrafią zrobić, więc ta metoda dosyć rzadko jest stosowana. Gdybyś jednak miała taką możliwość to polecam!. Co do objawów, po znieczuleniu podpajęczynówkowym, to ja nie miałem, dzięki Bogu, żadnych! Natomiat kolega , który leżał ze mną na sali i miał dokładnie robione to, co ja, tyle , że 2 godziny wczesniej, miał od 3 dnia bardzo silne bóle głowy, przy unoszeniu głowy. Dzisiaj z nim rozmawiałem i mówił, że już jest dużo lepiej, więc jest szansa, że mu to lada moment minie. Myśle, że to w dużej mierze zależy od właściwości osobniczych, ale też od poddania się poleceniu lekarza w momencie wbicia igłu – trzeba dobrze się wygiąć w „koci grzbiet” i naprzeć na igłę, i nie wykonywać jakichś nerwowych ruchów :) Reasumując, jeśli trafisz na dobrego, doświadczonego anestozjologa to nie ma, co się przejmować tym znieczuleniem. I też polecam ten „pokaz video” naprawdę niezapomniane przeżycia! Szczególnie podobało mi się wiercenie tych 4 dziur w kościach. Czujesz jakbyś była w jakimś kinie z efektami specjalnymi, bo człowiek nie czuje bólu, tylko takie drania są gdzieś przenoszone na miednicę i stąd wiesz , że to co na ekranie dotyczy Ciebie…Także nie polecam się za bardzo przymulać :) Mnei się tak spodobało, że staram się załatwić sobie ten filmik na pamiątkę – można poszpanować przed znajomymi jacy to jesteśmy dzielni… ;o))
    Będę mocno trzymał kciuki we wtorek i daj znać jak już bedziesz po!
    Gdybyś miała, albo ktoś inny miał, potrzebę zapytania mnie o coś, na privie, to podaje mail: bardzolatwymail@wp.pl
    Pozdro,

  88. Marek
    24.05.2013 | 18:51

    Po znieczuleniu podpajęczynówkowym żadnych ale to żadnych dolegliwości po kilku godzinach podniosłem oparcie i oglądałem film na komputerze. Pierwszy raz bałbym się narkozy… ale w kręgosłup… jeżeli kogoś boli zakładanie wenflonu to zastrzyk w kręgosłup „boli” 10 razy mniej… Tylko tak to moge zobrazowac jako ukucie komara… Zdaje sobie sprawe ze kazdy czlowiek ma inny prog bólowy ale to naprawde jest drobiazg.
    wiesiolek widzialem jak podaje sie dozylnie silna „szpryce” po bardzo powaznej operacji – wymiana calego stawu kolanowego u pacjenta ktory lezal obok… w przypadku Acl napewno Ci pomoglo ale jest zbyteczne… jak pamietam dostalem jedna kroplowke Pyralginy i z jeden zastrzyk w welflon… noge trzeba czuc, trzeba wiedziec ze cos lekko boli uwiera zeby wiedziec ze sie zyje :) I na drugi dzien nie mozna byc znieczulonym przy pierwszym chodzeniu ze noga sie zegnie a Ty nie poczujesz :)
    Wg mnie to tylko zabieg ktory nie wymaga wielkiej odwagi.

  89. wiesieołek
    25.05.2013 | 14:19

    Marek, to moje znieczulenie nie było na tyle „paraliżujące”, że nie czułem tej nogi. Zupełnie mi to nie przeszkadzało, na drugi dzień „śmigać” o kulach :) Tak jak napisałeś – różni ludzie mają różny próg bólowy. Wielu moich znajomych, którzy mieli naprawianego acl-a oraz z opisów na necie można wnioskować, że jednak może to bardzo boleć, więc jeśli jest taka możliwość, to lepiej starać się uniknąć cierpienia…. Ponadto wydaje mi się, że to ma dobre oddziaływanie terapeutyczne na dalszy przebieg rehabilitacji. Ten duży ból się koduje i potem człowiek stara się bardziej oszczędzać tę nogę, żeby nie wrócił. Mnie nie boli, więc energia mnie rozpiera i trudno mi usiedzieć bez ruchu. Dla tego też zdarzyło mi się już 5 dni po operacji śmigać po mieszkaniu bez kul i bez stabilizatora, za co delikatnie zostałem ochrzaniony przez mojego rehabilitanta :). Nie ma co przesadzać, bo jednak małe poślizgnięcie i można sobie napytać biedy… A wracając do tych środków przeciwbólowych, to od wczoraj postanowiłem, że redukuję dawkę diclaca do 1/dobę. Skoro nic nie boli to lepiej oszczędzać wątrobę na jakieś dobre czerwone winko ;) Wczoraj pierwszy kieliszeczek za pomyślną operację i wreszcie całą noc przespałem jak niemowlak! :)

  90. Marek
    25.05.2013 | 20:22

    wiesiolek wszystko rozumiem. Wspolczuje wszystkim ktorych spotkalo zerwanie Acl… trzeba bowiem troche czasu poswiecic zeby wszystko wrocilo do normy. Tak jak mowilem ja mialem 2 zabiegi z odstepem 9 miesiecy wiec czasu stracilem jeszcze wiecej. Powiem tylko ze rekonstrukcja Acl nie jest wg mnie operacja a zabiegiem i wstyd chwalic sie ze przeszlo sie cos powaznego bo widzialem jak ludzie lezacy obok naprawde cierpieli i np nowy „sztuczny” staw kolanowy u sasiada 60-letniego i jego psotawa wprawily mnie w podziw i szacunek! My „kolanowcy” na oddziale jestesmy na chwile i przez dluzsza chwiel dochodzimy do siebie a sa ludzie ktorzy maja naprawde ogromne problemy zdrowotne nie tylko ortopedyczne… i lzy mi sie do oczu cisnely jak 2 dni po operacji starszy Pan za zacisnietymi zebami szedl z balkonikiem do lazienki… pwoiedzial ze on to wytrzyma bo nie takie rzeczy przezyl.. u nas naprawde NIE MA czym sie chwalic !!!

  91. BoB
    27.05.2013 | 22:37

    Hej, czy po rekonstrukcji ACL mieliście robioną punkcję kolana ? ja dziś mialem zdejmowane szwy i niestety tez punkje bo kolano mialem mocno „nabite”. Jestem ciekaw jakie są wasze doświadczenia ?

  92. Mmm
    27.05.2013 | 23:37

    2 lata temu podczas meczu skręciłem kolano, które się niestety zablokowało. W szpitalu dowiedziałem się, że potrzebna jest operacja. Wycięto mi na niej kawałek łąkotki przyśrodkowej, a po 5 miesiącach wróciłem do piłki nożnej. Jak się później okazało nie było to najlepszym pomysłem uszkodziłem więzadła. 26 kwietnia miałem wykonywany zabieg rekonstrukcji ACL. Jak sam lekarz przyznał po operacji : po więzadłach nie było nawet śladu także był to stary uraz. Teraz jestem już miesiąc po rekonstrukcji i mogę chodzić bez kul i bez stabilizatora, jeszcze trochę kuśtykam, ale nie jest to zbyt widocznie ponieważ mogę swobodnie szybko chodzić. Już 2 tygodnie po operacji uzyskałem pełny przeprost. Kule odstawiłem po 3 tygodniach. Na rehabilitacje chodzę prawie codziennie od zabiegu, a efekty są niesamowite. Rehabilitant sam powiedział, żeby nie czytać na internecie jak powinna przebiegać rehabilitacja ponieważ jest to bardzo ogólny zarys, a każdy przypadek jest inny. Ja na przykład po miesiącu mogę bezproblemowo chodzić, a ktoś po miesiącu odstawia dopiero kulę. Chciałbym zapytać czy jest tutaj ktoś kto szybko dochodził do siebie po rekonstrukcji i jak wyglądała jego rehabilitacja po pierwszym miesiącu?

  93. Marek
    28.05.2013 | 12:59

    BoB
    Mi kolano nie spuchlo… jednak caly czas jest kwadratowe z wygladu co pewnie sie unormuje po kilku miesiacach.

    Mmm
    Ja odstawilem kule po kilkunastu dniach. Przez kilka dni chodzilem „z biodra” bez wiekszego zginania kolana. Powiedzmy po 3 tygodniach chodzilem prawie normalnie – nie kulejac. Dzis – 5 tygodni po – jest wogole rewelacyjnie. Po chodzie nie widac wcale ze mialem jakis zabieg, oczywiscie po schodach nadal chodze krokiem dostawnym. Czasem az sie martwie czy wiezadlo nadal jest :) Dlatego zorbie sobie kontrolne badanie. Postepy rehabilitacji z dnia na dzien! Ponadto mowisz o wyproscie czy przeproscie? Bo pelny wyprost to ja mialem juz z drenami w kolanie… a przeprost napewno jest choc nie czuje potrzeby go testowac.

  94. Marek
    28.05.2013 | 13:01

    Dodam ze mi noga w kątach 0-90 stopni funkcjonuje zupelnie jak zdrowa, takze przy pelnym obciazeniu ciezaru ciala nie czuej zadnych dolegliwosci. Kolano dam rade smialo zgiac i wiecej ale stosuje sie do zalecen i na wiecej jeszcze musze czekac zeby nie rozciagac wiezadla.

  95. kuternoga
    28.05.2013 | 22:09

    Witam wszystkich, jutro czeka mnie operacja acl, dzięki Wam dobrzy ludzie za te słowa otuchy- już nie wydaje się to takie straszne :)

  96. wiesiołek
    29.05.2013 | 17:08

    BoB, ja własnie dzisiaj miałem ściągany płyn z kolana, bo wysięk jednak jest spory, choć nie za bardzo mi przeszkadza. To już druga punkcja po zabiegu (jutro będzie 2 tygodnie od niego). Wcześniej było trochę krwi a teraz tylko sam płyn.
    mmm, też mam ciągle wątpliwości, czy aby napewno wszystko ze mną ok skoro robie takie szybkie postępy i nic nie czuje prawie wcale bólu, ale przykłada Marka mnie utwierdza, że widocznie należę do klubu tych „szczęśliwców – szybko dochodzących do siebie” ;). Na dzień dzisiejszy – wyprost bez problemu, kąt 90 stopni (z lekkim dyskomfortem). Chodzę pewnie w ortezie, bez niej też choć tak profilaktycznie staram sie tego nie nadużywać. Kule używam raczej tak dla „przyzwoitości” ;) i jak wychodzę na zewnątrz, żeby inni mieli świadomość, że mają doczynienia z „inwalidą” ;) . Kusi mnie cały czas jazda samochodem i cosik mi się zdaje, że w ten weekend nie wytrzymam i spróbuję zasiąść za kółkiem. Z takich dolegliwości, to wymienię „drętwotę” skóry w okolicach cięcia, skąd pobierano mi ten kawałek mięśnia do rekonstrukcji. Nie jest to zbyt przyjemne uczucie, ale mam nadzieję, że kiedyś minie. Odstawiłem już proszki p/bólowe, ale lekarz mi dzisiaj wspomniał, że chyba za wcześnie, więc wrócę do 1 diclaca/ dobę :)

  97. Kamil
    29.05.2013 | 18:11

    Witam wszystkich, 6 czerwca 2013 r będę miał rekonstrukcję ACL w szpitalu ATTIS na ul. Górczewskiej w Warszawie. Miałem 3 miesiące temu artroskopię kolana, gdzie stwierdzono zerwanie III stopnia, oczywiście myślałem, że rekonstrukcja nastąpi przy I artroskopii, ale się rozczarowałem i mam ją mieć właśnie za tydzień. Czy miał ktoś z Was do czynienia z ortopedą Dariusz Grela ? Bo to on wykonywał mi I artroskopię i byłem zadowolony z podejścia i miłej atmosfery :) Tylko zastanawiam się czy to dobry specjalista od rekonstrukcji? Proszę o pomoc, bo cholernie się boję, a nie żałować swojej decyzji.
    Pozdrawiam

  98. BoB
    29.05.2013 | 19:25

    Wiesiołek, wychodzi na to ze miales rekonstrukcje w ten sam dzień co ja, bo mnie tez jutro mija 2 tydzień :) Ja generalnie też nie mam problemu z wyprostem ale do przeprostu jak w zdrowej nodze to jeszcze brakuje troche. Zgiecie tez mam okolo 90 stopni, ale tak śmiało jak Ty nie chodze jeszcze. Ketonal juz odstawilem, jedyne co biore to Clexane bo mam 28 zastrzykow do wbicia. Ten wysięk w sumie w cwiczeniach tez mi nie przeszkadza ale na samą myśl o tych punkcjach mam dreszcze na plecach bo nie lubie tego strasznie. Własnie sie zastanawiam czy isc na kolejna punkcje czy poczekac kolejny tydzien, bo po pierwszej punkcji kolano w ciagu jednej nocy znowu sie spompowalo…

  99. BoB
    29.05.2013 | 19:27

    a co do tego braku czucia to tez mam to samo, w okolicy tego ciecia pod rzepka skore czuje tak jakbym mial czesciowe znieczulenie ciagle :) podobno to od przecietych nerwow skornych, ciekawe czy to czucie wroci…

  100. Ania
    29.05.2013 | 20:50

    Hej Panowie ;o) ..wczoraj miałam rekonstrukcję ACL…jestem już w domu i bardzo boli…noga jest w tylko trochę opuchnięta ale nawet kilka kroków z ortezą i kulami bardzo boli…nie ma mowy o żadnych ćwiczeniach…mam nadzieję, że taki stan minie i tak jak Wy będę zgrabnie śmigać ;o)

  101. wiesiołek
    29.05.2013 | 23:22

    BoB, Witaj w klubie operowanych 16-go maja! ;) To chyba był szczęśliwy dzień dla wszystkich operowanych w zakresie acl-a :) Mój „towarzysz niedoli” z sali , który miał robione dokładnie to samo, co ja, tylko 3 godziny wcześniej, też ma się bardzo dobrze. o prawda trochę gorzej niż ja, ale to może wynik, że On czekał z tym zabiegiem 3-lata od urazu, a ja tylko 2 miesiące…Trzeba też przyznać rację mmm – na pewno każdy przypadek jest nieco inny i nie można to stosować jednego szablonu.
    Ania trzymaj się, z każdą godziną będzie lepiej! Maż duży wysięk w kolanie? Kiedy ściągnęli Ci dreny? Jakie dostałaś znieczulenie do operacji i jakie po (czy w ogóle)? Czy byli u Ciebie rehabilitanci drugiego dnia po operacji? No starczy tych pytań, pewnie nie za bardzo masz siłę na czytanie…:)

  102. wiesiołek
    29.05.2013 | 23:26

    Sorry, trochę za szybko klepałem tego maila i w dodatku lekkim półśnie, w efekcie nasadziłem byków, że aż wstyd! :( Mam nadzieję, że to jest chociaż w miarę czytelne…

  103. Marek
    30.05.2013 | 09:58

    Aniu głowa do gory. Nie wiem czy boli Ciebie zdecydowanie bardziej niz bylo to u mnie… czy inaczej to odbierasz. Ja cwiczylem i spacerowalem odrazu pierwsego dnia w domu przeczmykalem z kulami ze 3 km :)… jednak lada dzien bedzie lepiej :) Paradoksalnie trzeba sie przelamywac i traktowac bol jako cos pozytecznego :)

    Jezeli chodz o dreny to mi z kolana wyciagnely 2,5 butelki plynu – tylko wlasnie nie pamietam juz pojemnosci – jednak uznajmy ze wszyscy maja takie same [prostokatne z otworami w srodku, z proznia].

    Wiesiołek odretwienie w okolicach blizny jest zupelnie normalne przy kazdym glebszym cieciu ciala w kazdej operacji. Jezeli chodzi o nasze kolana to po 4-5 tygodniach czucie powraca wiec nerwy szybko sie ‚zklejaja’ ;)

    Po 5 tygodniach brak plynu w kolanie, noga sprawuje sie swietnie.

    Roznie rehabilitanci podchodza do sprawy zgiecia… jednak ja Panowie mialem kat 90stopni osiagnac dopiero po 4 tygodniach a bynajmniej dopiero wtedy tak zginac noge zeby nie rozciagac przeszczepu.

    Co do leków to zdecydowanie polecam Arthryl [na recepte] ktory mi bardzo pomogl. Do tego juz od siebie polecam Collaflex lub 4Flex lub inny podobny z kolagenem na stawy/ chrzastki oraz jakies silne wapno np Zalperos 1000. Uwazam ze wszystkie te leki razem wziete szybciej stawiaja na nogi i regeneruja staw kolanowy!

    Po 5 tygodniach zauwazalny tylko dosyc duzy zanik miesnia uda… zdjecie ponizej.
    http://fotoo.pl/show.php?img=552299_26052013500.jpg.html

    Wiesiolek tak naprawde w poniedzialek napisze czy wiezadlo nadal mam :) bo bede robil badanie.

  104. Marek
    30.05.2013 | 10:21

    Pomyslalem ze wkleje Wam pare zdjec z pierwszych tygodni po zabiegu.
    1. Pierwszy dzien zabiegu – z drenami w kolanie:
    http://fotoo.pl/show.php?img=552300_22042013458.jpg.html
    http://fotoo.pl/show.php?img=552301_22042013459.jpg.html
    2. Drugi dzien po za biegu – bez drenów
    http://fotoo.pl/show.php?img=552302_23042013464.jpg.html
    3. Kolano 10 dni po zabiegu po zdjeciu szwów
    [złudzenie optyczne - nie bylo tak spuchniete]
    http://fotoo.pl/show.php?img=552303_02052013474.jpg.html
    4. Kolano 3 tygodnie po zabiegu
    http://fotoo.pl/show.php?img=552310_13052013484.jpg.html
    5. Kolano 5 tygodni po zabiegu
    http://fotoo.pl/show.php?img=552311_26052013496.jpg.html
    6. Kolano 5 tygodni po zabiegu – zanik mięsnia czworogłowego
    http://fotoo.pl/show.php?img=552299_26052013500.jpg.html

    PS Zdjecia slabszej jakosc robione telefonem na pamiatke :)

  105. Ania
    30.05.2013 | 12:06

    Witajcie…leże sobie z nogą na poduszkach i z workiem mrożonych borówek na kolanie..leże w ortezie,,czasami ją ściągam…tak dla komfortu..nie wiem czy dobrze robiłam ,ale to było mocniejsze ode mnie: w nocy spałam raz na jednym raz drugim boku, więc noga była lekko skręcona bokiem-była w ortezie, więc mam nadzieję, że nic złego jej nie zrobiłam…
    Co do samej operacji ,miałam zastrzyk w kręgosłup-nic nie czułam żadnego bólu-tylko małe ukłucie. O wysięku niewiele mogę powiedzieć – kolano jest pod szerokim opatrunkiem,ale porównując jest mocno szersze,,.po zejściu znieczulenia miałam zastrzyk z morfiny..przed wyjściem ze szpitala kroplówkę z ketonalem…dreny ściągnięte na drugi dzień po operacji..odwiedziny rehabilitantki też.
    Marek, chyba masz trochę racji z tym różnym odbieraniem bólu..może trochę histeryzuję….fakt, że wycieczka do toalety jest bolesna-boli nawet ściągnięcie nogi z łóżka…..czytałam po raz drugi 1sze dni „po” Michała..też miał trochę ciężko.małe pocieszenie ;o) …powiem Wam , że dobrze,że jest ten blog… ;o)

  106. wiesiołek
    30.05.2013 | 14:01

    Aniu, moim zdaniem jeszcze z dobę mogli Ci potrzymać ten dren w kolanie. U mnie, podobnie jak u Marka, zeszło przez te 2,5 doby sporo tego do butelek (często je wymieniali, więc nie wiem jak objętość zeszła). No ale trudno, zrobią Ci pewnie punkcję i ściągną Ci. Myślę, że od razu poczujesz ulgę! Podejrzewam, że ten ból, dyskomfort, bierze się właśnie z tego nadmiaru płynu. Mimo wszystko polecam Ci, napinanie mięśnia czterogłowego w pozycji: noga lekko uniesiona i obłożona lodem.
    Dzisiaj mija mi 2 tygodnie od zabiegu i znowu jest lepiej! :) Obrzęk minimalny (ale wczoraj miałem ściągniętą strzykawkę płynu). Nic mnie nie boli, więc śmigam od rana po mieszkaniu bez ortezy i bez kul :) No , ale żeby nie przesadzać, zaraz zakładam „zbroję” na nogę ;) bo wyruszam na „zieloną trawkę” na wieś w beskid makowski, co by trochę pooddychać świeżym powietrzem.
    Marek dzięks za info o lekach. Strasznie nie lubię się faszerować żadnymi medykamentami, ale skoro je polecasz, to jutro postaram się je zdobyć. Póki co, wziąłem sobie dzisiaj profilaktycznie jednego diclaca. Miałem tego nikomu nie mówić, ale nie wytrzymam i muszę się Wam pochwalić, że wczoraj jak czekałem na żonę w samochodzie przed marketem, to nie dałem rady oprzeć się pokusie i przejechałem się po parkingu samochodem i ….. było spoko, żadnych dolegliwości ani uciążliwości nie zauważyłem! Obiecałem rehabilitantowi i lekarzowi, że nie będę szalał, więc dopóki mi oficjalnie nie pozwolą to nie przesiadam się na stałe z lewej strony, ale zdobyłem pewność, że to jest bardzo szybko możliwe! :))
    Gdyby ktoś był zainteresowany jak wygląda moja noga w dwa tygodnie po zabiegu to mogę podesłać na maila lub whatsappa zdjątka.

  107. wiesiołek
    30.05.2013 | 14:06

    Michał, ja też wyrażam swoje wielkie dzięki za ten wątek i cały Twój blog!

  108. Marek
    30.05.2013 | 16:57

    Popełniłem błąd w nazwie leku… Calperos 1000 30zl to jest wapno z mocniejszą dawką, napewno sa i tansze odpowieniki [w domysle na ingerencje w kosci] + Collaflex 30-35zl [sporo tanszy od 4flex'u] to kolagen na stawy [bralem go juz nie raz i zauwazam jego pozytywne dzialanie]. Coprawda zaden kolagen nie pomogl mi na poczatku przygody jak nie wiedzialem ze mam poharatane łąkotki i zerwane więzadlo – tak mnie moj pierwszy kochany ortopeda prowadzil… Wg mnie te leki tez w znacznym stopniu przyczynily sie do mojego dobrego stanu. Wniosek ten wyciągam także po szybkim powrocie do zdrowia po pierwszym zabiegu. Wiesiolek ja to traktuje jako witaminy jak dodaj osłonowo kieliszek wina to na wątrobę napewno nie zaszkodzą hehe :)

  109. Marek
    30.05.2013 | 17:01

    Natomiast jeżeli chodzi o zastrzyki Arthryl to miałem dawkę 2x 6 sztuk [koszt około 120zł]. Tutaj jestem w 100% przekonany o bardzo dob rym działaniu tego leku. Jednak ja przepisany po wypisie ze szpitala… więc pewnie zwykły rodzinny lekarz nie przepisze…

    Także z podziękowaniem za założenie blogu i opisanie całego przebiegu rehabilitacji dla autora. Jest to dobre miejsce na szybkie zdobycie informacji i wymianę pogladów z innym Acl-owcami :)

  110. kuternoga
    30.05.2013 | 21:06

    Witam ponownie, wczoraj mialam operacje i już jestem w domu. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz, dlaczego wszyscy z Was muszą chodzić w ortezie a ja mam jej całkowity zakaz?

  111. Marek
    30.05.2013 | 22:25

    Kuternoga
    Ja tez mam calkowity zakaz… bycmoze bylismy w tym samym szpitalu? :) Natomiast zakaz wiaze sie z tym ze przy chodzeniu orteza z szynami pracuje zamiast miesnia uda co powoduje podobno jego wiekszy zanik. Natomiast zaleca sie spanie w ortezie 2-3 tygodnie zeby przez sen nie zgiac za bardzo nogi… Ponadto ja szybko odstawilem kule i orteza poniekad mi je zastepowala… czyli zapewniala sztywnosc.
    Na poczatku slyszac o zakazie ortez nie moglem tez sobie wyobrazic jak przez pierwsze 4 tygodnie pracujac ‚tylko glowa’ bed zginal noge 45-60 stopni a przez kolejne 6 tygodni zginal noge max do 90stopni. Dzis wiem ze jest to wykonalne i bez ortezy.
    W dniu dzisiejszym = prawie 6 tyg po zabiegu – nie czuje juz potrzeby stabilizacji nogi pry chodzeniu bo sama jest wystarczajaco sztywna i mocna natomiast zakres ruchu w katach tez mam zapisany w glowie i go nie przekraczam.
    Tak czy siak – mimo kategorycznego zakazu – uwazam ze jest on bledny i orteza na poczatku jest przydatna… miesien tak czy siak spadnie… ja chodzilem baaaardzo duzo i wiele godzin cwiczylem a miesien i tak spadl 6cm w obwodzie… A orteza bardzo mi pomogla w nauce chodzenia i oczywiscie jako stabilizator.

  112. Ania
    31.05.2013 | 10:32

    Dzień dobry ;o) …jestem 3 dzień po operacji..właśnie przed chwilą dzwoniłam do swojego lekarza z pytaniem o ortezę w nocy,.totalnie mi przeszkadzała i dopóki jej nie zdjęłam prawie nie spałam…lekarz poradził- cytuję : wyrzuć w cholerę” ;o) ..bardzo mnie to ucieszyło….śpię trochę ostrożniej i inaczej niż zwykle , ale śpię….natomiast boję się chodzić bez ortezy-używam i jej i kul..co do leków, to nic prócz anty zakrzepowych nie biorę..nawet cyklo3forte odstawiłam, bo jakieś sensacje żołądkowe miałam..może później zdecyduję się na dodatkowe wzmacniające leki…noga nie boli o dziwo…ciekawe czy wiązadło się 3ma ….mieliście jakieś usg sprawdzające?……aha,,jeszcze śruby ; Michał pisał ,że ma bio-wchłanialne,też takie chciałam, a mój lekarz poradził absolutnie tytanowe…

  113. Marek
    31.05.2013 | 11:29

    Aniu mowilismy Ci ze bedzie lepiej :) Tak jak pisalem mi ortezy zabraniali kategorycznie… jednak przez kilak tygodni uzywalem jej jako stabilizatora. Jesli chodzi o sruby to odrazu pytalem o biowchlanialne i okazalo sie ze to ejst standard bez zadnej doplaty przy zabiegu na nfz. Mnie to cieszy ze nie potrzebuje kolejnego zabiegu ich wyciagania i mam nadzieje ze spelnia swoja funkcje rownie dobrze jak tytanowe a pozniej ‚znikna’ :) Co do badania to bede robil usg w poniedzialek. Oczywiscie skierowania na rezonans ortopeda odmowil a kolejny raz placic troche szkoda wiec… zrobie usg akurat jest dostep do lekarza ktory ma specjalna glowice i przez usg opisuje kolano tak samo jak rezonans. Dam znac po niedzieli.

  114. Ania
    31.05.2013 | 11:34

    Marek , o jakim dodatkowym zabiegu wyciągania śrub mówisz!!!!???? ;o(

  115. Marek
    31.05.2013 | 12:00

    Hymm nie wiem nie chce Cie straszyc… wydawalo mi sie ze sruby trzeba pozniej wyciagnac jak nie sa biowchlanialne… zapytaj lekarza. Tak dzialo sie na przyklad jak znajomi lezacy obok mieli wyciagane sruby po skladaniu kosci w barku i kostce… ale nie wiem jak to jest z kolanem…

  116. Ania
    31.05.2013 | 14:30

    ..muszę zapytać lekarza…nic mi o takim zabiegu nie wspominał….tymczasem mam następne pytanie…czytałam o mobilizacji rzepki…poruszałam swoją delikatnie, przez opatrunek, i teraz boli….zrobiłam coś nie tak ?

  117. wiesiołek
    31.05.2013 | 14:58

    Trochę się dziwie, że Wasi lekarze tak szybko odstawiają stabilizator. Myślę, że to nie jest zbyt rozsądne. Ja, choć mogę bez problemu chodzić bez, to jednak do dłuższego chodzenia i do spania używam tego bo czuje sie o wiele pewniej. Poza tym obydwaj moi guru (lekarz i rehabilitant) ostrzegali, że zbyt szybkie odrzucenie stabilizatora może być niebezpieczne. A czy w stablizatorze,czy bez , mięsień i tak oklapnie. I to dodatkowy argument,żeby to kolano chronić przed przypadkowym urzem, czy przciążeniem. Aniu, co do śrub to też się dziwię,ze założyli Ci tytanowe zamiast biowchłanialnych, no ale widać chcieli przyoszczędzić …:( Wydaje mi się, że tego nie muszą wyjmować, ale to już zawsze obce ciało, które chociażby może przeszkadzać przy wykonywaniu rezonansu m. I uważaj w nocy , bo ja jeszcze przed operacją to właśnie podczas spania 2 razy sobie zblokowałem kolano :( Może lepiej zwiększ sobie konty zginania w stabilizatorze – wtedy sie wygodniej śpi.

  118. Marek
    31.05.2013 | 15:01

    Tez o tym czytalem. Czulem jakis bol wiec sie nie dotykalem. Masowalem pozniej tylko blizne smarujac ja kremem. Mysle ze wszystko u Ciebie jest w porzadku. Natomiast bol spowodowany jest zapewne obrzekiem i tym ze przeciez z wiezadla rzepki pobierany byl przeszczep wiec sie nie przejmuj :) Nie przejum sie tez srubami… moze tytanowe takze zostaja w kolanie – ja sie nie znam :)

  119. Marek
    31.05.2013 | 15:30

    Wiesiolek ja tez uwazam stabilizator jako przydatna rzecz. Lekarz zakazal i jak sie zapyta czy uzywalem to powiem ze nie ;) Pomijajac nawet kontrole zginania orteza stabilizuje na boki i ogolnie usztywnia kolano – ja stosuje takze bez szyn jako opaske uciskowa/ usztywniajaca i zdecydowanie polecam gdyz dodaje pewnosci w chodzeniu. Podczas snu nadal stosuje gdyz teraz jak noga jest w dobrym stanie to tymbardziej moge przypadkiem zgiac ja za duzo choc uwazam ze spie spokojnie ;) Trudno wiec powiedziec czy lekarze maja racje choc swojemu ufam… poza orteza ;)

  120. kuternoga
    31.05.2013 | 16:28

    Marku, ja również mam tytanowie, ale mnie zarówno lekarz jak i rehabilitantka powiedzieli, że nie ma najmniejszej potrzeby by je wyciągać.

  121. Marek
    31.05.2013 | 17:42

    No to świetnie. Nie ważne jakie, jak nie trzeba wyciagac to nie trzeba sie denerwować :)

  122. Gosia
    31.05.2013 | 21:36

    Witam serdecznie wszystkich tzw. ACL-OWCÓW ;-)

    Na wstępie pozdrawiam autora bloga i dziękuje za tak POZYTYWNY artykuł, od razu morale wzrosły :-)

    Jestem 4dni po zabiegu rekonstrukcji więzadła. Moje obawy były dość duże. Jak się okazało nie było wcale tak strasznie. Miałam znieczulenie podpajęczynówkowe. Dren miałam wyjęty po dobie od zabiegu. W tym czasie uzbierało sie troszkę płynu, sądzę, że niecałe 2 buteleczki. Jeśli chodzi o sam zabieg to było całkiem bezboleśnie, tylko faktycznie intrygujące odgłosy wiercenia, ale naet udało mi się zerkać na monitor i troszkę pooglądać siebie „od środka” hihi ;-) Generalnie bólu nie odczuwam. Po wyjęciu drenu, w drugiej dobie po zabiegu, założono mi orteze i przyszła rehabilitantka. Pokazała mi ćwiczenia i próbowała postawić na nogi, jednak nie udało się od razu ze względu na dolegliwości poznieczuleniowe, mnianowicie zawroty i bóle głowy. Jednak moja determinacja była duża i po ok.15min udało mi się wstać ponownie i przejść troszkę z pomoca rehabilitantki. Tego samego dnia kuśtykałam już sama do toalety-od razu się lepiej poczułam :-) Wczoraj wróciłam do domu. Dostałam Clexane (zastrzyki przeciwzakrzepowe), Cyclo3Fort (przeciwobrzękowe) oraz Poltram Combo w razie dolegliwości bólowych. Od drugiej doby wykonuje wszystkie zalecone ćwiczenia w ortezie w pozycji półsiedzącej, na łóżku. Nawet mi to wychodzi. Najgorzej jest tylko rozruszać nogę po nocy, wtedy przychodzą chwile zwątpienia, ale po kilku ćwiczeniach wszystko wraca do normy. Mam zalecenie noszenia ciągłego ortezy, zezwolono mi zdejmować ją tylko i wyłącznie do kąpieli, ale to też pod dużą samokontrolą. Niestety nie śpię za dobrze, ponieważ odczuwa się pewien dyskomfort ze względu na ortezę, ale nie jest tak źle. Na razie wychodzi mi tylko leżenie na lewym boku, ale też niezbyt długo. Kolanko w miarę się już zgina. Staram sie nie przesadzić. Zakazano mi również obciążania nogi. Mogę ją opierać, ale nie mam obciążać. Z tego, co tutaj czytałam niektórzy od razu lekko ją obciążają. Ja jednak chyba pozostanę przy swoich zaleceniach ;-)
    14dni po zbaiegu mam kontrolę i usunięcie szwów. Mam zamiar uzyskać również skierowanie na rehabilitację, mam nadzieję, że nie będzie z tym problemów?
    Jeszcze odnośnie samego zabiegu, to miałam go w Kościerzynie w ramach NFZ i mam śrubki również biodegradalne. Mieszkam w Gdyni i na wizytę kontrolna udam się raczej na miejscu, czy może lepiej pojechać do lekarza, który wykonywał zabieg?
    moje kolanko na szczęscie nie jest spuchnięte. Tylko wczoraj po podróży do domu strasznie spuchła mi…kostka…na szczęscie opuchlizna dzisiaj zeszła, więc wnioskuje, że to z wczorajszego przesilenia dreptaniem po szpitalnym parkingu ;-)
    Mam nadzieję, że uda mi się wrócić do ukochanych nart i innych sportów, w szczególności chodzenia po górach. No, może nie w tym sezonie, ale następny będzie mój! ;-)
    3mam kciuki za wszystkich i podziwiam tych, którym udało się przejść przez tą mozolną rehabilitację.
    Pozdrawiam wszystkich pozytywnie!

  123. Ania
    1.06.2013 | 10:51

    Witajcie w sobotę!..u mnie małe załamanie bo zobaczyłam kolano bez opatrunku-obrzęk+dziury+szycie – ale to tylko takie małe kobieco-estetyczne załamanie ;o) ..co do tytanowych, to mój lekarz też wykluczył dodatkowy zabieg wyciągania,,,i mam nadzieję , że stosowanie ich nie wynika tylko z powodów oszczędnościowych…
    Kuternoga – miło,że też masz tytany ;o)))
    Ortezę zdejmuję tylko jak leżę grzecznie w łóżku…to spanie bez niej jest pod znakiem ?, ale staram sie być bardzo ostrożna i czujna…chodzenia bez niej na razie sobie nie wyobrażam.
    Gosia-mamy te same leki, ale ja cyclo3forte musiałam odstawić-dobrze reagujesz nie nie?..przy chodzeniu próbuję troszkę obciążać nogę, ale mi nie wychodzi-po prostu jeszcze się boję i nie walczę z tym.
    Szwy będę miała ściągnięte tydzień po zabiegu, czyli w tą środę…też mam nadzieję, że lekarz powie mi co z rehabilitacją i da skierowanie- bez względu na to jestem już umówiona kimś, kto rehabilituje prywatnie…nawet nie wiem jakie są ceny…pytanie : jak często widzicie się z rehabilitantem?….macie prywatnego czy korzystacie z NFZ?
    Pozdrawiam Was i życzę nam dużo uśmiechu w Dniu Dziecka!!! ;o)

  124. Kamil
    1.06.2013 | 12:52

    Witam Wszystkich :) U mnie rekonstrukcja ACL odbędzie się w ten czwartek. Czy ktoś z Was miał ją robioną w prywatnym szpitalu ATTIS Warszawa ul. Górczewska na NFZ ? Przeprowadzają oni jednodniowy pobyt refundowany z NFZ. Jestem ciekaw jak to się wszystko odbywa? Ten dren mnie przeraża, a na dodatek zostanę z tym sam na weekend :( Ile byliście w szpitalu po rekonstrukcji ACL ?
    pozdrawiam i życzę szybkiej sprawności :)

  125. Ania
    1.06.2013 | 16:33

    Hej Kamil, nie znam warszawskich szpitali, prócz słynnej Caroliny, ale to też tylko ze słyszenia. Mieszkam na południu Ojczyzny i operację robiłam w Krakowie i też z NFZ. W szpitalu byłam od wtorku do środy, dreny ściągnięte już w środę.. i zapewniam Cię ,że to najmniejszy z małych problemów..nie martw sie tym nic a nic! ;o)
    Jak to sam?…ktoś przecież będzie przy Tobie..?….samemu trochę ciężko,ruchomość jednak mocno ograniczona…
    3maj się mocno..będzie dobrze! ;o)

  126. Kamil
    1.06.2013 | 17:56

    Hej Aniu :) w sensie, że sam bez opieki lekarza na weekend bo po rekonstrukcji jak już odejdzie znieczulenie wracam tego samego dnia do domu. Z tego co napisałeś masz śruby tytanowe, czemu lekarz podjął taką decyzję ? Nie wyobrażam sobie mieć metalu w kolanie :( czy śruby biowchlanialne są w jakimś stopniu refundowane przez NFZ ? I która z metod jest bezpieczniejszą ? Boję się jak cholera, mnóstwo pytań i głupich myśli! 3maj się cieplutko :)

  127. wiesiołek
    1.06.2013 | 19:21

    Ja robiłem operację prywatnie, więc nie wiem ,co wchodzi w zakres NFZ. W szpitalu byłem 2,5 doby i uważam,że to najbardziej optymalne rozwiązanie. Dzisiaj się rozpędziłem i zapominając o kulach wszedłem po schodach na I piętro i to bez dostawiania stopy…. szok! W życiu bym nie uwierzył, że to będzie możliwe 16 dni po operacji…:)

  128. Gosia
    1.06.2013 | 22:24

    Ja miałam operację w ramach NFZ, w szpitalu byłam od niedzieli, zabieg w poniedziałek, a wypisali mnie w czwartek. Co do biowchłanialnych śrub to chyba taki standard w miare teraz. A odnosnie drenu, to na prawde nie ma się co przejmować, jak pisze Ania, popieram! ;-)
    Aniu-odnośnie wyglądu nogi-faktycznie nie jest to przyjemny widok, ja mam łacznie aż 7szwów eh…oprócz czterech w różnych miejscach, mam 3zszywające nacięcie. Nawet sama nie jestem w stanie zmieniac opatrunku, tylko robi to mój mąż, bo nie jestem w stanie patrzeć na to kolano, więc w pełni Cię rozumiem.
    ja z ortezą się nie rozstaję, niestety przeszkadza mi ona w chodzeniu, ponieważ uciska na szwy i mam już jej niestety serdecznie dość, ale mam nadzieję, że będzie lepiej, musi byc!
    Pozdrawiam!

  129. Gosia
    1.06.2013 | 22:26

    Aniu-odnośnie Cyclo3Forte-nie odczuwam żadnych dolegliwości :-)

  130. Kamil
    1.06.2013 | 22:50

    Hej Gosiu :) Szpital w którym będę miał rekonstrukcję jest prywatny, a ich umowa z NFZ polega na jednodniowej wizycie. Mam nadzieję, że będzie to jakoś rozsądnie zorganizowane :) Mam rozumieć, że śruby biowchlanialne są refundowane ? Pozdrawiam

  131. Gosia
    2.06.2013 | 08:15

    Witaj Kamilu! Ja mialam caly pobyt z NFZ i dostałam śruby biowchłanialne. Na mój rozum oznacza to, że są refundowane ;-)
    Postaraj się nie stresować, choć wiem, że to trudne ;-) Sam zabieg nie jest „doskwierający”, życzę powodzenia!

  132. Ania
    2.06.2013 | 09:44

    Kamil ja też miałam zabieg w prywatnym szpitalu i byłam tam tylko dobę – wszystko zależy od sposobu traktowania tego zabiegu/operacji – mój szpital traktował to jako chirurgia jednego dnia.
    Zabiegiem i znieczuleniem nie martw się zupełnie..będzie dobrze…bardziej dają w kość dni zaraz po…ale przeżyjemy!!! ;o)

  133. Marek
    2.06.2013 | 10:03

    Głowa do góry to tylko kolano tylko pare szwów… czym Wy wszyscy sie przejmujecie? :)

  134. Kamil
    2.06.2013 | 10:34

    Hej, mam nadzieję że wszystko będzie ok :) stres jest niesamowity, ciągle o tym myślę! Im bliżej czwartku tym gorzej :( Mam do Was pytanko :) Czy zerwane ACL zawsze objawia się uciekającym kolanem ? Bo ja czegoś takiego nie mam. Tak jak pisałem wcześniej, miałem już 1 artroskopie, gdzie stwierdzono zerwanie ACL III stopnia i luźne PCL. Wyczyszczono mi staw, usunięto fałd przyśrodkowy klinujący SRU do 1/3 i fałd podrzepkowy przerośnięty tkanką maziową. Miało to miejsce w marcu. No i 2 etapem jest rekonstrukcja. Mój znajomy rehabilitant powiedział mi ostatnio, że nie mam strasznych luzów w kolanie. Jak w Waszym przypadku było z zerwanym ACL ?

  135. Ania
    2.06.2013 | 10:35

    , to aż kolano i aż parę szwów! ;P .. ;o)

  136. Ania
    2.06.2013 | 15:19

    Ja też nie miałam dużych luzów!!….kolano w ogóle mi nie „dokuczało”, nie bolało, nie puchło…lekki luz czułam na zakrętach ;o) ..lekarz zdecydował, że w trakcie artroskopii podejmie decyzję o ewentualnej rekonstrukcji…to była moja pierwsza artroskopia…były momenty,że zastanawiałam się czy nie odpuścić sobie rekonstrukcji…znam osoby, które funkcjonują bez…ale po analizie…

  137. Gosia
    2.06.2013 | 15:31

    Ja odczuwałam ból i strasznie strzykało mi w kolanie podczas nawet zwykłego chodzenia po płaskim. Idąc na artroskopie również do końca nie wiedziałam, czy będzie potrzebna rekonstrukcja, wiadomo było, że więzadło mialam uszkodzone, ale nie wiadomo w jakim stopmiu. Podczas artroskopii okazało się jednak, że więzadło było w strzępach, nie było trzymania i stąd to moje strzykanie. Jak się okazuje każdy przypadek jest innyn. Niektórzy wcale nie czują dolegliwości przy zerwaniu ACL, jednak po jakimś czasie dochodzi do zwyrodnienia i wtedy jest już konieczność wymiany calego stawu. Tak więc Kamilu-głowa do góry i nie ma się nad czym zastanawiać ;-)

  138. Kamil
    2.06.2013 | 16:15

    Dzięki dziewczyny za wsparcie i miłe słowa otuchy :) Lepiej na pewno nie będzie, może być tylko gorzej! Więc nie ma innego wyboru :)
    Pozdrawiam

  139. Marek
    2.06.2013 | 22:50

    Gosiu… wydaje mi sie ze nie masz racji!!! Z zerwanym wiezadlem mozna zyc bez zadnego problemu. Paradoskalnie wiekszy uszczerbek na zdrowiu wywieraja urazy lakotek. Pomimo ze rekonstrukcja Acl jest duzo powazniejszym zabiegiem – to zerwane Acl przy ‚czystym’ kolanie bez zadnych innych dolegliwosci nie ma wplywu na ‚degradacje’ kolana!!! Bez Acl mozna wykonywac bez stresu pionowe ruchy kolana takie jak np ruch nogi podczas jazdy na rowerze… jednak sprobuj obrocic sie na nodze podczas gry w koszykowke lub chociazby w tancu… i jest bieda…

    Aniu… to jest ‚az’ kolano ktore jest nam niezbene do w pelni normalnego trybu zycia. Jednak rekonstrukcja to jest tylko przyjemny zabieg :)

  140. Kamil
    3.06.2013 | 08:21

    Hej Marku, ostatnio byłem na weselichu, przetańczyliśmy z Żona całą noc i nie czułem żadnego dyskomfortu. Nawet nie bolała mnie noga. Fakt miałem przy 1 artroskopii czyszczone kolano i jest o wiele lepiej niż wcześniej. Zastanawiam się czy ta rekonstrukcja ACL jest konieczna ? Pozdrawiam

  141. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 10:25

    Witajcie….Zacznę od tego iż miałam kontuzję lewego kolanka i mimo ze stało się to już 6tygodni temu ja nadal nie wiem co mi jest,ponieważ nie postawiono diagnozy .Jeśli chodzi o moj przypadek to zdarzenie mialo miejsce w Niemczech gdzie przebywalam u rodzinki,niestety troszkę nie przemyslane zachowanie i stało się….hmmm chcialam wskoczyć komuś na plecy po czym ten ktoś odsunął się więc na krzywo uderzyłam o ziemię podskakując,ale nie upadłam na nie mimo to ból okropny a noga puchła w szybkim tempie .Ok dalsze postępowanie z moim urazem to wizyta na pogotowiu w Usingen gdzie mialam szczęście trafić na Polskiego lekarza,zrobili rtg,zastrzyk w brzuszek i RADA PROSZĘ WRACAĆ DO POLSKI JAK NAJSZYBCIEJ,niestety nie bylam zadowolona ponieważ planowalam tam dłuższy pobyt,ale ok trzeba to trzeba więc 16godzin podróży z Frankfurtu nad menem do LUBLINA dało mi w kość .Po przyjezdzie do domu odrazu udałam się na pogotowie gdzie wykonali mi punkcję 100ml krwista brrr oraz założyli gips na 3dni po czym kazali udać się do ortopedy -ktory był w tym szpitalu przy gipsowaniu.Niestety nie mialam zaufania .Po 3 dniach udałam się do chirurga ktory jest znajomym znajomej więc wizyta nie byla problemem,niestety na miejscu po zdjęciu gipsu okazalo się ze będzie 2 punkcja,ehhh ledwo dałam radę bolało potwornie a dodam ze jestem bardzo bojącą kobietką więc na sam widok igły zamieram.Chirurg wykonał punkcję oraz dał świstek na ktory dostałam ortezę NFZ z dopłatą200zł,więc kazał ją załozyc w domu ustawiająć kąt zgięcia 0 i czekać aż obrzęk będzie zanikał wyznaczając następną wizytę na za 2tyg ok czekałam ale tylko 4dni po czym uznałam ze nie dam rady,ból,obrzęk znów narastał i to chodzenie o kulach ehhh obraz nędzy.Stawiłam się u pana doktora ,był bardzo zdziwiony moją wizytą,niestety znow wykonał punkcję krwistą po czym uznał ze potrzebny jest czas….i moja cierpliwość .Zapytałam pana doktora czy moze mi zapisać tabl przeciwzapalne aby jakoś wspomóc ten proces gojenia niestety uznał ze nie jest to potrzebne ,a ja czułam inaczej.Następnie kazał zapisać się na usg i z wynikiem przyjsc do niego więc tak też zrobilam zapisalam się do ponoć bardzo dobrego ortopedy w Lublinie ktory świetnie zna się na usg Dr Guzd.po czym okazało się iz muszę dość dlugo czekać na nie mimo ze jest to prywatna wizyta ale cóż jakie wyjscie ….Ok postanowilam uzbroić się w cierfliwosc i nie panikować ale już po kilku dniach zaczełam ponieważ noga nadal byla opuchnięta a każde stąpnięcie na niej to świdrujący ból w środku więc postanowilam pójść na prywatną wizytę do otopedy i to chyba było dobrym posunięciem .Ortopeda jako pierwszy lekarz był zainteresowany moim kolankiem,zbadał,przypisał leki przeciwzapalne OLFEN100,Repair ale niestety był bardzo zaniepokojony moim 4głowym zanik ogromny więc kazał mi pozbyć się ortezy,chodzić bez kul oraz pokazał 3 ćwiczenia które mam wykonywać.Hmmm łatwo powiedzieć ćwicz….jak noga boli przy jakimkolwiek podnoszeniu,stąpaniu,ale postanowiłam zastosować te cenne rady niestety tą z kulami nie ponieważ nie mam siły w tej nodze aby poruszać się bez nich więc tylko jedną pożegnałam a z drugą kuśtykam.Po wizycie poczułam się spokojniejsza ,łykam tabletki ,ćwiczę napinanie,wciskanie w podłoże ale z podnoszeniem jest problem.Zakupilam też maść końską chłodzącą i obecnie czekam na czwartek usg ale na samą myśl o diagnozie aż mi słabo ,ponieważ każdy z lekarzy podejrzewa zerwanie wiązadeł i jakiś problem z łąkotką ,przyznam ze po lekach nózka juz jest mniej obrzęknięta ale nadal na niej nie stąpam całym ciężarem bo potrafi zaboleć bardzo,jest byc moze to jest też w mojej glowie lęk przed tym ze sobie pogorsze.Więc już po części znacie moją historię,dodam ze każdy z lekarzy u jakich byłam twierdził ze operacja tzn rekonstrukcja nie będzie potrzebna bo z tym a raczej bez tego da się zyc….a ze nie jestem sportowcem to dam radę-to ich wypowiedzi.Ja natomiast nie wyobrażam sobie żyć oszczędnie i na każdym kroku uważać ze za chwile coś mi wyskoczy,lubię biegać,jezdzić rowerem ogolnie dbam o swoje zdrówko więc nie siedzę tylko na tyłku.Proszę napiszcie mi coś co doda mi pozytywnego nastawienia bo prawdę mówiąc jestem w rozsypce nie wspomnę ze na samą myśl o tym ze mam cale lato kustykać ,a noga wygląda jak zapałka to łzy mi płyną po policzku.Marku jeszcze kilka słowek do Ciebie,czytająć Twoje wypowiedzi poprostu sprawiasz ze lęk chociaż na chwilę znika a to wszystko nie jest tak straszne ale…Ty jesteś facetem a ja mam naprawdę niski próg bólu więc sama myśl o krojeniu,bólu pooperacyjnym i rehabilitacji sprawia ze totanie się załamuję.Miłego dzionka dla wszystkich.

  142. Ania
    3.06.2013 | 11:11

    Hej Agnieszko!..serdecznie współczuję „przygody” i tego co przeszłaś. Nie wiemy jeszcze ci Cię czeka , ale moim zdaniem powinnaś skonsultować opinie jednego lekarza, który wyda diagnozę z drugim , równie dobrym…myślę, że w Lublinie takich nie brak.
    Świetnie Cię rozumiem co do podejścia Marka ;o) ..to Twardziel i nasze obawy to dla Niego chyba trochę tylko marudzenie..i nie zgadzam się z nim z tą przyjemnością płynącą z zabiegu rekonstrukcji ;o)))) …żartujemy , ale kobiety przecież trochę inaczej odbierają ból, blizny,..nie są tak systematyczne, silne,..zawsze trochę panikujemy i czekamy na pocieszenie ;o)))
    Aga, wiem ,że ci ciężko i rzeczywiści wakacje mamy z głowy, ale ja już planuję jakiś fajny wypad późną jesienią…zrób to samo! ;o)
    Bardzo pozdrawiam i bądź silna!
    Marek pewnie też dorzuci jakiś dobre słowo ;o)

  143. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 11:42

    Dziękuję Ci Aniu na prawde dodałaś mi otuchy bo już naprawdę czułam się sama z tym wszystkim i obarczam winą za to co się stało.Najbardziej obawiam się ze operacja będzie nieunikniona mimo ze tu u mnie lekarze jak narazie są przeciwnikami rekonstrukcji ponieważ twierdzą ze bardzo często są powikłania,nie zawsze wszystko konczy się dobrze .Dokładnie msz racje kurczeee ja bywam bardzo nie systematyczna więc ta rehabilitacja mnie przeraża ehh.Cieszę się ze trafiłam tu do Was i obsrwuję wasze zmagania z podziwem.Cholerka najgorsze jest to ze te moje wszystkie cudne sukienki ,butki poszły w kąt a na samą mysl o bliznach,igłach ,drenach brrr..Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni…napewno jest w tym prawda ale dół jest totalny mimo to DZIĘKUJĘ CI Aniu za odzew silna z Ciebie kobietka .Pozdrawiam Ciepłutko idę kuśtykać na świeże powietrze hi hi

  144. Ania
    3.06.2013 | 11:55

    Ja silna!!???….dobry żart… ;o) ,uwierz,..moja reakcja na odstawienie szpilek, mini..na śruby w kolanie, wiercenie w kościach i i blizny..unieruchomienie przy moim adhd, była raczej histeryczna…teraz trochę nabrałam dystansu i wiary…jestem po operacji 5 dzień..w środę zdjęcie szwów i się zacznie ;o)

  145. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 13:49

    Aniu jasne ze jesteś silna MASZ JUŻ TEN CAŁY STRES ZA SOBĄ dałaś rade i tak się zastanawiam nad tym jaką drogę jeszcze ja mam przed sobą.A jak Twoja noga?bardzo boli?Wiesz ja wiem ze u mnie napewno coś poszło ale co o to jest pytanie…Jak wstaję rano to mam taką blokadę ze ze zgięciem jest problem duży a pózniej już ją jakoś rozruszam i to mnie martwi.Pokuśtykałam troszkę i znów czuję jakbym miała jakąś opaskę uciskową nad kolanem dziwne uczucie.A tak między nami bardzo bolało znieczulenie w kręgosłup?brrrrrrr

  146. Gosia
    3.06.2013 | 14:43

    Witajcie!!!

    7dzień po rekonstrukcji…i…UWAGA, UWAGA, wstałam bez większego bólu i problemów z rozruszaniem się, tosz to jakiś CUD! ;-) hihi
    Umówiłam się już na przyszły poniedziałek na zdjęcie szwów, nie mogę się doczekać…no i straszliwie brakuje mi ruchu, wyjścia na świeże powietrze…eh…a pogoda taka cudna za oknem…co zrobić…

    Agnieszko-przyłączam się do wsparcia…tyle już przeszłaś, teraz musi być już tylko lepiej! I również radzę znaleźć dobrego ortopedę z którym skonsultujesz wszystkie dotychczasowe wydarzenia i wyniki.
    Odnośnie Twojego pytania o znieczulenie, to na prawdę nix strasznego. Też się tego obawiałam bardzo, ale poczuć można zaledwie lekkie ukłucie i nic więcej. Należy tylko pamiętać, aby dobrze się wygiąć i pod żadnym pozorem nie uciekać od ukłucia. Ja niestety nie byłam przygotowana na to, troszkę się odsunęłam od ukłucia i dostałam ostrą reprymendę od anastezjologa. Możliwe, że właśnie od tego miałam potem przez kilka dni problem z bólami głowy i zawrotami, jak wstawałam.
    Jak masz Agnieszko jeszcze jakieś pytania, to służę pomocą, w miare wiedzy ;-)
    Pozdrawiam ciepło!

  147. Kamil
    3.06.2013 | 15:36

    Hej, co uważacie o śrubach tytanowych przy rekonstrukcji ACL ? Nie mam innego wyboru, a chciałem biowchłanialne. Jest się czym martwić ? Czy to kompletnie bez znaczenia jakie ?
    Pozdrawiam

  148. Marek
    3.06.2013 | 16:32

    Agnieszka28lat
    Na poczatku to bym Cie mocno usciskal :) Chyba sie nie obrazisz bo jestem o rok mlodszym gowniarzem ;) Niestety w Twoim przypadku takze obawiam sie czegos powazniejsego. Na poczatek dobra rada. Zrob Usg ale wylacznie takie z glowica do kolan [zwykle usg 'widzi' tylko sciegna, miesnie - a Usg typowe do kolan 'widzi' wszystko wlacznie z łąkotkami i więzadłami i jest porownywalne z rezonansem]! Ewentualnie przy braku dostepu do Usg wykonaj rezonans. Zrob ktores z tych badan jak najszybciej!!! Tylko wtedy bedziesz miala pewnosc czy jest w porzadku czy cos jest nie tak. Lekarzy ktorzy na odczepnego wkladaja noge w gips, nie interesuja sie pacjentem, przepisuja tabletki za 5zł i mowia ze bedzie dobrze choc nie maja pojecia… i nawet nie potrafia sie przyznac ze nie moga pomoc a 50km ode mnie jest super fachowiec [i tego nie podpowiedza] – ich spalilbym na stosie… To jest lekarz? … Wstyd i hanba!
    Agnieszko prawdopodobnie masz uszkodzenie łąkotek – oby nie! Jednak sprawdz to szybko bo bedziesz cierpiec jeszcze dluzej i co gorsza w niepewnosci, Wypadek – przypadek… tak samo jak u mnie… jednak przypadki sie zdarzaja wiec usmiechnij sie szczerze a nawet w przypadku zabiegu i tak oszukasz los bo wszystko bedzie dobrze :) Nozka niestety chudnie jak jest ‚nieuzywana’ albo unieruchomiona w gipsie… a gips przy takim urazie jest rozwiazaniem wprost zakazanym! Na pocieszenie powiem Ci ze noga bedzie powolutku wracac do normy – powinna coraz mniej bolec ze zmniejszeniem opuchlizy a pozniej wraz z wieksza iloscia ruchu odbuduje sie tez miesien. Mysle ze z dnia na dzien bedziesz poruszac sie coraz lepiej i z mniejszym bolem – mialem tak samo… zylem nawet z peknieta łąkotką komfortowo! ale zabiegi okazaly sie konieczne!
    Nie placz bo i mi sie lzy do oczu cisna jak dziewczyna placze ! :)
    PS Osoba ktora nie chciala Cie nosic na barana teraz powinna Cie nosic na rekach :)))))
    ——
    Aniu Agnieszko
    Ja kocham wszystkie dziewczyny z bliznami po Acl-u i artroskopii oraz i ich blizny ktore dodaja uroku :) Nie chodzicie w obcasach przez kolanka… a wiecie jak pieknie dziewczyny wygladaja w balerinkach czy japonkach?! Ja wiem :) Na waszym miejscu czy kolano opuchniete czy po zabiegu jak u Ani to pokazywalbym nozki bo bez tego caly meski swiat oraz lato wiele straci! Nie pozwolcie na to! :)))))
    —-
    Kamilu
    Bycmoze przesadzilem z tanczeniem. Jednak wyobraz sobie sytuacje gdzie przed rekonstukcja probowalem grac w kosza.. pilka wylatywala za boisko ja ja chwycilem na jednej nodze i wrzucilem spowrotem obracajac sie na kolanie bez Acl. Przykleknalem i opadly mi rece jak zobaczylem ze nie jestem sprawny i tak siedzialem chyba 15 minut… Ja chce robic doslownie wszystko a nie tylko tanczyc i jezdzic rowerem… bez Acl kopalem lopata dzwigalem pralki, skakalem, biegalem i wykonywalem mase innych czynnosci – czyli mozna zyc ale takie zycie nie jest dla mnie… ponadto moja pasja jest wojsko. Chce i musze byc sprawny i wiem ze tak bedzie! Nie wyobrazam sobie inaczej…
    ——-
    A teraz pisze do Was wszystkich! :-)))
    Jestem 6 tygodni po zabiegu rekonstrukcji Acl. Odstawilem kule po 10 dniach. Przeszedlem dziesiatki kilometrow… niestety nawet sie przewrocilem… Nie oszczedzalem kolana. Przyznam ze bardzo balem sie ze moglem przesilic kolano zerwac lub rozciagnac wiezadlo. Otoz bylem dzis na badaniu kontrolnym zrobilem Usg. Okazalo sie ze wiezadlo jest w doskonalym stanie. Trzyma sie swietnie i nie jest rozciagniete. Swietnie ‚komponuje sie w kolanie’ Jednym slowem rewelacja!! Jestem szczesliwy jak dziecko dostalem skrzydel… LATAM!!! Usciskalem lekarza! Czuje ze zaraz zbiegne ze schodow :) Dostalem pochwale za stosowanie sie do przepisow i jedynym minusem jest zanik miesnia ktory juz trzeba odpracowywac. Dodam jeszcze ze do tej pory nie mialem jeszcze rehabilitacji – zaczynam ja jutro [6tygodni po zabiegu] – takie sa terminy na Nfz. Do tej pory rehabilitowalem sie sam wg zalecen lekarza, kolegi rehabilitanta i moich wlasnych – czyli maksymalny ruch – i POLECAM!
    ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM SZYBKICH POSTĘPÓW W DOCHODZENIU DO SPRAWNOŚCI – TO WCALE NIE JEST TRUDNE :-) ORAZ WIELE WYTRWAŁOŚCI I POZYTYWNEGO MYŚLENIA Z DEDYKACJA DLA AGNIESZKI :-)

  149. Marek
    3.06.2013 | 16:49

    Jeszcze jedno zdjecie z kolekcji. Zycze Wam wszystkim zeby Wasze kolana byly jak nowe – moje juz jest! :-)
    http://fotoo.pl/show.php?img=553051_03062013523.jpg.html

  150. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 17:18

    Dziękuję kochani za słowa otuchy Gosiu,Marku-nie jesteś gówniarzem nie przesadzajmy -poczułam Twoj uścisk na odległość hi hi .Prawdę mówiąc dopiero dziś poczułam ze nie jestem sama a po wypowiedzi Marka zagościł na mojej buzi uśmiech i zaczynam myśleć pozytywnie.Powiem Wam szczerze ze przerasta mnie to wszystko ale jak widać takie przypadki zdarzają się i to bardzo często.Jesli chodzi o ortopedę Marku to podobno ma być to specjalistyczne dokładne ponieważ ten ortopeda tylko takie wykonuje.Zastanawiam się nad tym czy nie zepsółam się tam całkowicie wszystko na raz bo tak naprawdę jakoś bardzo długo mnie to kolanko męczy a już duzo czasu upłynęło.Marku jesli chodzi o to noszenie na rękach to niestety ale teraz są tylko pretensje od tej osoby ,,jak mogłaś być taka bezmyślna,,ale cóż to raczej mi nie pomaga życie w poczuciu winy.Jeśli chodzi o balerinki i japonki ehhh nawet je polubiłam tylko ze ciężko zerkać na kobietki które idą uśmiechnięte ,pełne życia a ja kulawa niestety i to teraz latem kiedy same atrakcje na dworku.Wiecie co jest nie sprawiedliwe? ze mięśnie zanikają bardzo szybko a tyłek rośnie hi hi hi-no nie jeszcze jest ok ale obawiam się ze czlowiek ktory ma mało ruchu raczej szybciej przybiera na wadze.Czytając Wasze historie naprawde jestem pełna podziwu i tak się zastanawiam skoro jestem aż takim bojuszkiem i panikarą jak ja kiedyś urodzę dziecko???A odnośnie chorób wiem ze ludzie mają raka,jeżdzą na wózku są niewidomi i nadal postrzegają świat optymistycznie więc chyba ja potrzebuję takiego kopniaczka aby się pozbierać podobno połowa sukcesu to nasze pozytywne myśli.Mam jeszcze takie pytanko jak długo się czeka na taką artroskopię?i czemu lekarze tak bardzo odradzają mi wstępnie rekonstrukcję?Co o tym myślicie ?ahaaa i co oznacza jesli w punkcji we krwi pojawił się tzn ,,rosołek,,?-podobno to jakiś objaw nie pokojący.

  151. Kamil
    3.06.2013 | 17:32

    Marku, mam dosłownie tak samo! Nie chcę się ograniczać i myśleć co mogę a czego nie bez ACL. Dobrze, że u Ciebie jest wszystko na dobrej drodze ;) Cieszę się razem z Tobą ! Mam nadzieję, że i mi tyle radości sprawią pierwsze kroki bez kul ;) 3mja się i dalszych sukcesów w dochodzeniu do pełnej sprawności!
    pozdrawiam

  152. wiesiołek
    3.06.2013 | 18:00

    Agniszeszko28 , najbardziej w Twojej historii przeraża mnie indolencja lekarzy, do których trafiłaś… :( Jakoś nie mogę się doszukać, rzetelnej diagnozy, co Ci właściwie się stało w to kolano. Te wszystkie dotychczasowe zalecenia lekarskie miały złagodzić objawy, a nie przyczynę Twojego schorzenia. Nie chcę być złym prorokiem, ale uważam, że powinnaś badać się w kierunku uszkodzenia łąkotki. Zerwane więzadło acl nie boli :)
    Co do dyskusji o tym czy warto , czy nie warto rekonstruować acl-a to potwierdzę, że warto, szczególnie jak ktoś ma uszkodzoną (również naprawioną ;) ) łąkotkę – wtedy nasz staw kolanowy jest dużo bardziej narażony na degenerację i w konsekwencji, po kilku latach może być konieczna endoproteza, więc….lepiej nie ryzykować!
    Idę zaraz do rehabilitanta i mam nadzieję, że pozwoli mi wreszcie zasiąść za kółkiem :)

  153. Gosia
    3.06.2013 | 18:17

    Marku…podziwiam Cię, zaskakujesz mnie coraz bardziej…zaintrygowało mnie najbardziej to odstawienie kul po 10dniach???? Jak Ty tego dokonałeś? Chodzisz nadal w ortezie? Mi kurczaczki zakazali absolutnie obciążać nogi…no i tak się męczę już tydzień, a korci mnie, żeby ją bardziej usprawnić. I pytanko jeszcze jedno do Ciebie-po jakim czasie miałeś ściągane szwy? Albo mi się wydaje, albo jestem jedyną osobą, która ma zalecenie usunięcia ich dopiero po 14dniach od zabiegu??? A niestety one jako jedyne mi przeszkadzają po ortezą :-( Może by tak pójść nieco szybciej na zdjęcie? Eh. Sama nie wiem. Jak myślicie?

  154. Gosia
    3.06.2013 | 18:18

    I zgadzam się z moim przedmówcą-wiesiołkiem, że jak najbardziej warto odnowić Acl-a ;-)

  155. Gosia
    3.06.2013 | 18:22

    Kamilu…moim zdaniem nie ma tak na prawdę wielkiej, przeważającej różnicy, które śruby są lepsze. Przecież przy przeróżnych złamaniach kości stosuje się właśnie te tytanowe, także głowa do góry!

  156. Marek
    3.06.2013 | 18:36

    Gosiu
    Szpitalnny rehabilitant powiedzial.. aa tam kule maksymalnie do sciagniecia szwow. A odstawilem je chyba z dzien przed sciagnieciem bo czulem sie bardzo dobrze i pewnie. Chodze nadal w stabilizatorze bez szyn wiec uzywam go jako opaski uciskowej – i chodze w nim juz nieczesto. Dzis lekarz pytal sie czy uzywam stabilizatora z usmiechem powiedzialem ze nie bo bym dostal po glowie… akurat moj lekarz taka przyjal szkole ze stabilizatora brak! Ale ja robie po swojemu ;) Co do szwow to ja i po łakotce i po Acl-u zdejmowalem w okolicy 8-10 dnia. Dodam ze jak zszedl mi strupek z „dziurki” po narzedziach zobaczylem z zaskoczeniem 2 niebieskie zylki – pielegniarka nie wyciagnela wszystkich szwow wiec dokonczylem sam ;) Ja tez mialem na wypisie ze szpitala i na skierowaniu ze zdjecie szwow po 14 dniach ale kto by sie tam stosowal ;) Ponadto ja dostalem numer do lekarza na zdjecie szwow prywatnie bo szew byl kosmetyczny i podobno dla niektorych dziwny [nowoczesny] i faktycznie pielegniarka w szpitalu miala problem wiec ja poinstruowalem. Zdjalem w szpitalu bo akurat tego dnia nie moglem jechac a lakerz przyjmowal tylko w raz w tygodniu – wiec dla jednego wyszlo 14 dni a dla innych 10… wiec zdejmuj czym predzej :)

  157. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 18:52

    WIESIOŁEK Wiesz tak naprawdę w Niemczech na wstępie lekarz stwierdził ze tą moze być łąkotka ,pozniej w Polsce drugi po objawach stwierdził Łąkotka niestety kolejnych 2ch ze wiązadła ehhh ja już sama nie wiem najgorsze to czekanie ahaaa dodam ze ten ,,rosołek,,w punkcji podobno moze świadczyc o urazie kostno-chrzęstnym więc jestem juz całkiem głupia.Niestety wszyscy 4rej stwierdziłi ,,po co się pchać pod nóż dziewczyno,,dodając ze rekonstrukcja i tak nie jest zabiegiem cud ponieważ przeszczepione wiązadło moze rowniez się zerwać ,ze bywają komplikacje itp itd ze niestety ta noga już NIGDY nie będzie 100pr ok to ich argumentacja a ja nie mam 70lat tylko 28 i chcę cieszyć się życiem.

  158. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 18:53

    Ahaaa napiszcie mi jesli mam coś z łąkotką to mogę bezpiecznie stawać na tą nogę bez kuli?czy raczej wstrzymac się do usg?

  159. Marek
    3.06.2013 | 18:59

    Agnieszko też Ci pisałem ze moze chodzic o łąkotki. Lekarz ktory Ci tak mowi to idiota. Moj lekarz z usmiechem podchodzi do sprawy. Podczas zabiegu robi swoje i rozmawia o samochodach ;) Nie zastanawia sie czy trzeba czy mozna tylko robimy i juz. Po łąkotce bylem w 100% sprawny to i po wiezadle bede. Uraz chrzestno kostny wskazuje ewidentnie na łąkotki. Ja miałem zabieg łąkotek10 miesiecy po wypadku i w miedzy czasie zylem prawie normalnie… Pierdo**licie Hipolicie tak bym pwoiedzial lekarzowi… mam 22 tygodnie odpowiedzialnie podchodzic do ograniczenia zgiecia kolana i wtedy przeszczep nie ma prawa sie rozciagnac. Komplikacje sa wszedzie a jak szanujesz kolano przez pierwsze miesiace od zabiegu to nic Ci nie bedzie. Powiedz lekarzowi niech sobie wyrwie wiezadlo i zyje bez niego… chociaz jemu po h*j ? siedzi tylko za biurkiem i jeszcze nie pomaga…

  160. Gosia
    3.06.2013 | 19:01

    Marku-dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Tak sobie myślę, że wytrzymam jeszcze do piątku, bo mam ciut większe nacięcie z trzema szwami, ale pojadę już w piątek do przychodni zdjąć je. I może postaram się już powoli lekko obciążać tą moją nóżynę z 7szwami po których będą CUDNE blizny hihihi ;-)

    Agnieszko-moim zdaniem właśnie dlatego, że masz tylko te 28lat, to powinno się zrobić wszystko, aby wrócić do pełnej sprawności, a to daje własnie na przykład rekonstrukcja Acl-a ;-) takźe NIE DAJ SIĘ TYM hm…KONOWAŁOM! Znajdź koniecznie dobrego ortopedę. Warto, nawet jeśli będziesz musiała dojechać kawałek. Ja do swojego jechałam 70km i warto było :-) Powodzenia!

  161. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 19:02

    Marku a co oni robią z tymi łąkotkami?zabieg jest konieczny?brrr

  162. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 19:04

    Gosiu w czwartek mam usg na ktore juz czekam i czekam ale podobno świetny ortopeda więc moze się pozna na moim kolanku i zacznę dzialać hmmm bo oszaleję od tego siedzenia w domu i kustykania

  163. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 19:07

    Aha CO TU SIĘ DZIWIĆ ZE MAREK JEST TAKI SILNY I ZMOTYWOWANY TWARDZIEL HMM NIE OD DZIŚ WIEM ZE FACET KTOREGO PASJĄ JEST WOJSKO TO FACET Z JAJAMI HE HE

  164. Marek
    3.06.2013 | 19:08

    Agnieszko zabieg na łąkotki jest bezwzględnie konieczny! Kawałek łąkotki mozna wyciac… łąkotki mozna szyc tak jak u mnie… mozna szlifowac itp… bez Acl mozesz zyc tylko z ograniczeniami w psotaci ruchow skretnych kolana i paradoksalnie jest to bardziej pwoazny zabieg ale to wlasnie zepsute łąkotki moga zniszczyc kolano. Powiedzmy moj kawalek łąkotki plywajacy sobie obok powodowal bol, ograniczenie zgiecia kolana itp… po dluzszym czasie mogl spowodowac wyplyw mazi wysuszenie stawu starcie sie łąkotki itp… wiec albo wymiana całej łąkotki na sztuczna a w dramatycznych przypadkach wymiana jeszcze czegosc z calym stawem kolanowym wlacznie. Zabieg na łąkotki jest krotszy trwa powiedzmy 30 minut, nie pozostawia praktycznie blizna na kolanie i zdecydowanie szybciej dochodzi sie do sibie. 2 miesiace po jezdzilem rowerem… a pozniej… czego to ja nie robilem ;)

  165. BoB
    3.06.2013 | 19:08

    Aga, jak tak czytam Twoją historie to przypomina mi sie troche moja. Ja obecnie jestem 2 tyg po rekonstrukcji. Jak skrecilem kolano to tez mialem duzy problem z wysiękiem w kolanie i wogole z jego ruchomością. Przez 2 tyg chodzic praktycznie nie moglem wcale a do 8 tygodni to tak sobie troche kustykalem. W miedzyczasie 7 razy mialem punkcje kolana, 4 razy sciagali mi krew za kolejnym byl juz przezroczysty plyn… jednym slowem masakra :) Moim zdaniem nie ma regoly co sie uszkadza i jak sie to objawia. Ja np teraz po artroskopii z rekonstrukcja wiem juz ze mialem zerwane calkowicie ACL natomiast ani powierzchnia stawowa ani łąkotki uszkodzone nie byly (na szczescie) a mimo wszystko od czasu urazu az do rekonstrukcji kolano bardzo mi doskwieralo i jedyne co moglem w zasadzie robic to w miare swobodnie chodzic… i nic wiecej. Jak widzisz nie ma regoly sam znam ludzi ktorzy maja zerwane ACL a uprawiaja dalej sport bo im to nie przeszkadza a jak zerwali to nie mieli takich objawow jak ja.
    Co do samej diagnozy to ja tez odwiedzilem kilku specjalistow i wiem ze wiekszosc nie ma o tym niestety pojecia (tez mnie chcieli zagipsowac ale sie nie dalem) Najlepiej rozeznaj temat ktory w okolicy (moze jakas klinika) specjalizuje sie w tego typu urazach + zrob sobie albo USG o ktorym pisal Marek albo MRI. Ja zrobilem MRI po 14 dniach od urazu i mialem czarno na bialym ze zerwane ACL.
    Powodzenia i nie pekaj na to sie nie umiera ! :)

  166. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 19:14

    Bob fajnie ze napisałeś…Wiesz ja już zachodzę w głowę co mi jest kurczemmm przez taką pierdołę tyle problemow i lato z głowy?Jesli chodzi o usg mam w czwartek niestety z rezonansem pojawia się problemik hmmm boję się tam wjechac hi hi za żadne skarby neeeee

  167. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 19:22

    Marku myslę ze jesteś naprawdę godny podziwu żebym ja miała chociaż cząstkę Twojego opanowania,cierpliwosci i pozytywnego nastawienia ehhh

  168. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 19:25

    Mam jeszce takie pytanie czy ktoś z Was zna jakiegoś dobrego ortopedę chodzi mi o region Lubelski?lub troszkę dalej oby nie nad morzem he he

  169. Ania
    3.06.2013 | 19:26

    Marek , przede wszystkim jesteś kochany i Twoje pocieszenie absolutnie podziałało ;o) ..też Cie ściskam i bardzo bardzo gratuluję takiego wyniku!!!…jesteś niesamowity..ja jestem 6 dni po operacji i cały czas raczej leżę, chodzę z kulami i ortezą nie obciążając chorego kolana, jedyne co robię to ćwiczenia izometryczne…szwy ściągam w tydzień po operacji i mam nadzieję ,ze wtedy zacznę ostro ćwiczyć i też pójdzie szybko…..jeszcze raz za fajne ciepłe słowa ;o)
    Z tego co tu widzę to chyba jestem najstarsza – 34 lata….. ;o)

    Gosia, jesteś na podobnym etapie….masz jakieś sińce w okolicy kolana?…mi dziś wyszedł taki spory pod…rozmasowywać czy zostawić w spokoju?

  170. Ania
    3.06.2013 | 19:27

    Aga – ja mogę podać kogoś z Krakowa…masz jeszcze Żory i tamtejsze sławy..

  171. Agnieszka28lat
    3.06.2013 | 19:32

    Aniu troszkę daleko ten Kraków ale warto mieć namiary a Ty gdzie byłaś konsultowana i operowana?

  172. Gosia
    3.06.2013 | 19:38

    Aniu, nie mam siniaków. Przed godzinka zmieniałam opatrunek i nic takowego nie zauważyliśmy. Martwi mnie tylko to nacięcie z 3szwami, ktore jest jakoś tak zszyte, że jest wypukłe. Mam nadzieję, że po zdjęciu szwów skóra się rozejdzie i nie będzie „górki”, a raczej połoniny na mym kolanie heh ;-)

  173. Marek
    3.06.2013 | 21:13

    Agnieszko
    Zerwane więzadło nie boli… jednak w zaleznosci od miejsca zerwania – jak jeden kikut jest dluzszy – to moze sie niefortunnie zawijac np miedzy łąkotki i powodowac ból wysięk i dyskomfort.
    Jezeli chodzi o rezonans to do jednego sie wjezdza a przy innym sie lezy i nad Toba porusza sie jakas glowica. Ja mialem robionych 2 i jesli chodzi o ten ‚wjezdzany’ to przy kolanie wjezdzasz tylko do pasa wiec spokojnie ;) Coprawda trwa ponad 30 minut i cos tam stuka puka ale na upartego mozna ksiazke czytac hehe
    Bob Ci swietnie napisal – na to sie nie umiera! wiec uszy do gory i pokazuj te nogi w dresach mozna sie ugotowac ;)
    Przepraszam ale troche mnie martwi ze rozpaczasz nad straconym latem. Po pierwsze smigaj w mini lez na plazy i nie zwracaj uwagi ze jedna noge masz chudsza tak? A po drugie trudno… byl wypadek… teraz martwisz sie o siebie a nie o to ze jakas paniusia moze sobie posmigac w obcasdach a ty nie.. teraz bierzesz sie za siebie stajesz na nogi i uszy w gore jak nietoperz! I bez gadania! :) Wykonać!
    Osobiscie jestem z woj. Podlaskiego i tu sie leczylem. Pomimo odleglosci polecam wszystkim.
    Aniu
    Ahh dziekuje :] naprawde drobiazg… jak bedzie trzeba jeszcze dobrego slowa to pisz smialo… tylko po co? Przeciez jestes dzielna tak?!! :) U mnie pojawil sie siniak na lydce calkiem spory i utrzymywal sie jakis tydzien. To raczej normalne pewnie przez ingerencje w kosc albo delikatne niedokrwienie.
    Jak to mowia kazdy jest mlody – zalezy do kogo porownac :) Jeszcze dlugo bedziesz pokazywac zgrabne kolano i jeszcze nie jedno lato na palzy przed Toba :)
    Gosiu
    Jak czympredzej zdejmiesz szwy to Twoje blizy sie wyrownaja oraz zrobia plaskie i gladkie jak na tylku niemowlaka :)

  174. Gosia
    3.06.2013 | 21:57

    Marku…o dzięki Ci za dobre wieści haha…pozdrawiam!

  175. wiesiołek
    3.06.2013 | 23:33

    Ogłaszam wszem i wobec, że dzisiaj, 2,5 tygodnia od mojego zabiegu, dostałem zgodę od mojego rehabilitanta na jazdę samochodem!!! :) Tak więc, wszystko idzie w superekspresowym tempie! Dziewczyny o blizny nie musicie się martwić. Miałem zdjęte szwy w 13-dniu i z czterech, właściwie tylko jedna nie nadaje się do pokazywania… :)
    Agnieszko28, gdybyś chciała kontakt do najlepszego ortopedy w Krakowie, to z przyjemnością dam Ci do niego kontakt :)
    Aha, zapomniałem powiedzieć, że obrzęk mojego kolanka też mnie już opuścił! ;)
    Więc, nie żałuję żadnej żadnej złotóweczki (a sporo ich było ;) ) wydanej na ten zabieg. W końcu, zdrowie najważniejsze!!! :o)

  176. Marek
    4.06.2013 | 07:36

    wiesiolek rozumiem ze miales prywatny zabieg i dlugo na niego czekales od podjecia decyzji?

  177. Agnieszka28lat
    4.06.2013 | 09:07

    Marku dziękuję i postaram się wykonać he he a jesli chodzi o ten rezonans to nie wiedzialam ze do połowy się wjeżdza hmmm szukałam specjalnego otwartego ale w Lublinie nie znalazłam więc juz jestem spokojniejsza po Twojej wypowiedzi ponieważ na samą mysl o tym ze zamkną mnie w tej tubie to włosy mi stają dęba pierwsza myśl TO JAK TRUMNA.Aha jesli chodzi o ten rezonans to w Niemczech jest on na porządku dziennym podstawa usg nawet nie proponują ale niestety mi przysługiwała jedynie pierwsza pomoc .Niestety tak mam jedną nóżkę chudszą więc wstydzę się pokazywać ją jak narazie ale zastanawiam się czy jazda na rowerku stacjonarnym jaki posiadam jest wskazana???boję się ze pogorszę sprawę.Wiem wiem chłopaki ze na to się nie umiera ehh bardzo śmieszne…ale zawsze to jakiś lęk i dodatkowy stresik.Jeśli chodzi o lato….jak narazie pogoda nie rozpieszcza przynajmniej u nas deszcz deszcz deszcz ,burze więc z tym opalaniem muszę zaczekać.Miłego dnia dla wszystkich i zdróweczka.

  178. Gosia
    4.06.2013 | 10:13

    wiesiołek…Gratuluję możliwości jazdy czterema kółkami…ja jeszcze troszkę muszę poczekać raczej ;-)

    Ale, ale…umówiłam się na przyszły tydzień, dokładnie na wtorek 11.06 na zdjęcie szwów, a wtedy…będzie już z górki :-) Nadzwoniłam się, jak jakaś nienormalna, ale zależało mi, aby zaliczyć wizytę kontrolną ze zdjęciem szwów u lekarza, który mnie operował, ale udało się. Co prawda znowu czeka mnie jazda 70km w jedną stronę, ale mam nadzieję, że lekarz będzie miał dla mnie dobre wieści. Tak więc jeszcze tydzień i…zaczynam szaleć ;-)

    Szukam tylko teraz namiaru na jakiegoś dobrego rehabilitanta, najlepiej z Gdyni, ale nikogo polecanego znaleźć nie mogę :-/

    ACL-owcy ŁĄCZCIE SIĘ! Pogoda nie rozpieszcza, ale życzę wszystkim POZYTYWNEGO MYŚLENIA! :-)

  179. Gosia
    4.06.2013 | 10:14

    Agnieszko…nie martw się tym rezonansem, na prawdę wjeżdża się tylko do pasa, także głowa do góry! :-)

  180. Marek
    4.06.2013 | 10:29

    Agnieszka nie wydziwiaj z trumnami tylko bierz sie w garsc. Zolnierz pytany, odpowiada: Tak Jest! :-)

  181. Marek
    4.06.2013 | 10:30

    Aa przed szyciem łąkotki jezdzilem rowerem bardzo duzo… jednak ze 2-3 miesiace po urazie dopiero dale mrade. I to paradoksalnie byl blad bo moj pierwszy lekarz z usmiechem powiedzial ze bedzie dobrze i mu uwierzylem.

  182. Gosia
    4.06.2013 | 10:47

    Jak widać podstawową i nadrzędną sprawą jest znalezienie odpowiedniego specjalisty, który nie zaszkodzi, tylko będzie chciał pomóc jak najlepiej będzie umiał. A z tym niestety w naszej rzeczywistości ciężko. Ale jak to mówią: dla chcącego nic trudnego ;-) Tylko po co te nerwy heh. Gdyby ktoś potrzebował namiary na dobrego specjalistę w pomorskim, to służę poradą :-)

  183. Marek
    4.06.2013 | 11:26

    Gosiu a powiedz jaki mialas czas oczekiwania na zabieg na nfz. Interesuje mnie z ciekawosci w porownaniu do mnie. Chociaz wiadomo ze zalezy to od ilosci pacjentow bedacych juz w kolejce. Na jeden czekalem 3,5 miesiaca na drugi prawie 5 miesiecy od momentu zapisania. W sumie nie narzekam bo lekarz pierwsze co powiedzial widzisz Marek k**wa po co tyle czekales? ;) Jaki teraz masz spadek miesnia? Jak przed Acl masz miesien swietnie odbudowany to wszystko pozniej leci z gorki. Prawda!

  184. Agnieszka28lat
    4.06.2013 | 11:26

    Gosiu piszesz w pomorskim a ja odrazu marzę o widoku morza….chciałabym tam pojechać pod koniec sierpnia ale zobaczymy jak będzie.Jesli chodzi o specjalistę ehh oto jest problem bo mimo prywatnych wizyt wciąż trafiam na dziwnych panów ale moze w czwartek akurat trafię na kogoś kto jest na prawdę dobrym specjalistą.

  185. Marek
    4.06.2013 | 11:41

    Agnieszka do Wysokiego Mazowiecka przyjezdzaja ludzie i z Krakowa – moze warto?

  186. Agnieszka28lat
    4.06.2013 | 11:45

    Wiem Marku ale narazie spróbuję w Lublinie ,mam nadzieję ze w czwartek coś się dowiem na tym usg najgorsze to życie w takim zawieszeniu i czekaniu.Staram się być dobrej myśli

  187. Ania
    4.06.2013 | 11:57

    Też bym chciała nad morze!!! ;o) ..nasze,..i to bez względu na pogodę…i mam nadzieję, że początkiem września się uda..Gosia, przeczytałam na jakiejś stronie ,że w 1szym tygodniu powinno się ćwiczyć podnoszenie nogi i jej odwodzenie na boki…ja z całkowitego poziomu nie podniosę swojej nawet na cm..odwodzenie tylko „jadąc” po prześcieradle…a Ty?
    Wiem, że postępy pooperacyjne są bardzo różne, ale jak tak leżę, to kombinuję co poprawić i jak przyśpieszyć ;o)
    Ja na operację z NFZ-tu czekałam 9 m-cy i to podobno całkiem niewiele.Na początku uparłam się na Żory i Sportklinikę , ale tam zapisali mnie na wrzesień 2014…tak długo nie chciałam czekać, zresztą tamtejszy lekarz uprzedził, że w tym czasie mogę sobie zrobić większa krzywdę i polecał prywatne usługi kliniki – nie wchodziło to w grę..
    A w styczniu, dzięki koleżance, trafiłam do świetnego lekarza w Krakowie i prywatnej kliniki, która miała też mały kontrakt z NFZ.
    Cóż mogę powiedzieć…takich lekarzy i miejsc więcej….
    Agnieszka, ważne żebyś trafiła na lekarza, który się Tobą po prostu ZAOPIEKUJE…przedstawi plan leczenia, jego etapy i Twój i swój wkład w niego…to spowoduje,że będziesz wiedziała , w końcu, co ci jest i co cie czeka…
    ..ale się rozpisałam ;o)
    Pozdrawiam Was Wszystkich!!!!!

  188. wiesiołek
    4.06.2013 | 12:05

    Marek, prywatnie to praktycznie czekasz na zabieg parę dni :) Ja, miałem nadzieję na NFZ , bo w końcu po coś płacę te nie małe składki przez tyle lat i próbowałem to załatwiać, ale w którymś momencie stwierdziłem, że perspektywa kilku miesięcy (jak dobrze pójdzie) czekania jest nie dla mnie. Szkoda mojego czasu i zdrowia.
    Agnieszko28 rezonans jest konieczny, bo usg to raczej na nie wiele Ci sie przyda. U mnie naprzykład usg pokazało, że mam acl nie naruszony i mam uszkodzoną łąkotkę poboczną i naderwane więzadła boczne. A jak wygląda to naprawdę pokazał RM , czyli że strzelił acl i uszkodziłem łąkotkę przyśrokową (uraz typu „rączka od wiadra”). Tak więc, zrób to RM (tylko na jakimś dobrym sprzęcie) i będzie wszystko jasne. Tak jak już Ci wcześniej pisali przyjaciele- acle ;) wjeżdżasz w maszynę tylko nogami więc od piersi w górę jesteś na zewnątrz. Nie ma się kompletnie czego bać!

  189. wiesiołek
    4.06.2013 | 12:23

    Tak sobie myślę, że ten szybki powrót do sprawności zawdzeczam też temu, że od urazu do zabiegu minęło tylko 2,5 miesiąca i dzięki temu nie utrwaliły sie u mnie żadne przykurcze, ani , jak się okazało, nie zdążyłem sobie scharować chrząstki :).
    Aniu, ja nogę mogłem unosić już 2 dnia, ale to chyba nie jest kwestia samego zabiegu tylko może bardziej, spadku sprawności mięśni uda. Póki co, jak najczęściej napinaj te mięśnie i będzie dobrze! :) Śpisz w ortezie czy bez? Dla mnie to chyba najgorszy element tej rehabilitacji – dzisiaj naprzykład przez to cholerstwo bardzo dlugo nie mogłem zasnąć. No ale póki co, boję się spać bez tego. Muszę chyba sprawić sobie taką krótszą ortezę, która będzie bardziej „przyjazna” w nocy :)

  190. Gosia
    4.06.2013 | 13:03

    Witajcie kochani!

    Marku…ja czekałam na zabieg dość krótko…wypadek miałam w lutym, na samym początku. Pierwszy termin dostałam na wrzesień, ale po wizycie (prywatnej) u ordynatora oddziału dostałam termin na za dwa tygodnie. Niestety nie byłam w stanie normalnie funkcjonować już i poszłam prawie ze łzami w oczach heh. Z resztą termin wrześniowy stanowczo mi nie odpowiadał ze względu na pracę ;-) No i udało się.

    Aniu…odnośnie unoszenia nogi, to mogę ją unosić już i odwodzić i przywodzić. Od drugiego dnia po operacji wykonuję ćwiczenia izometryczne zalecone przez szpitalnego rehabilitanta. Co prawda przed zabiegiem, jakiś dobry miesiąc przed, chodziłam prawie cztery tygodnie na rehabilitację podczas której oprócz zabiegów miałam pół godzinne ćwiczenia indywidualne. Chyba to mi bardzo pomogło wzmocnić mięsień. Tak więc jak na razie nie mam problemów z unoszeniem czy odwodzeniem.

    Wiesiołek…mnie też strasznie męczy ta orteza, jest „upierdliwa”, szczególnie przez te plastiki po bokach do ustawiania konta zgięcia. Na szczęście jakoś w miarę na boku jednym i drugim mogę kimać ;-) Generalnie nie zdejmuję w ogóle ortezy. Skoro ma mi pomóc, to lepiej się chyba przemęczyć trochę, żeby nie było jakiś niespodzianek.

    Odnośnie wizyty nad morzem…tak…jest piknie! ;-) Mieszkam w Gdyni…chociaż widok z okna nadrabia mi „niemożność” wyjścia na spacer, choć może pogoda nie zachęca akurat dzisiaj, jakoś tak pochmurno i szaro.

  191. Agnieszka28lat
    4.06.2013 | 13:20

    Dziękuję Wam za informację odnośnie rezonansu ufff gdy bym wiedziala wczesniej ze tak to wygląda już dawno bym go zrobiła tzn chcialam ale lekarz powiedzial mi ze niestety mam zbyt dużą opuchliznę na takie badanie więc muszę się wstrzymać.Teraz jestem spokojna ze mnie tam nie zamkną hihihi

  192. Ania
    4.06.2013 | 14:59

    Kurcze…teraz zaczynam się martwić tym moim spaniem bez ortezy…dlaczego mój lekarz sie zgodził?..co może sie stać?

  193. wiesiołek
    4.06.2013 | 18:39

    Aniu, no możesz sobie naprzykład naciągnąć za bardzo to nowe wiązadełko, jak Ci się przyśni, że bierzesz udział w wyprawie na mount everest, albo podczas innego „szczytowania”…. ;o)) A tak poważnie, to człowiek robi różne rzeczy we śnie. Ja ponoć dosyć intensywnie „wierzgam” nogami, co może być w tym stanie dla mnie groźne…

  194. Ania
    4.06.2013 | 18:54

    aha ;o) ….to może nie będzie źle…dzięki Wiesiołek! ;o)

  195. Agnieszka28lat
    4.06.2013 | 19:13

    Wiecie co?naczytałam się własnie o rekonstrukcji acl i ogolnie łąkotkach ,urazach kolana i RĘCE OPADAJĄ Więc jestem nastawiona na najgorsze ehhh gdy bym spokojnie na dupce siedziała to bym teraz była zdrowa .

  196. Marek
    4.06.2013 | 19:55

    Agnieszka mozesz byc zla bo stracisz torche czasu. Tylko nie mow mi ze najbardziej zalujesz ze nie pochodzisz w szpilkach… chyba nie jestes panienka z okienka? ;) Natomiast czytaj to co piszemy tutaj – to wcale nie jest straszne!! A czasu owszem szkoda ja tez wiele szans stracilem… bierz sie w garsc!

  197. Agnieszka28lat
    4.06.2013 | 21:09

    Marku nie nie jestem laleczką która ma w głowie tylko to jak wyglądam i jakie buciki mam na sobie ale chodzi tu o czas oraz przypadki gdzie operacje się nie powiodły eh to mnie najbardziej martwi nawet te blizny mam gdzies hmm .Ciekawe ile sobie poczekam na taki zabieg jestem już zestresowana a co mowiąc dalej…

  198. Agnieszka28lat
    4.06.2013 | 21:12

    chyba musiałabym osobiscie porozmawiać z kimś kto to przeszedł ,zobaczyć uwierzyć a wtedy byc moze bym była spokojna .

  199. Marek
    4.06.2013 | 21:19

    Sluchaj ja naprawde bardzo malo lezalem i raczej nie oszczedzalem nogi. Dobre szycie łąkotki czy przeszczep więzadła prawidłowy – poprostu sie trzyma! Nie pekaj. A troche poczekasz napewno.

  200. Ania
    5.06.2013 | 08:48

    Hej Towarzysze! ;o)…Aga-jak tam dziś samopoczucie?..ja sobie piję kawę,,zaraz po zaczynam ćwiczenia..a o 17 mam być w Krakowie na kontroli i zdjęciu szwów…jeżeli masz ochotę porozmawiać to bardzo chętnie…przez telefon…i posłuchaj Marka-weź się w garść..już sama jestem ciekawa Twojej piątkowej diagnozy…mój mejl anamarijaana@wp.pl..

  201. Agnieszka28lat
    5.06.2013 | 09:59

    Hej ANIU dzielna jesteś i tyle optymizmu w Tobie a u mnie humorek taki sobie mam taki mętlik w głowie co dalej…usg mam jutro razem z wizytą prywatną i sama jestem ciekawa jak to będzie .Dziś gdy się obudziłam jak i każdego dnia rano niestety cięzko jest poruszyć tą nogą nie chodzi tu o ból ale jakaś dziwna blokada jakby się noga zastała dziwne uczucie…Mam dziwne przeczucia ze napewno poszło wiązadło i coś z łąkotkami eh i to mnie przeraża bo im więcej o tym czytam tym bardziej się niepokoję.Zazdroszczę Wam ze macie już za sobą te chwile co ja.Właśnie popijam kawkę i rozmyślam …Dziękuję Aniu za Twoj adres @ napewno się przyda .

  202. Marek
    5.06.2013 | 10:09

    Agnieszko myslisz ze ja bylem szczesliwy dowiadujac sie ponad rok temu ze tak naprawde mama jeszcze jakies 2 lata do tylu. Mimo wszystko cieszylem sie ze nie musze juz sie martwic o to czy chociaz aby dobrze mi poskladaja kolano. Czas lecial raz wolniej raz szybciej. W miedzy czasie stracilem szanse na marzenia powortu do wymarzonej pracy, posrednio milosc i wiele wiele innych… Jednak nadal realizowalem sie zawodowo poglebialem pasje trenowalem cialo i charakter. Z usmiechem i nieciepliwoscia czekalem na kolejny zabieg bo do tego odliczalem kolejne dni. Wazne sa tylko te dni ktorych jeszcze nie znamy… bierz zycie za rogi nie ogladaj sie do tylu i z usmiechem!!!! :-)

  203. Agnieszka28lat
    5.06.2013 | 10:46

    Marku masz racje …Ale to chyba duzo zależy od charakteru człowieka mimo to próbuję myśleć pozytywnie czasu już nie cofnę tylko mam żal do samej siebie i ciężko się z tym żyje.W minioną niedzielę byłam w Nałęczowie -uzdrowisko,park i muszę przyznać ze czułam się jak stara babcia gdy kuśtykałam po parku o kuli i po krótkim spacerku nie miałam sily a noga nabrzmiała totalny dół i łzy w oczach więc tak się zastanawiam czy to mnie nie przerośnie już na wstępie .Ale pewnie myślisz ze marudzę niestety nie jestem tak silna jak TY.Idę na świeże powietrze może mi przewieje złe myśli …

  204. Marek
    5.06.2013 | 11:59

    Agnieszko ja tez mam problem z kolanem przez wlasna glupote. Gdybym wiedzial wczesniej… czasu sie nie cofnie. Tez czulem sie zle jako stosunkowo mlody kulawy chlopak. Jednak stycznosc w szpitalu i na rehabilitacji z ludzmi powaznie chorymi lub po gorszych wypadkach… po pierwsze uczy empatii, szacunku, wrazliwosci i podziwu dla Ich samozaparcia. Ponadto dodaje otuchy bo nasze przypadki mozna calkowicie i w miare szybko wyleczyc… jednak nie nalezy zapominac ze mimo szczescia w nieszczesciu nam tez moze przytrafic sie cos gorszego. Wiesz jak mnie moblizizuje widok kazdego ciekziego przypadku ktory widze na rehabilitacji? Wcale nie jestem az tak silny jak inni… Wbij sobie do glowy ze bedzie dobrze! Naprawde! :-) Przyznam ze zafascynowalem sie zawodem fizjoterapeuty :)

  205. Marek
    5.06.2013 | 12:02

    Poczekaj jeszcze 2-3 miesiace przyjade do Ciebie rowerzykiem i pogadamy po mesku :) Chociaz mam nadzieje ze nie bedzie takiej potrzeby :)

  206. Gosia
    5.06.2013 | 12:04

    Witajcie!

    Aniu…pozazdrościć zdejmowania szwów…ja muszę jeszcze uzbroić się w cierpliwość do przyszłego wtorku…napisz koniecznie po zdjęciu, jakie odczucia. Ja mam wrażenie, że jak ściągną mi te szwy, to będę już biegać hihi ;-)

    Agnieszko…TERAZ MOŻE BYĆ NA PRAWDĘ JUŻ TYLKO LEPIEJ, TAKŻE GŁOWA DO GÓRY! Na jutrzejszym badaniu na pewno dowiesz się wszystkiego. Ja też miałam oprócz więzadła uszkodzoną łękotkę, ale jakoś dało się. Zabieg tylko i wyłącznie może Ci pomóc i ulżyć w bólu i cierpieniu. 3mam kciuki za jutrzejszą wizytę!

    Z chęcią pokazałabym Wam moją nóżkę, tzn zdjęcia od razu po zabiegu i moje szwy. Jakoś tak nadal, jak na nią patrze, to jakoś niesmacznie mi się robi heh. Byle do wtorku!
    Zastanawia mnie tylko fakt, dlaczego jako jedyna mam zalecenie, aby szwy ściągnąć dopiero po 14-nastu dniach od zabiegu? Mam nadzieję, że nie „zaciskam zębów” na marne ;-)

    Pozytywnego dnia!

  207. Marek
    5.06.2013 | 12:24

    Gosiu mysle ze nie ma wiekszego znaczenia czy po 10 czy po 14 dniach. Pamietaj tylko ze to nic nie boli :) … tak jak mowilem 2 kawalki szwu wyciagalem sobie jakeis dobre 20 dni po zabiegu ;) Napewno szew nieco ciagnie zwlaszcze ten nad wiezadlem rzepki… a kazdym dniem bedzie duzo lepiej czy z szwami czy bez ! :)

  208. Marek
    5.06.2013 | 12:25

    PS
    Noo pokaz ta swoja noge bo za oknem troche pochmurno i dziewczyny cieplej sie ubieraja hyhy :D

  209. Gosia
    5.06.2013 | 14:17

    Marek…nie ma na co patrzeć…ale proszę:

    Zdjęcie z dnia zabiegu, kolanko wyglądało tak:
    http://fotoo.pl/show.php?img=553695_dsc-0027.jpg.html

    Druga doba po zabiegu:
    http://fotoo.pl/show.php?img=553697_dsc-0029.jpg.html

  210. Marek
    5.06.2013 | 17:09

    O widze ze mialas przeszczep pobierany z innego miejsca niz u mnie. Masz za to mniejszy szew :) Sama mozesz go zdjac… ja mialem troche inny to sie opieralem ale teraz i swoj bym zdjal bo dobrze myslalem jak to zrobic hihi :D

  211. Gosia
    5.06.2013 | 17:42

    Przeszczep miałam pobierany z podudzia :-)
    A co do zdejmowania samemu…nie dziękuję, wolę poczekać ;-)

  212. Agnieszka28lat
    5.06.2013 | 21:02

    Witajcie ponownie…byłam na dworku piekna pogoda aż poopalałam się troszkę i MARKU pokazałam te nóżki nareszcie do słonka hihi.Jeśli chodzi o to ze przyjedziesz rowerkiem to zapraszam serdecznie do Lublina podobno warto go zwiedzic jednak myślę że nasza rozmowa ,,po męsku,,byłaby długa bo jestem straszną gadułą he he ANIU I GOSIU WY też wpadajcie do Lublina zrobimy zlot kuternog pójdziemy na piwko i będziemy cieszyć się życiem a co tam raz się żyje hi hi .Wracając do tematu zabiegów to przyznam się ze 5lat temu miałam robioną laparoskopię i również bałam się potwornie ALE PRZEŻYŁAM hmmm wtedy miałam narkozę -po ktorej wymiotowałam jak kotek ale moment w ktorym zakładali mi wkłucie i chwila gdy obudzilam się z narkozy z bólem zapamietam na zawsze.Mam do Was pytanie odnosnie szczepienia jaki czas przed operacja trzeba je wykonac?może wydać się to dziwne ale przed laparoskopia nie mialam szczepienia ponieważ mialam dosc szybki termin .

  213. Ania
    5.06.2013 | 21:23

    Gosia, jakie masz śliczne szwy!!!…moje są bardziej toporne, i w 3 miejscach…tzn teraz już tylko w jednym..pod kolanem. Ściąganie nic a nic nie bolało, ale te największy jeszcze mam..mam sie zgłosić za tydzień..
    Lekarz ocenił ,że tego szwu z przeszczepu mi nie zdejmie bo nie zagoiło się tak , jak tego oczekiwał ;o((( . Kolano jest nadal obrzęknięte, i to martwi mnie, a jego nie zmartwiło w ogóle..powiększył mi zakres ruchu do 60st i kazał bardziej obciążać kolano…i ćwiczyć..
    Trochę jestem zmęczona ta wycieczką….a przeszłam przecież tylko kilkadziesiąt kroków…olaboga olaboga

  214. Rafał
    5.06.2013 | 22:18

    Witam.
    Jestem dokładnie 3 tygodnie po zabiegu ACL i wycięciu części łąkotki z zszyciu tego co zostało.
    Zabieg bez problemów trwał około 2 godzin 40 min. Robił go Dr Koniarski z Częstochowy. Początek tak jak wszyscy, umiarkowany ból, troszkę gorączki jednego wieczoru, Augumentin przez 6-7 dni, 20 zastrzyków w brzuch przeciwzakrzepowych i tylko paracetamol przeciwbólowo. Pierwsze 5 dniu tylko spacery o kulach, ból przy wstawaniu z łóżka, zgięcie około 60-70-%, bez pełnego wyprostu. W 1 0dniu już przeszedłem około 100m bez kul, w granicach rozsądku. 13 dnia pojechałem na zdjęcie szwów samochodem, za co mnie lekarz delikatnie objechał, tyle, że w sumie już teraz spokojnie śmigam autem.
    Ćwiczę sam w domu, ponieważ z powodu choroby rehabilitanta, dopiero w piątek idę na pierwszą wizytę. Obecnie mogę już utykając delikatnie chodzić bez kul, ale wolę używać
    jednej kuli, by trochę oszczędzać operowaną nogę. Zginam nogę około 90%, nie odczuwam już bólu. Mam jeszcze 3 zastrzyki w brzuch i kończę chyba z lakami. Mam nadzieję, że do końca czerwca już będę mógł nie wzbudzać zainteresowania na ulicy. Pozdrawiam wszystkich ACL- owców

  215. Marek
    5.06.2013 | 22:26

    Agnieszko wiesz ze jezdzilem rowerem setki km nie bedac kilka dni w domu? ;) To kolejna moja wieeelka pasja! Wlasnie na rowerze przez glupote roztrzaskalem kolano. Lublin bardzo chetnie :)
    Szczepionke przeciw WZW bierzesz powiedzmy dzisiaj i kolejna za miesiac. Po 2 dawkach mozesz isc na zabieg. 3 dawka jest pol roku po pierwszej. Jednak jak sie okazalo znalazlem karte szczepien ze szkoly i w wieku ok 15 lat mialem juz 3 szczepionki. Jak od szczepionki minie ok 10 lat to czasem lekarz zaleca jedna dawke przypominajaca. Ja jak sie oakzalo wzialem 3 i czuje sie swietnie ;)
    Gosiu jak bym musial to wypil bym 0,5 i chyba nawet sobie sam zalozyl szwy hehe. Bycmoze to Twoje pierwsze ja bylem szyty nie raz… a wyciaganie szwow to poprostu ciagniecie za sznurek ;)
    Anieu co to jest 6ost? Chodz duuuzo duuuzo i nie mysl o lekkim bolu… ja do tej pory przeszedlem chyba ze 100 km ;)

  216. Marek
    5.06.2013 | 22:32

    Rafale chyba troche przeginasz… z matematyka… bo kolano nie zgina sie 90% a w stopniach. Jezeli jednak znasz matematyke i zginasz faktycznie 90% to gratuluje Ci rozciagniecia przeszczepu… ale wiem ze sie pomyliles ;) Zdecydowanie za szybko jezdziles samochodem! Zainteresowanie na ulicy wynika z glupiej ludzkiej ciekawosci. Zachowuj sie wg zalecen… a innych zainteresowanie co Cie interesuje. 4-5 tyg po zabiegu chodzilem praktycznie bez utykania.

  217. Gosia
    5.06.2013 | 23:11

    Jeśli chodzi o mnie, to nie miałam żadnego szczepienia przed zabiegiem :-)

  218. Gosia
    5.06.2013 | 23:23

    Heh dopiero wskoczyły mi Wasze komentarze ;-)
    —-
    Aniu…gratuluję wytrwałości i tych kulkudziesięciu kroków :-) Okazuje się jednak, że lekarze od razu u mnie przewidzieli zdjęcie szwów wszystkich za jednym razem, bo wychodzi na to, że będziesz miała po takim samym terminie ściągnięte. Ja mam swoją ortezę ustawiona już chyba na 60 albo nawet 70stopni, także ĆWICZYMY! ;-)
    Ale u mnie coś dzisiaj słabiej, tzn jakoś tak zaczęło mnie pobolewać kolanko. Podobno za dużo dreptam, a powinnam więcej leżeć hm…tylko jak tu wytrwać heh…miejmy nadzieję, że jutro wszystko wróci do normy ;-)
    —-
    Marku…to nie są moje pierwsze szwy…i w sumie nie boję się ich zdejmowania, a wręcz nie mogę się doczekać. Przy okazji zaliczę wycieczkę i podreptam choć chwilkę na świeżym powietrzu.
    Dobrej nocy wszystkim!

  219. Rafał
    5.06.2013 | 23:33

    Marku oczywiście miałem na myśli kąt zgięcia kolana i powinienem go podać w stopniach:) Faktycznie z % zgięcia to wpadka, ale najważniejsze, że wiedziałeś o co chodzi :)
    Nie wiem komu odpisywałeś w sprawie WZW, ale jeżeli mogę…
    Są dwa sposoby: normalny taki jak ty opisujesz Marku i szczepienie w trybie przyspieszonym.
    Różnica taka, że należy samemu kupić sobie szczepionkę, nazywa się chyba Engerix, i wtedy tryb jest taki: 1dawka jak najszybciej, następna za 2 tygodnie i już po drugiej można mieć zabieg, 3 dawka min 21 dniach od pierwszej. Kolejna za rok tzw szczepienie przypominające. Jeżeli ktoś się spieszy to musi skorzystać z trybu przyspieszonego. Szczepionka kosztuje ok 49 zł do 60. Zależy od apteki.
    Mam duże auto wiec udaj mi się mimo moich 194 cm mogę siedzieć z praktycznie z wyprostowaną nogą, a ACL miałem w lewej nodze, wiec sprzęgło obsługuję bez problemu, tym bardziej, że nie miałem po zabiegu problemu z mocą w lewej stopie.
    Oczywiście każdy powinien sam o tym zdecydować biorąc pod uwagę swój stan i możliwości i fakt czy naprawdę musi siadać z kółkiem.
    Jutro Zacznę czytać drugą część komentarzy, bo jest ich tu naprawdę masa . Super, bo naprawdę wszystkie są wartościowe i mają dużą dawkę emocji, informacji o porad.
    Pozdrawiam wszystkich komentujących:)

  220. Marek
    6.06.2013 | 07:45

    Rafale wiem wiem ze sie pomyliles… tak tylko sie usmiechalem :) Widze ze rehabilitacja psotepuje u Ciebie podobnie do mnie :) Mimo dobrego chodzenia po 2 tygodniach to ruch stopy na pedalach dla mnie byl za ciezki.
    Przyznam ze nie czytalem wszystkich komentarzy a tylko te najswiezsze z lenistwa ;)
    Gosiu gratuluje postepow w zginaniu :) Nawiazujac do tego tematu ja mam nastepujacy schemat:

    0-4 tyg: 0 – 60 st

    5-10 tyg: 0 – 90 st

    11-16 tyg: 0 – 120 st

    17-22 tyg: 0 – pełne zgięcie

    W peirwszych 4 tygodniach kat 60% nie byl osiagniety odrazu a gdzies po 2 tygodniach. Np dzis po 6 tygodniach smialo zegne noge wiecej niz 90 stopni ale nie powinienem. Przez 16 tygodni stosuje sie sztywno zasad. Od 17 tyg pelne zgiecie mam zamiar uzyskac odrazu :)

    Wiem ze sa rozne etapy osiagania pelnego zgiecia. Moj jest wydluzony w porownaniu z innymi o ktorych slyszalem. Jednak wole poczekac i nie rozciagnac wiezadla.

  221. Ania
    6.06.2013 | 08:30

    Marku miałam na myśli 60 stopni,.nie osiągam tyle oczywiście,ale jestem na drodze do. ..widzę ,że w takim razie może zmieszczę sie w Twoim schemacie..to pocieszające…chociaż to,bo dziś chyba spadek formy..i psychicznej i fizycznej…lekarz powiedział żebym ćwiczyła, ale kolano z obrzękiem boli i czuję taką „przeskakującą sztywność”…

  222. Marek
    6.06.2013 | 08:34

    Aniu czy i Ciebie mam dzis usciskac? :) Ja momentami tez mam spadki formy np wczoraj cos mni bolalo przy wciskaniu nogi na pileczce… powoli i do przodu nie przejmuj sie :)

  223. Ania
    6.06.2013 | 09:01

    To dzisiaj ja ściskam Ciebie! ;o) ..i powoli ale do przodu! ;o)

  224. Marek
    6.06.2013 | 09:05

    Ahhh to jeszcze razz… ;)

  225. Ania
    6.06.2013 | 09:14

    To jeszcze raz ;o) …uściski też leczą nasze kolana! ;o)

  226. Marek
    6.06.2013 | 09:21

    Zdecydowanie! Poza tym jakie zycie byloby smutne bez przytulania :)

  227. Ania
    6.06.2013 | 10:06

    Tak…szczególnie gdy taka pogoda za oknem…;o/
    Marek , na czym polega samodzielne ćwiczenie w domu łańcucha zamkniętego?..w wielu artykułach o nim mowa, ale bez szczegółów..

  228. Gosia
    6.06.2013 | 11:01

    Witajcie!
    No to skoro doszliśmy do ćwiczeń, to ja może opiszę swoje, które zostały mi zalecone jeszcze w szpitalu:
    1. Kręcenie kółek stopą w jedną i drugą stronę po 30x
    2. Palce stopy na siebie i od siebie po 30x
    3. Wciskanie wyprostowanego kolana i pięty jednocześnie w podłoże, liczę do 10-ciu i puszczam, 20powtórzeń
    4. Odwodzenie wyprostowanej nogi 20x, ja robię to z noga uniesioną, można też szorować po podlożu
    5. Zginanie nogi w kolanie, tzw. pięta idzie do pośladka, 20x
    6. Piłkę wielkości siatkowej układam między kolanami i naciskam na piłkę kolanami przez 10sek, 20powtórzeń
    7. Ugięte w kolanach lekko nogi związuję paskiem i próbuję wykonać ruch odwodzący kolanami, napinając na pasek, wytrzymuję 10sekund, 20powtórzeń.

    no i to chyba by było na tyle ;-)

    Miłego dnia!

  229. Ania
    6.06.2013 | 11:18

    Bardzo dziękuję Gosiu!!!!.. ;o)

  230. Ania
    6.06.2013 | 11:20

    Gosiu, a to wszystko w ortezie?

  231. Gosia
    6.06.2013 | 11:30

    Tak, ćwiczenia wszystkie w ortezie. I oczywiście w granicach możliwości i progu bólowego :-)

  232. Marek
    6.06.2013 | 13:52

    Nie wiem coto jest lancuch zamkniety.
    Cwiczenia stosuje podobne jak u Gosi:
    Wciskanie kolana w podloze albo na pilce/ walku z palcami do siebie – miesnie naprezone.
    Unoszenie naprezonej nogi do gory.
    Zginanie nogi do aktualnego dozwolonego kata.
    Sciskanie grubego miekkiego walka lub czegos podobnego udami.
    Kolana zlaczone ze soba scisniete guma i rozciaganie do zewnatrz.

    Wszystkei cwiczenia tylko i wylacznie bez ortezy. Czesc z nich juz na drugi dzien byla w szpitalu.

  233. Gosia
    6.06.2013 | 14:28

    Marku…bez ortezy? Hm…mi kazali z ortezą tylko i wyłącznie. Może już po zdjęciu szwów, z rehabilitantem będę je wykonywać bez ortezy ;-)

  234. Marek
    6.06.2013 | 15:51

    Tak jak mowilem mi zabranial lekarz wogoel ortezy. Pomaga jedak w pierwszych tygodniach przy snie. No i oczywiscie chodzilem tez w ortezach na zewnatrz Miesien tak czy siak spadl.. Natomiast prawie 7 tygodni po noga jest na tyle silna ze nie potrzebuje ortezy i nawet opaski uciskowej – zaczynam powolutku juz chód naprzemienny po schodach.

  235. Kamil
    6.06.2013 | 16:30

    Witam,
    tak jak wcześniej pisałem dziś nadszedł dzień rekonstrukcji ACL. Będąc na sali operacyjnej powiedziałem lekarzowi, że moja noga jest całkiem stabilna, jedynie przy większym wysiłku czuję dyskomfort. Przy I artroskopii stwierdzono zerwanie ACL III stopnia. A tu dziś po wprowadzeniu przyrządów w staw kolanowy, okazało się, że ACL uszkodzone I/II stopnia, bez objaw niestabilności stawu. Zrobiona resekcję fragmentów kikuta ACL. Lekarz stwierdzi, ze nie ma sensu robić rekonstrukcji, bo wiązadło wygląda ok. Pytałem się jak jest to możliwe, to tłumaczył, że przez te 3 miesiące najwyraźniej przyczep wiązadła się przyczepił. Nawet nie wiem jak to poprawnie napisać, ale coś w tym stylu. Poprosiłem go, żeby mi dokładnie pokazał to wiązadło i wyglądało całkiem ok, tak jak mówił. O co w tym wszystkim chodzi ? Wiązadło się podobno nie regeneruje?
    Pozdrawiam

  236. Marek
    6.06.2013 | 16:31

    Teraz powoli wyczekuje 100 dnia… jak wsiade na rower chyba zsikam sie z radosci – jest w pierwszej trojce rzeczy ktore kocham.. zaraz za piwem :D :)

  237. Marek
    6.06.2013 | 16:35

    Kamilu gratuluje Ci. Jak lezalem z łąkotką sasiad mial tez drobne uszkodzenie Acl..powiedzmy czesciowe naderwanie i rozciagniecie.. jednak lekarz powiedzial mu ze jak bedzie za bardzo przeciazal noge to Acl nie wytrzyma. Pan mial okolo 50 lat … dzis widzialem go ponownie na rehabilitacji 10 miesiecy po szyciu łąkotek i ten Pan nadal narzeka na kolano [ale apropo łąkotek]… bylem zdumiony bo 2 miesiace po ja bylem w swietnym stanie…

  238. Marek
    6.06.2013 | 16:37

    Ma wybrac sie na Usg i sprawdzic… jednak jego objawy wskazuja na łąkotki bo nie zgina nogi do konca – moze ponownie cos polamal bo przewrocil sie podobno na rowerze. Niestety nie bed sie widzial z nim po usg zeby powiedziec czy czasem i wiezadlo mu nie poszlo.

  239. Gosia
    6.06.2013 | 16:53

    Marku…odnośnie roweru…ROZUMIEM…ja też odliczam! Tylko jak widzę tą pogodę za oknem, to mnie aż ściska w gardle z niemocy :-/ Eh…

  240. Gosia
    6.06.2013 | 16:54

    Tylko tak wyliczyłam, że będę mogła wsiąść na rowerek ukochany dopiero na początku września…eh…(ale się nawzdycham dzisiaj…) (wszystko przez tą pogodę za oknem, a ja nawet na spacer nie mam jak dreptać)…

  241. Kamil
    6.06.2013 | 17:01

    Marku czyli to co opisałem i czego się dziś dowiedziałem jest możliwe ? Ostatnio rozmawiałem z takim gościem który starał się mnie przekonać, że duża część rekonstrukcji ACL jest bezpodstawnie robiona. Uważa on, że przy odpowiednich ćwiczeniach rehabilitacyjnych, jeśli mamy zerwany przyczep ACL jest on w stanie się odbudować. Pomyślałem, że to bzdura i naciąganie kasy. Tu znajduję się link i info o tej metodzie : http://arpwave.pl/.

  242. Ania
    6.06.2013 | 17:14

    Macie racje..ja myślałam,że po operacji będę sobie siedzieć na balkonie, obłożona książkami i gazetami…będę się grzać razem z chorym kolanem ;o) …. a tu…proszę rodzinkę,żeby palili w mi piecu, bo po prostu zimno ;o) ..mini sukienki i słodkie sandałki leżą w szafie..ehhhhhh ( jest nas dwie do wzdychania Gosiu! ;o) )
    Co do ozdrowienia zerwanego wiązadła miałam podobną sytuację jak Kamil, lekarz powiedział ,ze kolano wygląda bdb i niestabilność nie jest b.znaczna…ale po otwarciu zadecydował,że rekonstrukcja konieczna ,jej brak tylko spowoduje zniszczenie kolana…ale zerwanie stwierdził-fakt,, więc Kamil chyba jest w lepszej sytuacji….super !!!…trochę zazdroszczę ;o)

  243. Gosia
    6.06.2013 | 17:21

    Aniu…u mnie dzisiaj piękne słoneczko…i ciepło…idealna pogoda rowerowa…a mój balkon…niestety mały…nie do siedzenia :/ Eh, eh… ;-)

  244. Kamil
    6.06.2013 | 17:31

    Cieszę się jak małe dziecko :) tym bardziej, że w tym roku zacząłem jeździć na rowerze :)
    3majcie się Dziewczyny :) szybkiego powrotu do zdrówka!

  245. Ania
    6.06.2013 | 17:33

    Kamil , to co opisałeś bardzo ciekawe…moim zdaniem…myślę ,że 3ba poszperać w guglach i dowiedzieć się czegoś więcej…ja pewnie jeszcze kilka tygodni temu bym spróbowała,,,nie wiemy ile to kosztuje..dzwoniłam tam ale nikt nie odebrał,,

  246. Kamil
    6.06.2013 | 17:43

    Z tego co mówił 2400zl 10 sesji, plus jakieś ćwiczenia w domu :) Fakt, może warto poczytać.

  247. Gosia
    6.06.2013 | 18:29

    No to cena kosmiczna…jak to bywa za nowinki, ale kto wie…jak ktoś może sobie na to pozwolić, to warto, brzmi ciekawie.

  248. Marek
    6.06.2013 | 19:01

    Kamilu jezeli wszystko bedzie dobrze to gratuluje. Dodam ze ja wole miec nowe wiezadlo niz jakies naderwane… Wierze bowiem ze nowe bedzie lepsze a naderwane moze kiedys trzasnac. Oby tobie sie to nie zdarzylo.
    U mnie na podlasiu pogoda swietna momentami przewiana deszczem. Gdybym byl sprawny to juz bym z 1000km przejechal :)

  249. wiesiołek
    6.06.2013 | 20:38

    Witajcie, dzisiaj mi mija dokładnie 3-tygodnie od zabiegu. Z tej okazji chciałbym Wam pokazać jak zmieniało się moje kolano od zabiegu aż do dzisiaj. Może to kogoś pocieszy… ? :)
    Zaraz po operacji wyglądało to tak:
    http://fotoo.pl/show.php?img=554504_img-20130516-180248-kopia.jpg.html
    Po upływie tygodnia, tak:
    http://fotoo.pl/show.php?img=554505_img-20130523-170815-kopia.jpg.html
    W drugim tygodniu po operacji znowu lepiej :) :
    http://fotoo.pl/show.php?img=554507_img-20130530-120605-kopia.jpg.html
    No i dzisiaj to już prawie jak przed zabiegiem ;) :
    http://fotoo.pl/show.php?img=554509_img-20130606-115415-kopia.jpg.html
    Oprócz tego, że moim zdaniem nieźle to wygląda, to moja ruchomość w kolanie jest jak najbardziej satysfakcjonująca ! Tak jak pisałem wcześniej – śmigam już normalnie samochodem, mogę spokojnie poruszać się bez ortezy i bez kul, ale asekuracyjnie, robię to tylko po mieszkaniu, wychodząc na zewnątrz zakładam ortezę i zabieram jedną kulę. Chociaż idę z nią śmiesznie bo często zapominam się nią podpierać ;o) . Mam pełen wyprost i kąt zgięcia już przekroczył 90 stopni. Ciągle mnie to zadziwia, że, idzie to tak błyskawicznie do przodu. W przyszłym tygodniu mam zacząć jeździć na rowerze stacjonarnym i mam nadzieję, że na normalnych 2 kółkach pojadę wcześniej, niż we wrześniu… :)

  250. Rafał
    6.06.2013 | 21:59

    Witam
    Dziś w ortezie zacząłem chodzić bez utykania tzn nie ciągnę nogi za sobą i nie mam jej sztywnej, ale idę uginając nogę w kolanie. Zapomniałem powiedzieć, że, 3 dni temu osiągnąłem pełny wyprost w kolanie. Mam wrażenie, że ten mały sukces spowodowany jest tym, że od 2 dni intensywnie masuję rzepkę. Miałem taki dziwny zrost i skórę bez czucia poniżej rzepki, ale dziś już jest lepiej.
    Pozdrawiam..

  251. Agnieszka28lat
    6.06.2013 | 22:16

    Witajcie kochani….Jestem juz po wizycie i usg ehhhh .Zacznę od tego ze pan dr trzymał mnie ponad godzinę nogę wykręcał na wszystkie strony i bardzo dokładnie robił badanie upewniając ię kilka razy badajac rowniez zdrowe kolanko ale był straszną gadułą hi hi i prawdę mówiąc nie wiem co mam myslec o tej diagnozie fakt ze uchodzi za najlepszego fachowca usg w Lublinie chyba powinien uspokoić mnie.Przechodzę do wyniku badania usg a więc….USG LEWEGO KOLANA -ZWIIĘKSZONA ILOSC PŁYNU W STAWIE.BŁONA MAZIOWA ZACHYŁKA NADRZEKOWEGO CZĘŚCIOWO OBRZĘKNIĘTA BEZ PRZEPŁYWU W BADANIU PD W OBREBIE BŁONY MAZIOWEJ ZACHYŁKA NADRZEPKOWEGO.NA GRANICY ROGU PRZEDNIEGO I CZESCI SRODKOWEJ ŁĄKOTKI PRZYŚRODKOWEJ-CIEŃ HYPOECHOGENICZNY-PODEJRZENIE PRZEBYTEGO PEKNIĘCIA ŁĄKOTKI PRZYŚRODKOWEJ .NIERÓWNOSCI KRAWEDZI PRZYSRODKOWEJ KŁYKCIA PRZYSRODKOWEGO PISZCZELI.OBRZĘK PRZYCZEPU UDOWEGO ACL ,BARDZIEJ,,ESOWATY,,PRZEBIEG WIAZADŁA KRZYZOWEGO TYLNIEGO(POŚREDNIO)PRZEMAWIAJĄ ZA LUZNIEJSZYM WIAZADŁEM KRZYZOWYM PRZEDNIM (CZĘŚCIOWE USZKODZENIE WIĄZADŁA PRZEDNIEGO ).CHRZĄSTKA SZKLISTA NA POWIERZCHNI RZEPKOWEJ KŁYKCI UDOWYCH GŁADKA.ŚCIĘGNO MIĘSNIA CZWOROGŁOWEGO UDA ,TROCZKI RZEPKI,MCL,LCL,ŁAKOTKA BOCZNA-SONOGRAFICZNIE BEZ ZMIAN.W DOLE PODKOLANOWYM -BEZ CECH TORBIEL. ZALECENIA Ćwiczenia mięsni czw.,zimne kompresy,maść konska chłodząca.Tabl OLFEN100,STRUCTUM500.Bardzo wskazane zabiegi Jonoforeza z Diprophosem,UD z fastum,laser. Tak wygląda mój wynik Jak myślicie jak mam go odbierać pozytywnie czy negatywnie ???Pan dr stwierdził ze wszystko jest dobrze ze żadna rekonstrukcja ani artroskopia ponieważ łąkotka się zabliznia i to z połączeniem płynu ktory nadal tam mam powoduje moj bol ktory ustąpi.Stwierdził rownież ze nie mam oznak niestabilnosci kolana w badaniu oraz ze wiązadło pracuje tak samo w zdrowym jak i kontuzjowanym kolanie co widział na usg.Powiem Wam ze nie wiem co mam mysleć ,zresztą w rozmowie powiedział ze jego zięć ma zerwane całkowicie acl i tak sobie wyćwiczył mięsnie ze śmiga na nartach,normalnie funkcjonuje nie zamierzając poddawać się rekonstrukcji.W każdym razie kazał cieszyć się latem,ćwiczyć mięsnie i za jakis zcas zrobić kontrolny rezonans.Jak znajdziecie jutro chwilkę napiszcie mi co o tym myślicie Życzę Wam spokojnej nocki i powrotu do zdrówka…

  252. Marek
    6.06.2013 | 22:22

    Rafał to podobnie zaczynasz chodzic jak ja. Pozniej z dnia na dzien chodzilem 3 – 5 – 7 km dziennie.
    Dziwi mnie ten wyprost oktorym piszecie. Ja z delikatnym niesmakiem wciskalem noge w lozko i unosilem do gory z pelnym wyprostem – odrazu w szpitalu z drenami. Jak dreny wyjeli to wyprost byl tymbardziej bez problemu.

  253. Marek
    6.06.2013 | 22:42

    Agnieszko mnie niepokoji łąkotka i wiezadlo acl z ktorym jest problem a niby funkcjonuje normalnie. Do tego problem z pcl i klykciem czyli koscia. Na Twoim miejscu juz bym sie staral o skierowanie na rezonans. Skoro lekarz mimo wszystko dal nadzieje to sie ciesz i cwicz kolano. Za miesiac dwa zrob koniecznie rezonans i nie bagatelizuj tego nawet jak bedzie duza poprawa. Rezonans mimo wszystko jest lepszy. Przy usg z widocznoscia obrazu moze kolidowac np plyn w kolanie. Test jest prosty… Mocniej obite kolano wroci do normy po miesiacu a jak np po 2 nadal nie zegniesz nogi do konca a kolano bedzie bolalo i puchlo przy byle jakim upadku to masz sygnal o duzym problemie! Co do ziecia lekarza mysle ze gra twardziela albo wrecz przeciwnhe boi sie zabiegu. Dla mnie kilka miesiecy to pryszcz za pewnosc opelnej sprawnosci. Mocne miesnie przejma czesc roli wiezadla ale narty, koszykowka, bieg zwrotny naprzemienny, skok ze spadochronem i wiele innych odpada – co to za zycie? Agnieszko mysl pozytywnie i cwicz ja mam zle przeczucia znajac swoj przypadek… Zwlaszcza ze juz dlugo narzekasz na kolano. Zycze Ci jak najlepiej i pamietaj masz to szybko sprawdzic zeby Cie w malo spodziewanym momencie nic nie zaskoczylo. Idz tez do porzadnego ortopedy od kolan.. Nie kazdy radiolog rewelacyjnie zna sie na kolanach. I pamietaj.. W razie czego artroskopia i rekonstrukcja to zabawa i przyjemnosc :) gorzej urodzic dziecko :)

  254. Marek
    6.06.2013 | 23:08

    wiesiolek gratuluje szybkiego lapania formy sam widzisz jak latwo to przychodzi.
    Ponadto nie chce sie wtracac ale moim zaleceniem bezwzglednym jest nie przekraczac kata 90st przez 10tyg.. Oczywiscie sporadycznie lekko mozna. Uwazam ze rower 4tyg po to ogromne przegiecie! Nawet na maksymalnie podniesionym siodle rownym wewnetrznej dlugosci nogi pedalujac… Z chora noga w punkcie najwiekszego zgiecia przekroczysz kat 90st znacznie.. Mysle ze nawet do 120st.. Nie jestem rehabilitantem, zdrowieje rownie szybko jak Ty ale nie jestem taki wariat i moja skromna rada – nie przeginaj bo rozciagniesz! Jednak zycze jak najlepiej :)

  255. wiesiołek
    7.06.2013 | 00:07

    Wiem, Marku :) dlatego nie robię nic, na co nie mam zgody mojego rehabilitanta. Agnieszko, z tego, co piszesz dla mnie wynika, że ten lekarz, u którego byłaś raczej nie jest fachowcem od kolan :( Nie chce się wymądrzać, ale miałem już wcześnie uszkodzoną łąkotkę w drugim kolanie i wtedy udało się uniknąć operacji bo krzyżowe było ok i trafiłem do super specjalisty od kolan. Teraz, od razu stwierdził, że operacja jest konieczna. I dzięki temu i jego zręcznym rączkom ;) mam nadzieję wrócić szybko do moich ulubionych tańców :)

  256. Marek
    7.06.2013 | 08:55

    Wiesiolek jak objawia sie u Ciebie aktualny prog zgiecia kolana? Ciagnie cie cos w srodku? Czy jak? Mnie boli jakby pod kolanem i hamuje.

  257. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 09:23

    Dziękuję Chłopki za odpowiedz…Prawdę mówiąc też jestem zaniepokojona bo niestety czytałam ze jesli wiązadło jest rozciągnięte to raczej nie wróci samo do dawnej sprawnosci czyli napięcia ale…z drugiej strony skoro nie jest urwane i przy ruchach pracuje to już sama nie rozumiem.Jeśli chodzi o dr jest również ortopedą króry operuje więc jakoś cięzko mi całkiem wątpić w jego diagnozę .Powiem tak najbardziej martwi mnie fakt ze noga z rana jet tak zastana ze ajjj zablokowana i że mam deficyt całkowitego wyprostu 5procent tak stwierdził poprostu nie opadła całkiem na łóżko mimo rozluznienia i prób-na to zalecił ćwiczenia.Marku myślisz ze pęknięta łąkotka sama się zabliznia???tak stwierdził ze najprawdopodobniej była przygnieciona w chwili wypadku ale ze się zabliznia.Sami widzicie znów trafiłam na kogoś kto jest przeciwnikiem wszelkich operacji mimo ze pytałam czy artroskopia diagnostyczna nie jest wskazana?troszkę był zdziwiony moją wiedzą na ten temat ale zamieniał to w żart i czasem czułam się dziwnie .Jesli chodzi i tą kośc to nie wiem czemu jest tam nie równość podobno być może taka uroda….ale z myślą o chrząstkach dał mi ten lek structrum czy jakoś tak…Powiedzcie mi odnoscnie tch laserów i innych zabiegów jakie mi polecił jaka moze byc cena?

  258. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 09:27

    wiesiołek piszesz ze mialeś uszkodzoną łąkotkę i uniknąłeś operacji? sama się zagoiła bo nie rozumiem ?

  259. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 09:40

    aha MARKU własnie tego ortopedy powinnam być jak najbardziej pewna ponieważ jest on jednym z najlepszych w Lublinie więc sama już zachodzę w głowe i mimo wczorajszej wizyty jestem nadal nie spokojna .

  260. Ania
    7.06.2013 | 10:27

    Marek, Wiesiołek, jak dużo mam chodzić jeżeli operacje miałam 28 maja, czyli to 10 dzień..??? Mam pełen wyprost, zgięcie na ok 30st , ale tez w tyle kolana coś 3ma i w tym miejscu boli.Kolano jeszcze opuchnięte Chodzę ok godziny dziennie + ćwiczenia na łóżku…Gdy chodzę kolano jakby nabiegało krwią i robi się sino-czerwone..Mój rehabilitant nie daje znaku życie i działam sama…..

  261. Gosia
    7.06.2013 | 11:17

    Hej!

    Też mam podobne pytanie do Ani. Bo dzisiaj już z niemocy coś mnie trafia. Z tego co widzę w swojej ortezie to mam ustawiony kąt zgięcia 10-70stopni. W sumie unoszę nogę bez problemu, z wyprostem tak, jak Marek nie miałam w ogóle problemów. Czekam jeszcze tylko na ściągnięcie tych szwów. Ale…dzisiaj już radzę sobie moim zdaniem bardzo dobrze z chodzeniem o kulach, nawet przy wstawaniu po nocy nie odczuwam bólu ani zbierającego się ciśnienia. Tylko…staram się troszke stąpać na tej nodze…CZY MOGĘ IŚĆ NA SPACER??? Ehhhh…

  262. Gosia
    7.06.2013 | 12:09

    Według oceny własnej…i mojego nieocenionego pomocnika-Męża osiągam już kąt ok.60stopni. A maksymalny, jak pisałam mam 70. To chyba niezły wynik?

  263. Ania
    7.06.2013 | 13:23

    Gosia, z tego co wiem jesteśmy na podobnym etapie rozwoju ;o) , tzn prawie tyle samo dni po operacji. Gratuluję kąta zgięcia!!..ja mam ustawiony stabilizator na 60st ale udaje mi sie max dojść do 40.. jakoś tak…Lekarz zaraz po operacji kazał mi obciążać nogę i teraz robię w już dużym stopniu, ale oczywiście cały czas z asekuracją kulami..boję się ,że po osiągnięciach Marka i Wiesiołka zacznę KOZACZYĆ a przed tym ostrzegał mnie już rehabilitant w szpitalu…. Powiedział, że często wyścigi, kto szybciej, mogą bardzo zaszkodzić…może nie nakręcajmy sie za bardzo,,? ;o) …ja na razie spaceruję po domu…jak Dulski ;o)

  264. Gosia
    7.06.2013 | 13:32

    Aniu…ale obciążasz nogę? Bo ja już sama nie wiem. Niby w szpitalu mówili mi, że za nic nie mam obciążać. Tylko jak w takim wypadku dojść do sprawności? No i jak długo tak nie obciążać? Sądziłam, że chodzi o zdjęcie szwów, ale już sama nie wiem. Dzisiaj starałam się troszkę obciążyć tą nogę, ale może trochę psychika mnie hamuje ;-)

  265. Ania
    7.06.2013 | 13:40

    Mnie też hamowała!!…zwłaszcza zaraz po operacji.Ale teraz jest ok – tak Gosiu – obciążam nogę..teraz jak poruszam sie o kulach mój chód wygląda całkiem elastycznie – nie dokładam nogi, tylko normalnie idę…
    Z tego co czytam to wszyscy mamy rożne wskazówki i wytyczne od naszych lekarzy – to wprowadza mały mętlik w głowie…przecież uraz jednak ten sam…

  266. Marek
    7.06.2013 | 14:07

    Agnieszko
    Jak znajac juz cala moja historie przytrafilo by mi sie cos z kolanem co nie minelo by po miesiacu. Do tego jakas niepewnosc w rezonansie i w dalszym ciagu brak pelnej sprawnosc – to tylko i wylacznie artroskopia + ewentualne zabiegi jezeli konieczne. Ja juz nie eksperymentuje z pierdolami typu masci i tabletki to nic nie pomaga. A zabiegi calkiem mi sie podobaja :)

    Aniu, Gosiu
    Ja wcale nie kozacze. Bardzo szybko bylem na nogach. Pierwszego dnia w domu zrobilem juz z 5 km o kulach chodzac na piwo ;) Chodzilem codziennie i w zasadzie nigdy mniej niz dnia poprzedniego! Nie bylo dnia zebym nie przeszedl kilku pozniej kilkunastu kilometorw.
    Co do zgiecia to kat 90 stopni mialem szybko ale stosuje sie moich norm. I do 10 tygodnia nie zginam wiecej ile moge … a wiem ze moge.

  267. Marek
    7.06.2013 | 14:13

    Agnieszko
    Ponadto w porzadku ze Twoj lekarz jest najlepszy w Lublinie. Tylko oby byl najlepszy bo potrafi wykonywac zabiegi – artroskopia to nie operacja ;) Po tym jak skrupulatnie opisal Usg widac ze napewno sie zna i ma wielkei pijecie o kolanach! Jednak nie zawsze najlepszy ortopeda w miescie jest cokolwiek wart… w calym podlaskim i duuuzo duuuzo dalej nie ma takiego ortopedy jak dr Kruszewski z Wysokiego Mazowiecka.
    Ponadto jestem przekonany ze w dniu dzisiejszym nikt bym Cie nie zapisal na szybki zabieg. Tak czy siak musisz odczekac miesiac, dwa zeby odbudowac miesien uda. W miedzy czasie zobaczysz czy cokolwiek w kolanie sie poprawia. Kombinuj juz kolejne badanie… bo wcale nie musi byc lepiej… niestety… nie bede Cie sztucznie pocieszal.

  268. Ania
    7.06.2013 | 14:22

    Marek, ja nie mówię ,że Ty kozaczysz tylko ,że ja będę chcąc dogonić Ciebie!!!! ;o)))))

  269. wiesiołek
    7.06.2013 | 14:33

    Cześć wszystkim! Sorry, że dopiero teraz odpowiadam, ale dopiero co wróciłem z rehabilitacji.
    Marek, mnie blokuje, ciągnie coś, tak jakby pod rzepką, czyli od góry kolana. Szczególnie to odczuwam jak mam długo nogę wyprostowaną w kolanie. Tak jak słusznie zauważyłeś z tym zgięciem nie ma co za bardzo kozaczyć. Ortezę mam ustawioną do 90 stopni i na razie tego nie zmieniam. Jak chodzę bez ortezy to też staram się nie przekraczać kąta prostego. Z tego co mówił mój rehabilitant, to bardzo ważne jest wzmocnienie tych mięśni, które wspomagają pracę acl-a czyli dwugłowe uda (kulszowo-goleniowe). Jeśli będą odpowiednio silne to nie powinno się nic złego stać z naszym nowym wiązadełkiem ;).
    Aniu, myślę, że to co aktualnie ćwsiczysz i ile chodzisz, to na ten moment jest wystarczające. Ja, 10 dnia też mniej więcej tyle działałem. Najważniejsze, to pozbyć się tej opuchlizny, a na to najlepszy jest częste okłady z lodu i kiedy już go masz na nodze, jak najwięcej napinaj mięsnie czterogłowe uda i odpuszczaj, czyli takie ćwiczenie izometryczne. U mnie, po czymś takim wysięk bardzo ładnie sie wchłonął.
    Agnieszko, z łąkotką jest tak, że tylko niewielka część jest ukrwiona (ok 30%) i jeśli uszkodzenie jest w tak zwanej strefie „czerwonej” to jest szansa, że się zrośnie, jeśli w strefie „białej” to nie ma szans. U mnie wtedy była szansa, ale dodatowo przez kilka miesięcy miałem zaleconą specjalną rehabilitację, aby odpowiednio wzmocnić to kolano. Poza tym przez ten cały czas (kilka lat), aż do momentu kiedy rozwaliłem sobie drugie kolano, co dziennie rano robiłem minimum 30 przysiadów, żeby mięśnie były silne i chroniły osłabioną ląkotkę i więzadło poboczne, które wtedy miałem naderwane. Tak, jak pisałem wcześniej, inaczej się ma sprawa z z acl-em jeśli Ci się nadmiernie rozciągnię, albo zerwie, to nie ma szans, żeby wróciło samo do pełnej sprawności. Oczywiście można z tym żyć i nawet sporo lekarzy uważa, że po 40-stce nie warto go rekonstruować, ale jeśli ktoś ma zamiar robić coś więcej aktywnie niż tylko trenować kciuka pilotem od telewizora, to warto poddać sie takiemu zabiegowi. Tym bardziej jest to wskazane jak mamy też uszkodzoną łakotkę. Więzadło to m.in. chroni w pewien sposób przed namiernym przeciążeniem łąkotki, jeśli jest zerwane to tej ochrony nie ma i łąkotki bardzo szybko sie niszczą. I radze poczytać sobie opinię na temat tego lekarza, czy jest specjalistą od kolan, czy często robi operację więzadeł kolana, co sądzą o nim operowani pacjenci. Niestety, ortopeda ortopedzie nie równy… :) Ja dosyć długo szukałem dobrego fachowca, ale jak już znalazłem to trzymam się go już ładnych parę lat. Oprócz tego drugiego kolana, uratował mi też mój bark (uszkodzony stożek rotatorów), więc miałem okazję go dobrze wypróbować :)

  270. Marek
    7.06.2013 | 14:34

    To chodz wyjdziemy w swoim kierunku i spotkamy sie na piwo w srodku drogi gdzies w Ostródzie :DDD Wtedy sie poganiamy ;)

  271. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 14:59

    Rozumiem wszystkie Wasze wypowiedzi ale zastanawiam się dlaczego lekarz się zaśmiał gdy powiedzialam coś na temat rekonstrukcji i artroskopi hmmm jego słowa to,,Pani jak widzę bardzo chętna na stół operacyjny i to niepotrzebnie,,Więc wyobrazcie sobie co ja mam teraz myśleć…Chyba pozostaje poszukać znów innego ortopedę i zrobic rezonans za jakiś czas.Tylko jedno mnie zastanawia hmmm czemu ja faktycznie mam mysleć o rekonstrukcji skoro wiązadło jest?bardziej martwi mnie tałąkotka i cień który widział na niej.Jeśli chodzi o tego ortopedę to same pozytywne opinie w necie więc dlatego własnie udałam się do niego ehh stówka za stówką a ja nadal nic nie wiem,nawet zapomnialam zapytać o rowerek stacjonarny kiedy będę mogła.Mimo wszystko zapisałam się prywatnie na zabiegi ktore zalecił i od poniedziałku zaczynam ,mozecie mi napisać czy one są naprawdę dobre?

  272. Ania
    7.06.2013 | 15:03

    Marek…jesteśmy umówieni ;o)
    Wiesiołek dziękuję za pocieszenie,.jestem po AWF-ie i chyba rywalizację w kwestiach sportowych mam we krwi ;o) ., a tak a propos bólu, to ten pod rzepką i ten z tyłu kolana jakoś sie wymieniają… raz jeden raz drugi…

    U mnie FKOŃCU wyszło słonko…idę pospacerować po balkonie ;o)

  273. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 15:07

    ahaa i dodał ze nie powinnam tyle czytać w internecie ponieważ kazdy przypadek jest inny i trzeba nastawiać się pozytywnie a nie na najgorsze.

  274. Gosia
    7.06.2013 | 15:34

    Agnieszko…z tego, co napisałaś jasno wynika, że z Twoim kolankiem nie jest najlepiej. Świadczy o tym nie tylko wynik usg, ale generalnie Twoje samopoczucie. Radzę Ci również znaleźć jeszcze innego lekarza. Zasugeruję Tobie, co ja zrobiłam. Pomimo swojego lekarza do którego uczęszczałam i który bardzo chciał mi pomóc (bezoperacyjnie), tzn. wmawiał mi, że to jest ostateczność…znalazłam najpierw najbardziej polecany szpital w którym robią artoskopie, potem dostałam się na wizytę do ordynatora oddziału…on stanowczo stwierdził, widząc moje załamanie niemożnością normalnego funkcjonowania, że zabieg może tylko i wyłącznie pomóc. Jak się okazało była to bardzo słuszna decyzja, ponieważ na rezonansie wyszło, że mam uszkodzenie II/IIIstopnia więzadła, a prawda okazała się taka, że więzadło była całkowicie zerwane, w strzępach. Także, działaj! Sądzę, że naczekałaś się już wystarczająco długo. Ja pomimo skierowania na rezonans poszłam prywatnie. Musiałam zapłacić magiczną sumkę, ale za to miałam termin w przeciągu kilku dni, a nie tak, jak na NFZ za kilka miesięcy.
    Co do zabiegów, które masz…one mogą Ci tylko pomóc. Ja osobiście miałam przed zabiegiem przez 4 tygodnie (krio, jonizację, laser i ćwiczenia indywidualne). Myślę, że to dzięki tym zabiegom wzmocniłam odpowiednie mięśnie i teraz nie cierpię aż tak, jak mnie na to nastawiano.
    Także Agnieszko…do dzieła! Żadne pieniądze nie są warte tyle, co sprawność ruchowa, szczególnie u młodych osób, lubiących robić coś więcej, niż, jak to chyba Marek napisał, ćwiczenie kciuków na pilocie tv. ;-)

  275. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 15:38

    Wiesiołek rozumiem…czyli to moje wiązadło ,,esowate,,mam traktować jak uszkodzone całkiem??Myślę ze ten ortopeda chyba robiąc usg wie gdzie jest miejsce łąkotki bardziej ukrwione a gdzie nie hmm tzn jesli mozna to stwierdzić .No nic…żyć trzeba dalej i napewno zapiszę się na rezonans.

  276. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 15:43

    Gosiu taki mam zamiar napewno nie zostawię tego tak i zrobię rezonans mimo wszystko.Zastanawia mnie tylko to iż nie mogę do konca wyprostować nogi te 5procent ale tekarz stwierdził ze to przez wysięk który jeszcze tam jest i napiera więc….ehh ja juz jestem po prostu głupia .

  277. Gosia
    7.06.2013 | 15:58

    Możliwe, że to przez opuchliznę i płyn. Ja też miałam blokadę po urazie, nie mogłam ani wyprostować do końca, ani zgiąć. Pomogły mi bardzo właśnie ćwiczenia z rehabilitantem. No i odciągnięcie płynu. Miałam też naklejane na rehabilitacji te plastry Kynesiotaping. Myślę, że one mi też pomogły odciągając opuchliznę, możesz spróbować.
    ——-
    Marku, wiesiołku…powiedzcie mi, czy skierowanie na rehabilitację, które dostaliście po zabiegu, to było skierowanie tylko na ćwiczenia z rehabilitantem na 14 spotkań? Czy jeszcze zabiegi? Dowiem się dopiero we wtorek, jakie dostanę, a chciałabym już się jakoś zarejestrować i dowiedzieć odnośnie kolejek i czekania.

  278. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 16:02

    Własnie poszperałam w necie i znalazłam PODOBNO świetnego ortopede chirurga w Lublinie ktory specjalizuje się w naprawie łąkotek ful opcja hi hi i acl ponad to pasjonuje się sportem i ma same pozytywne opinie hmm ciekawe ciekawe dr Tomasz Kleczkowski może warto…

  279. Gosia
    7.06.2013 | 16:03

    Agnieszko…jeśli ma dobre opinie (nie jedną), to na pewno warto ;-)

  280. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 16:03

    Gosiu a gdzie te plastry dostanę??i za ile

  281. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 16:08

    tak sobie myslę ze chyba warto hmm ma nawet fotkę hi hi ale jesli teraz pójdę to chyba będzie mi i tak radził zrobić rezonans więc moze lepiej na początek zrobie rezonans a pózniej wybiorę się do niego

  282. Marek
    7.06.2013 | 16:11

    Gośka dostajesz poszpitalne skierowanie na rehabilitacje. Przed zabiegami jest wizyta u szpitalnego lekarza rehabilitanta i on wypisuje zabiegi. Ja rzuce ta rehabilitacje w cholere bo dostalem same cwiczenia gimnastyczne ktore i tak robie w domu. Z rehabilitacji moze skorzystam za 2-3 miesiace zeby pokazali bardziej zaawansowane cwiczenia niz zabawka z pilka…

  283. Marek
    7.06.2013 | 16:12

    Tzn wizyta w placowce gdzie zapisujesz sie na rehabilitacje nfz – ja mam w swoim szpitalu.

  284. wiesiołek
    7.06.2013 | 16:58

    Agnieszko, moim zdaniem, koniecznie powinnaś zrobić jak najszybciej ten RM. Wtedy dokładnie będziesz wiedzieć , który obszar łąkotki sobie zrujnowałaś. Mój superortopeda pokazał mi na ekranie w jakim zakresie mam uszkodzoną łąkotkę i wyraźnie było widać, że to co się rozwarstwiło trzeba odciąć. Potem na filmie z mojej operacji mogłem się przekonać, że faktycznie: „rezonans prawdę Ci powie” ;) , choć też, musi to być dobry sprzęt (niezdezelowany) i obsługiwany przez dobrego fachowca (ponoć różnie z tym bywa….). I żebyśmy się dobrze rozumieli – ja wcale nie jestem zwolennikiem operacji! Jeśli jest realna szansa na wyzdrowienie bez niej, to absolutnie trzeba zrobić wszystko aby jej uniknąć, ale jeśli szanse są iluzoryczne, albo nie ma ich wcale, to nie ma na co czekać. Szkoda czasu!
    Gosia, ja dostałem skierowanie na NFZ bez limitu wizyt – do decyzji rehabilitanta. Nie będę ukrywał, że ten rehabilitant, przez te wszystkie lata znajomości… stał się moim kumplem, więc…będzie mnie rehabilitował aż do pełnego sukcesu! ;)
    U mnie też na balkonie słonecznie więc chyba pójdę doopalać te swoje białe miejsca po plastrach :)

  285. Gosia
    7.06.2013 | 17:09

    Agnieszko, plastry dostaniesz w każdym ortopedycznym sklepie. Tylko nakleić je musi osoba, która ma uprawnienia, tzn. trzeba wiedzieć, jak je nakleić, ponieważ są różne sposoby. Można je nakleić w sposób, aby właśnie odciągnąć opuchliznę z kolana lub stabilizująco. Ja miałam najpierw na odciągniecie opuchlizny, a potem już stabilizująco. Zmienia się je co tydzień. możesz poczytać w internecie o tym. Jeśli byś się decydowała najlepiej kupić w kolorze czarnym, ponieważ z doświadczenia wiem, że jakoś tak najlepiej się trzymają.

  286. Gosia
    7.06.2013 | 17:10

    hahaha…nie ortopedycznym, a medycznym…chodziło mi o punkt medyczny heh ;-) Już mi się mózg chyba zlasował, bo siedzę nad papierzyskami ;-)

  287. Gosia
    7.06.2013 | 17:11

    Odnośnie skierowania, to ja właśnie nie dostałam żadnego podczas wypisu ze szpitala. Mam zamiar poprosić o nie podczas mojej wizyty kontrolnej we wtorek. Dzięki chłopaki za odpowiedzi! :-)

  288. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 17:23

    Dzieki Gosiu muszę chyba wszystkiego popróbować bo jakoś u mnie ciężko pozbyć się tego wysięku mimo tych punkcji i brania lekow przeciwzapalnych.Wiesiołek jeśli chodzi o rezonans to na 100pr zrobię nie widzę innej możliwości mam jedynie pytanie odnośnie tego czy podawany jest jakiś kontrast w czasie badania?bo tak słyszałam -może odnośnie badania brzucha czy coś takiego …

  289. Gosia
    7.06.2013 | 17:32

    A masz skierowanie? Na skierowaniu powinno być podane, lub zdecyduje lekarz podczas badania. Ja miałam bez kontrastu.

  290. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 17:55

    Gosiu nie nie mam muszę dopiero je zdobyć ale i tak pójdę prywatnie.Z tego co wiem kontrast to dodatkowy koszt i zastanawia mnie jak oni go podają hmm ?A ty Gosiu gdy robiłaś MR wjezdzałaś do połowy?

  291. Marek
    7.06.2013 | 18:11

    Agnieszka nie pekaj znowu przed ty mrezonansem ojejuuu ;) Badanie kolana odbywa sie bez kontrastu. U mnie badanie kosztowalo 420 zl. Ktos robil badanie barku z kontrastem to zapalcil za kontrast chyba 190 zl. Kontrast podawany dozylnie przez wenflon.
    Dziewczyno nic Ci sie w rezonansie nie stanie! ;)

  292. Gosia
    7.06.2013 | 18:14

    Tak, jak nisał Marek, to nic strasznego. Pisaliśmy wcześniej. Wjeżdżasz do pasa. Ja płaciłam 450zł.

  293. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 18:16

    Marku ale zawsze badanie kolana robią bez kontrastu?czy czasem trzeba? na samą mysl aż mnie trzęsie …

  294. Marek
    7.06.2013 | 18:17

    Gośka dostajesz skierowanie zapisujesz sie, czekasz na wizyte u lekarza rehabilitanta. On przepisuje zabiegi powiedzmy na 2 -4 tygodnie. Pozniej z regoly znowu wizyta u lekarza i przedluzanie zabiegow.
    Agnieszko mialas juz byc wzieta w garsc :))))

  295. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 18:18

    Ja znalazłam za 370zl w TOP MEDICAL

  296. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 18:20

    Marku wiem wiem ze miałam ale…to nie takie proste już bym chciała mieć to za sobą

  297. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 18:22

    Jak widzicie niezła panikara jestem hihi mimo pozytywnego nastawienia czasem lęk jest silniejszy.

  298. wiesiołek
    7.06.2013 | 18:40

    Agnieszko, to czy ma być kontast, czy nie, decyduje wykonujący badanie RM, ale raczej na 100% do badania Twojego kolana nie będzie takiej potrzeby :) W Krakowie takie badanie kosztuje powyżej 500 zł więc te 370 to tanio. Zwróć tylko uwagę, żeby to był stosunkowo nowy sprzęt, bo tak jak pisałem wcześniej czym nowsze (nowocześniejsze) urządzenie, tym wynik badania dokładniejszy.
    A jak tam Wasze blizny dziewczyny? Nadają się już do pokazywania? :) U mnie, tak jak można było zauważyć na ostatnim zdjęciu, jakie zamieściłem, tylko jeszcze jedna jest niepiękna… ;))

  299. Gosia
    7.06.2013 | 18:41

    To już wiem Marku. Zastanawiałam się tylko kto Wam wystawił skierowanie ;-) Pozdrawiam! :-)

    Agnieszko…nie panikuj…badenie MRI nic nie boli, nie ma się zupełnie czego bać.

  300. Gosia
    7.06.2013 | 18:43

    Wiesiołek…ja tam swoje kolanko to mogę pokazywać, jak tylko zdejmą mi te wystające, piękne, niebieskie niteczki hhh ;-)

  301. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 18:46

    Żeby było śmieszniej wlasnie dowiedziałam się o jonoforezie ze to są prądy ?i już panikuję hehehe.Wiesz marku mam takiego znajomego który jest żołnierzem i zawsze jak nie mogę wziąć się w garść mówi ,,Aga bo wezmę kija leszczynowego,,i powiem Ci ze to nastraja pozytywnie taki bacik hi hi a Ty co możesz mi napisać abym pozbyła się lęku i wziela w garść ?Aha dodam ze zastrzyki przeciwzakrzepowe ktore mialam przeżyłam strasznie ,napinałam się potwornie a ból niesamowity..

  302. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 19:10

    Wiesiołek to bardzo duża u was za MR u nas dużo mniej a czemu to nie wiem..Jeśli chodzi o kontrast to troszkę się uspokoiłam .

  303. Gosia
    7.06.2013 | 19:11

    Agnieszko, jonoforeza również nic nie boli…czujesz jedyne lekkie mrowienie w kolanko. ;-)

  304. Gosia
    7.06.2013 | 19:12

    Agnieszko, jonoforeza również nic nie boli…czujesz jedyne lekkie mrowienie w kolanko :-) Jak ja chodziłam na zabiegi, to prądy miał również chłopiec, miał jakieś 10 lat i znosił to bez problemów ;-)

  305. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 19:14

    ehhh ja bym chciała chodzić do lekarza ale z ciążą oraz na usg a tu niestety z KOLANEM wrrrr a czas ucieka……..chociażby po to chcę być sprawna ruchowo aby kiedyś móc biegać za dziecmi a nie nasłuchiwać czy cos mi nie strzeli w kolanie i czy usg nie wykaże czegoś co będzie mnie kosztowało o wiele więcej.

  306. Agnieszka28lat
    7.06.2013 | 19:26

    Dziewczyny i chłopaki Życzę Wam miłego wieczorku i oby ta nocka dała postęp w dochodzeniu do pełni zdrówka…

  307. Marek
    7.06.2013 | 19:32

    Agnieszko
    Ja bym Cie wzial na poligon 3 dniowy dostalabys zapalki i scyzoryk i bym Ci pokazal przygody po ktorych o kolanie raz dwa bys zapomniala i z usmiechem szla na zabieg :)
    To czy rezonans jest lepszy od drugiego przejawia sie tylko w rozdzielczosci rezonansu. Postaram sie pozniej podac porownanie bo mialem robione 2 na roznych sprzetach lepszym i ‚gorszym’. Zastrzyki zakrzepowe nic nie bola – a po zabiegu dostaniesz ich 20-30 :D

    Na Twoim miejscu – nie wiem jak jest wypchany Twoj portfel – skupilbym sie chyab na cwiczeniach ‚bezplatnych’ w domu i szybciej psozeld na rezonans.

  308. Marek
    7.06.2013 | 19:34

    Nie zwracajcie uwagi na przeskakujace literki w moich zdaniach.. lubie pisac szybciej bez wnikania ;)

  309. Rafał
    7.06.2013 | 21:09

    Witam.
    W Częstochowie MR kosztuje 550 zł. Robi się go bez kontrastu. Bo kontrast służy na mój rozum temu, żeby np pokazać drożność żył , czy tętnic. Zastrzyki to pikuś, chociaż znam gościa, który wynajął pielęgniarkę i 200zł jej za 20 zastrzyków zapłacił.
    Agnieszko, nie możesz tak panikować przed wszystkim. Jakiś ból się zawsze wiąże się z zabiegami i rehabilitacją, ale jest naprawdę do wytrzymania. Dziś rehabilitant masował mnie jakimiś drutami po kolanie. Uciskał miejsca i kazał określić ból w skali od zera do 10. Doszedł do 7. Potem już w trakcie masażu, tak mnie masował, że powiedziałem 12 hehehe. Mam w kolanie operowanym takie coś, że jak się jedzie po wewnętrznej części kolana mocniej i powoduje dociśniecie w tym odcinku podudzia do uda to ból jest max…Podobno to dziwne, ale na razie się tym nie martwię. Wróciłem ze spaceru z synem, chodzę już prawie normalnie. Jestem dobrej myśli.
    Pozdrawiam

  310. Gosia
    7.06.2013 | 23:09

    Rafale, a czy ten Twój ból to nie jest w miejscu gdzie wycięli Tobie więzadło do rekonstrukcji? Lekarz mi mówił, że to może boleć. Ale pewnie się myle. Zazdroszczę już Twojego etapu rekonwalescencji i gratuluję tempa :-) Pozdrawiam!

  311. Agnieszka28lat
    8.06.2013 | 08:01

    Marku już sobie wyobrażam poligon hmmmmm….Jeśli chodzi o mój portfelik to wiadomo zę człowiek na zdrowie nie może żałować ale stówkado stówki i pieniążki topnieją tym bardziej ze obecnie nie mogę pracować-jestem fryzjerką więc jest to nie możliwe w tej chwili niestety.Jedno jest pewne rezonans zrobię na pewno ale zapewne po powrocie z Niemiec ponieważ tam się wybieram z rodzinką być może już za tydzień -niestety samej będzie mi tu cięzko i mimo ze na myśl o pobycie tam aż do sierpnia zasmuca mnie bo lato w Polsce jest najpiękniejsze to jednak nie mam wyjscia .Rafale wiem ze nie powinnam tak panikować ale…kurczeee jestem juz taka być może to kwestia nastawienia i siły charakteru a u mnie ztym cienko dodam ze punkcje zniosłam FATALNIE a na pogotowiu w Niemczech poprostu łzy mi leciały.Piękne słonko u mnie za oknem a u Was?Aniu ,Gosiu jak samopoczucie?

  312. Marek
    8.06.2013 | 08:41

    Agnieszko jak bedziesz tyle plakac to sie odwodnisz. U mnie tez piekna pogoda. Jade w teren popracowac… noga pozwala na smiale chodzenie po gorkach lasach itp. :)

  313. Ania
    8.06.2013 | 09:13

    Dzień dobry Kolanka! ;o) ..u mnie słonko i ciepło nawet..już zrobiłam spacer po balkonie i chyba będzie ładny dzień.
    Agnieszka, be cool! ;o) …wszystko będzie dobrze, a szkoda się stresować ,jeżeli to w niczym nie pomoże…wiem ,że łatwo sie mówi, a w głowie co innego ,ale czasem 3ba powalczyć ze złymi myślami….
    Ja wczoraj sie popłakałam ,bo z blizny w której nie ma już szwu leciała krew.
    Nie wiedziałam,czy zaraz pęknie czy coś strasznego się stanie ;o((( …zrobił sie strupek a blizna jest jakby bardziej rozwarta. W ogóle mnie martwią te moje blizny i nadal opuchnięte kolano…i to ,że jak chodzę to nabiega krwią i robi się czerwono/fioletowe….co to może oznaczać?…może ten przeszczep sie nie przyjął?… ;o((
    W środę znowu wizyta u lekarza, mam nadzieję ,że odpowie na moje wątpliwości…mam wrażenie ,że u mnie najgorzej z tym gojeniem ;o( ….

  314. Marek
    8.06.2013 | 09:25

    Aniu po zdjeciu szwow troche krwi moze sie pokazac. Blizna niekoniecznie bedzie po calej dlugosci rowna. Mialem to samo ale z czasem sie wyrownuje. Poza tym po chwili prawie jej nie widac. Nie plakaj :)
    http://fotoo.pl/show.php?img=555459_p1050129.jpg.html
    http://fotoo.pl/show.php?img=555460_p1050133.jpg.html

  315. Łukasz
    8.06.2013 | 10:40

    Cześć.
    Mam taki problem jestem 3 dzień po rekonstrukcji ACL lekarz kazal mi robić ćwiczenie takie jak zginanie nogi podnoszenie do gory i trzymajac pięte na podwyższeniu probować dotknąć podłogi. jednak jest mega blokada psychiczna ze cos się uszkodzi w nodze cos sie stanie z tym więzadłem, natepnie kazał mi ograniczyć chodzenie wiec jak nie chodze(poza wstawaniem do kuchni czy wc ) to nie mam ortezy na nodze no i również w niej nie śpie czy to dobrze??

  316. Rafał - 15 maj ACL + szycie łąkotki
    8.06.2013 | 10:58

    Witam
    Łukasz, podobno po ACL to nawet wskazane jest szybkie uruchomienie nogi i chodzenie. Może…co lekarz to inna teoria. U mnie dr kazał chodzić, ale z umiarem i z kulami, ale z tego co pamiętam to podkreślił, że ten umiar to ze względu na łąkotkę, która była częściowo wycinana i szyta. Podobno musi się zrosnąć, a obciążanie kolana temu nie sprzyja. Ważne jest Łukaszu, żebyś w pierwszych dniach ćwiczył, bo może po prostu dojść do zrostów pooperacyjnych. Nie bój się i na ile możesz to uruchamiaj nogę i dużo okładów zimnych. Po każdym ćwiczeniu i każdym spacerze.
    Pozdrawiam

  317. Ania
    8.06.2013 | 11:06

    Hej Łukasz!..wszyscy raczej bardzo zalecają ortezę!!!..nawet podczas snu. Wiem,że Markowi jego lekarz też zabronił jej używać a mój lekarz pozwolił bez problemu spać bez niej, ale uważamy,że to bład. Ja ściągam ortezę czasem podczas snu i jak leżę grzecznie w łóżku, nigdy nie chodzę bez ortezy!!!….jak długo wytrzymuję , tak długo w niej śpię…
    Wiem ,że jest jakiś trend, który” oskarża” ortezę o wyrabianie sztucznych ograniczeń i blokowanie pracy własnych mięśni, ale bezpieczeństwo nowego przeszczepu chyba ważniejsze….
    Rozmawiałam na ten temat z moim rehabilitantem ( doprowadzał do formy kilkadziesiąt osób po rekonstrukcji ACL) i powiedział ,że absolutnie nie poleca odkładania ortezy przez co najmniej 3 tygodnie po )….porozmawiaj ze swoim lekarzem jeszcze, ale takie są fakty…..no i witaj tutaj!!! ;o)

  318. Agnieszka28lat
    8.06.2013 | 11:44

    Aniu kurczeee myslałam ze u Ciebie ok a tu też łapiesz smutki i tak zastanawiam się jak mam Cię wesprzeć słowem .Myślę ze z każdą godzinką będzie lepiej bo jak wiadomo czas leczy rany nawet tak dosłownie nie w przenośni.Marku barrrdzo śmieszne hi hi DAM RADE JUŻ TO POSTANOWIŁAM WCZORAJ WIECZOREM I Z TAKIM NASTAWIENIEM DZIŚ WSTAŁAM.Tak sobie mysle ze moze tam w Niemczech uda mi się zgobić MR hmm spróbuję.Jeśli chodzi o twoją nogę no proszę nie usiedzi na dupeczce tylko leci…hi hi ale dziś mamy taką cudną pogodę ze żal w domku siedzieć CARPE DI EM…

  319. wiesiołek
    8.06.2013 | 11:59

    Łukasz, nie masz co się bać. Po przeszczepie samo wiązadło jest bardzo silne, więc raczej nie masz szans przy takiej „eksploatacji” go zerwać!
    W Krakowie też dzisiaj słonko, no to trzeba blizny poopalać! ;) A’propos blizn to przy jednej wyczuwam takie duże zgrubiene wielkości ziarnka groszku. Macie coś takiego?

  320. Łukasz
    8.06.2013 | 12:08

    Dzieki za rady wezme sobie do serca:)
    Aniu a co do ortezy to mam ja nawet miec na nodze jak siedze na kanapie czy ide do Toalety?
    wiesiołek zerwac nie zerwie ale to jest ścięgno i czy ono sie nie naciągnie?

  321. Łukasz
    8.06.2013 | 12:20

    I powiedzcie mi jakie wy mieliście ćwiczeniaalbo co wy polecacie:)

  322. Ania
    8.06.2013 | 12:43

    Łukaszku, zerknij kilka pięter do góry – tam Gosia i Marek napisali o swoich ćwiczeniach bardzo szczegółowo.
    Ja jestem 11 dzień po operacji i na razie ubieram ortezę nawet do kilku kroków…ale może Ty spróbuj pochodzić bez!…Wiesiołek ma racje..i sam zobaczysz jak sie czujesz z chodzeniem solo ;o)…
    Pamiętaj ,że żadne z nas tutaj nie jest lekarzem i nasze rady to tylko subiektywne odczucia….może jednak powinieneś posłuchać swojego lekarze..? ;o)
    Pozdrawiam Was!

  323. Ania
    8.06.2013 | 12:44

    Znalazłam coś takiego http://ortopedia.fizjopedia.pl/acl_rehab_1dzien.html

  324. wiesiołek
    8.06.2013 | 13:58

    Łukasz, o rościągnięciu to będziesz myślał jak zaczniesz zginać kolano powżej 90 stopni. Acl pracuje się przy pełnym wyproście i potem właśnie powyżej 90 stopni. Więc nie obijaj sie i śmiało bierz się za ćwiczenia! ;) A tych w sieci znajdziesz mnóstwo.

  325. Łukasz
    8.06.2013 | 15:12

    po dlugich poszukiwaniach znalazlem to co napisał Marek i Gosia:) wiesiołek uspokoiłeś mnie bo nie chciałbym jeszcze raz przez to wszystko przechodzić i odkładać swoje plany ze wzgledu na niestabilne kolano… Aniu dziekuje za link :*
    jak dlugo wy mieliście bandażem owinięte kolano??

  326. wiesiołek
    8.06.2013 | 15:59

    Zdjęli mi je 2 dni po zabiegu i zamienili na plastry, które są dużo wygodniejsze i pozwalają szybciej się goić ranom. Skąd miałeś pobierany przeszczep?

  327. Łukasz
    8.06.2013 | 16:49

    zabierali mi go z okolic pachwiny do kolana a jak to sie fachowo nazywa to nie wiem…

  328. Marek
    8.06.2013 | 17:29

    Agnieszko spedzilem wspanialy dzien w terenie z kanapka ze smalcem i piwem w lesie – poprostu cudnie :) oczywiscie smalec spalony w ruchu i ja tez caly spalony od slonca :)
    Jak dopada mnie gorsza chwila niemocy to np wyjmuje swoj rower pomacam podotykam zakrece kolem i mowie do niego ze jeszcze daleko mnie zaniesie… za miesiac dwa :) Pasje pomagaja :) Glowa do gory! :P

  329. Agnieszka28lat
    8.06.2013 | 19:12

    Marku no prosze… smalec piwko -piwka bym się napiła ajjj takiego zimnego ale niestety łykam leki przeciwzapalne więc nie ryzykuję chyba nie za bardzo można?.Smalczyk ze skwareczkami czy bez?mogę tylko popatrzeć ale nie koniecznie zjem hi hi do tego pasowałby ogóreczek kiszony.Faktycznie masz dobre podejście do sprawy z tym rowerem napewno motywuje baaa ma Cię zanieść aż do Lublina tak jak pisałeś hi hi.Mam takie pytanie do Ciebie a mianowicie może mi doradzisz jakie ćwiczenie pomoże mi w tym aby noga odzyskała pełny wyprost?

  330. Rafał -
    8.06.2013 | 19:47

    Agnieszko!
    Jak nie masz siły do ćwiczeń to polecam. Zażyć jakiś przeciwbólowy lek, np paracetamol – mnie pomagał i leżeć sobie w łóżeczku. W czasie leżenia pod piętę podłożyć sobie jaśka, tak, żeby pod ciężarem własnym noga dążyła do wyprostu. Można to robić np podczas zimnych okładów żelowym kompresem. Ja w ten sposób około 15 dnia po zabiegu miałem pełny wyprost. Nie starałem się specjalnie go ćwiczyć. Jestem pewien, że wyprost ma też związek z opuchlizną. Na pewno nie wyprostujesz kolana, jak będzie jeszcze nabrzmiałe. To wersja dla leniwych, ale tak jak napisałem u mnie zadziałało heheh
    Pozdrawiam

  331. Agnieszka28lat
    8.06.2013 | 20:55

    Rafał dziękuję za radę wiesz…ja nie jestem leniuszkiem hmm chyba…ćwiczę nogę tak jak mi lekarz pokazał nawet dał mi zestaw ćwiczen ale jestem bardzo niecierpliwa ehh bo to przeszkadza mi w chodzeniu bez kuli.Mam do Ciebie pytanie czy ta opuchlizna mi zejdzie wkoncu?to juz ponad miesiąc i 3punkcje za mną a nadal jest opuchnięta i czuję jakbym miała opaskę nad kolanem to mnie martwi .Lekarz stwierdził ze wyprost pełny powróci gdy zejdzie opuchlizna dokladnie tak jak napisałeś ale czemu nadal nie schodzi????mimo leków przeciwzapalnych,ćwiczę mięsień i wyprost ani nie widzę postępu ehhh płakać się chce bo kolano szersze a góra jak patyk.

  332. Agnieszka28lat
    8.06.2013 | 20:57

    dodam ze właśnie oglądam tv i mam okład zimny na kolanku tak jak zalecił ortopeda,pózniej maść konska chłodząca-jest na prawde świetna i z dnia na dzień czekam…

  333. Agnieszka28lat
    8.06.2013 | 21:02

    Napiszcie proszę czy macie jeszcze jakieś sposoby na opuchliznę taką przewlekłą bo próbowałam już wielu sposobów nawet kapustę i nic…A kolejna punkcja brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr zresztą podobno punkcje to nic dobrego ja po punkcji za chwile miałam to samo tylko wyszłam z gabinetu niestety hmm jakiś dziwny przypadek jestem?ciężko mi to schodzi.Marku i juz się odwadniam bo łezki się zbierają…

  334. Rafał -
    8.06.2013 | 21:10

    Agnieszko
    Każdy przypadek jest inny. Ja 3-5 razy dziennie okładałem sobie nogę zimnym kompresem. Myślę, że to było ważne. Może zbyt intensywnie ćwiczysz, może za dużo obciążasz nogę….nie wiem….ja jestem ponad 24dni po operacji i już co najmniej od tygodnia mam tylko bardzo minimalnie spuchnięte…może nawet wcale. Brałem w pierwszym okresie Augumentin. Przeciwbólowo tylko paracetamol, mimo, że miałem ketonal, ketoprofen, docloduo czy jakoś tak….. Obrzęk oznacza, że jest tam może jakiś jeszcze stan zapalny. Nie wiem, nie potrafię Ci nic sensownie poradzić, ale na pewno okłady zimne jak najczęściej, mało obciążać nogę, ale ćwiczyć mięśnie z rozwagą. I zmusić lekarza, żeby się tym przejął….chyba, że w takich sytuacjach jak nasza, medycyna mówi, że obrzęk utrzymuję się od 2 np do 6 tygodni, a Ty się mieścisz w widełkach :):). lekarz powinien tak to określić i wtedy była byś spokojniejsza.

  335. Łukasz
    8.06.2013 | 21:17

    Agnieszko nie martw się wszystko będzie dobrze naprawde, kazdy organizm reaguje inaczej ja operacje mialem we wtorek i juz mam mniejszy obrzęk. Ja sie ciagle boje ze cos pojdzie nie tak no ale cos psychika ludzka juz taka jest:)

  336. Agnieszka28lat
    8.06.2013 | 21:34

    Rafał ..tak myslę ze to chyba moja niecierpliwość nie chce wrosnąć w kanapę i wciąż kuśtykać o kuli ale bez niej porażka…Jeśli czytałeś moje wcześniejsze wypowiedzi niestety lekarze jakoś dziwnie mnie traktują mimo ze chodzę wszędzie prywatnie.Co mi pozostaje?zaufać i wierzyć ze się polepszy tylko tak się zastanawiam jak to jest mozliwe ze przez taką pierdołę az taki uraz i tyle czsu to trwa a ja nadal kuśtykam.Wiem ze każdy przypadek jest inny dokładnie to powtarzają mi lekarze ehh ale jeśli cos mi się pogorszy jeżeli będę usiłowała chodzić bez kuli?boję się,nogi tak bardzo nie męczę wiadomo obiadek ktos musi zrobić ,posprzatać itd ale rano gdy po nocy wstaję noga jest totalnie zastana a kąt zgięcia fatalny pózniej już ok więc czy tak już mi zostanie?

  337. Agnieszka28lat
    8.06.2013 | 21:35

    Łukaszu dziękuję za słowa otuchy ale dokładnie tak jak piszesz ludzki umysł jest jaki jest ,obawa,lęk i burza myśli.Cóż czas czas czas i moja niecierpliwość .

  338. Agnieszka28lat
    8.06.2013 | 21:40

    Chłopaki Wy chociaż jesteście juz po rekonstrukcji a ja nadal żyję w niewiedzy i chyba długa droga przede mną to mnie martwi i odbiera radosc zycia.Miłej spokojnej nocki dla wszystkich i zdróweczka…

  339. Rafał -
    8.06.2013 | 22:09

    Aha to ty jeszcze nie miałaś ACL hehe. To powiem tak Agnieszko. Kompresy zimne jak najbardziej i polecam to co ja sobie zrobiłem po urazie….założyłem stabilizator i ograniczyłem wyprost (bo ten mój stabilizator miał coś takiego jak w ortezie). W ten sposób nie dochodziło do przekraczanie progu wyprostu który powodował ból i pewnie obrzęk. w ten sposób po 1-2 tygodniach miałem już kolano jak nowe i ograniczyłem już używanie stabilizatora. Pełnego wyprostu i tak przed zabiegiem nie uzyskałem, zapewne z powodu uszkodzenia łąkotki, która uniemożliwiała wyprost.
    W kwestii lekarzy polecam kontakt z dr Koniarskim z Częstochowy. Robi średnio 5 altroskopii dziennie i naprawdę, mimo, że starałem się znaleść kogoś niezadowolonego z niego to mi się nie udało. A dodam, że jestem ze środowiska sportowego i jak się okazało ogromna ilość moich znajomych czy znajomych znajomych miało jakieś problemy z kolanem. Wszyscy polecali mi Koniarskiego wiec udało mi się po nie małych staraniach do niego dostać. Jeżeli nie ufasz swojemu ortopedzie, a nie masz ciśnienia na szybki zabieg to mogę go polecić.
    Pozdrawiam

  340. Agnieszka28lat
    9.06.2013 | 09:42

    Rafale dziękuję…Wiesz ja w ortezie chodziłam od samego wypadku aż 3tygodnie nawet ponad ale przez nią własnie zanikły mi mięśnie a lekarz kazał ją zdjąć ,miałam też ustawioną ją na lekkie zgięcie cały czas więc moze poprostu noga się przyzwyczaiła i stąd ten problen teraz z wyprostem a być moze łąkotka na to nie pozwala.Jestem już trochę załamana tym wszystkim i wciąż na coś czekam tylko na co?skoro lekarze których spotykam traktują mnie jakoś dziwnie nie przejmując się.Ostatni ortopeda-podobno najlepszy w Lbl stwierdził ze być może nastąpiło pęknięcie łąkotki ale dodał po chwili ze ona się zablizni sama więc ja już sama nie wiem czy tak się stanie-raczej w to wątpię ,nietety jakoś nie specjalnie przeją się moim przypadkiem.Mam zamiar zrobić MR ale za jakiś czas ponieważ planuję wyjazd do Niemiec być moze to badanie da mi pełny obraz i wtedy będę spokojna o pełną diagnozę .Tak się zastanawiam czy leki pzreciwzapalne ktore biorę wogóle działają ehh ręce opadają.

  341. Agnieszka28lat
    9.06.2013 | 09:44

    Dodam że ortopeda u ktorego ostatnio byłam stwierdził ze wiazadła są więc…a ze poluzowane to nic ale są więc zaśmiał się na moje pytanie o ARTROSKOPII .

  342. Marek
    9.06.2013 | 12:11

    To nie czekaj miesiacami tylko za tydzien dwa przed wyjazdem zrob rezonans.,

  343. Gosia
    9.06.2013 | 17:36

    Witajcie kolankowcy!

    Piękny dzień dzisiaj mamy…z takiej okazji chciałabym się pochwalić moimi nowymi osiągnięciami :-)
    ———-
    Wczoraj, tzn.12 dzień po zabiegu zaczęłam obciążać nieco więcej nogę.
    ———-
    Dzisiaj, 13 dzień po zabiegu wybrałam się na pierwszy, od dwóch tygodni, spacer po świeżym powietrzu!!!!!!! SZAŁ!!!! :-) hihihi
    Morale od razu wzrosły!!!
    I coś jeszcze…po domku chodzę w sumie z jedną kulą. Tylko takie pytanie…jak się chodzi z jedną kulą, to generalnie powinna być ona trzymana w ręce przeciwnej do niesprawnej nóżki? Bo mi o wiele lepiej drepta się z kulą w prawej łapce, czyli do prawego kolanka po zabiegu. Jakieś zalecenia macie?
    We wtorek jadę na zdjęcie szwów i już nie mogę się doczekać :-)
    Pięknego wieczoru Wam życzę :-)

  344. Rafał -
    9.06.2013 | 23:19

    Gosiu.
    Kula w ręce po stronie nogi operowanej, bo przecież chodzi o odciążanie właśnie tej nogi. To tak na logikę i z własnego doświadczenia.
    Pozdrawiam i gratuluję sukcesów.

  345. wiesiołek
    10.06.2013 | 03:41

    Gosia, skoro miałaś operowane prawe kolanko to kula do zdecydowanie do lewej ręki! I idziesz : kula i noga prawa do przodu, noga lewa do przodu, itd. Tak to właśnie, prawidłowo się śmiga „na trzech nogach” ;) A ja znowu się męcze z zaśnięciem w tej p…onej ortezie…:(

  346. Agnieszka28lat
    10.06.2013 | 09:44

    Witajcie…Gosiu dokładnie też tak uważam jak WIESIOŁEK kula zawsze po przeciwnej stronie i idąc kula musi współgrać z tą nogą operowaną,mi ortopeda tak pokazał.

  347. Rafał -
    10.06.2013 | 11:07

    No to się chyba myliłem, ale ja używałem tej samej strony co noga operowana. Stawiałem kulę razem z nogą, z tym, że w takim układzie część ciężaru ciała spoczywała na kuli odciążając nogę. Może to złe przyzwyczajenie, bo wcześniej miałem 5 razy nogę w gipsie i tak się nauczyłem. Nie wiem jaka jest metodyka nauczania chodzenia na kulach, ale gdy próbowałem z drugiej strony to mi nie wychodziło. Ważne, żeby odciążać nogę po prostu.
    Pozdrawiam

  348. Gosia
    10.06.2013 | 14:10

    Tak to właśnie myślałam, że kula powinna być po przeciwnej stronie heh. Dziękuję za rady, są bardzo cenne.
    A ja dzisiaj znów na świeżym powietrzu dreptam! Cóż za radość! :-)
    jutro wizyta kontrolna i zdjęcie szwów u lekarza, który mnie „rekonstruował” hihi. Ciekawe co powie i jakie będą zalecenia. Najchętniej odstawiłabym już te kule, ale wtedy chodzę kuśtykając.
    Wiesiołek…rozumiem Twój ból i wstręt ortezowy związany z zaśnięciem. Mam to samo! Ale boję się odstawić ortezę do spania, bo mam wrażenie, że wtedy na pewno rozciągnę sobie za bardzo więzadełko. Eh. Jakoś przetrwamy! Damy radę! Pozdrawiam!

  349. wiesiołek
    10.06.2013 | 19:43

    A ja dzisiaj , zacząłem jeździć na rowerku! :) Oczywiście stacjonarnym i tylko 15 minut (w tym czasie wykręciłem 6 km), ale i tak cieszę się jak nie wiem co, bo nic mnie nie bolało i mam nadzieję, że teraz będę robił coraz dłuższe dystanse, aż wsiądę na normalne 2 kółka :)

  350. Gosia
    10.06.2013 | 20:41

    Gratuluję! To ile wiesiołek jesteś po zabiegu już?

  351. Marek
    10.06.2013 | 21:41

    wiesiolek nono szybko idziesz… ile mniej wiecej zginasz noge pedalujac? ze 120 stopni?

  352. wiesiołek
    10.06.2013 | 22:31

    Gosia, dokładnie to 3 tygodnie i 4 dni. Marek, nie trzeba osiągnąć takiego dużego kąta, żeby sobie popedałować :) wystatczy odpowiednio wysoko podniść siodełko i wystarczy zgięcie nogi niewiele większe niż 90 stopni. Nie chce za mocno rozciągnąć acl-a dlatego nie przesadzam z tym zgięciem.

  353. Rafał -
    10.06.2013 | 23:42

    wiesiołek
    To mamy podobny etap. ja jestem dokładnie3 tygodnie i 5 dni heheh
    I już pedałowałeś?
    Ostro jedziesz z koksem

  354. Marek
    11.06.2013 | 09:05

    Rafal nie kazdy koksu uzywa ;)
    Ja jestem 50 dni po i mimo swietnej formy rowerek tylko ogladam i marze ;)

  355. wiesiołek
    11.06.2013 | 10:36

    Marek, czasem trzeba dorzucić do pieca…. ;) A z tym rowerkiem stacjonarnym to naprawdę, żaden wyczyn. Wystarczy siodełkiem wyregulować bezpieczny kąt zgięcia kolana i śmiało ostro do przodu! :)

  356. Agnieszka28lat
    11.06.2013 | 12:12

    Witajcie…Widzę ze u Was postępy każdego dnia brawo…A u mnie po staremu dzis bylam 2raz na rehabilitacji ,zapisałam się na 10takich wizyt i zobaczymy co dalej.Panie pocieszaja mnie ze będzie ok niestety muszę coś wymyślić abym miała ten wyprost bo jest to katastrofa i nie rzucę nigdy tej kuli jesli nadal tak będzie może Wy mi podpowiecie jeszcze jakieś ćwiczonka ?Pozdrowionka dla Wszstkich…

  357. Agnieszka28lat
    11.06.2013 | 12:15

    Ahaaa i zabroniły mi panie rehabilitantki czytać czegokolwiek w necie na temat kolanka bo według nich to najgorsze zródlo informacji powodujące ze czlowiek nie potrzebnie się nakręca.

  358. Marek
    11.06.2013 | 12:23

    wiesiolek masz racje… sprawdzilem kat zgiecia i faktycznie oscyluje w okolicach 100 stopni. Smialo moglbym tez popedalowac ale jakos nie jestem przekonany czy powinienem. U Ciebie tymbardziej sie dziwe bo miales robiona razem łąkotke jak pamietam…
    A o to zdjecie mojego poczciwego stacjonarnego :D
    http://images.tinypic.pl/i/00400/ejommfvgakqz.jpg

  359. Marek
    11.06.2013 | 12:26

    Agnieszko Ty mocno sie nakrecasz to fakt… Jednak my tu piszemy w zasadzie juz o rehabilitacji po zabiegach. A Ty skorzystaj z rady szybkiego zrobienia rezonansu bo bedziesz cale zycie w niepewnosci wydasz majatek na rtehabilitacje ktora moze nie pomoc. Rehabilitantki niech nie beda takie mądre ;)

  360. Agnieszka28lat
    11.06.2013 | 14:37

    Marku rada radą ale rezonans kosztuje troszkę więc narazie muszę go odłożyć na pózniej bo mnie nie stać …Wybrałam rehabilitację bo to moze mi pomóc a rezonans to tylko rezonans a nawet na artroskopię są kolejki więc…Nie można mieć wszystkiego no chyba ze kogoś stać na wszystko jednak WĄTPIĘ W TO .Tak się zastanawiam co robią ludzie którzy nie mają pieniążków i zyją bardzo skromnie niestety czekają na panstwowe wizyty TAKI KRAJ .

  361. Agnieszka28lat
    11.06.2013 | 14:43

    A Tak aproposs to nawet na rehabilitację ludzie czekają miesiącami MAKABRA ja wydam na nią 350zł a niestety te 350zł dla innego człowieka to jedna trzecia wypłaty gdzie musi utrzymać rodzinę.Taką mamy rzeczywistość a ludzie naprawdę muszą sobie radzić i zastanawiać się jak wiązać koniec z koncem.

  362. Gosia
    11.06.2013 | 15:57

    Dziendoberek!
    Przetrwałam :-) Jestem po wizycie u lekarza i zdjęciu szwów. Podobno goi się bardzo ładnie. I ładnie wyćwiczyłam nóżkę, więc lekarz zwiększył mi kąt zgięcia. Mam teraz 0-90 stopni. ŁAŁ. Kolejna wizyta za 4 tygodnie.
    Jest tylko jeden mały zonk. Rehabilitacja…nie można się na nią dostać…mam wizytę u lekarza odnośnie rehabilitacji…uwaga…w drugiej połowie sierpnia heh. Toż do tego czasu to już mi się wszystko zastanie. Oczywiście już dzisiaj mogę mieć rehabilitację, za którą zapłacę.
    Ale nie ma to tamto. Postanowiłam, że pójdę na kilka spotkań prywatnie, co zrobić.
    Dostałam za to piękne zalecenia od lekarza. Wszystko dokładnie opisane i wyjaśnione po kolei z podziałem na dni i tygodnie dla ACL. Tak więc…trza się dalej samemu rehabilitować. I troszkę to jeszcze kosztować będzie. Co zrobić…tak to już jest u nas…że przymusowo odciągają niesamowite pieniądze z pensji, a jak człowiek chce skorzystać, żeby nie płacić, to wszędzie kolejki.
    No i lekarz zabronił mi chodzenia bez kul. Zalecił, szczególnie na dłuższe spacery chodzić z oby dwoma. W domku mogę z jedną. I nie mam chodzić zupełnie bez i mocno obciążać nóżki.
    No i te nieszczęsne zastrzyki przeciwzakrzepowe mam brać jeszcze przez 5 tygodni :/ AŁA! A już mam brzuszek posiniaczony.
    Pozdrawiam!

  363. Marek
    11.06.2013 | 16:52

    Goska troche sporo tych zastrzykow ja mialem 30. Nie przezywaj ich tak dziewczyno bo sie usmiechm ;) … Pacjenci pozabiegowi maja szybsza rehabilitacje ja mialem po miesiacu. Chwalilas sie ze mialas zabieg? Do tego tez juz place 60 za spotkanie prywatnie.
    Agnieszko
    powodzenia oby Ci pomoglo.. Ja slabo to widze po tym jakie postepy i mysle ze cos w kolanie nie gra.. I zastanow sie czy tu nas sluchasz czy rehabilitantow ;)

  364. Agnieszka28lat
    11.06.2013 | 18:35

    szczerze mówiąc słucham własnego wewnętrznego głosu i rozumu bo tu na forum mogę jedynie wymienić podlądy Marku nikt z Was nie jest lekarzem więc sam rozumiesz.Napewno muszę nastawić się pozytywnie bo i tak nie mam obecnie większego pola manewru ŻYCIE…Rezonans zrobię napewno dla własnego spokoju ale w swoim czasie.Wyobraz sobie ze rehabilitantki opowiadały ze miały naprawdę beznadziejne przypadki kolan i….rehabilitacja podziałała na pewno nie zaszkodzi.Miałam możliwość sprawdzić ile czasu u nas się czeka na artroskopię na NFZ i jest to czas od 3 do 6mies-więc wyobrazcie sobie nawet jesli teraz zrobię MR to żadne pocieszenie a jedynie życie w nerwach i zmartwieniu,myślę ze miesiąc mnie nie zbawi .Ciekawe gdzie Ania uciekła bo cisza z jej strony ciekawe jak u niej postępy.

  365. Agnieszka28lat
    11.06.2013 | 19:08

    aha Marku dodam ze rehabilitantka stwierdziła ze półtorej miesiaca to bardzo swiezy uraz wiec…ma prawo bolec bo kazdy ma inny organizm …raczej nie jest osoba z pierwszej łapanki jak i lekarze byc moze cos w tym jest.Miłej nocki dla wszystkich…

  366. wiesiołek
    11.06.2013 | 20:14

    Gosia, strasznie dużo tych zastrzyków :( ja po swoim zabiegu tylko 10 dostałem (+ 2 w szpitalu) no i żyję! :) Współczuję Ci siniaczków ;)

  367. Marek
    11.06.2013 | 21:20

    Agnieszko
    Owszem wymieniasz tu poglady piszesz dziesiatki postow – wiec tylko nie mow nam ze my piszemy glupoty. Sama kilkanascie razy pytas sie kazdego co sadzi o Twoim przypadku. Tak! Nikt z nas nie jest lekarzem.. ale cos tam mowilismy i doradzalismy w zasadzie tylko badania. Oby pomogla Ci ta terapia… i po co wogole piszesz tu zdanie rehabilitantek zeby nikogo nie sluchac… nie masz jasnego obrazu w kolanie nie wyjasnilas sytuacji – rob co chcesz!

  368. Marek
    11.06.2013 | 21:21

    Wkurzylas mnie ;) .. Nie wylewaj wiecej żali i rob jak uwazasz oby cos robic.

  369. wiesiołek
    11.06.2013 | 22:25

    Ja tylko dodam, że doradzamy to, co nam samym pomogło i robimy to za darmo, w przeciwieństwie do pań rehabilitantek…;))

  370. Rafał
    12.06.2013 | 00:44

    Marek
    Nie denerwuj się! Powszechna opinia różnych specjalistów z różnych dziedzin jest taka, aby nie czytać nic w internecie, bo tam same głupoty ludzie wypisują hehe. Tyle, że jeżeli ktoś poczyta troszkę fachowych stron i merytorycznymi treściami, potem troszkę komentarzy i opinii a na koniec jeszcze porozmawia na forum oraz przy odrobinie własnej wiedzy i inteligencji to uważam, że przy pomocy internetu jest w stanie ogarnąć interesujące go zagadnienie.
    Agnieszka, nie chce MR i się troszkę mota słuchając różnych zgadywaczy.
    Aga wiesz ja było w moim przypadku z diagnostyką. Po urazie pojechałem na SOR. Tam na podstawie rtg i zablokowanego kolana i macanki różnej lekarz stwierdził uszkodzoną łąkotkę. Potem pojechałem prywatnie do specjalisty ortopedy. Ten też poruszał kolanem i zrobił USG. Stwierdził, że łąkotka na bank, a wiązadła całe. Ustalił mi nawet zabieg altroskopowy na tą łąkotkę… pamiętam na 16 kwietnia. W tym momencie postanowiłem chociaż skonsultować tą diagnozę u najlepszego ortopedy jakiego mi się uda znaleść w Częstochowie lub na śląsku. Udało mi się do niego dostać po 3 tygodniach. I to dla mnie jest konkret. Gość mnie uczłapił konkretnie za kulfona, pokręcił. popukał i ponarzekał, że pacjent nie potrafi rozluźnić mięśni i nie współpracuje…ale powiedział do swojego gościa który wypisywał coś w mojej karcie – ” zerwane wiązadło krzyżowe przednie, uszkodzona łąkotka przyśrodkowa i to 100%” Potem jeszcze coś tam mówił, ale szyfrem i jakieś rzeczy podejrzewał.Poza tym kazał mi zrobić MR ponieważ to po altroskopii najlepsze i najłatwiej dostępne badanie, które może uzupełnić i potwierdzić diagnozę – to już moja opinia.I po MR okazało się, że wszystko się potwierdziło. Dlatego właśnie Agnieszko na podstawie mojego przypadku, albo idź do maxymalnie dobrego specjalisty, albo zrób sobie MR. Tak CI tu wszyscy radzą.Nie ma co wróżyć z fusów. A to forum jest super, jeżeli chodzi o ACL. Dużo skorzystałem i podbudowałem swoje morale…ale każdy przypadek jest inny.
    Pozdrawiam

  371. Marek
    12.06.2013 | 07:01

    Rozumiem. Wkurzylem sie tylko ze dziewczyna placze na blogu pyta sie kazdego co rusz a pozniej nas posrednio obarcza opisanid glupot.
    Ja rozmawialem na jakims forum z lekarzem jeszcze przed rozpoznaniem.. I tez nie polecił mi mr. Dlatego czytajac tutejsze wypowiedzi moga sie one okazac wlasciwe w celach diagnostycznych.
    Ponadto – pomimo zalecen lekarza i rehabilitanta – mi przydaja sie Wasze doswiadczenia w ramach rehabilitacji i nikt mi nie powie ze to glupota iz czytam wasze mysli.

  372. Agnieszka28lat
    12.06.2013 | 14:34

    Marku…PO PIERWSZE JA NIKOGO TU NA FORUM NIE OBRAŻAM LECZ PRZYTACZAM SŁOWA KTÓRE USŁYSZAŁAM NA REHABILITACJI,PO DRUGIE NIE WYPŁAKUJE SIĘ TYLKO JAK KAŻDY Z WAS MAM GORSZE DNI -nie zgrywam twardzielki jak Ty,PO TRZECIE CHYBA JESTEŚ BARRRDZO NERWOWYM FACETEM-do wojska tylko z opanowaniem więc poćwicz to troszkę .JEŚLI NIE MASZ OCHOTY NIE REAGUJ NA MOJE WPISY .Aha i czytaj dokładnie wpisy ponieważ ja nie napisałam ze NIE ZROBIĘ MR lecz zrobię w innym terminie FINANSE MI NA TO NIE POZWALAJĄ ,ponieważ obecnie wybrałam rehabilitację którą zalecił mi Ortopeda .Mimo wszystko zyczę Ci zdrowia i wyluzuj…

  373. Agnieszka28lat
    12.06.2013 | 14:46

    Rafale dziękuję za słowa zrozumienia HMMM W TAKI SPOSÓB MOŻNA POZNAĆ KULTURĘ FACETA ,NERWY NIE SĄ TU POTRZEBNE Marku.Dokładnie jest tak jak napisałeś troszkę się motam w tej bieganinie od lekarza do lekarza jedno wiem na pewno MR zrobię na 100pr.Jeśli chodzi o forum ACL to masz racje jest swietne i podnosi na duchu człowiek nie czuje się sam jednak jak widzę pośród kulturalnych i opanowanych ludzi można tu trafić na nerwuska hmm co jest zupełnie nie potrzebną reakcją i przyznam ze jestem nią bardzo zaskoczona-przykre.No nic…Rafał na pewno wezmę sobie Twoją radę do serduszka i nie zaniedbam sprawy a na razie muszę dokonczyć rehab. może chociaż cokolwiek pomoże abym mogła bardziej samodzielnie funkcjonować i załagodzić to kolanko.Miłego dzionka Rafale.

  374. Rafał
    12.06.2013 | 15:16

    Dzięki Agnieszko:)
    Jak mieszkasz na śląsku to mogę polecić Ci mojego ortopedę. Może nie będziesz potrzebować MR:) – Facet się zna na kolankach. Tyle, że terminy wizyty na pewno na koniec lipca.
    Pozdrawiam

  375. Agnieszka28lat
    12.06.2013 | 17:19

    Rafał…Dziękuję i jesli możesz mi podać namiary do tego Ortopedy będę wdzięczna myślę ze warto mieć w zapasie,mimo ze mieszkam w Lublinie.To mój adres agnieszk00@interia.pl ,czekam na wiadomość od Ciebie.Pozdrawiam…

  376. Łukasz
    12.06.2013 | 17:25

    Witam po dłuzszej mojej nie obecności jestem tydzien po zabiegu kąt zgiecia mam prawie 90 stopni ale boje sie dalej zeby nie naciagnac sciegna;/ opuchlizna jest jescze ale wszystko na dobrej drodze cwicze po 4 razy dziennie za tydzien sciagnięcie szwów i zobaczymy co lekarz powie…
    a wasza noga jak zachowywala sie po tygodniu??

  377. Marek
    12.06.2013 | 19:38

    Agnieszko
    Po pierwsze guzik Cie interesuje moje podejście do spraw zawodowych. Podobnie moge powiedzieć o Tobie ze szkoda ryzykować scinania wlosow u tak roztrzesionej fryzjerki. Wiec przybastuj troche dziewczyno… bo przesadzasz.
    Nie pisz mi tutaj o kulturze bo wychodzisz na panienkę z okienka i zrozpaczoną księżniczkę. Ja nie bede Ci slal kwiatkow w wypowiedzach a kim jestem nie masz pojecia.
    Owszem przestaje reagowac na Twoje wpisy i Ty w swoich omijaj mnie.
    Wiem co pisałaś i moze byl otego az za duzo – zdrowia zycze cokolwiek ze swoja sprawa zrobisz.

  378. Marek
    12.06.2013 | 19:41

    Zapomniałem dodac – ja nie zgrywam twardziela bo nigdy nikogo nie zgrywam tylko pisze jak jest u mnie. Ty natomiast mozesz coprawda z książęco uniesionym nosem plakac w poduszke. Probowali Cie tutaj pocieszac i podnosic na duchu – ja tego nie potrzebowalem … alez jestem twardziel .. yhymm niesamowite.

  379. Marek
    12.06.2013 | 19:43

    Łukaszu
    Ja mialem przez pierwsze 4 tygodnie nie przekraczac kata 60 stopni. Jednak to moje zalecenia. Wiesiolek np szybciej mial zezwolenie na zginanie kolana i jazde na rowerze. Nie mnie jednak uwazam ze jeden tydzien to za malo. U mnie po tygodniu noga byla w swietnym stanie – coprawda opuchnieta ale bez bolu i pozwalala smialo na dlugie wyprawy jeszcze wtedy o kulach.

  380. Agnieszka28lat
    12.06.2013 | 20:04

    Marku …Myślę ze jednak swoimi wpisami udowadniasz ze jesteś gówniarzem(Sam się tak nazwałeś na początku) czemu ja zaprzeczyłam bo odniosłam inne wrażenie w tamtej chwili,musisz popracować nad swoimi zapędami bo szczerze mówiąc nie wróżę CI KARIERY W WOJSKU-przepadniesz na starcie.Jeśli chodzi o twoje kozakowanie tutaj myślę ze jest zauważalne i to bardzo szybko więc zdejmij maskę i sam w chwilach słabości popłacz w poduszeczkę bo twoje przechwalanie mnie rozbawia CZŁOWIEK ZE STALI Hmmmm lubię filmy ale twoje aktorstwo mnie rozśmiesza.To na tyle ponieważ z osobami o niskiej kulturze osobistej nie wdaję się w rozmowę ,reprezentuję inny poziom i mam szacunek do INNYCH ROZMÓWCÓW NA FORUM .Żegnam

  381. Agnieszka28lat
    12.06.2013 | 20:05

    Rafał …Wdał się mały błąd mój adres to agnieszk00@interia.pl

  382. Agnieszka28lat
    12.06.2013 | 20:06

    ehh wyszło tak samo jak o ale chodzi o 2zera .

  383. Agnieszka28lat
    12.06.2013 | 20:14

    Rafale jesli znajdziesz chwilkę napisz mi dane tego dr na @ Ja zmykam z tego forum ponieważ nie mam ochoty trafiać na wpisy OSOBY która psuje mi humorek a jednocześnie wzbudza politowanie swoim zachowaniem jakie zaprezentował .Pozdrawionka dla Gosi i Ani -dziewczyny wracajcie do zdrówka…

  384. Rafał
    12.06.2013 | 21:52

    Aga
    Wysłałem…

  385. Łukasz
    12.06.2013 | 23:13

    czy w takim razie moglo mi sie cos stac z tym sciegnem co jest przeszczepione??do lekarza ide dopiero we wtorek wprzyszlym tygodniu…

  386. Łukasz
    12.06.2013 | 23:14

    bo mnie lekarz nie dal zadnych zalecen do jakiego kata mam zginac a nie chce za bardzo przekraczac 90 stopni bo wtedy pracuje ten ACL tak?

  387. wiesiołek
    13.06.2013 | 00:04

    Łukasz, a Ty nie masz ustawionego ograniczenia zgięcia w stabilizatorze?! W tydzień po zabiegu to naprawdę nie ma co szaleć ze zginaniem nogi. Chodzisz na rehabilitację, czy sam się rehabilitujesz? Marek, udało Ci się dorwać jakiś stacjonarny rowerek? Ja dzisiaj znowu 15 minut pedałowałem i „przejechałem” 7 km, więc tempo nie złe, ale kondycja do d… byłem po tym zrąbany jak koń po westernie ;) Byłem też u swojego superortopedy i wreszcie mam zgodę na spanie bez ortezy i mogę odstawić już kule. Może wreszcie, po 4 tygodniacj, się wyśpie…;)

  388. Marek
    13.06.2013 | 09:03

    Wiesiolek rowerek stacjonarny mam w domu ale jeszcze sie opieram przed jezdzeniem. 28km/h to bardzo dobre tempo… ja w formie jezdzilem okolo 33km/h przez godzine wiec zasuwasz jak szalony ;) kilkanascie postów wyżej wklejalem zdjecie na rowerze gdzie pisalem ze miales racje co do kąta zgiecia – mysle ze mialem okolo 100 stopni… Porozmawiam o tym dzis z rehabilitantem.
    Łukaszu
    Mysle ze nic Ci sie z wiezadlem nie stalo… tylko teraz nie przeginaj. Ja mialem jak pisalem przez pierwsze 4 tyg kąt do 60 stopni a przez kolejne 6 tyg do 90 stopni [z lekkim przeginaniem oczywiscie ;) ] Wiesiolek z kolei ma mniej rygorystyczne normy wiec zapytaj swojego lekarza. Ja jednak od kilku osob w tym rehabiltanta slyszalem ze kluczowe jest 10 tyg bez przekraczania 90 stopni.

  389. Ania
    13.06.2013 | 10:12

    Hejhej!, witajcie ;o) …nie zaglądałam tu kilka dni,.byli u mnie znajomi a dodatkowo rozczytałam sie w szwedzkich thrillerach ;o) , są prawie tak wciągające jak postępy w rehabilitacji ACL ;o) .
    U mnie całkiem dobrze,tylko ta opuchlizna nadal uparcie nie schodzi..dotarł do mnie rehabilitant i był bardzo zadowolony i pocieszył mnie, że noga wygląda dobrze i widzi efekty ćwiczeń. Opowiadał mi o chłopaku, do którego dotarł po dwóch m-cach po operacji a on nic w tym czasie nie robił-leżał p prostu.Straszne.Nie wiem , czy to głupota czy zaniedbanie..czy brak podstawowej wiedzy….podobno zastanawiał sie czy podejmować sie tej rehabilitacji…cała noga była sina i równa od uda do kostki…a ja panikuję bo 2 tygodnie po operacji mam obrzęk..
    Myślę ,że gdyby ten chłopak trafił np tutaj nie doszłoby do takiej sytuacji…
    ///
    Nie wiem jak jest z tym kątem zgięcia ; wczoraj lekarz zdejmował mi szwy i powiększył kąt do 90st i kazał obciążać nogę na 100%…jeszcze nie czuję sie tak pewnie, ale staram sie przezwyciężać…chodzę już całkiem fajnie i wczoraj zrobiłam ( wizyta to dla mnie wycieczka do Kraka) prawie 3 godzinny spacer…noga trochę bolała , więc później grzecznie odpoczywałam…jak długo dziennie chodzicie?…leżycie w łóżku?…ja nadal 1/2 dnia leniuchuje na leżąco…reszta to spacery po balkonie i ćwiczenia..
    Z tego co widzę to podejście naszych lekarzy i rehabilitantów nie jest bardzo jednoznaczne i ważne jest znalezienie złotego środka między tymi zaleceniami a naszym wyczuciem kolana…
    Nadal uważam ,że to forum to absolutnie świetne źródło wiedzy i możliwości porównania tego co u nas a co u innych dzieje się z kolanem. Dla mnie też często dużo wsparcia i pocieszenie ;o) Sami jednak musimy zdecydować czyje rady/polecenia są ważniejsze..i pamiętać ,że to tylko porady na forum internetowym!
    Pod wpływem problemów poruszanych tutaj zasypuje pytaniami mojego lekarza, ale zawsze mi odpowiada i już trochę sie nabija, że chcę wiedzieć więcej od niego ;o)
    Pamiętam, że mój lekarz pozwolił mi spać bez ortezy praktycznie w 1szym tygodniu po operacji – to pod Waszym wpływem jednak starłam sie spać w ortezie….teraz już śpię w niej prawie bez problemu : budzę sie tak ok 4/5 rano, zdejmuję i śpię dalej luksusowo, ale czujnie ;o))) …
    Aha.. wczoraj ze znajomymi piliśmy wino za zdrowie mojego i Waszych kolan ;o) ..jak czujecie sie fantastycznie to moja zasługa!!! ;o)))))
    Bardzo bardzo Was pozdrawiam!!
    buziak

  390. Łukasz
    13.06.2013 | 10:49

    mam ograniczenie do 20 st ale lekarz powiedzial ze mam cwiczyc do pierwszego bolu i tak kazde cwiczenie po 6-7 minut. nie wiem czy ma wplyw to ze bylem przed operacja dosc dobrze rozciagniety… powiem wam co do spania w ortezie to moj kolega ktory jest 13 miesiecy po zabiegu spal od samego poczatku bez ortezy iwszystko ma ok z kolanem no ale ja preferuje bardziej ostrożny tryb

  391. wiesiołek
    13.06.2013 | 11:04

    Aniu, a gdzie w Kraku robiłaś zabieg i u kogo? Zaliczyłem pierwszą noc bez ortezy i jak na razie nie udało mi się całej przespać, chyba się już przyzwycziłem do częstego budzenia, albo to te toasty Ani mnie budziły… ;o))
    Co do różnych opinii lekarzy na temat naszej rehabilitacji , to rzecz normalna – oni są zwolennikami różnych szkół, jedni tych bardziej zachowawczych, tradycyjnych, a inni tych nowoczesnych, wyznających zasadę, że najważniejszym elementem powrotu do zdrowia jest naturalny ruch pacjenta i jego maksymalna aktywizacja. Więc myślę sobie, że warto przed zabiegiem pogadać z lekarzem i dowiedzieć się, jakie ma poglądy na ten temat i czy pasuje to do naszego temperamentu. Wiem, że sa osoby, które nie lubią się za bardzo męczyć ;) Mnie najbardziej wkurzają lekarze, którzy uważają pacjenta za takiego półmózga, któremu nie warto nic tłumaczyć bo i tak nic nie zrozumie i którzy bardzo się denerwują jak im się zadaje za dużo pytań. Niestety, ciągle takich bufonów jest bardzo dużo i to również w prywatnych klinikach. Pamiętajmy, że lekarz to też człowiek , który tylko skończył inny kierunek studiów niż my i zna się bardziej lub mniej na swojej robocie. Jak przychodzi fachowiec do remontu naszej łazienki to staramy się go sprawdzać na wszytkie strony, a o ile ważniejszy jest „remont” naszych kolan , czy innych części ciała….:) Reasumując, dziwię się tym wszystkim, którzy ciągle bezgranicznie ufają lekarzą, czy fizjoterapeutom, tylko dlatego, że wykonują taki zawód. Uważam, że na takie zaufanie trzeba sobie „zapracować”! Amen. :)

  392. Ania
    13.06.2013 | 11:06

    Łukasz, to lekarz tego kolegi ma podejście b.podobne jak mój i, z tego co pamiętam, lekarz Marka …tez wyluzowane ;o) ..może to jakiś najnowszy trend…

  393. Ania
    13.06.2013 | 11:20

    Wiesiołek z ostatnim zdaniem zgadzam sie w 100% !!!..operował mnie Tomasz Sorysz w klinice Ortomed.
    Jak już nie spałeś, to mogłeś sie przyłączyć! ;o)

  394. wiesiołek
    13.06.2013 | 12:15

    No mogłem, ale ja taki nieśmiały jestem…. ;o)) Sorysza znam. Parę lat temu, przy okazji, kłopotów z moim lewym kolanem byłem u niego i wydawał się spoko, ale jak poznałem mojego Kruka, to już inni lekarze poszli w odstawkę :) On uratował mi lewe kolano, potem prawy bark, no i teraz, świetnie naprawił ACL-a, więc, zasłużył sobie bardzo, na moje bezgranicznie zaufanie. A do tego jest cały czas takim normalnym facetem, co to nie robi z siebie nie wiadomo kogo, a mógłby, bo rzeczywiście w środowisku krakowskim jest bardzo ceniony, również w środowisku medycznym. Dla mnie to taki wzór lekarza, bo nie dość , że znakomity fachowiec, to super człowiek, który z biegiem lat nie zatracił empatii, co niestety często się zdarza w tym zawodzie….

  395. Łukasz
    13.06.2013 | 18:36

    i co Aniu spisz bez ortezy??bo moze ja tez bym zaryzykowal bo to ten sam lekarz tylko ja po prostu mam jakis psycvhiczny opor;/

  396. Ania
    13.06.2013 | 18:44

    Łukaszku ,zaczynam w ortezie a w nocy ja gdzieś gubię po drodze ;o) ,.źle mi się śpi i jak mnie wkurzy wystarczająco, po prostu ją ściągam…

  397. Gosia
    13.06.2013 | 18:58

    Witajcie!

    wiesiołek – dziękuję za zrozumienie odnośnie siniaczków i zastrzyków, od razu mi się lepiej zrobiło, jak ktoś tak powspółczuje ;)
    —-
    Mam dla Was prezent :-) Zeskanowałam moje zalecenia, które dostałam. Myślę, że przydadzą się każdemu :-)
    https://docs.google.com/file/d/0B_gk3LXo1-mFV1lKVGFvaFhNYnM/edit?usp=sharing
    —-
    Aniu…może polecisz mi dobrą książkę? Nie lubię kryminałów, tym bardziej trillerów, ale jednym tchem przeczytałam trylogie Stiega Larssona ;-) Może i coś innego mnie wciągnie?
    Odnośnie Twojego pytania dotyczącego ruchu, to ja od niedzieli w sumie staram się dreptać. Jak nie dreptam po dworzu, czy domu, to oczywiście daję odpocząć nóżce :)

    Dzisiaj spotkałam się z rehabilitantem. Ustaliliśmy ćwiczenia do domu i będziemy spotykać się co tydzień. Jest chyba całkiem dobrze. Mam już 90stopni i osiągam prawie cały wyprost, a to chyba najważniejsze. Ćwiczę, ćwiczę, ćwiczę.
    I….dreptam o kulach na powietrzu, ale w domu…stanowczo bez. Dzisiaj po powrocie z rehabilitacji i spacerku zdjęłam nawet ortezę i pełzam po mieszkanku bez ortezy…i bez plastrów, kolanko musi pooddychać :)
    Odnośnie obciążania nogi. Mój lekarz zabronił mi całkowitego obciążania. Mam nie przemęczać kolanka. Robię trochę więcej według zaleceń, ciut mniej, ale też wg własnych odczuć. Mam nadzieję, że nie przeginam. Chodzę oczywiście bardzo ostrożnie.
    Kolanko mam lekko opuchnięte cały czas nad kolankiem. Zalecono mi mrożenie no i ćwiczenia. I…mobilizacja rzepki i szwów. Zresztą macie wszystko w prezencie ;-)

    Pozdrawiam Was ciepło!

  398. Łukasz
    13.06.2013 | 20:41

    Gosiu kapitalną ksiażka jest zaginiony symbol jest to kontynuacja Anioły i demony oraz kod da vinci

  399. wiesiołek
    13.06.2013 | 23:24

    Gosia, mrożenie najważniejsze! Szczgólnie wódeczki ;) a i dla naszych kolanek to jest zbawienne. Właśnie siedzę z lodowym opatrunkiem i oserwuję jak mój zrost pod blizną się zmniejsza :) Dzisiaj wreszcie byłem na spacerze bez kul, no i ….. spoko! :))

  400. Ania
    14.06.2013 | 11:00

    Dzień dobry Wszystkim!
    Gosiu – fajnie ,że jesteś w końcu!…dzięki za prezent – chyba obie jesteśmy trochę „do przodu” w stosunku do zaleceń ;o). Ja też zaczynam chodzić bez kul,, ortezy do chodzenia na razie nie ściągam…czy jak odstawiasz kule , to też lekko kuśtykasz, żeby nie obciążać całkowicie prawej nogi?…nie wiem czy ma sens takie kaleczenie…
    Co do książek to jestem molem..i kinomanką..czytam b.dużo, niekoniecznie kryminały ;o) . Teraz w twoim Stylu, będzie cd z filmem na podstawie Larssona – Dziewczyna z blizną…można mieć 2w1…
    Ja teraz czytam Leifa GW Perssona Umierający Detektyw – polecam.
    Jeżeli nie lubisz kryminałów to polecam np trochę mrocznych ale świetnych Carlos Ruiz Zafon’a i Arturo Perez Reverte….
    //
    Ja też niestety nadal mam obrzęk…zgodnie z zaleceniami ćwiczę z zimnym okładem ale niewiele pomaga…mam też dziwne bóle nad kolanem….
    Gosia, po mieszkaniu chodzisz bez ortezy i bez kul!!??

  401. Gosia
    14.06.2013 | 11:55

    Aniu – tak, po mieszkanku chodzę bez kul i bez ortezy ;-) Jak szaleć, to szaleć hihi. Oczywiście robię wszystko w granicach rozsądku. Ortezy mam już serdecznie dość. Oczywiście z domku wychodzę i z ortezą i z kulami. No i śpię jeszcze w ortezie. Chyba, że drzemię ;-) Jak chodzę bez kul to trochę kuśtykam, ale staram się jak najmniej. Jestem ostrożna pod względem nie przekraczania 90stopni.

    Fajnymi ćwiczeniami są:
    -leżenie na brzuchu (wchodzimy na łóżko w pierwszej kolejności nogą chorą, aby ciężar ciała był na nodze zdrowej), staramy się prostować chorą nóżkę opuszczając ją na łóżko. Stopy mogą wystawać za łóżko. Prostujemy nogę w taki sposób, że zaczynami od jakiegoś kąta, wytrzymujemy ok.10sekun, bierzemy wdech nosem, rozluźniamy mięśnie nogi przez co prostuje się. Znowu wytrzymujemy kilka sekund, bierzemy wdech nosem, rozluźniamy i znowu prostujemy. Tak, aż dojdziemy do pełnego wyprostu. Oczywiście ćwiczymy w ramach progu bólowego.
    -ćwiczenia z piłką przy ścianie. Turlamy piłeczkę po ścianie od zgięcia do wyprostu, w górę i w dół.
    -i jeszcze lekkie przysiady. Uginamy lekko nogi w kolanach (na prawdę lekko) ręce wyciągamy do przodu, kolana nie mogą zasłaniać nam stópek, więc bardziej pupa idzie do tyłu, plecy proste i staramy się przenosić ciężar ciała na chorą nogą, po czym wracam ciężarem ciała na środek i na zdrową nogę

  402. Gosia
    14.06.2013 | 11:58

    Aniu – taki jest tytuł filmu? „Dziewczyna z blizną”? Nie mogę znaleźć :/

  403. Gosia
    14.06.2013 | 12:34

    Oto moje kolanko w dniu dzisiejszym, tzn. 18 dni po zabiegu:
    http://fotoo.pl/show.php?img=558628_dsc-0052.jpg.html
    Czyż nie wygląda całkiem fajnie?

  404. Ania
    14.06.2013 | 12:39

    Przepraszam Gosiu…chodziło o tatuaż a nie bliznę….zafiksowałam sie na moje chyba ;o)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Dziewczyna_z_tatua%C5%BCem

  405. Ania
    14.06.2013 | 12:42

    Dziękuję za ćwiczenia!…nasze nogi wyglądają podobnie…też obrzęk
    większy nad kolanem…

  406. Gosia
    14.06.2013 | 13:07

    No to idziemy „łeb w łeb” Aniu ;-) A odnośnie filmu, to widział i wersję amerykańską, którą mi polecasz i wszystkie trzy wersje szwedzkie filmu. Oczywiście najpierw przeczytałam książki ;-) Wiem, że są warte polecenia :-)
    Pozdrawiam!

  407. Marek
    14.06.2013 | 15:55

    Nad kolanem mam to samo. To moze nawet nie jest obrzęk tylko jakby „zwis” upadłego mięśnia czworogłowego.

  408. Ania
    14.06.2013 | 16:05

    Jesteś Marku! ;o) ….no ja raczej aż tak rozbudowanego czworogłowego nie miałam ;o) , poza mam też bóle w tym miejscu..u mnie to zdecydowanie obrzęk..
    Marek czy Twoje kolano już nic a nic nie boli?…czy w trakcie tych kilku tygodni też zdarzały sie bóle w rożnych miejscach?…

  409. Marek
    14.06.2013 | 16:31

    Aniu
    Często pojawia mi się ból od spodu kolana. Jakby jakieś przeciążenie, naciągnięcie. Jednak wszystko wg usg jest w porządku. Kolano samo w sobie nie boli „w środku”. Po rozruszaniu ból pod kolanem znika… jednak czuję zmęczenie jak rehabilitanci dadzą mi w kość ;) Nie pamiętam jużdokładnie ale kilak tygodni po zabiegu nie było tak, że kolano wcale nie bolało… był np delikatny problem przy podnoszeniu prostej nogi. Był problem z wyprostowniaem i zgięciem nogi w powietrzu – zapewne przez zanik mięśnia. Był także dyskomfort przy maksymalnym obciążeniu nogi w przypadku próby normalnego chodzenia po schodach. Po kolejnych tygodniach wszystkie objawy zdecydowanie się minimalizują. Sugeruejsz że mam grube nogi? wiem.. to moja bolączka ;)

  410. Marek
    14.06.2013 | 16:35

    Oczywiście też w pierwszych 2-4 tygodniach opór występował także przy normalnym chodzeniu – stopniowo opór całkowicie zniknął wraz z przyzwyczajaniem nogi do coraz większego obciążenia i powiększeniem zgięcia w kolanie. Dziś np już prawie normalnie chodze po schodach bez trzymania barierki – jednak 4 piętro jeszcze męczy.

  411. wiesiołek
    14.06.2013 | 19:53

    Gosia, widzę, że kolanko jeszcze opuchnięte :( lekarz niechciał Ci ulżyć i ściągnąć trochę do strzykawki? U mnie 2 razy ściągał i od tej pory mam spokój z wysiękiem. Moja rehabilitacja idzie ostro do przodu i w coraz większym stopniu moje nowe więzadełko ;) jest zmuszane do pracy. Aż momentami jestem zszokowamy tymi nowymi ćwiczeniami. No ale efekty są, więc posłusznie poddaje się tym „męczarniom” ;) Dzisiaj na rowerku 20 minut i 10 km! Pot zalewał mi oczy, ale potem pełnia szczęścia :) Teraz momentami trochę mnie boli kolanko, ale jutro, pewnie ruchomość się znowu polepszy.

  412. Gosia
    14.06.2013 | 21:11

    wiesiołek – jak byłam we wtorek u lekarza, to wydaje mi się, że kolanko nie było aż tak opuchnięte. Było trochę i lekarz to widział, ale stwierdził, że jest w granicach normy. Może to po tym moim rozruszaniu, nowych ćwiczeniach i … w sumie … dużej ilości dreptania po świeżym powietrzu. No i po domku zdejmuję ortezę i odstawiłam kule. Może za bardzo przeginam? Jak uważacie?.

  413. Ania
    15.06.2013 | 08:20

    Witajcie w sobotę!…
    Marek – masz po prostu lepiej zbudowany czworo-głowy – pewnie ani grama tłuszczu -tylko mięsień ;o)
    Gosia – ja uważam,że trochę za szybko zrezygnowałaś z ortezy i kul., ja nadal nie mam odwagi, ale ja chyba z tych bardziej strachliwych jestem ;o) , boję się ,że coś tam uszkodzę , albo przeciążę…ale z drugiej strony Panowie śmigają bez oporów, więc jeżeli czujesz sie z tym ok…
    A ja jestem cała hepi, bo obrzęk tej nocy mocno się zmniejszył..lalallalallala

  414. Ania
    15.06.2013 | 08:24

    Gosiu, ja też miałam obrzęk , ale mój lekarz powiedział,że jest ok i samo się wchłonie…nie martw się…my jakoś tak razem sie goimy ;o).

  415. Ania
    15.06.2013 | 08:31

    Marek – dziękuję za opisy miejsca bólu…trochę mnie uspokoiłeś – kolejny raz!! ;o) – u mnie to wygląda bardzo podobnie. Nawet ból przy podnoszeniu też taki jakby kolano ciążyło..rehabilitant powiedział mi,że ono będzie się „odzywało” nawet do pół roku jeszcze…muszę się uzbroić w cierpliwość i spokój…

  416. Gosia
    15.06.2013 | 11:43

    Dziendoberek!
    Aniu, ostatnio usłyszałam prawdziwe stwierdzenie. Przecież po tym, jak lekarze przymocowali nowe więzadełko (które już nim nie jest heh) to wyginali nogą na prawo, lewo i w każdą możliwą inną stronę, żeby sprawdzić, czy jest pełen zakres ruchu. Tak więc stwierdzam, że nie ma co panikować, tylko starać się jak najszybciej usamodzielnić. Wszystko oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Ja bez ortezy i kul dreptam tylko po mieszkanku. Jest to zaledwie kilka kroków jednorazowo i chwila stania w kuchni. Oczywiście, tak, jak pisałam wcześniej, śpię nadal w ortezie no i wychodzę z domu razem z moimi nowymi przyjaciółmi – ortezą i kulami. W domu dzięki temu, że kolanko nie jest ściśnięte mam wrażenie, że lepiej się goi. W sumie nogę obciążam już prawie w pełni. Bez problemu mogę przystanąć na niej, np przy ubieraniu się. Jednakże podczas chodzenia nadal nie wychodzi mi to, jak normalny chód, tylko mam jakby lekkie usztywnienie.
    Tak więc Aniu, ćwiczymy, ćwiczymy, ćwiczymy ;-) Pozdrawiam!

  417. Ania
    15.06.2013 | 13:10

    Aaaaaaa to zmiania postać rzeczy….w ten sposób ja też sobie radzę ;o) ..myślałam,że Ty juz tak myk myk swobodnie…
    A tak a propos to nie wiedziałam o tym wyginaniu….robili to jeszcze na stole operacyjnym, jak rozumiem…?….bardzo pozdrawiam ! ;o)

  418. Gosia
    15.06.2013 | 13:52

    Tak Aniu. Mi jak wyginali zrobioną nóżkę to aż pojechałam ze stołem heh ;-

  419. wiesiołek
    15.06.2013 | 17:28

    Dziewczyny, z mojego doświadczenia wynika, że z każdym dniem jest coraz lepiej, więc bądźcie cierpliwe, a nagroda Was nie minie! ;) U mnie postęp między 3 tygodniem a 4-tym jest bardzo duży. Właściwie chodzę już normalnie bez ortezy, no a jak ją zakładam (wychodząc na zewnątrz) to tylko kąt zgięcia (trzymam ciągle 90 stopni) mnie lekko ogranicza. Szczególnie przy schodzeniu po schodach :) . Blizny też już coraz mniej ciągną i bledną.

  420. Marek
    16.06.2013 | 17:34

    Wiesiołęk zostałem uspokojony ze faktycznie mozna bez problemu juz pojezdzic rowerkiem stacjonanrym – jezeli nie ma bolu w zakresie zginania 0-100… do tego jazda bez obciążenia Frajda jest tym większa ze wystawiam rower na balkon i wyobrazam sobie warunki na szosie hehe :D Jednak 10-15 minut szybko leci. Michał pisał ze na normalny rower wsiadł po 100 dniach. Także bliżej niż dalej :]

  421. wiesiołek
    16.06.2013 | 18:40

    No ja dzisiaj mam dziwny dzień. Najpierw rano zauważyłem, że mogę nogę zginać bez żadnych objawów. do kąta jakiegoś strasznie wielkiego grubo powyżej 110 stopni (na tyle mam nastawiony stabilizator, więc akurat wiem ile to jest) Zacząłem się zastanawiać czy czasem sobie nie uszkodziłem, skoro nic mnie nie ciągnie a wczoraj jeszcze czułem opór… Potem, zaczęło minie boleć prawe biodro. Taki punktowy ból, który mi się nasilał jak jechałem samochodem. Bolało kogoś bioderko? Teraz znowu przy zginaniu czuję ciągnięcie w kolanie , więc chyba jednak nic sobie nie popsułem… :) I tylko to prawe biodro mnie niepokoi…. :(

  422. Ania
    16.06.2013 | 19:57

    Wiesiołek, nie pamiętam, które kolano miałeś operowane,,.mnie bolało lewe biodro,czyli przeciwne do operowanej nogi – doszłam do wniosku,że to do nadmiernego obciążania lewej nogi…a może zaszalałeś na tym rowerku..?

  423. wiesiołek
    16.06.2013 | 20:22

    Mnie boli po tej samej stronie. Myślę, że to raczej nie od rowerka, tylko od pewnego rodzaju ćwiczeń, które dosyć mocno angażują bioderka :o) Zobaczymy, co jutro na to moi rehabilitanci powiedzą.

  424. Rafał
    16.06.2013 | 22:57

    Witam.
    Ja dziś moi drodzy zdałem egzamin na sędziego boiskowego koszykówki. Część pisemną i ustną pomijam, bo nie jestem zadowolony( ale jak się nie uczyłem to nie mogło być rewelacji). Potem była część praktyczna, czyli sędziowanie meczu…i moi drodzy sędzia musi biegać, nadążać za akcją…i troszkę biegałem, no może truchtałem. Koledzy i koleżanki z kursu tez zauważyli, że zacząłem biegać…Super ….oczywiście w granicach rozsądku. Ale w tym tygodniu prawie w ogóle nie ćwiczyłem, bo zawsze coś i dużo pracy a postęp jest. W ortezie chodzę normalnie i po schodach na górę to już świetnie a w dół ostatnio też całkiem normalnie. Jestem zadowolony z tego…ze zdanego egzaminu również, ale najbardziej ze stanu mojego kolanka.
    Pozdrawiam.

  425. wiesiołek
    17.06.2013 | 20:53

    No gratulację Panie sędzio! ;) Kolejny dowód, że po naprawie acl-a można robić wiele fajnych rzeczy :)

  426. Ania
    18.06.2013 | 11:19

    Jak sie tu cicho zrobiło ;o) …dajcie znać co u Was!…Gosia?..jak ci idzie?…czy chodziliście w 3 tygodniu po operacji po miękkim podłożu?….nie za wcześnie?

  427. wiesiołek
    18.06.2013 | 13:34

    A co masz na myśli Aniu, pisząc „miękkie podłoże” , może piaseczek nad jakimś fajnym oceanem…? ;) Ja tzw. „beret” zacząłem wchodzić 3,5 tygodnia po, więc chyba nie ma co panikować.

  428. Ania
    18.06.2013 | 13:44

    ,.no niestety nie piasek mam na myśli ;o) ,.tak, bardziej beret,, rehabilitant kazał mi chodzić po materacu i coś mi sie w kolanie zaczęło ruszać…przestraszyłam się…dzięki Wiesiołek!

  429. Czarny
    19.06.2013 | 12:18

    Czołem Wszystkim,

    Rekonstrukcje miałem 14-06, jestem w domu od dwóch dni. Oczywiście mam szereg zaleceń od lekarza i od szpitalnego rehabilitanta. Mam do Was pytania w kwestii następującej:
    - czy mieliście po zabiegu siniak na tylnej części kolana? U mnie pokazał sie w drugiej dobie i jeszcze sie trochę powiększa w stronę łydki
    - robię sobie zalecone ćwiczenia i w zasadzie nie mogę zmeczyc mojego słabego czworoglowego (mam spory zanik), mieliście coś takiego?np. Unoszenie nogi 5-10 cm. Z naciagnietymi palcami w stronę kolana i przetrzymywanie około 5sek. Robię 5 serii po 25 powt. A czwórka jakby nie reagowali na wysiłek mimo, ze wyraźnie czuć napięcie mięśni. Pytam z ciekawości zanim zacznę przygodę z rehabilitantem za jakiś czas.

    Pozdrowienia dla wszystkich z nowym ACL

  430. Marek
    19.06.2013 | 13:59

    Czarny
    Z mięsniem bedzie jeszcze gorzej. Za 2-3 tygodnie prawdopodobnie znikna obrysy głów mięśnia. Oczywiscie mialem to samo mimo wciskania nogi w podloze czy unoszenia reakcja mięśnia i jego naprezenie byly znikome. Dzis juz miesien nie znika a powoli sie odbudowuje [2 miesiace po].

  431. Ania
    19.06.2013 | 14:10

    Hello Czarny!,witaj..
    -miałam identyczne siniaki, lekarz kazał smarować Lotionem 1000 i nie ma po nich śladu..
    -już masz spory zanik 4głowego!?…trochę szybko..nie miałam takiego ćwiczenia…tylko izometryczne, ale każdy rehabilitant ma swoje zalecenia.próbowałam Twojego ćwiczenia i wygląda na wzmocnienie 2głowego…ale może się mylę…Wiesiołek albo Marek mają więcej rozeznania…
    3maj sie mocno!!..pozdrawiam ;o)

  432. Gosia
    19.06.2013 | 17:05

    Dziendoberek!
    Jak tam u Was? U mnie w sumie bez zmian. Mialam jakis kryzys chyba, tzn kolanko mam spuchniete i dosc mocno mnie bolalo w niedziele. Ledwo doszlam ze spacerku do domu. Nie moglam wytrzymac i zazylam tabletki przeciwbolowe Poltram combo, ktore przepisano mi na takie sytuacje jeszcze w szpitalu…no i zaczelo sie…kolano mi przeszlo…ale zaczelo sie co innego…koszmarne zawroty glowy…normalnie caly pokoj mi wirowal no i nudnosci lacznie z wymiotami…myslalam, ze nie przetrwam…trzymalo mnie od 16nastej do 23ciej. Koszmar jakis. Oczywiscie na ulotce jest to wypisane jako dzialanie niepozadane heh. Gdyby ktos mial te cudne tableteczki, to odradzam ich zazywania. Dobrze ze mnie kolanko do tej pory nie bolalo az tak mocno. Ale wiadomo kazdy organizm moze dzialac inaczej.

    No a poza tym, to moze nie jest najgorzej. Po domu dreptam caly czas bez kul i bez ortezy. Zakladam ja tylko do spania i gdy wychodze z domu, zabieram tez oczywiscie dwie kule. Jutro mam spotkanie z moja fizjoterapeutka, wiec dowiem sie czy poczynilam jakies postepy…no i licze troche na zezwolenie odstawienia jednej kuli.
    Niestety ale opuchlizna utrzymujaca sie nad kolanem uniemozliwia mi bezproblemowy wyprost. I od dwoch dni przy lezeniu na brzuchu probuje uniesc noge, tzn piete do pupy ze zgietym kolanem i mam blokade, tzn cos mnie strasznie ciagnie pod kolanem i boli. Dzieje sie to gdy unosze ja wlasna sila miesni, natomiast jak unosze ja podkladajac druga noge, to nie odczuwm tego bolu. Ciekawe czy to moze jakies zakwasy? Jak myslicie?
    Pozdrawiam!

  433. Czarny
    19.06.2013 | 22:06

    Ooo, no proszę – czyli siniak z tylu kolana to zdaje sie normalka zatem nie ma sie czym przejmować przynajmniej narazie. Dzięki Ania. A co do mojego zaginionego w akcji mięśnia to stało sie to jeszcze przed zabiegiem rekonstrukcji, w zasadzie jeszcze przed pierwsza artroskopia czyli rok temu. Teraz jak mam już kolano w komplecie dopiero będę mógł sie wziąć do odbudowy…ale narazie zadbam o planowe, stopniowe zginanie…

  434. wiesiołek
    20.06.2013 | 00:12

    Czarny, jeśli to „roczny epizod” to nie ma się co dziwić, że czwórka poleciała. Ale nic się nie martw- będzie wracała wprost proporcjonalnie do Twoich ćwiczeń :) Ja takie unoszenie robiłem już od drugiego dnia, więc możesz to spokojnie robić i koniecznie ćwicz też te mięśnie zginacze (z tyłu uda). Pisałem o tym wcześniej-one na początku są ważniejsze niż „czwórka”. Jutro mi mija 5 tygodni, więc podeśle Wam fotkę jak po takim okresie od zabiegu wygląda moje kolanko. To do jutra, miłych snów! :)

  435. Ania
    20.06.2013 | 07:51

    Hej Wszystkim!
    Gosia przykro mi ,że miałaś „przygodę” z przeciwbólowymi-rzeczywiście chyba jesteś uczulona na jakiś składnik…dobrze,że minęło..
    Podziwiam,że dreptasz bez ortezy….ja z ortezą coraz odważniej,ale jak tylko kolano lekko się odezwie śmigam po kule…też czasami posługuję się tylko jedną..
    Rozumiem,że obciążasz nogę całkowicie…?…chodzisz płynnie,czy troszkę odciążasz na jeden bok?…..
    Co do opuchlizny ja też mam jeszcze trochę , ale sporo mi zeszło po między-ćwiczeniowych masażach mojego rehabilitanta…w ciągu godziny robi ich cztery…
    To ćwiczenie o którym mówisz tez robię, jest ok, ale wydaje mi sie ,że to opuchlizna może powodować blokadę-napinasz mięsień, jak tego nie robisz to idzie gładko…tak mi sie wydaje…
    Napisz koniecznie co mówi Twoja rehabilitantka….

    Pozdrawiam Wszystkich! ;o)

  436. Gosia
    20.06.2013 | 13:26

    Witajcie!
    Jestem po wizycie u rehabilitantki. Niestety nie udało mi się wymusić zezwolenia na chodzenie bez kul, a nawet z jedną. Może za tydzień już pomyślimy o tym.
    Tak więc 24 dni od zabiegu mam kąt zgięcia 100 stopni. To chyba całkiem niezły wynik? Pamiętam, że co niektórzy nasi koledzy już przy tym kącie jeżdżą na stacjonarnym? Niestety uświadomiono mi dzisiaj zanik mięśnia w łydce. Faktycznie, stojąc na stepie odwróciłam głowę do lustra, próbowałam go wypatrzyć, ale ni ma…zanikł mi. Heh.
    Dostałam nowe ćwiczenia z piłką i na schodach. Ponieważ nie mam schodów w mieszkanku, wygląda na to, że zaprzyjaźnię się z sąsiadami haha. Moje ćwiczenia na schodach, to:
    -nogę po rekonstrukcji stawiam na stopniu wyżej, zdrowa stoi niżej i próbuję wejść na schodek w sposób niepełny, czyli bez dostawiania zdrowej nogi. Przenoszę ciężar ciała na chorą, prostując ją i opuszczam ciężar na zdrową.
    -staję na schodach z piętami wysuniętymi do tyłu, tak, żeby opadły, czyli staję ok. pół stopy na stopniu i takie niby „podskoki” na palce, to znaczy staję na palce, obciążając oby dwie nogi (w tym celu trzeba stanąć troszkę szerzej) i opuszczam na płasko, dość szybkie takie wyprosty na palce.
    Aniu, mam nadzieję, że moje opisy są zrozumiałe ;-)
    —–
    Odnośnie moich osiągnięć, to dzisiaj po schodach chodzę już nie dostawiając nogi, tzn. cały czas z kulami i ortezą, ale schodek za schodkiem, bez dostawiania! Hip, Hip, Hurrra! ;-)
    Najgorsze jednak było dzisiaj mobilizowanie blizn. Dość nieprzyjemna sprawa i okrutna. W moim przypadku bardzo konieczna ze względu na bliznowca.
    Aniu, odnośnie obciążania nogi przy chodzeniu, to tak, obciążam już ją całkowicie podczas chodzenia. Po domku tym bardziej. Wydaje mi się, że wychodzi mi to dość dobrze, czasami może faktycznie nie wygląda to jak normalny chód, ale staram się dążyć do ideału ;-)

    Witaj Czarny…dopiero zauważyłam Twoje wpisy heh. Polecam ćwiczenia, ćwiczenia, jak najwięcej. Wydaje mi się, że dzięki temu dość szybko udało mi się chodzić. Nie wiem, czy doczytałeś, ale troszkę wyżej, tzn. 13.06 wrzuciłam link do zaleceń, które dostałam od mojego lekarza, bardzo dokładnie opisanych na cały okres powrotu do „normalności”, warto żebyś je sobie poczytał :-)
    Powodzenia!
    Pozdrawiam :-)

  437. Ania
    20.06.2013 | 14:15

    Gosiu, wszystko zrozumiałe!,,bardzo dziękuję ;o)
    Oczywiście od razu pobiegłam do lustra sprawdzać łydki, ale moje są bardzo szczupłe i nie widać w żadnej żadnego mięśnia ;o))))
    Co do ćwiczeń na schodach to u mnie przy pierwszym, przy wyproście boli kolano- nie dam rady zrobić go bez wspomagania się ścianą,,, drugie całkiem ok..
    Idę dzielnie ćwiczyć… turlanie piłki…
    //
    Panowie napiszcie co Was!!!!

  438. Czarny
    20.06.2013 | 19:37

    Witam,
    Gosia, dzięki za info, przeczytałem – zawsze to lepiej trochę wiecej sie dowiedzieć. Oczywiście robię na co mi pozwolili a jest tego niewiele;) np. Stabilizator i ograniczony kąt zginania. Rehabilitant i lekarz zalecili mi zginanie przez pierwszy tydzień do 30 stopni a potem co tydzień zwiększać co 15 i tak z tym stabilizatorem chodzić/spac przez 6 tyg. Narazie minęło 6 Dni A ja już zmęczony jestem tym lezeniem…co prawda na spacery jeszcze nie wychodzę ale po domu z kulami daje sobie radę. W sumie to czuje,ze mógłbym zgiac nogę o wiele wiecej niż 30 stopni ale jak zalecenie to zalecenie.

    Z życzeniami powrotu do zdrowia dla Wszystkich :)

  439. Gosia
    20.06.2013 | 21:19

    Czarny…wiemy, chyba wszyscy, co czujesz…każdy z nas to przechodził…mi też ciężko śpi się ze stabilizatorem, a robię to do dzisiaj i jakoś przetrwałam, więc cierpliwości. Ja od razu po zabiegu miałam ustawione kąty 10-70 stopni. W czasie spania stabilizator jest dość ważny, bo nie wiemy, czy przypadkiem nie wierzgamy nóżkami podczas snu, więc jest to dość dobre zabezpieczenie. Ale, z tego co wiem, Ania gubi gdzieś w nocy stabilizator, bo lekarz stwierdził, że jak nie chce, to nie musi z nim spać. Więc jak widzisz, co lekarz to inna opinia. Mi mój zabronił nawet zbytnio chodzić zupełnie bez ortezy, a mimo to po domku śmigam już zupełnie bez niej…i mam wielką ulgę choć troszkę. Co do spacerów, to ja na pierwszy udałam się po niecałych dwóch tygodniach, podejrzewam, że jak będziesz sporo ćwiczył, to może zdarzyć się to jeszcze szybciej. Wszystko zależy od tego, jak się będziesz czuł na siłach. A skąd jesteś i gdzie miałeś robiony zabieg?
    Pozdrawiam!

  440. Gosia
    21.06.2013 | 08:43

    Dziendoberek!
    Muszę się z Wami podzielić nowinką :D Otóż spałam dzisiaj bez ortezy. Rozdrażniła mnie już sama myśl zakładania jej, jak się położyłam. Wydawało mi się, że nie wiercę się zbytnio podczas snu i chyba miałam rację. Czuję się o wiele lepiej wstając z łóżeczka rano niż po spaniu w ortezie ;-)
    Zastanawiam się jeszcze tylko nad zastrzykami pzeciwzakrzepowymi. Zostały mi jeszcze dwa i powinnam wykupić kolejne. Zastanawiam się, czy przypadkiem też już ich nie odstawić. Wg zaleceń moich od lekarza powinnam je brać przez całe 6 tygodni od zabiegu, tzn. do czasu zdjęcia ortezy. Ale tak sobie myślę, że skoro zakładam ją już tylko, jak wychodzę z domu. To może te zastrzyki nie są takie koniecznie? Jak uważacie?
    Czarny, jakie masz zalecenia z tymi zastrzykami?

  441. Ania
    21.06.2013 | 11:01

    Hej Gosiu,
    Ja miałam 20 zastrzyków i dziś biorę ostatni.Lekarz powiedział, że nie muszę brać więcej…
    ///
    Gosiu, trochę sie martwię jak czytam ,że chodzisz spokojnie bez ortezy…martwię się moim kolanem..mogę chodzić bez ortezy, ale nie czuję sie zbyt pewnie….w kolanie coś drga…miałaś tak na początku?…może ciągle za mało ćwiczę?…co zrobić by je wzmocnić?….to pytanie też do Marka i Wiesiołka…..

  442. Marek
    21.06.2013 | 14:54

    Aniu moje kolano caly czas drga i nie jest jeszcze pewne. Czasem nawet mam wrazenie ze ucieka mi do przodu. Wiezadlo sie trzyma ale trzeba czasu zeby nabralo swoich funkcji! Ponadto nie pomaga w tym wcale 4-glowy ktory nadal jest duzo mniejszy i chociaz juz nie spada to i nie rosnie zbyt szybko. Cwiczyc cwiczyc i jeszcze raz…

    Natomiast pytalas co u mnie slychac.. Najlepiej zobrazuje Ci to ponizsze zdjecie :)

    http://i44.tinypic.com/2ib2a1w.jpg

    Odwazylem sie dosyc szybko – 60 dni po – i bardzo delikatnie bez oporu po sciezkach rowerowych z orteza na kolanie dla bezpieczenstwa – smialo sobie jezdze :) Rewelacja! :)))

    Gosiu przyznam ze mi orteza w spaniu nie przeszkadzala. Zastrzyki ktore mialem nie byly ograniczone chodzeniem w ortezie a poprostu mialem ich 30 i stop. Po łąkotce mialem tylko 20. Mysle ze jak juz wzielas ze 30 to jak odstawisz nic ci sie nie stanie – ale to Twoja wola :)

  443. wiesiołek
    21.06.2013 | 17:00

    Witam gorąco, choć w taki upał , to lepiej by było „chłodno” ;) Wczoraj minęło 5 tygodni od mojego zabiegu, więc z tej okoliczności wysyłam Wam parę fotek kolanka :)
    http://fotoo.pl/show.php?img=562638_img-20130620-105453-kopia.jpg.html
    http://fotoo.pl/show.php?img=562639_img-20130620-105531-kopia.jpg.html
    http://fotoo.pl/show.php?img=562640_img-20130620-105631-1-kopia.jpg.html
    http://fotoo.pl/show.php?img=562641_img-20130620-140200-kopia.jpg.html

    Jak można zauważyć na powyższych obrazkach, mięśnie już trochę się odbudowały, no i kąt zgięcia się już baaardzo powiększył :)
    Chodzę na rehabilitację 3-4 razy w tygodniu i naprawdę wylewam z siebie wiadro potu. Moja rehabilitantka daje mi ostro w kość, ale widzę, że warto tak cierpieć ;) . Póki co jeżdżę ciągle na rowerze stacjonarnym, ale po tym, co pokazał Marek zaczynam się zastanawiać… ;) Ortezę zakładam tylko jak wychodzę na zewnątrz i bardzo cierpię z tego powodu gdyż bez niej dużo lepiej mi się śmiga. Przez to spanie w ortezie i z tym związane kłopoty, tak mi rozregulowały sen, że teraz, co trochę się budzę. Wczoraj i dzisiaj na przykład pobolewała mnie noga w nocy i nie wiem czy to na skutek przetrenowania, czy też tego, że w nocy ją zbyt intensywnie wyginam… ;) Tak, więc dzień moja operowana noga sprawuje się dużo lepiej niż w nocy! :)
    Co do zestawu ćwiczeń to mogę Ci Czarny podesłać na maila takie materiały, z tym, że opisy są po angielsku. No i ja teraz już ich prawie nie wykonuje bo wystarcza mi to, co robię na rehabilitacji.

  444. wiesiołek
    21.06.2013 | 17:08

    Gosia, tak jak pisałem wcześniej, ja w sumie miałem zapisanych 12 zastrzyków (2 w szpitalu + 10 w domu) i żyję, więc….chyba szkoda Twojego brzuszka i kieszeni ;)

  445. Ania
    21.06.2013 | 17:28

    Marek bardzo dziękuję!…zawsze mnie pocieszysz ;o) …fajnie,że już możesz robić to, co lubisz, ja na swój basen i joge i taniec jeszcze trochę poczekam..postaram sie być bardziej cierpliwa ;o)) …. i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć…..paaaaaaaaaaaa

  446. Rafał
    22.06.2013 | 00:12

    WITAM
    Ja ostatnio tyle pracy, że wcale nie ćwiczę. Ale chodzę normalnie, czasami lekko utykam i coś mi tam w kolanie, jak za bardzo je rozluźnię przeskakuje,czy strzela może bardziej. Kąt mam już swobodnie około 100-110 stopni, ale sam się zrobił. Ja pilnuję 90 stopni. Chodzę codziennie na spacerki tak około 6-8 km. Noga się nie męczy i ogólnie wygląda ok. Dziś jest 38 dzień po zabiegu. Zastanawiam się nad siłownią, ale może jeszcze za wcześnie. Ja po zabiegu Już na 2 dzień o kulach 200-500 metrów chodziłem. Ale to tak, żeby mi krew troszeczkę w kolanku pokrążyła.
    Pozdrawiam serdecznie.

  447. Marek
    22.06.2013 | 08:49

    Nono Wiesiu calkiem zgrabne masz te kolana hehe :D Pojezdzilem kilkanascie razy na stacjonarnym i pomyslalem ze powolutku w ortezie podobnie bedzie na prawdziwym rowerzyku :] Niebezpieczne jest tylko to ze jak wracalem znudzila misie sciezka i dosyc mocno polecialem po asfalcie… i tego sie boje bo czasami trudno mi sie pohamowac ;) Jednak przez najblizszy miesiac do tych zaczarowanych ’100 dni’ bede sie staral nie przeginac na rowerze – jednak juz wiem ze bede jezdzil conajmniej co drugi dzien :D

  448. Rafał
    22.06.2013 | 09:04

    Marku, jaki czas jesteś po zabiegu bo nie pamiętam?
    Ja może za tydzień, lub dwa postaram się rower uruchomić, ale chcę to skonsultować z rehabilitantem?

  449. Ania
    22.06.2013 | 09:15

    Witajcie w sobotę!…Wiesiołek Twoje kolano wgląda super!..zero obrzęku…ja szwy mam niestety większe,ale dzielnie rozmasowuje i chodzę po domu w mini ;o)))) …mam prośbę, możesz opisać 2/3 ćwiczenia , które tak dają ci w kość?…ja większość ćwiczeń wykonuję sama w domu…jeżeli jakiś ruch boli to odstawiam ćwiczenie…powinnam przemóc ból i ćwiczyć dalej?

    Fajnego weekendu Wam życzę!!! ;o)

  450. Marek
    22.06.2013 | 09:17

    Rafale jestem ponad 60 dni po. Magiczna bezpieczna granica na prawdziwy rower to podobno około 100 dni. Na stacjonarny wsiadlem po 50 dniach i czulem sie na tyle dobrze ze odwazylem sie wsiasc na normalny rower [zabawne jest to ze mialem dlugi czas opory przed stacjonarnym hehe]. Mysle ze te 2 miesiace – na prawdziwy – to trzeba by koniecznie odczekac. Natomiast Wiesiolek na stacjonarnym jezdzil juz po miesiacu lub szybciej. I oczywiscie bez szalenstwa!!

  451. Marek
    22.06.2013 | 09:30

    Tez wrzuce Wam pare zdjec:

    http://i40.tinypic.com/nqs6eg.jpg
    http://i44.tinypic.com/29xdjis.jpg
    http://i44.tinypic.com/20ze1iu.jpg

    Noga powoli czuje sie coraz pewniej – jednak jak widac miesien opadniety i nie spieszy mu sie do przytycia.

  452. wiesiołek
    22.06.2013 | 15:40

    Aniu, ale ja pomimo tego, że kolano ” wygląda super”(dzięki za uznanie! i Markowi też), to nie odważę się chodzić w mini ;o)) A Ty, myślę, że nie tylko po domu powinnaś chodzić w takiej spódnicy… :) Co do tych ćwiczeń rehabilitacyjnych to są one dosyć trudne do opisania bo zawierają elementy PNF, Cyriaxa, i terapii manualnej, ale spróbuje :). Z tych najbardziej „dających w kość” ;) to należy wyróżnić:
    1. Leżysz na przeciwnym boku, niż chore kolano. Zdrową nogę zginasz i przyciągasz do klatki piersiowej a chorą odginasz do tyłu i starasz się wykonać ruch jakbyś chciała kopnąć piłkę, z tym że druga osoba, (lub pasy gumowe) przytrzymuje Ci to podudzie powodując opór, który Ty musisz pokonywać. Ważne, żeby używać do tego podudzia, czyli ciągnąć (zginać) nogę w biodrze.
    2. Leżysz na plecach i pod chore kolano wsadzasz taką sporą (jak kładziesz na niej nogę to mniej więcej masz kąt prosty) piłkę. Starasz się ściskać tę piłkę podudziem i podciągnąć udo do klatki piersiowej. Druga osoba może delikatnie ci to utrudniać trzymając Cię za stopę. Uwaga: stopa musi być mocno skierowana w kierunku kolana.
    3. Siadasz na takiej wysokości aby Twoja chora noga była lekko zgięta w kolanie – patrząc z boku wygląda to tak jak byś stała na tej nodze a drugą miał zgiętą w biodrze mniej więcej pod kątem prostym. I tak siedząc na tym jednym półdupku (sorry za wyrażenie ;) ) . Starasz się przenieść ciężar ciała na chorą nogą (koniecznie noga lekko ugięta w kolanie) , a druga osoba stara Cię się poruszać kolanem na różne strony (oczywiście z wyczuciem!) , tak jak by chciała Cię wyprowadzić z równowagi, a Ty nie pozwalasz na to utrzymując kolano w bezruchu.
    4. W tej samej pozycji, starasz się unosić zdrową nogę (udo w kierunku klatki piersiowej), odrywając biodro od siedziska, a „pomocnik” lekko oporuje, trzymając za stopę. Stajesz na tej chorej nodze, która jest cały czas lekko zgięta w kolanie i starasz się trzymać tułów i głowę prosto w jednej linii z tą nogą.
    5. W tej samej pozycji, starasz się wykonać ruch stopą nogi zdrowej, zgiętej w biodrze i kolanie pod kątem prostym,na zewnątrz (w przeciwnym kierunku niż noga chora) a „pomagier” delikatnie oporuje, Ty starasz się ten opór pokonać. Zwróć uwagę, czy podczas tego ruch Twoje chore kolano (cały czas lekko ugięte!) wykonuje samoistnie ruch odwrotny (czyli lekko na zewnątrz) niż zdrowa stopa. Jeśli tak, to dobrze wykonujesz to ćwiczenie.
    6.Teraz będzie potrzebny jakiś mały stołek, schodek czy inna podpórka. Wchodzisz na to zdrową stopą robiąc wykrok. Powinien być na tyle duży, a byś na drugiej nodze musiała stać prawie na samych palcach. Noga zdrowa mocno przylega całą powierzchnią do podłoża. Noga chora cały czas lekko zgięta w kolanie. Tułów wyprostowany. Ciężar ciała głównie na nodze z przodu. Starasz się utrzymać równowagę, a druga osoba delikatnie Ci w tym przeszkadza, ciągnąć lub pchając nogę która jest z tyłu. Następnie zmiana : chora noga do przodu, na podwyższenie, a zdrowa do tyłu i dalej tak samo.
    Tak to mniej więcej wygląda. Nie wiem czy wystarczająco jasno to opisałem, jak by były jakieś wątpliwości to pytaj (pytajcie) śmiało! I błagam: rób to ostrożnie, żebyś sobie nie zrobiła krzywdy!
    Oczywiście robię jeszcze inne ćwiczenia, ale te, chociaż dla mnie mało przyjemne, zmuszające do dużego wysiłku, są moim zdaniem najbardziej efektywne.

  453. wiesiołek
    22.06.2013 | 16:07

    Dodam jeszcze, że bardzo ważne jest aby w ćwiczeniach 3,4,5 stopa nogi chorej (na której stajesz) była bardzo mocno całą powierzchnią wciśnięta w podłogę. Można to, co jakiś czas sprawdzać – pomocnik co jakiś czas próbuje wcisnąć swoje palce pod stopę w różna miejsca, a my mu na to nie pozwalamy dociskając stopę do podłoża. Właśnie przed chwilą robiłem jedno z tych ćwiczeń (siadam na oparciu fotela, które mniej więcej jest na odpowiedniej wysokości) i mi się to nasunęło… :)

  454. Ania
    22.06.2013 | 17:43

    Wiesiołek jestem ci bardzo wdzięczna….ogromnie dziękuję! ;o) …dam znać jak mi poszło…pa

  455. Marek
    22.06.2013 | 19:51

    I stalo sie… 45 km spokojnym tempem rowerem – nie wytrzymalem ;]

  456. Ania
    22.06.2013 | 20:37

    Marek a jak kolano po takim wysiłku?…jakiś obrzęk?,ból?…tylko nie tuszuj prawdy!! ;o))))))

  457. wiesiołek
    23.06.2013 | 01:40

    Marek, dałeś czadu! Szacun. :)

  458. Marek
    23.06.2013 | 03:13

    Sluchajcie przyznam ze wycieczka bardzo spacerowa z maksymalna uwaga na bezpieczenstwo. Wiesiolek w mojej odwadze i Twoj wielki udzial i czesciowe zezwolenhe rehabilitanta ;) rower stacjomarny nie moze sie rownac z normalnym.. Zwlaszcza przy tak pieknej pogodzie. Skoro juz jestem weteranem to wiem ze jutro znowu pojade.. Jednak zaznaczam ze nie szaleje (pomijajac malutkie wyjatki ;) ) i na tym etapie traktuje rower jako niebywala przyjemnosc a nie wyscig!
    Aniu ilosc kilometrow wcale nie wplynela na kolano.. Jechalem 45km przez 3 godziny z orteza i ogromnym skupieniem. Przyznam ze mialem obawy ale poszlo gladko – czyli mozna! :) i wiem ze z tygodnia na tydzien bedzie szybciej :) dobrej nocki :)

  459. Gosia
    25.06.2013 | 18:19

    Halo, halo!
    Coś się tak cicho zrobiło…czyżby wszyscy zajęci byli ćwiczeniami? hihi
    Ja jestem po kolejnej wizycie u lekarza. Niestety nie pozwolono mi odstawić kul. Podobno teraz mój przeszczep jest najsłabszy i muszę bardzo uważać, aby nic się z nim nie stało :-/ Ale jest dobra nowina – otóż mogę pływać :-) nawet dostałam takie zalecenie, oczywiście tylko kraulem i grzbietem, uważając oczywiście na ruchy, aby nie były zbyt intensywne.
    Marku, jestem pełna podziwu dla Ciebie.
    Pytanko do chłopaków…po jakim czasie odstawiliście już kule całkowicie? Hm? Korci mnie jak nie wiem co, żeby je odstawić, ale mi zabraniają :-/ A po domu dreptam bez kul i bez ortezy. Śpię również już bez niej. No i tak myślę i myślę, ale wszyscy mnie straszą, żebym tego nie robiła.
    Aniu…jak Ci idzie?
    Pozdrawiam!!!!

  460. Ania
    25.06.2013 | 19:38

    Hej hej! ;o)
    U mnie niestety mały regres, chyba przećwiczyłam nogę, bo dzis kolano bolało i fatalnie mi sie chodziło. Ból umiejscowiony jakoś dziwnie bo z tyłu kolana – wydaje mi się ,że za bardzo przyciskałam piłkę do podłoża…już przy uciskaniu mnie bolało…
    Ja po domu raczej chodzę w samej ortezie, bez niej zaledwie kilka kroków – nadal nie czuję się zbyt pewnie…
    Gosiu, jak Twój czworo głowy? – ja jestem trochę przerażona – mam dodatkowo tzw genetycznie wiotką tkankę łączną i bardzo trudno buduje się każdy mięsień…nie jestem w stanie ćwiczyć non stop ;o(((
    No i jakby tego było mało to nie podoba mi się moja blizna…cały czas jest zaróżowiona i czasem boli….jak u Ciebie Gosiu?….jak blizna?..jak często ćwiczyć?
    ,…i cały czas ma obrzęk…z ciekawości zmierzyłam obwód pod kolanem zdrowym-33cm i chorym-35cm….to duża różnica chyba….?
    Wiesiołek i Marek pewnie już tu nie zaglądają tylko śmigają na rowerach!!!?? ;o)))
    Pozdrawiam Was…mimo wszystko optymistycznie ;o)

  461. Marek
    25.06.2013 | 21:01

    Zagladam zagladam ;) Gosiu kule odstawilem po okolo 10 dniach – caly czas mowili ze kule w okolicy zdjecia szwow juz nie powinny w sumie byc potrzebne. Aniu daj spokoj z ta blizna ;) Dziewczyna nie moze byc idealna bo wtedy nie znajdzie idealnego chlopaka ;) A Ty przejmuejsz sie takim drobiazgiem… Stosowalem zasade ze jak cos bolalo to trzeba odpuscic – i jutro bedzie lepiej :) Mi tez zdarzaja sie deliaktne bole pod kolanem raz kiedys. Bywa tez tak ze przy mocniejszym wysilku jakby kolano troche puchlo?! Co mija na drugi dzien. Przyznam ze cwiczyc tez mi sie codziennie nie chce ;) A rowerem owszem przejechalem juz 110km ale postanowilem odpuscic i jezdzic 2 razy w tygodniu bo ciezko mi sie pohamowac apropo predkosci i odleglosci. Wsiadam wiec czesciej na stacjonarny.
    Glowa do gory dziewczyny!! :-)

  462. Marek
    25.06.2013 | 21:07

    Dodam Gosiu ze stosuj sie swoich zalecen i uwazaj na kolano… nie traktuj rehabilitacji jako wyscigu. Towarzystwo dwoch „lasek” czasem wiadomo ze jest nieznosne … moje byly strasznie sztywne :) Do plywania jednak chyba je odstawisz? :)))
    Aniu dla pocieszenia – moj miesien tez stoi w miejscu i ani mu sie sni przytyc – zupelnie inaczej jak z brzuchem :)))

  463. Ania
    26.06.2013 | 08:52

    Witjcie!
    Marek no proszę! zrozum!…kobiety inaczej patrzą na każdą część swojego ciała ;o) , wiem , że będę miała bliznę i rozumiem,że są większe nieszczęścia , ale jak mam wpływ na to ,żeby była jak najmniejsza to chce to zrobić ;o) …mężczyzna z blizną nawet na twarzy wygląda interesująco a ja chcę tylko,żeby moje była chociaż w kolorze cielistym ;o))))))
    Brzuszek jest w sinawe kropki,ale powoli schodzą…rzeczywiście ta część ciała nie ginie – 3ma sie tam mocno ;o))))
    Co do ćwiczeń, to na razie przystopowałam trochę – mam prawdopodobnie nadwyrężony dwugłowy….na przodzie pod kolanem zwiększył sie obrzęk a z tyłu dziwny siniak i blokada….kurde kurde kurde ;o/

  464. Marek
    26.06.2013 | 10:07

    A jaki masz wplyw na blizne? Sama zrobi sie cielista. Nie przesadzaj! :) normalne dziewczyny nie maluja sie idac dopiwnicy i nie przejmuja sie drobiazgami.. Za duzo cwiczylas to czas odpoczac :)

  465. Łukasz
    26.06.2013 | 11:27

    Hej
    Jestem 3 tydzień po zabiegu i jak tu czytam to niektórzy juz sobie dreptali no mi lekarz narazie zabronil mam wynonywac cwiczenia ktore mi zalecil wczesniej i do tego rozmasowywac blizny, kat zgiecia mam narazie 90 stopni no i prawie pelny wyprost, od jutra zaczynam rehabilitacje ktora pociagnie mnie po kieszeni 90 zloty jedna wizyta, a jak u was?? co o tym wszystkim sadzicie??

  466. Marek
    26.06.2013 | 13:54

    Łukasz słuchaj lekarza. To że ja dreptałem po 3 tygodniach w ortezie prawie normalnie jest faktem ale może przesadziłem?! Kąta zgięcia 90 stopni radziłbym nie przekraczać za mocno przez 10 tygodni. Rehabilitacja prywatna kosztuje – wiadomo.

  467. Gosia
    26.06.2013 | 14:05

    Dziendoberek!
    Aniu…moje blizny…hm…cały czas są czerwone. A ta po drenie w sumie zrobiła się z niej dziura :-/ Z resztą może pokażę, jak dzisiaj wygląda kolanko, proszę:
    http://fotoo.pl/show.php?img=565201_dsc-0003.jpg.html
    Cały czas próbuję masować blizny i smaruję je 3x dziennie Cepanem.
    Co do ćwiczeń, to jakoś tak ćwiczę, ale nie za dużo już, bo jak chodzę i ćwiczę, to nienajlepiej znosi to moje kolanko. Boli i puchnie. Tak więc troszkę przystopowałam z intensywnością ćwiczeń. Opuchlizna cały czas nad kolankiem jest i nie chce zaniknąć. W ogóle straszliwie odczuwam zmiany pogodowe. Też tak macie?

    Eureka, bo dostałam się na rehabilitację na NFZ, zaczynam od poniedziałku. Będę miała laser, prądy i ćwiczenia indywidualne. Ale jak się okazuje z ćwiczeniami będzie ciężko, bo mają urlopy i niby będę je miała, ale bardziej będą mi pokazywać ćwiczenia i sama będę ćwiczyć. Troszkę ciulowo, bo najbardziej właśnie zależało mi na pracy z fizjoterapeutą, no ale i tak cud, że się dostałam. Oczywiście nie z dobrej woli osób pracujących, tylko dzięki znajomościom.
    Odnośnie mojego czworogłowego, to sama nie wiem. Troszkę zmalał, ale czy zanikł? Nie widzę dużej różnicy. Lekarz kazał mi wyprostowaną nogę napiąć i unieść w górę i stwierdził tylko, że…słabo… :-/ Ehhh…mam nadzieję, że po rehabilitacji będzie lepiej. W poniedziałek minęły już 4 tygodnie od zabiegu. Kolejnym celem jest zmniejszenie obrzęku i odstawienie kul :-) Już nie mogę się doczekać. Jutro mam spotkanie prywatne z fizjoterapeutą, zobaczymy co on na to.

    Łukaszu…rozumiem ból finansowy. Ja na szczęście płacę troszkę mniej, w sumie o połowę i ustaliłam spotkania raz w tygodniu. Dostaję na nich kolejne porcje ćwiczeń, które wykonuję sama w domu. Uważam, że najlepiej słuchać się zaleceń swoich lekarzy prowadzących. Może faktycznie nie ma się co spieszyć. Skoro już wytrzymaliśmy tyle, to teraz może być tylko z górki! ;-) Troszkę wolno ten czas płynie, ale musimy być cierpliwi. (tak przynajmniej wszyscy mnie uświadamiają) ;)

    Marku…odnośnie kul, to do pływania oczywiście je odstawię ;p
    Pozdrawiam!

  468. Marek
    26.06.2013 | 17:49

    Ja tylko dodam po raz kolejny że ten zabieg to drobiazg. Nie ma co sie nad soba rozczulać bo to naprawdę nic takiego. Pare tygodni dochodzenia do siebie?1 Dajcie spokoj – ludzie maja gorsze przypadki. A wy dojdziecie do pelnej sprawnosci w kilak miesiecy. Troche mnie smieszy to marudzenie na temat blizn… co pokazuje ze przejmujecie sie szczegolami. Zyczę optymizmu i znikam puki co. Pozdrawiam!

  469. wiesiołek
    26.06.2013 | 22:19

    Ja z kulami rozstałem się na amen po 4 tygodniach (po 2-ch z jedną). Pod koniec to bardziej mi przeszkadzała, niż pomagała. Co do blizn, to jedna z moich, też nie chce się ładnie zamknąć. Ciągle ma dwa strupy, które mnie eliminują z chodzenia na basen :( No , ale nie nie pozostaje mi nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość. Mam już zdolność do pracy, więc od poniedziałku śmigam już do roboty. Oczywiście, to nie znaczy, że już nastąpił pełny powrót do zdrowia. Zgodnie z tym, co mówią moi rehabilitanci to przy takim urazie i zabiegu to rehabilitacja powinna trwać minimum 16 tygodni (3 x / tydzień) . Tak więc czeka mnie jeszcze dużo pracy. Wydawało mi się, że już jestem bardzo sprawny, ale jak dzisiaj stanąłem na 2 „beretach” i miałem utrzymywać równowagę raz na jednej, raz na drugiej nodze, to uświadomiłem sobie, jak ta operowana jest jeszcze słaba…. :( To , że mam pełen wyprost i zgięcie ponad 120 stopni, nie ma aż takiego znaczenia. Trzeba wzmacniać mięśnie które „sterują” kolanem i je chronią. To jest najważniejsze zadanie. Tak więc, niech nikt się nie zniechęca, trzeba tylko solidnie pracować, a kolanko będzie (prawie) jak nowe! :)

  470. Rafał
    26.06.2013 | 22:57

    Witam.
    Ja przyznaję, że ćwiczę może 1 raz dziennie przez pół godziny od 2 tygodni, ale zupełnie nie mam na to czasu. Odstawiłem kule, chyba po 10 dniach, 13 dzień po zabiegu pojechałem autem zdjąć szwy. Wszystko zależy na pewno od każdego indywidualnie. Jestem sportowcem i po pierwsze moje mięśnie są przyzwyczajone do wysiłku, po drugi może to kwestia charakteru ukształtowanego przez sport. Po trzecie i to najważniejsze – u mnie wszystko przebiegało bez komplikacji. szybko miałem wyprost, rzepka, czy siła stopy są od początku super. Praktycznie nie miałem krwiaków i siniaków. Opuchlizna po 3-4 tygodniach zniknęła. Zgięcie 90 stopni miałem też bardzo szybko, ale musiałem się wysilać. Obecnie zgięcie 90 stopni mam tak bez zwracania uwagi, a jak się postaram, ale wtedy czuję, że mnie coś ciągnie w kolanie około 100-110 a może nawet 120 stopni. Po prostu nie miałem komplikacji i samo tak jakoś idzie. Mój kolega, operowany w tym samym dniu, tylko na łąkotkę do tej pory nie ma wyprostu. Myślę, że koledzy Marek i Wiesiołek mają rację. Trzeba słuchać lekarza, rehabilitanta i cierpliwie pracować na postępy. Nie ma co kozakować, ale każdy powinien też słuchać swojego głosu wewnętrznego i dobrze znać możliwości organizmu. Ważne jest też nastawienie psychiczne. Myślę, że każdy z nas w swoim tempie i w sumie z niewielkimi różnicami (bo 1 czy 2 tygodnie różnicy w dochodzeniu do tych samych parametrów to nie jest przepaść), ale wróci do zdrowia. Podobno najgorzej odbudować psychikę po takim urazie i czucie wewnętrzne kolana. Reszta to pikuś. Wiec nie martwcie się dziewczyny bliznami i opuchlizną. Będzie dobrze. A widziałem u dziewczyn, zawodniczek blizny po altroskopii i są praktycznie po 2-3 latach niewidoczne. Trzeba się naprawdę z bliska przyglądać. A nikt z facetów oglądających się za ładnymi nogami dziewczyny nie robi tego z odległości 50 cm. A dla kogoś całującego kolanka w takiej sytuacji blizny nie będą przeszkadzać ;) Jedna dziewczyna nawet nie mogła się doszukać blizn. Twierdziła, że było ich chyba 5 a znalazła 4. Tej czwartej też długo nie mogła namierzyć, wiec nie martwcie się tym. Będzie super. Pozdrawiam serdecznie.

  471. Łukasz
    28.06.2013 | 10:03

    Rafał tez jestem sportowcem i wyprost miałem pelny zgiecie tez mi latwo przychodzilo ale kazali mi zwolnic zeby przeszczepu nie naciagnać bo wtedy to bez sensu robiona byla operacja jak kolano niestabilne. najchetniej odstawiłbym kule o chodzil normalnie ale wole nie przeginać pały bo chciałbym wrocic normalnie do tego co robilem w zyciu. Rehabilitacje tez ustawili mi raz w tygodniu z zestawem cwiczen do domu a na NFZ nie mialem nawet co sie starac w calym moim miescie nidzie nie ma pieniedzy na to
    a co do blizn dziewczyny to naprawde nie macie sie czego bać i martwić blizny znikna a poza tym jak ktos pokocha to nie bedzie go obchodzic czy macie czy nie macie bliz:)
    Miłego Dnia wam Zycze:)

  472. Marek
    28.06.2013 | 10:57

    Co za bzdety… jak ktoś kocha to nie patrzy na nic… nie mowiac o bylejakiej bliźnie – o czym wy gadacie. Dziewczynom się chyba w głowach poprzewracało bo wspominaja o tych bliznach któryś raz robiąc z siebie panienki z okienka… dla mnie to już więcej niż śmieszne ;)
    Jak to Wam nie pomoże to już chyba nic…

  473. Gosia
    28.06.2013 | 15:17

    Uwaga uwaga. Wczoraj stalam juz na dwoch beretach i chyba calkiem niezle mi to wychodzilo. Dostalam nowe cwiczonka m.in. Stanie na jednej nodze. Wesolo. Od poniedzialku legalnie odstawiam kule!!! Jej!!! Ciesze sie jak gwizdek hehe. Tylko moja rehabilitantka (wbrew opinii lekarza) zabronila mi stanowczo plywania heh. W sumie wydaje mi sie jej zdanie bardziej sensowne, wiec dobrze, ze jeszcze nie trafilam na basenik.

    Odnosnie blizn to nie wiem kto sie tak nakreca. Jak na razie wylada mi na to, ze Marku Ty chyba. Nie trzeba od razu sie unosic. Jako jedyne obecne dziewczyny na tym forum konsultujemy sie odnosnie naszego wygladu, poniewaz jestesmy na takim samym etapie rehabilitacji. I chyba nic w tym strasznego. Wiec prosze o opanowanie heh ;-)
    Pozdrawiam wszystkich cieplo, dziekuje Panom za odpowiedzi i przepraszam za brak polskich znakow, ale pisze z telefonu i tak jest o wiele szybciej :-)
    Milego popoludnia!

  474. Ania
    29.06.2013 | 11:06

    Witajcie!
    U mnie też powolutku do przodu…chodzę tak jak Ty Gosiu po miękkim podłożu, powiększam zgięcie i smaruję te nieszczęsne nasze blizny ;o) ..rzeczywiście,. też nie wiem o co chodzi Markowi…przecież wiadomo,że jako kobiety inaczej odbieramy skazy na naszym ciele ;o)))))) …bardzo dziękuję za dobre słowo Łukaszowi,Rafałowi i Wiesiołkowi..my kobiety już tak mamy i nie ma sie co denerwować Marek..trochę dystansu ;o)))))
    Niepokoi mnie ból jakby z tyłu kolana….nie przechodzi..a jak pogłębiam zgięcie to boli właśnie tam..rehabilitant upiera sie ,że za dużo ćwiczę, ale teraz trochę zwolniłam a ta blokada tam jest cały czas…nie mieliście bólu w tym miejscu?
    Gosiu, ja basen też mam z głowy i to z powodu blizny…podobno na tym etapie lepiej jej nie moczyć…
    Gosiu jeździsz już na rowerku stacjonarnym?
    Pozdrawiam Was weekendowo ;o)

  475. Agnieszka28lat
    29.06.2013 | 13:43

    WITAJCIE…Gosiu…Dokładnie masz racje jak narazie jedyną osobą ktora łapie nerwa i się nakręca jest MAREK dlatego też uznałam ze na jakiś czas zniknę z forum ponieważ poprostu ta osoba psuła mi humorek swoimi dziwnymi wpisami jakie miały miejsce pod moim adresem,może ma chłopak jakiś zły czas lub problem leży głębiej-szkoda czassu na pisanie o tym osobniku…Odnośnie mojego kolanka to jak narazie jest ok nawet bardziej niż ok ,nastąpił jakiś przełom i czuję się świetnie chodzę już bez kul opuchlizna zeszła całkiem NIC NIE BOLI I MAM PEŁNY WYPROST ,ZGIĘCIE sądzę ze rehabilitacja pomogła bardzo plus tabl. przeciwzapalne.Obecnie jestem w Niemczech i za 2tyg idę tu na MR więc mimo ogromnej poprawy działam dalej hmmm a może nic strasznego nie wyjdzie?jestem dobrej myśli.Pozdrawiam wszystkich cieplutko z chłodnego Frankfurtu nad Menem.Milego dnia….

  476. Ja
    30.06.2013 | 09:09

    Od kilku tygodni śledzię blog i szukam wiadomosci na temat operacji i rehabilitacji po rekonstrukcji ACL. Bardzo dużo dowiedziałam sie od autora blogu, który rzetelnie i fajnie opisuje każdy etap dochodzenia do zdrowia (pozdrawiam Cię serdecznie).
    Nistety choć jestem dziwczyną muszę poprzeć Marka, który wydaje mi sie jedyną rozsądną osobą na tym „forum” czy jak to nazwać. Miałam operację 3 dni temu. Wiedziałam dużo o zabiegu i wiem sporo co mnie jeszcze czeka. Jak czytam niektóre wpisy o „nóżkach” „kolankach” ( a przecież ta część ciała nazywa się noga, kolano) o „chodzeni po mieszkanku” ( a czy nie chodzi o mieszkanie?) i jeszcze innych śmiesznych zdrobnieniach to zastanawwiam sie po ile lat maja ich autorzy. A juz do szału doprowadza mnie jak ktoś wtrąca w tekst słowo „hihihi” (najbardziej głupi i ironiczny śmiech jaki znam). Sorry – banda dzieciaków którzy tworzą kółko wzajemnej adoracji! Czas wydorośleć , bo mając 28 lat chyba nie jesteśmy maluchami do których mówi sie pieszczotliwe. Już więcej tu nie wejdę bo wiem, że spotka mnie wiele batów za to co napisałam. Ja siebie i moje kolano i całą rehabilitacje traktuję poważnie i jedyny cel jaki sobie stawiam to dojść do pełnej sprawności. Znam swoją wartość i blizna niech sobie będzie sina, żółta czy w kratkę jest to mi zupełnie obojętne.
    Pozdrawiam wszystkich poważnych ludzi na tym „forum” a reszta niech uda się do przedszkola i zacznie edukację od podstaw.
    Jola

  477. Gosia
    30.06.2013 | 11:16

    Jeśli chodzi o bóle w kolanie, to ja w sumie żadnych większych nie mam. Podczas ćwiczeń, wiadomo odczuwa się przy większym wysiłku dyskomfort, ale to chyba normalne ;)
    Po 4 tygodniach i 4 dniach od zabiegu odstawiłam kule. Czuję się bardzo dobrze, a kule tylko przeszkadzały i drażniły. Bez nich morale wzrosły ;)
    Na rowerku miałam zacząć już jeździć, ale nie mam takowego w domu, więc jutro zapewne na rehabilitacji, którą zaczynam z NFZ, rozpocznę pedałowanie :)
    Czuję się na tyle dobrze, że z chęcią wróciłabym już do biegania ;)
    Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli!

  478. Marek
    30.06.2013 | 11:18

    Prosicie o opinie to pisalem…. dystans moze sie przejawiac tym ze nie bede odpisywal na tematy dla mnie smieszne. Swietnie Agnieszko lecz sobie kolano scinaj wlosy Niemcom – osobiscie malo mnie to interesuje. I nie mam nic przeciwko zebys ponownie tu nie zagladala ;) Adoruj to swoje kolano i osobowosc ksiezniczki i spadaj bynajmniej od mojej osoby ;)
    Jolu – niestety mowisz… mozesz myslec o braku szacunku, wyrafinowaniu itp jednak tak nie jest… sprzeczka na forum czy kilka mocniejszych slow mialo komus dobitniej uswiadomic dany temat. W pewnym momencie pieszczoty i inne pierdoły zaczynaja draznic a wiadomo ze dziewczyny w kupie sie zbiora i juz powstaje bajka o chamie – jednak malo mnie to interesuje, o kogo trzeba dbam i walcze – a tutaj widac bywaja osoby ktore trzeba glaskac po glowie :) Faktycznie ostatnio wpisy tutaj zaczely przedstawiac „moj plan dnia” badz inne rozwazania mniej lub wiecej zwiazane z tematem… Podoba mi sie Twoje stwierdzenie o wlasnej wartosci i postawa biore zycie taki jakie jest… Powodzenia w rehabilitacji! :)
    Pozdrawiam takze

  479. Marek
    30.06.2013 | 11:30

    Pozdrawiam takze WSZYSTKICH i życzę sukcesów i postępów w dochodzeniu do zdrowia!

  480. Rafał
    30.06.2013 | 23:14

    Agnieszko…nie wiem co napisać. Sytuacja w realu była by o wiele mniej skomplikowana. Powodzenia w rehabilitacji. Dobrze, że zrobisz sobie MR, będziesz mogła podjąć decyzję co dalej, wiedząc z dużą dokładnością w czym tkwi problem. Ja z kolei zmieniłem rehabilitanta. w czwartek mam pierwszą wizytę. I od czwartku zaczynam ćwiczenia z poduszkami, piłkami, gumami i ciężarkami. Zobaczymy…
    Pozdrawiam serdecznie

  481. Gosia
    30.06.2013 | 23:33

    Nie uwierzycie!!!
    Musze sie podzielic z Wami…otoz dzisiaj odbylam moja pierwsza, po dlugiej przerwie spowodowanej rekonstrukcja , przejazdzke na motorze. Niestety, aby usiasc na miejscu kierowcy jeszcze mi brakuje wiele sil w nodze, ale mialam dzisiaj niesamowita radoche jadac jako pasazer.
    Oto kolejny dowod na to, ze mozemy robic wszystko, jesli tylko bedziemy mieli umiar i samozaparcie do cwiczen.
    Dobrej nocy!

  482. Agnieszka28lat
    1.07.2013 | 09:22

    Gosiu…Świetnie ze robisz postępy i nawet te małe radości stają się olbrzymią frajdą dodają nam motywacji do działania .Pozdrawiam

  483. wiesiołek
    2.07.2013 | 11:17

    Tak jak pisałem wcześniej – wróciłem już do pracy, no i wczoraj po powrocie z niej zauważyłem, że moja naga w okolicach łydki jest spuchnięta jak bania… Troche sie tym zmartwiłem, bo ostatnio opuchlizna ( występująca tylko w okolicach kolana) była bardzo niewielka. Zastanawiam się teraz, czy to skutek kilkugodzinnego siedzenia przy kompie, czy też na wczorajszej rehabilitacji przeszarżowałem (robiłem dosyć dużo podskoków).

  484. Gosia
    2.07.2013 | 13:31

    Wiesiołek…wydaje mi się, że ta opuchlizna spowodowana jest siedzeniem z nogą spuszczoną w dół. Zauważyłam to samo u siebie. Jeżeli siedzę normalnie (bez nogi wyprostowanej na podwyższeniu) to mi też puchnie. A czy masz założony jeszcze stabilizator? On też mocno uciska, ale to zapewne oczywiste ;-)
    Pozdrawiam! I nie przepracowuj się za bardzo ;-)

  485. Basia
    2.07.2013 | 19:24

    Witam 13.06.2013 r. miałam rekonstrukcje acl lekarze na saszerów wykryli mi jeszcze uszkodzona łękotkę oczywiście i to poprawili Dziś jest 18 dzień od operacji a ja już mam pełen wyprost. Rehabilitant na saszerów od razu po zabiegu kazał mi wykonywać proste ćwiczenia i widać efekt chodzę o kulach o własnych siłach. Zostało mi jeszcze 12 zastrzyków w brzuch myślę że do tego dnia zacznę chodzić o własnych siłach Jestem pozytywnie zaskoczona bo fakt pierwsze dni były beznadziejne schudłam 4 kg bo nie mogłam jeść zastrzyk w kręgosłup dawał o sobie znać ból głowy jak nie wiem co no i wymioty wodą bo jedzenia nie jadłam przez 5 dni w ogóle. Operował mnie Pan Płomiński.
    1 dzień środa dali mi zupę a na wieczór środki przeczyszczające,
    2 dzień czwartek operacja 8.00 mało pamiętam bo byłam znieczulona od pasa w dół i na głupim jasiu jak pijana normalnie. Operacja trwała do 13 bo tak miej więcej wróciłam na sale po operacyjna trzymali tam mnie 6 godzin podawali kroplówki bolał mnie strasznie brzuch bo miałam 1,5 litra wody w brzuchu niestety nie mogłam się wysikać i był cewnik który wyjęli mi 3 dnia o 7 rano
    3 dzień piątek przyszła komisja po czym stwierdziła że mnie wypisują do domu przyszedł rechabilitant powiedział co mam ćwiczyć i tyle. Ledwo dojechałam do domu.
    14 dzień zdjęcie szwów nie zdjęli mi jednego i kazali przyjechać za tydzień. Rehabilitant dodał mi szereg ćwiczeń i tyle.
    Jak macie jakieś pytania odnośnie operacji piszcie Pozdrawiam Baśka

  486. wiesieołek
    2.07.2013 | 20:22

    Gosia, dzięki! Też podejrzewam o to moja robotę ;) ale co robić, już te 6 tygodni zwolnienia nieźle mnie uderzyły po kieszeni, nie mówiąc o kosztach operacji… Jutro idę na rehabilitację, więc liczę, że podpowiedzą jak z tym w miarę skutecznie walczyć. Póki co, staram się opierać tę nogę na drugim krześle, ale efekt taki sobie. Ciekawe jak długo jeszcze, ta noga będzie tak puchła w takiej pozycji? A do pracy chodzę bez stabilizatora.

  487. 2.07.2013 | 22:48

    Drodzy czytelnicy mojego bloga, pozwoliłem sobie nieco wyczyścić kilkanaście ostatnich komentarzy. Wydaje mi się, że zmierza to wszystko w złym kierunku. Zaczęliście odbiegać od tematu i niepotrzebnie zaistniały osobiste wycieczki. Można dyskutować merytorycznie, można komuś zwrócić uwagę, ale nie będę tolerować obrażania i wyzywania się w tym miejscu. Postarajcie się rozmawiać w cywilizowany sposób. Pozdrawiam wszystkich ACL-owców i życzę szybkiego powrotu do aktywności fizycznej!

  488. Gosia
    2.07.2013 | 23:17

    Michał – bardzo dobrze, że jesteś czujny, dziękujemy :-) I dziękujemy pięknie za możliwość komentarzy, mam nadzieję, że się Tobie nie naprzykrzamy zbytnio :-)
    Pozdrawiam serdecznie z Gdyni!
    ———
    Witajcie!
    Dzisiaj jestem po kolejnej rehabilitacji. Podzielę się z Wami tym, co przygotowała dla mnie moja fizjoterapeutka :-) może komuś się przydadzą :-) Przypominam, że rozpoczęłam 6 tydzień rehabilitacji. A oto prezencik ;-)
    http://fotoo.pl/show.php?img=568129_bezantytua-u.jpg.html
    http://fotoo.pl/show.php?img=568128_bezantytua-u2.jpg.html
    —————
    Jeżdżę już na rowerku stacjonarnym po 15 minut dziennie i w sumie idzie mi chyba coraz lepiej. Od dzisiaj mam zwiększony kąt do 110 stopni.
    Opuchlizna nad kolanem nadal się utrzymuje, może za tydzień lekarz odciągnie mi trochę płynu. Co sądzicie o odciąganiu? Słyszałam różne opinie. Miałam już ściągany przed zabiegiem i pomogło mi wtedy. Może to byłoby dobre rozwiązanie, ponieważ ten płyn schodzi mi uciska na rzepkę przy wyproście.
    Dobrej nocy!

  489. Agnieszka28lat
    3.07.2013 | 09:44

    Michał…również jak Gosia uważam iż bardzo dobrze ze czuwasz nad wpisami jakie mają miejsce i masz możliwość usunięcia tych nie stosownych które zmierzają w złą stronę a już na pewno zbaczają z tematu,Jednak chyba pominąłeś 2wpisy które ewidentnie obrażają osoby tu na forum swoją ironiczną treścią typu ,,towarzystwo wzajemnej adoracji,, (komentarz ,,JA,, )ale zrobisz jak uważasz to tylko moja sugestia .Pozdrawiam z Frankfurtu nad Menem.

  490. Agnieszka28lat
    3.07.2013 | 09:45

    Basiu…Mam takie pytanie jesteś z Warszawy? jak długo czekałaś na rekonstrukcję? i czy robiłaś szczepienie przed zabiegiem?Pozdrawiam

  491. Agnieszka28lat
    3.07.2013 | 09:47

    Gosiu…Mam pytanie odnosnie rowerka st. jezdzisz z jakimś obciążeniem?czy ustawiłaś bez?Jestem ciekawa ponieważ też jezdzę dla wzmocnienia mięśni.

  492. wiesiołek
    3.07.2013 | 13:40

    Gosia, ja miałem ściągany płyn 2 razy po zabiegu – jakiś tydzień po i potem za tydzień znowu. Mój lekarz bardzo ostrożnie do tego podchodzi i ja tez uważam, że jeśli nie jest to konieczne to lepiej tego unikać. Czasem jednak trzeba to zrobić. Pamiętam, że „z okazji” tego ściągania dostałem jakiś zastrzyk w d…. ;) Chyba po to , żeby nie wdał sie tam stan zapalny. Okładasz to kolano często lodem , przy uniesionej lekko nodze i napinaniu mięśni? Mnie to bardzo pomagało.

  493. Gosia
    3.07.2013 | 15:15

    Agnieszko…na rowerku jezdze z lekkim obciazeniem. Dzisiaj za mna kolejne 15min jazdy i prze przejechanych 5km ;-)
    Wiesiolek…przykladam lodem codziennie ale tylko przy uniesionej nodze. Musze sprobowac jeszcze z tym napinaniem, moze pomoze, dziekuje! :-)

  494. Paweł
    4.07.2013 | 07:11

    Witam,
    Jestem świeżo po operacji ACL i usuniętej łękotki (28.06) i troche czytając wasze wpisy zaczynam się bać, bo juz 1 lipca miałem 90 stopni zgiecie kolana. Więc czyżby mi nic nie zrobili ?:) I o czywiście kilka pytanek: Jak wysoko trzymać uniesioną nogę? Tylko w pionie kolanko czy można polozyć sie np bokiem ? I czy ktoś zna może jakiegoś dobrego rehabilitanta w okolicach Włocławka Torunia Aleksandrowa Kujawskiego ?
    Pozdrawiam

  495. Paweł
    4.07.2013 | 07:34

    Pytań wraz z przemyśleniami robi się coraz więcej :) a więc czy też jak dotykaliście chorego kolana to czuliście, że jest cieplejsze ? i dzisiaj po nocy zauważyłem takie fioletowe plamy na łydce jakby krew spływała do łydki ? jest to zagrożenie ? czy to może właśnie przez leżenie bokiem? w szpitalu tego nie miałem, dopiero pojawiło się w domu:(

  496. Marek
    4.07.2013 | 08:30

    Od 1 lipca wszedl w zycie program Nfz-tu gdzie mozna sprawdzic koszty wydane przez Panstwo na nasze leczenie. Artroskopia stosunkowo tania, rekonstrukcja juz kilkanascie tys.

    Paweł
    Kolano jest cieplejsze dlatego trzeba je chlodzic – to zupelnie normalne po zabiegu. Praktycznie u kazdego wystepuje siniak na lydce – nie przejmuj sie – zniknie ;)

  497. Paweł
    7.07.2013 | 10:31

    Witam po raz kolejny. Otóż mam takie zmartwienie: w piątek przesiliłem trochę kolanko za dużo chodząc więc odpuściłem treningi w sobotę to samo, natomiast dzisiaj od rana zauważyłem bardzo dziwną rzecz, otóż przy zgięciu kolana jakbym naciskał jakiś nerw i jest takie jednorazowe uderzenie bólu i później dalej mogę trochę wyżej zgiąć.Miał może już ktoś coś podobnego ? Strasznie dziwne uczucie :( A i umiejscowione tak z zewnętrznej strony kolana z tyłu.

  498. Ania
    7.07.2013 | 19:45

    Witajcie!
    Paweł – mam dokładnie to samo, raz mniej, raz bardziej mi to dokucza. Pytałam lekarza, obejrzał i powiedział,że zdecydowanie przeciążenie ćwiczeniami i bolą przyczepy, a ponadto to miejsce, które reaguje dodatkowo na pobrany przeszczep i może boleć. Ja przestałam reagować na ten ból-choć to bardziej odczuwam to jako blokowanie…nie martw sie…ale zawsze warto poprosić lekarza żeby zerknął na to w czasie kontroli…
    Gosia,Aga,Wiesiołek,Marek,Łukasz,Rafał ;o) – co u Was!?…jak Wam idzie?…
    U mnie bardzo rożnie, ale generalnie chyba dobrze – chodzę sobie spokojnie bez kul i ortezy,ale tylko po domu, dużo ćwiczę i moje kolano tez rożnie reaguje na te ćwiczenia – teraz lekarz kazał mi sie przyłożyć do budowania mięśni bo przez ich brak mocno przeciążam kolano…mam genetycznie stwierdzoną wiotką tkankę łączna i mięśnie nigdy nie były moją mocną stroną,,,nawet regularny trening nie powodował ich zdecydowanej budowy.

    A może Gospodarz-Michał też napisze jak Jego kolano?…czy czuje jakąkolwiek różnice między tym operowanym a zdrowym?…czy dba jakoś szczególnie o niego?

    Gosia bardzo dziękuję za rysunkowe ćwiczenia…. fajne…
    Pozdrawiam Was serdecznie! ;o)

  499. Marek
    7.07.2013 | 20:45

    U mnie bardzo dobrze. Coprawda caly czas odczuwam jakies bole zwlaszcza pod kolanem prawdopodobnie od przeciazenia nogi. A przeciazam ja pewnie na rowerze bo jezdze bardzo duzo. JEdnak pozniej odpuszczam na dzien dwa. Do tego standardowe cwiczenia. W efekcie tego wszystkiego mięsień uda nadal nie rośnie czyli bez efektów :)

  500. wiesiołek
    9.07.2013 | 13:57

    U mnie też coraz lepiej, chociaz akurat dzisiaj, troche „cierpię” po wczorajszej rehabilitacji. Boli mnie w okolicach łydki. Myślę, że to zwyczjne zakwasy od skakania i „walki” na beretach :). Mam wreszcie pozwolenie na basen więc moze nawet dzisiaj uda mi się tam wybrać. Niestety na rowerze nie pozwolili mi jeszcze jeździć, więc póki co kręcę pedałami tylko na stacjonarnym. Co do bólu, to czasem, przez chwilę czuję takie rwanie w kolanie, ale bardzo szybko to mija i nie występuje dosyc często, więc sie tym nie przejmuje. Jak długo stoję lub siedzę, puchnie mi noga w okolicy łydki. Przy chodzeniu jest lepiej.
    Niestety, pracując nie mam za dużo czasu na chodzenie… :) Trzymajcie sie!

  501. Marek
    10.07.2013 | 02:36

    Wiesiolek ja mocno kłamałem rehabilitantom.. Jak poczulem rower to przejechalem juz bez opamietania 600km w tym 90 jednego dnia 2 dni temu. Nie sadze ze to madre jednak czuje sie dobrze poza bolami pod kolanem.. Takze wytrzymaj jeszcze chwile… ja juz przystopowalem [ps dzis 80dni po].

  502. Agata
    10.07.2013 | 08:34

    Chciałam podziękować za te wszystkie pozytywne rzeczy, które tu przeczytałam. W sumie to pierwszy raz czytam cokolwiek o zerwanych więzadłach bo wcześniej jakoś nie byłam gotowa myśleć o tym wszystkim, wiedzieć cokolwiek chyba nie chciałam.
    26 czerwca na nartach zerwałam ACL i LCM. pęknięta łąkotka w pakiecie. Dzisiaj mam zabieg a dzięki Wam mam nadzieję i będę walczyć o siebie

  503. Michał
    10.07.2013 | 14:53

    Wielki Szacun! jestem 2,5 tyg po rekonstrukcji, takie doświadczenia jak Twoje naprawdę poprawiają nastrój :) pozdrowienia

  504. kuternoga
    18.07.2013 | 22:19

    Drogie panie! czy któraś z Was jest już na etapie smarowania kremami na blizny? Możecie jakieś polecic?

  505. Ania
    19.07.2013 | 13:44

    Hej!…ja smaruję Contratubex’em, podobno najlepszy na rynku, ale są osoby które zdecydowanie preferują polski Cepan… jestem bardzo zadowolona,..blizna blednie i „spłaszcza się”..nie dawaj tylko za dużo, bo i tak się nie wchłonie…3ba go cierpliwie wsmarowywać…pozdrawiam! ;o)

  506. Paweł
    19.07.2013 | 14:53

    Witam,
    Jak tam idzie rehabilitacja ?:) dzisiaj mija mi 3 tygodnie po zabiegu, kolano wraca powolutku do normalnego wyglądu. Jakie ćwiczenia polecacie w domku ? Cy warto kupować jakieś pomocnicze przyrządy typu beret ? :) Pozdrawiam

  507. Ja
    20.07.2013 | 11:19

    Witam
    Minął 3 tydzień od zabiegu rekonstrukcji ACL. Dzięki rehabilitacji uzyskałam już pełen wyprost i kąt zgięcia >90 stopni. Ćwiczenia z rehabilitantem rozpoczęłam po 6 dniach od zabiegu. Są to indywidualne spotkania, na których otrzymuję nową porcję ćwiczeń które mam wykonywać przez kolejny tydzień aż do następnego spotkania. Na spotkaniu rehabilitant sprawdza postępy i razem z nim próbuję wykonać poprawnie każde ćwiczenie z listy na następny tydzień. Całkiem sprawnie mi idzie – uważam że ćwiczenia są fajnie dobrane i objaśnione i dlatego dla zainteresowanych wysyłam listę z ćwiczeniami na:

    - 1-2 tydzień (bez obciążenia)
    http://img5.imageshack.us/img5/1791/lt39.jpg
    http://img844.imageshack.us/img844/5585/sgra.jpg

    - 2-3 tydzień (z częściowym obciążeniem)
    http://img607.imageshack.us/img607/7403/9gi6.jpg
    http://img51.imageshack.us/img51/6944/3c6a.jpg

    - 3-4 tydzień (z pełnym obciążeniem)
    http://img32.imageshack.us/img32/7333/4v3u.jpg
    http://img707.imageshack.us/img707/2671/5qpq.jpg

    Pozdrawiam wszystkich.
    Jola

  508. Gosia
    22.07.2013 | 21:09

    Witajcie.
    Troszkę mnie nie było…urlopik udany ;-)
    Odnośnie maści ja smaruję Cepanem. Skład ma taki sam, jak Contratubex (podobno), tylko ma mniej przyjemny zapach. Smaruję nim już troszkę, ale blizny moje są nadal czerwone i nie chcą zblednąć.
    Poza tym jestem 8 tygodni po zabiegu, chodzę bez ortezy. Jeżdżę motorkiem (na jazdy ubieram opaskę). Korci mnie już bardzo i zamierzam na dniach spróbować wsiąść na rower :-) jeśli mi się uda, nie omieszkam pochwalić się ;-)
    Aniu…jak tam Ci idzie?
    Mam nadzieję, że wszystkim idzie coraz lepiej! :-)
    Pozdrawiam ciepło!

  509. Ania
    23.07.2013 | 18:09

    Hej Wszystkim , Hej Gosia!
    Ja też 8 tygodni po operacji,, też chodzę bez ortezy,ale w dalsze eskapady biorę ją jeszcze ze sobą…rehabilitant jest nieugięty..
    Poza tym walczę ze schodami i praktycznie chodzę po nich już bez problemu…czasem przy schodzeniu w dół poczuję ból…pod koniec dnia, jak kolano zmęczone, zdarza sie ,że jeszcze chodzę po nich „na dokładkę”
    Kolano rano wygląda całkiem całkiem, ale po całym dniu chodzenia i ćwiczenia nabiera trochę obrzęku…niestety..u mnie najgorsze miejsce pod kolanem.
    Gosia, ja zaczęłam bliznę traktować laserem…dam znać jaki efekty…//..a jak Twój 4głowy?..mój nadal biedniutki, ,mam nadzieję ,że jak teraz chodzę w miarę normalnie to sam też trochę nadrobi…
    Pozdrawiam Was bardzo!! ;o)

  510. sikorka
    24.07.2013 | 00:55

    Witam wszystkich :)

    Przegladałam Wasze posty szczególnie szukajac informacji o czasie po jakim czasie spodziewać się mogę powrotu do chodzenia bez wspomagania i jestem nieco zdziwiona. Jestem 4,5 tyg po zabiegu i czuję sie na siłach by chodzić z jedną kulą jednak mój lekarz i rehabilitantka kategorycznie kaza czekac jeszcze 1,5 tygodnia (magiczne 6 tyg po operacji). Czy wczesniejsze kroki z jedna kula a u niektórych nawet bez kuli nie spowodowały żadnych komplikacji? Strasznie się cieszę że nikt nie opisywał sytuacji uszkodzenia przeszczepu i poprawiania zabiegu chyba świadczy to o tym że sa to rzadkie przypadki :)

    Apropo maści na blizny ja też uzywam Contractubex ale planuję z czasem wypróbować jeszcze no-scar. Wybrałam te preparaty jako najczęściej chwalone przez klientów apteki w której pracuję. Z tym że w no-scar jakoś mniej wierze ( jest to preparat z masy perłowej a ja raczej ufam konkretom) jednak pochlebne opinie skłaniaja do wypróbowania.

    Pozdrawiam wszystkich i życze dalszych sukcesów :D

  511. Piotrek
    26.07.2013 | 14:19

    Cześć wszystkim!
    Świetnie się czyta wasze przeżycia po rekonstrukcji ACL, bardzo mi to pomaga przetrwać codzienną rutynę i podbudowywuje:)
    Jestem dokładnie tydzień po rekonstrukcji i mam dwa pytania:
    1) przy wstawaniu piekielnie boli mi miejsce pobrania przeszczepu. Do tego stopnia, że uniemożliwia chodzenie. Czy mieliście podobnie i kiedy moge się spodziewać poprawy?
    2) przez stan zapalny kolana mam bezsenne noce, przez ciągły ból w kolanie i gorączkę a raczej stan podgorączkowy (37,5 C). Ile te bóle nocne moga jeszcze potrwać i czy macie jakiś pomysł, żeby zasypiać i się nie budzić w nocy z bólem?

  512. Ania
    27.07.2013 | 14:14

    Hej Piotruś! ;o)
    Przede wszystkim nie martw się…w 1szym tygodniu po operacji jest wiele rzeczy , które mają prawo boleć, puchnąć.nawet bardzo…oczywiście zdecydowanie warto konsultować to z lekarzem a nie na forum! ;o)
    Ja jestem 8 tygodni po operacji i przeszczep cały czas sie goi, jestem świeżo po sprawdzającym usg i nadal tworzy sie tam blizna…zdecydowanie może cię boleć to miejsce…u mnie bolało przy próbach zginania i przeprostu ( nadal przez ten ból i lekki obrzęk nie mam przeprostu)…myślę ,że warto wziąć coś przeciwbólowego jeżeli mocno dokucza..lekarz mnie też namawiał,że nie co cierpieć, a lek przeciwbólowy ma też w składzie coś przeciwzapalnego….ja wytrzymałam ,ale chyba nie bolało tak bardzo..po operacji cały czas uczę się cierpliwości….
    Pamiętaj o chłodzeniu kolana,pompowania stopą i 3maniu go trochę wyżej…obiecuję ci,że będzie coraz lepiej i lepiej!!!! ;o)))
    3maj sie i pozdrawiam
    Ania

  513. Piotrek
    30.07.2013 | 11:54

    Dzięki Aniu za słowa otuchy :) noga przestała boleć, gorączka ustąpiła więc można powiedzieć, że czuje się bardzo dobrze.
    W 12 dniu po operacji mam 60 stopni zgięcia i pełen wyprost! Nie wiem czyto dobry wynik czy zły, ale bardzo mnie to cieszy. Rehabilitant powiedział, że wszystko jest ok:) Byle do przodu!!
    Pozdrawiam wszystkich po operacji:)

  514. Paweł
    30.07.2013 | 18:19

    Piotrek nie ma co się przejmować stopniem zgięcia tylko ćwiczyć z głową :) ile sposobów tyle reakcji kolana :) A z ciekawości z jakiego miejsca miałeś brany przeszczep? Ja np z wiązadła rzepki z tego co się dowiedziałem. Pozdrawiam i zdrowia :)

  515. Paweł
    30.07.2013 | 18:19

    sposobów przeszczepu oczywiście.

  516. Łukasz
    31.07.2013 | 14:12

    Hej powiedzcie mi kochani czy istnieje duze prawdobodobienstwo ponownego zerwania sie wiezadła mam na mysli tutaj przeszczep?? bo 2 dni temu mialem dosc dziwne zdarzenie noga nie wytrzymala ciezaru i sie przewrocilem ze zgieta na bok noga i cos mi strzelila ale bolalo tylko chwile i tak sie zastanawiam zero opuchlizny i zero bolu ale nie daje mi to spokoju a na rezonans sie czeka 3 miesiace;/ albo jak samemu mozna sobie zbadac to czy wszystko w porzadku??

  517. Kasia
    31.07.2013 | 19:28

    Michale, piszesz o rewelacyjnej rehabilitantce w Warszawie – czy mógłbyś podać na Nią jakieś namiary?
    Sama jestem ponad tydzień po rekonstrukcji ACL, w swoim mieście będę mieć rehabilitację do końca września, ale później wracam do Warszawy i wiem, że będzie mi potrzebna pomoc kogoś dobrego…:)

  518. Piotrek
    1.08.2013 | 11:32

    Paweł ja miale pobranych przeszczep z części przyśrodkowej, co kolewiek to znaczy :D dodatkowo miale jeszcze usunięta cześć łąkotki. Byłem u lekarza wczoraj i całość się ładnie zagoiła. Zgiecie po 2 tygodniach 90 st więc nie jest źle! Powoli byle by do celu :)

  519. 1.08.2013 | 14:12

    @Kasia: Niestety moja rehabilitantka już nie zajmuje się przywracaniem sprawności ludziom po ACL. Chyba jest na urlopie macierzyńskim, więc nie mogę Ci jej polecić.

  520. Paweł
    2.08.2013 | 19:33

    Ja miałem, z tego co mi wiadomo, z wiązadła rzepki… dodatkowo lekarz po operacji mi powiedział, że usunął mi obydwie łękotki natomiast na wizycie kontrolnej okazało się, że nie usunął a pozbył się tylko tych części popękanych… także do końca nie wiem co oprócz rekonstrukcji miałem zrobione heh…

  521. Gosia
    4.08.2013 | 20:49

    Witajcie!
    Pełna EUFORIA! Przedwczoraj zaliczyłam pierwszą jazdę na rowerze :-) Przejechałam jakieś 26km, nie obawiałam się wzniesień, byłam dzielna, ale i bardzo ostrożna, szczególnie przy hamowaniu i stawaniu. Jeździłam z opaską uciskową na kolanie. Jazda odbyła się 67dni po zabiegu, czyli ponad 9 tygodni. Nie miałam po przejażdżce żadnych dolegliwości bólowych ani opuchlizny, więc chyba idzie całkiem nieźle ;-)
    Rehabilitację chwilowo mam zakończoną, tzn ćwiczę sama w domu.

    Mam takie nietypowe dość pytanie…bardziej kobiece…(tylko żebym nie była źle zrozumiana)…kiedy mogę zacząć zakładać buty na lekkim podwyższeniu? Nie mówię o szpilkach, bo w takowych nie chodzę, ale…czy w ogóle jest to wskazane? Jeśli mogę, to po jakim czasie? Czy powinnam powstrzymywać się przez te pół roku, czyli zacząć pewne urozmaicenia obuwnicze jak będzie możliwość powrotu do sportu bardziej wyczynowego?
    Pozdrawiam Was serdecznie, nowo przybyłym życzę owocnej rehabilitacji!
    :-)

  522. Ciel@czek
    8.08.2013 | 13:38

    Witam.
    Jestem 6 miesięcy po zabiegu rekonstrukcji ACL.
    Ale od początku…
    Mówią że Sport to zdrowie – tak było do czasu kontuzji na boisku …

    Ogólnie 4 lata temu była sama artroskopia (częściowa meniscectomia łękotki przyśrodkowej – róg rzepki, Shaving rzepki, boczne uwolnienie rzepki)
    po której czułem duży dyskomfort, przy skrętach strzykanie i niestabilność, puchniecie kolana, więc straciłem wiarę na powrót do Sportu. Aż nadarzyła się okazja sprawdzenia kolana u dobrego specjalisty w Toruniu, no i okazało się że wiązadło
    ‘trzyma się na włosku’…

    Sam zabieg przebiegł suuper, jak po artroskopii leżałem ze 2 tygodnie bez ruchu, tak tu już w 2 dniu zginanie nogi na maszynie… nic nie bolało, nie puchło, ogólnie mile zaskoczony… rehabilitacja 3 miesięczna bez zastrzeżeń, po kontroli lekarz powiedział że jest super, jednak….

    niby zgięcie już prawie normalne (że trochę ‘ciągnie’ to chyba normalne) ale ciągle czuję że nie jest ok…..
    np. po godzinnej jeździe samochodem, lub przy siedzenie za biurkiem ze zgiętą nogą – pierwsze kroki minimalnie kuleję, muszę hmm ‘rozprostować/rozchodzić’ kolano.. powiedzcie że to normalne…
    do tego ciągle przy zgjęcie-wyprost występuje strzykanie (podobno to z braku płynów) ale żeby po pół roku…
    Przy większym nacisku na wyprostowaną nogę czuję ‘wewnętrzne coś’ może to już siedzi w głowie, ta obawa, jednak bądź co bądź mam w kolanie ‘nowy element’ …..

    Powiedzcie proszę jak to jest u Was…

    Ćwiczenia:
    Teraz staram się wzmocnić mięśnie, podnoszenie ciężaru nogą, przysiady z obciążeniem, bieganie, rower…
    Co jeszcze polecacie, jakieś zaawansowane ćwiczenia mogące bardziej przygotować do powrotu na Boisko (ahh tylko ta PiłkaNożna w głowie)

    Z góry dzięki i do zo ba cze nia na boiskach/arenach/trasach w pełnej sprawności !!!
    Ze sportowym pozdrowieniem – Krzysztof

  523. Gosia
    8.08.2013 | 14:35

    Witaj Krzysztof!
    Ja jestem dopiero ponad dwa miesiące po zabiegu. Również odczuwam dyskomfort dość duży po leżeniu, czy siedzeniu przez dłuższy czas w jednej pozycji. Tak samo muszę jakby rozruszać kolano. Odnośnie strzykania, szczególnie przy chodzeniu po schodach występuję również u mnie. Generalnie mam takie same odczucia, jak u Ciebie.
    Dzisiaj zaliczyłam co prawda kolejną przejażdżkę na rowerze bez większych dolegliwości.
    Niestety nie polecę Tobie nic z ćwiczeń, bo daleko mi do Twojego etapu rehabilitacji.
    Ale ciepło Cię pozdrawiam i życzę coraz mnie dolegliwości ;-)

  524. Ciel@czek
    8.08.2013 | 16:23

    Hej Goś :)
    dzięki za wsparcie :)
    Mi strzyka i strzyka, bardziej denerwujące niż bolące, ale lepiej się upewniać że to nic złego…
    po ćwiczeniach noga ładnie rozciągnięta, wtedy jest ok, ale po zasiedzeniu trzeba rozruszać…
    Miejmy nadzieję że systematyczne treningi i wzmocnienie mięśni doprowadzą w końcu do pełnej sprawności :)

    PS. może warto przenieść dyskusję/porady na Facebook’a ?? :)
    Michał – co Ty na to ??

  525. Marek
    8.08.2013 | 23:22

    Po raz kolejny sie usmiechne i nie dbam o to czy jakies panienki z okienka beda mialy o to pretensje.. poniewaz bardziej przejmuja sie bliznami niz samym tematem. Takze odpusccie sobie dziewczynki i dalej malujcie paznokcie!
    Krzysztof zbadaj kolano ponownie i sprawdz czy jest ok – rezonans prawde Ci powie.
    Jak jest ok a czujesz dyskomfort to wlacz z tym i cwicz. Mnie to „forum” juz zaczelo smieszyc przezpseudo znawcow sprawy i nawet nie mowie co robie 4 miesiace po zabiegu bo wyjde na chwalipiete a tak naprawde uwazam tu wiekszosc ze sieroty ;)

  526. Agnieszka28lat
    16.08.2013 | 20:18

    No proszę i kto tu obraża innych i okazuje fałszywą życzliwość hmmmm….miałam nosa co do Marka.Co u Was dziewczyny?JAK POSTĘPY?pozdrawiam serdecznie…

  527. Rafał
    18.08.2013 | 00:55

    WITAM
    Nie było mnie tu parę tygodni. Buduję domek i mnie to wessało. . Na wizycie kontrolnej po 8 tygodniach lekarz był mega zadowolony z postępów. Ponieważ nie miałem czasu na rehabilitację, postanowiłem chodzić na siłownie. Więc jadę na rowerku od 5 do 10 km, potem na orbitreku 10 min i biegam ( pierwszy raz 400m w tempie 5 km/h teraz 1600 m w tempie 8,5 km/h. Poza tym na siłowni wszystkie ćwiczenia z rehabilitacji plus ćwiczenie mocno dwugłowego i przywodzicieli oraz łydki. Zgięcie po 3 miesiącach ok 120 – 140. Też mi strzela i coś przeskakuje w kolanie, kiedy się zbyt swobodnie poruszam, nie myśląc o przeszczepie. Odczuwam też czasami dziwny ból w przyśrodkowej części kolana, ale myślę, że to nic poważnego. Ostatnio zagrałem sobie w squasha i poza moim świadomym unikaniem określonych przeciążeń, wszystko było bez najmniejszego problemu, wiec moi drodzy…jest świetnie i nie przejmujecie się. Naprawdę trochę optymizmu i małymi kroczkami wszyscy wrócimy do pełnej sprawności.
    Witaj Agnieszko:), pozdrawiam serdecznie.
    Zapewne znowu zniknę na jakieś 2 tygodnie, ale życzę wszystkim ogromnych postępów w rehabilitacji i optymizmu.

  528. Agnieszka28lat
    18.08.2013 | 13:22

    Witaj RAFALE…Więc jesteś najlepszym przykładem na to ze rekonstrukcja acl nie jest wyrokiem i mozna po niej normalnie funkcjonować GRATULACJE oby tak dalej.Jeśli chodzi o budowę domku hmm wiem coś o tym …Ja na szczęście mam już to za sobą uroki budowy są różne ale efekt koncowy BEZCENNY .Wracając do tematu jeśli chodzi o mnie jestem już po badaniu MR i na szczęście wiązadła mam całe ,prawidłowo napięte bez śladu uszkodzeń.Powodem mojego bólu jest pęknięta łąkotka przyśrodkowa .Z wynikiem udałam się do wcześniej wspominanego najlepszego ortopedy w Lublinie który zajmuje się urazami kolan po czym stwierdził ze żadne zastrzyki(bo wcześniej o takich słyszałam)nie mają sensu ponieważ pęknięcie jest rozległe z przerwaniem ciągłości.Na wizycie dr zapisał mnie na zabieg artroskopii w prywatnym centrum medycznym w którym osobiście operuje ,na szczęście zabieg jest na NFZ ponieważ mają podpisany kontrakt ufff w innym przypadku taka ,,przyjemność ,,u nich kosztuje 3tys zł więc…czekam na datę tj 8listopada.Obecnie staram się odbudować mięśnie jeżdżąc na stacjonarnym rowerku oraz ćwicząc.Kilka dni temu miałam 1szą szczepionkę za 4tyg druga więc czas umyka szybko i niestety będę musiała położyć się grzecznie na stół operacyjny a jedyne co mnie martwi to fakt ze będę miała zabieg pod narkozą (niestety tam robią tylko pod zn. ogólnym poniewaz to chirurgia jednego dnia i wracam do domku po zabiegu)Ciekewe tylko jak długo zajmie mi dochodzenie do siebie po artro ehh ALE…. 14 września jeszcze czeka mnie wesele 3dniowe mojej druhny hmmm tak na pocieszenie więc mam nadzieję że zatanczę ostrożnie i i będzie ok.Pozdrawiam Was ciepło niestety z deszczowego F.Nad Menem i życzę postępów w rehabilitacji Miłego dnia…Ps Rafale Dużo siły i samozaparcia w budowie domku bo na pewno warto mieć własne gniazdko,przystań jaką jest domek i satysfakcję jaką daje myśl ze mamy coś swojego od podstaw mimo ze często kosztuje nas to wiele wyrzeczeń i nie zawsze jest lekko .Pozdrawiam…….

  529. Dawid
    20.08.2013 | 14:23

    Witam. jestem po rekonstrukcji acl już z cztery tygodnie. mój przeprost nie wygląda tak źle a nogę zginął prawie że na 90°. co mogę robić zeby poprawiać swoją kondycję??? nogą nadal jest spuchnieta .

  530. Lila
    20.08.2013 | 23:23

    Hej, dzięki wszystkim za informacje, spędziłam sporo czasu przeglądając wątki, wycieczki personalne mnie rozbawiły :) dodam, że jestem sierotą – kolano rozwaliłam sobie na imprezie – o wiele lepiej byłoby powiedzieć, że podczas sportu, ale nie…:/ ktoś się na mnie wpakował, przewrócił, całą masą na mnie – następnie pogotowie, prześwietlenie – niby nic nie pokazało, a ja nawet na nodze nie mogłam stanąć. Kule, 3 dni potem ortopeda – i diagnoza: pęknięta łękotka i rozerwane wiązadło boczne – oba do szycia, bo wiązadło boczne niby się samo zrasta, ale moje poszło po całości…no i żeby było całkiem wesoło – ACL też zerwany, więc 2 operacje, pierwsza na łękotkę i MCL i druga po kilku miesiącach, jak już wygoją się rany po pierwszej. Teraz jestem równe 4 tygodnie po rekonstrukcji ACL – chodzę bez kul – w sumie 10 dni po operacji lekarz pozwolił mi na pełne obciążenie operowanej nogi i jeżeli czuję się pewnie to pozwolił odstawić kule, ortezę noszę do końca tego tygodnia, mam fizjo, dzisiaj nauczyłam się chodzić po schodach, rehabilitantka nawet kazała mi brać dwa stopnie naraz operowaną nogą więc jest siła! :D i jeździłam na rowerku treningowym całe 20 min w tempie około 25km/h no i ćwiczę codziennie w domu – z fajniejszych ćwiczeń niezłe jest stawanie na jednej nodze -tej operowanej i lekkie uginanie jak do przysiadu, oczywiście piłka i turlanie po podłodze, stawania na palcach itp. wiele Waszych rad wykorzystuję, dzięki zwłaszcza za skany z opisami ćwiczeń!
    Co do blizn – po rekonstrukcji to bajka, ja oprócz standardowych po artroskopii mam jeszcze sznytę na 12 cm po szyciu MCL i dodatkowo 5cm cięcia na prawym kolanie, bo z drugiej nogi mi brano przeszczep :D smaruję kremem a blizny, ale jakoś się tym nie przejmuję – uważam że zgrabnym nogom nawet doda to uroku – w końcu ładnych nóg na świecie pełno, a ładnych nów z bliznami dużo mniej – przyciąga uwagę i za każdą blizną jest historia :D powodzenia wszystkim w postępach!

  531. Agnieszka28lat
    21.08.2013 | 09:03

    WITAJ LILA…Niestety ja też przez głupotkę mam problem z nogą który ciągnie się juz 4ty miesiąc ale…jest diagnoza i oczekiwanie na szycie łąkotki(na szczescie wiązadła całe)Mam pytanie do Ciebie a mianowicie jak Ty się czułaś po artro?po jakim czasie chodziłas bez kul?Pozdrawiam serdecznie.

  532. Lila
    21.08.2013 | 20:33

    szycie łękotki miałam oraz wiązadła bocznego miałam podczas pierwszej operacji – wtedy dojście do formy (czyli chodzenie bez kul) było trochę opóźnione w związku z dużą raną po szycia wiązadła, czasem na zrost wiązadła i zagojenie, stąd też nie jest to miarodajne – przez pierwsze dwa tygodnie chodziłam o kulach i miałam zalecenie nie obciążania nogi więcej niż 20 kg, po 3 tygodniach dreptałam w domu bez kul, a 4 tygodnie po operacji już chodziłam z ortezą bez kul na zewnątrz. Po pierwszej operacji było dość ciężko i boleśnie, bo rana bolała, noga spuchnięta, przez pierwszy tydzień leżałam i liczyłam że maks moich sił to wstanie z łóżka 4-5 razy dziennie do toalety :) na szczęście jedzenie i picie dojeżdżało do łóżka dzięki współlokatorce :) ale po pierwszym tygodniu każdy dzień przynosił poprawę. Natomiast po drugiej operacji – tylko artroskopia i rekonstrukcja wiązadła było super dobrze – wlaściwie prawie mnie nei bolało po operacji, łyknęłam tylko 3 przeciwbólowe po wyjściu ze szpitala, mogłam obciążać nogę do 30 kg i po 10 dniach odstawiłam kule. Wiele czytałam różnych relacji po artro i chyba przeszłam to dosyć dobrze, teraz potrafię już normalnie iść po schodach – czuję lekki ból, ale ogólnie spoko. Powodzenia i naprawdę nie taka artro straszna jak ją malują!

  533. Agnieszka28lat
    22.08.2013 | 09:13

    LILA…Dziękuję za odpowiedz przyznam ze mnie czeka artro najprawdopodobniej szycie łąkotki (dzięki bogu wiązadła całe) ale mam i tak lęk bo chyba zbyt wiele się naczytałam o rehabilitacji po.Czy prawdą jest ze po szyciu łakotki dłużej się chodzi o kulach i jest więcej zastrzyków przeciwzakrzepowych? tak słyszałam ….no nic pozostaje mi cierpliwie czekać i mieć nadzieję ze będzie lepiej i wiosna oraz przyszle lato będzie moje!!!Miłego dnia pozdrawiam kolankowiczów ANIU I GOSIU co u Was???

  534. Lila
    22.08.2013 | 11:31

    tak naprawdę trudno mi powiedzieć – kolezanka po rekonstrukcji wiązadła i szyciu łękotki stanęła na nogi bez kul po 4 tygodniach, ja po szyciu bocznego i łękotki po 3. Jej zabroniono przez pierwszy tydzień w ogóle obciążać nogę, mi pozwolono na 20 kg obciążenia – tak naprawdę są różne szkoły – podobno na łękotkę nie wolno za bardzo obciążać w pierwszym okresie po operacji, ale to lekarz Ci powie i do jego zaleceń się stosuj. Zastrzyki brałam 30 po pierwszej operacji i 10 po drugiej – da się znieść trzeba wyczaić miejsca na brzuchu, które mniej bolą, mnie prawie wcale nie bolało w okolicach pępka, natomiast bliżej boków w ogóle nie mogłam się wkłuć. Pozdrowienia!

  535. anghel
    23.08.2013 | 20:19

    Witam Wszystkich serdecznie!
    Wlasnie dzis odebralam wyniki rezonansu po wypadku ktory mialam na Orlej Perci w Tatrach zakoncxonym lotem smiglowcem do szpitala. Wynik MR – peknieta lakatka, naderwane MCL zerwane ACL za dwa tyg wizytaj lekarza i pewnie szykowanie sie do operacji… takze pewnie tez bede tu czesciej zagladac i pewnie wrzucac kolejne etapy leczenia… troche si boje bo jestem z zamilowania trenerka fitness a do tego aktywnie plywam, jezdze na rowerze, chodze po gorach ale sadzac po opisach to z powrotem na sale treningowa na step chyba ok roku bede musiala poczekac. Widze ze wszyscy tu sa bardzo zyczliwi a ja mam troche dola wiec pewnie bede czerpac sile z Waszych postepow o liczyc na to ze moj zabieg i rehabilitacja tez bedzie szlabez komplikacji…
    Pozdrawiam serdecznie
    Anghel

  536. Agnieszka28lat
    24.08.2013 | 09:21

    Anghel……Witaj serdecznie mimo ze ja nie mam zerwanego acl jednak pękniętą łąkotkę i obecnie po badaniach czekam na artroskopię przed którą mam pietra więc chyba pozostaje nam wzajemne wsparcie i myśl że to chwilowe zawieszenie po którym wrócimy do pelnej sprawnosci .Pozdrawiam ciepło Miłego dnia…

  537. Agnieszka28lat
    24.08.2013 | 09:23

    DZIEWCZYNY! odezwijcie się jak u was idą postępy hmm zapomniałyscie o ty miejscu?a moze juz smigacie i nie macie czasu usiąść hihi Pozdrawiam..

  538. anghel
    24.08.2013 | 13:06

    Dzieki Agnieszka trzymam kciuki za Twoja artroskopie i za szybka rehabilitacje i powrot do formy!!!

  539. magdzik96
    24.08.2013 | 23:18

    Witam,
    3 miesiące temu na meczu piłki nożnej zerwałam (całkowicie) przednie więzadło krzyżowe, właśnie 2 dni temu dowiedziałam się, że będę miała operacje prawdopodobnie w grudniu. Mniej więcej wiem na czym będzie to polegało. Jednak mam parę pytań. Czy odbywa się ona pod narkozą ? czy blizny są duże ? ile mniej więcej trwa operacja ?

    z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam :)

  540. Ania
    26.08.2013 | 10:22

    Witajcie!
    Trochę mnie tutaj nie było, ale już inny tryb życia….i tylko czasami zaglądałam ;o) .Widzę ,że trochę nowych pokiereszowanych kolan…nie martwcie się,będzie dobrze..trochę to wszystko kosztuje i rozumiem wszystkich zdołowanych sytuacją…pamiętam jak to było…
    Teraz jestem 3 m-ce po operacji rekonstrukcji ACL i jest bardzo dobrze ;o) ,..czasami oczywiście zdarzają się małe obrzęki i ból, ale już wiem ,że 3ba się uzbroić w cierpliwość i ćwiczyć…zapewniam ,że wrócicie do formy! ;o)
    Magdzik96 – znieczulenie standardowe to zastrzyk w kręgosłup i brak czucia w operowanej nodze – absolutnie się nie bój!-ja nie czułam kompletnie żadnego bólu…bardzo lekkie ukłucie..Co do blizn to tutaj trochę drażliwy temat, ale jest tutaj trochę dziewczyn i wiem,że tym również się przejmujemy. Moja wygląda całkiem dobrze, rehabilitant polecił mi noscar i stosuje go na zmianę z contartubex’em…działa!!!….noscar bardzo rozjaśnia blizne a contartubex wygładza….każdy jednak reaguje inaczej i sam musi przetestować. Blizna jest nieduża, ale na początku rzuca sie w oczy ;o) …sa dwia wkłucia( kropki) po bokach kolana i pod kolanem małe cięcie ja miałam 5 szwów….Gosia chyba dawała tu zdjęcia ,więc łatwo zobaczyć…
    Operacja trwa do 2 godzin…
    Anghel, Magdzik, Lila trzymajcie sie i życzę dużo zdrowia i cierpliwości w podejściu do kolana..trochę pracy przed Wami ale będzie dobrze!…pamiętajcie,że trochę gorsze dni to normalne…mi bardzo pomagał kontakt na tym forum ;o)
    Agnieszka, Gosia – pozdrawiam!…postaram sie zaglądać częściej ;o)

  541. magdzik96
    26.08.2013 | 11:07

    Ania, dziękuję bardzo za odpowiedź :) i ja Tobie również życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)
    pozdrawiam :)

  542. Ania
    26.08.2013 | 19:27

    O rany, oczywiście szczególnie serdecznie pozdrawiam też Panów!!!!! ;o)

  543. Gosia
    6.09.2013 | 17:41

    Witajcie,
    mam pytanie do osób, które już są po zabiegu. Minęły 3 miesiące od rekonstrukcji. Po ostatniej wizycie dostałam zalecenie od lekarza wykonania zastrzyku, który nazywa się: MONOVISC. Niestety, ale kolano mnie pobolewa. Lekarz stwierdził, że to będzie najlepsze rozwiązanie dla mnie. Zastrzyk ten jest bardzo drogi (w aptece kosztuje 680zł, u przedstawiciela podobno w granicach 500zł). Czy ktoś z Was zastosował taki zastrzyk? A może znacie opinie na jego temat? Ma mi pomóc, więc zamierzam go zaaplikować, ale stwierdziłam, że informacji nigdy za wiele ;-)
    Pozdrawiam serdecznie!

  544. Agnieszka28lat
    16.09.2013 | 18:34

    Wszyscy już chyba wyzdrowieli bo cisza…..hmmm juz na cmentarzu więcej życia niż tu, JAK WASZE POSTĘPY DZIEWCZYNY?

  545. Kucyk
    21.09.2013 | 12:54

    Fajnie sie przegląda posty w tej dyskusji dlatego postanowilem dodać cos od siebie a noż widelec komuś się przyda. Nie ma sensu spinać się kto, kiedy i co, bo to przeciez nie są wyścigi. Różne szpitale maja co do aclowców rozne zalecenia, przykładowo w Łodzi, gdzie mialem operację powiedzieli mi, żeby nie zakładać stabilizatora ( w ogóle ) i chodzić o kulach do 6 tyg, dostałem arkusz ćwiczeń – dodam, że z wyglądał jakby był pisany w 5 minut ( różna wielkość czcionki, błędy literowe ) no i powodzenia. Kolega miał operację w Warszawie, zalecenia podobne + uzywać stabilizatora, kule odstawil po 6 tyg. Doszedłem do wniosku, że jednak przydało by się wybrać do rehabilitanta prywatnie. Co się okazało lekko ponad 2 tyg od zabiegu zrobiłem pierwszy krok o własnych siłach ( bez kul, stabilizatora nie uzywam w ogole ). Okazało się, że w przypadku gdy miałem robione samo acl – łąkatka nie była uszkodzona, mogłem stawiac kroki samemu i faktycznie nic złego się nie stało. Co się dzieje w przypadku ingerencji w łąkotke – nie mam pojecia, sadze, że trzeba troche poczekac z chodzeniem. Mogłem zrezygnować z leżenia i unoszenia nogi na rzecz bardziej, że tak powiem dynamicznych ćwiczeń. Niestety nie należe do ludzi posiadajacych dość pieniędzy by opłacić sobie wizyty kilka razy w tygodniu więc głownie ćwiczę w domu zgodnie z zaleceniami, arkusz ze szpitala lezy gdzies w kacie. Ciekawa rzecz wydarzyła się na kontroli po 6 tyg. Parę osób mówiło o obrzęku, faktycznie u mnie był on dosyć duży, dowiedziałem się wtedy, że lek CYKLO 3 FORT pomaga w zbijaniu obrzęku ( jest to lek, który pewnie biorą nasze babcie na żyły, dostepny w kazdej aptece bez recepty i nie jest drogi), przy wypisie ze szpitala kazali wybrac opakowanie i tyle. W momencie gdy się skończył ( przerwa w braniu jakies 2-3 tyg ) opuchlizna zaczeła schodzic duzo wolniej, szkoda, że przy wypisywaniu ze szpitala nikt mi tego nie powiedział. Oczywiście po tak krótkim okresie czasu nie ma praktycznie możliwości, żeby noga operowana była tego samego rozmiaru co zdrowa ( no może wyjatkiem beda profesjonalni sportowcy ). Nie wiem jak cały proces przebiega u innych osób, wiem tylko tyle, że Internet nie jest wiarygodnym źródlem informacji ( przynajmniej tak mówią doktorzy i profesorowie na mojej uczelni ) więc czytając komentarze innych osób można sobie po prostu coś nawkręcać. Nie mniej wydaje mi się, że chyba warto zainwestować w parę wizyt żeby ktoś kto się zna i pokazał jak ćwiczyć oraz co robić w domu, żeby były efekty i nie zrobić sobie krzywdy. Obecnie niedługo będzie 8 tydz od zabiegu. Z rzeczy, które mogę robić to napewno rowerek stacjonarny z naprawde nie duzym obciazeniem, basen i pare fajnych ćwiczeń z piłkami, gumą do fitness i cięzarem własnego ciała. Co mnie cieszy, że chora noga zbliża się rozmiarem do zdrowej, oczywiście trochę brakuje ale przynajmniej widać, że idzie ku dobremu a noga nie jest flakiem jak miesiac temu i mam co napiąć. Trzeba po prostu ćwiczyć a efekty przyjdą same. Aha, co do butów na wysokim obcasie czy podwyższeniu to rozmawiałem z prowadzącą angielski, miała tą sama kontuzje pare lat temu a przez 1,5 roku jak mam z nią zajęcia nie widziałem jej w innych butach niż szpilki. Napewno nie zaczeła w nich chodzić od razu ale kiedyś będziecie mogły. Życze wszystkim powrotu do zdrowia, trzeba pamiętać, że to nie wyścigi, ktoś może chwalić się co to nie on a tak naprawde moze postepowac bardzo nie rozsadnie wiec nie ma sensu sie spinac, powrot do zdrowia to kwestia indywidualna.

  546. Agnieszka28lat
    23.09.2013 | 09:55

    KUCYK…. W pełni popieram Twój wpis i również sadzę że wszelkie chamskie komentarze nie są na miejscu .Każdy ma inny organizm i inaczej będzie reagował na zabieg ,każdy musi przeżyć to po swojemu .Zdrówka!

  547. Angela
    23.10.2013 | 21:08

    Witam, jestem studentką fizjoterapii i piszę pracę magisterską na temat usprawniania leczniczego pacjentów po artroskopowej rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego. Bardzo proszę o pomoc w przeprowadzeniu badań poprzez wypełnienie anonimowej ankiety: http://www.ankietydlaciebie.pl/ankiety/pokaz/9b9d6c11-d5fd-5e17-d12d-5266a2b84677

  548. Damian
    29.10.2013 | 16:08

    Witam wszystkich :) nie wiem czy jeszcze ktoś tu zagląda, a przede wszystkim czy zagląda tu autor, ale chciałem Wam wszystkim bardzo podziękować, bo dzięki tym wszystkim historiom wierzę, że i mi uda sie wrócić do sportu. Również doznałem zerwania ACL, niestety dowiedziałem sie o tym dopiero po 5 m-cach od urazu.. Początkowo lekarz w szpitalu stwierdził, iż nie doszło do żadnego zerwania a nawet naderwania. A wszystko zaczęło sie na meczu w siatkówkę, moja ukochana siatkówkę, gdy wszystko zaczęło mi sie układać. Trafiłem do ligowego zespołu, na mistrzostwach województwa dostałem nagrody dla najlepszych zawodników.. Myślałem, że w końcu będzie wszystko tak jak chciałem. Niestety jeden zły skok i marzenia prysły.. Tak jak juz mówiłem wstępna diagnoza była mega pozytywna. Jednak obrzęk z kolana nie schodził, wiec zmieniłem lekarza. Ten dopatrzył sie naderwania więzadła przyśrodkowego i kazał mi okładać kolano lodem. Wiec tak robiłem, robiłem i robiłem. Kolano bolało aż w końcu poszedłem do lekarza z prawdziwego zdarzenia. Od razu wysłał mnie na rezonans, który wykazał zerwanie ACL.. Od tamtej pory przeszedłem już artroskopie w sierpniu (7 miesięcy po tym urazie) a teraz czekam na rekonstrukcję. Do momentu, aż przeczytałem ten artykuł, nie miałem nadziei na powrót na parkiet, gdyż sam lekarz mi tego odradza. Ale dzięki Wam wiem, że trzeba być silnym i nie wolno sie poddać !

  549. Rafał
    2.11.2013 | 18:03

    Witam
    Ale przerwę sobie od Was zrobiłem….Przypominam się ….15 maja maiłem rekonstrukcję ACL i szytą i usuwaną częściowo łąkotkę „uszko od wiaderka” czy jakoś tak….Ku pokrzepieniu serc napiszę co już robię….Kucam prawie, klękam spokojnie, ale z małym bólem i dyskomfortem, biegam normalnie, na rowerku bez problemu. Od 6 tygodni gram regularnie w squasha, oczywiście w stabilizatorze z ogranicznikiem wyprostu i zgięcia. Czyli naprawdę to 3-4 miesiące są trudne i ograniczają człowieka….potem już jest normalnie a myślę, że za 4-5 miesięcy spokojnie zagram w siatkę, czy basket. Napiszę coś jeszcze w weekend. Pozdrawiam wszystkich ACL- owców.

  550. Rafał
    3.11.2013 | 20:42

    Nie mam nowych newsów, ale faktycznie cisza tu na forum….
    Pozdrawiam

  551. Szymuś
    9.11.2013 | 22:05

    no brawo ;) . ja mam zerwane wiązadło przednie ale mam 13 lat i nie moge przejśc operacji bo jestem jeszcze za mlody bo mam jeszcze rosnąć musze czekać do 17 roku życia żeby przestać rosnąć :< . bardzo jest mi ciężko z tym bo jest mi bardzo trudno bo nie moge ćwiczyć ani grać w Koszykówke .

  552. slawek50
    25.11.2013 | 18:05

    Ludzie ja mam 50- na karku przechodziłem z zerwanym ACL ok. 6-7 lat i niestety przychodzi chwila że nie dasz rady chodzić a poranne wstawanie i tzw. rozruch to potężny ból. Poleciał mi też kręgosłup lędżwiowy , szyjny , staw biodrowy ot to są skutki nieleczonego ACL i NFZ bo lekerze do których chodziłem nie widzieli problemu DZIWNE ale prawdziwe.Obecnie po atroskopij i rekonstrukcji ACL 2-gi miesiąc chodzę bez kól zanik mięśnia cztero głowego to norma ale najgorsze że kręgi szyjne do wymiany i biodro lewe ?????? Staram się jakoś ćwiczyć ale powiem szczerze niekture ćwiczenia przy moich dolegliwościach to nasilony ból ,drętwienie ręki nóg och bądżcie szczęśliwi i leczyć jak najszybciej ACL im szybciej tym lepiej bo póżniej to nic nie zastąpi ACL i kończy się jeszcze większymi problemami.Acha najlepszy jak dla mnie rowerek treningowy ERGOMETER no i pływanie to święta rzecz polecam 6-7 tydzień po rekonstrukcji naprawde pomaga.

  553. Ja
    19.12.2013 | 20:38

    Witam
    Już dawno nie zaglądałam tutaj ale jestem właśnie na nartach w Livigno i chciałam podzielić się z Wami moją radością :) . 27 czerwca br. miałam rekonstrukcję ACL później zdrowienie i intensywna rehabilitacja pod okiem super rehabilitantki i oto już piąty dzień szaleję na nartach!! Sama nie mogę uwierzyć że jest to możliwe :) Jeżdżę oczywiście z ortezą i omijam czarne trasy ale uwierzcie mi kondycję mam lepszą niż w poprzednim sezonie. To dzięki intensywnej rehabilitacji nastawionej od początku na grudniowy wyjazd na narty. Da się ! Kolano trochę boli ale wiem że nic złego się nie dzieje i wiem że nie jest to koniec mojego dochodzenia do 100% sprawności ale czuję się psychicznie i fizycznie super.
    Pozdrawiam wszystkich przed po i w trakcie leczenia i trzymam kciuki za wyniki.
    Życzę również wszystkich wesołych Świąt.
    PS.Dodam że mam 51 lat ale takich dolegliwości jak Slawek50 los mi oszczędził. Mam nadzieję że wszystko skończy się pomyślnie, trzymam za ciebie kciuki :)

  554. pawlik1976
    20.12.2013 | 19:38

    6.12.2013 przeszedłem drugi acl prawego kolana pierwsze zerwanie w 2003 pierwszy acl 2006 ponowne zerwanie w 2010 także jestem że tak powiem weteranem poznałem także kilka osób ktore mialy ten sam problem z ponownym zerwaniem rekonstruowanego wiazadła przedniego zycze zdrowia i spokojnych swiąt

  555. Ania
    23.12.2013 | 16:55

    Witajcie!
    Nie było mnie tutaj długo.Operację rekonstrukcji miałam 28 maja i wtedy było tu sporo osób, które wspierały się wzajemnie – bardzo mi to pomogło! ;o) Teraz jest już na prawdę dobrze – biegam, chodzę na obcasach,i po dwa schody na raz ;o) , pływam żabką …mam nadzieję, że na wiosnę pojadę na narty ;o) Chciałam Wam Wszystkim tutaj życzyć Wesołych Zdrowych Cudnych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! …i uważajmy na kolana…..Specjalne pozdrowienia dla naszego Gospodarza-Michała, Gosi,Agnieszki,Rafała,Wiesiołka,Marka…napiszcie co u Was!! ;o)

  556. Agnieszka28lat
    25.01.2014 | 15:37

    Witaj Aniu…To świetnie że juz jestes w pełni sprawna brawo! Ja akurat jestem na poziomie rehabilitacji i w sumie w środę ją konczę.Ogólnie chodzę i jest wszystko ok ale………..no wlasnie ale PO SCHODACH NIE WEJDĘ tzn na przemian niestety dostawiam drugą nogę a przypomnę ze artro miałam 8listopada więc z moimi mięsniami jakoś kiepsko.Mam nadzieję ze z czasem się to zmiani i nie ukrywam ze rehabilitacja mimo ze panstwowa wiele mi dała a co najważniejsze nabrałam pewności swoich sił.W domu jezdzę na rowerku więc chyba to bardzo mozolna praca aby 4głowy nabrał dawnego wyglądu,mam tylko nadzieję że wszystko będzie ok i na wiosnę będę mogła już biegać i smigać rowerem.Masz rację jakoś ucichło na forum hmmm ale ważne ze jest takie forum które daje wsparcie tym którzy zmagają się z kolankami a niestety po zimie będzie ich znów duzo.Aniu zazdroszczę Ci tej formy no i tych obcasów ! Zdrówka dla CIEBIE I WSZYSTKICH Z KTÓRYMI MIAŁAM PRZYJEMNOŚĆ ,,POZNAĆ SIĘ” Tu na forum.POZDROWIONKA!!

  557. Ciel@czek
    5.02.2014 | 21:06

    Chciałem być pierwszy w 2014 ale…. Agnieszka :P (ah te Baby :P )
    U mnie właśnie mija rok po operacji, niestety mimo wcześniejszych zapewnień że po 9 miesiącach będzie ok, to nawet po roku nie jest :(
    Ale mój organizm jest jakiś pechowy chyba, więc daje sobie jeszcze pół roku, ostatnio widać nawet lekkie postępy, zgięcie kolana (z naciskiem) już prawie prawie pełne, ‚coś’ w środku boli coraz mniej, jednak przy spacerach jak wpadam w jakąś dziurę to czasami prawie kolano ucieka do tyłu, nie wiem czy to w głowie czy na prawdę …
    No cóż, cierpliwości, może może …

    Szczęścia w Nowym roku życzę i do zo ba cze nia na arenach sportowych :)
    Pozdrawiam Krzysztof ;)

  558. Agnieszka28lat
    11.02.2014 | 12:14

    Krzysztof….Gdyby nie ,,te baby” byłoby wam smutno w życiu hehehe więc ….Panie przodem! Pozdrawiam…

  559. Ciel@czek
    11.02.2014 | 19:15

    święta prawda Agnieszkooooo ;)
    Panie przodem a My nosimy potem zakupy za Wami :D

    Proponuję założyć wątek na Facebooku, tam więcej osób by odwiedzało ;)

  560. Agnieszka28lat
    14.02.2014 | 21:14

    Krzysztofie….Niestety coraz mniej jest takich panów którzy wyręczają nas w noszeniu zakupów ehhh….No ale miejmy nadzieję ze my kobietki z forum i nie tylko będziemy w pełni sprawne z kolankami aby dawać sobie radę same i wszelkie urazy kolan będą nas omijały.Apropoooo facebooka tu popieram, tylko czasem mam wrażenie ze budzi on już przesyt i niektórzy zamiast zakładać bloga wykorzystują facebook do dziwnych celów….Pozdrawiam ciepło…

  561. Marek
    17.02.2014 | 10:26

    Witam. 10 miesięcy po zabiegu robie w zasadzie wszystko bez ekstremalnych prób wytrzymałości kolana – typu jazda na nartach – z racji rozsądku. Bywają zawahania czucia glebokiego ale systematycznie sie poprawia. Calosc zabawy z Acl i postepy w ruchomosci kolana minely ksiazkowo zby nier powiedziec szybciej. Krótko mówiac jesli sie nad soba nie użalasz cóż to za tragedia Cie spotkała, nie płaczesz nad blizną… to trkatujesz Acl jak wyrwanie zęba… Takze głowy do góry bo to nie koniec świata… A można wyzdrowieć w 100% o ile sie chce!! Pozdrawiam!

  562. Marcin
    17.02.2014 | 14:05

    Ja także zerwałem ACL i w pitatek 21 lutego 2014 mam operacje, Boję się. Nie jestem typem sportowca ale chciałbym jeszcze móc trochę pobiegać czy pojeździć na rowerze. Jakoś nie wierzę że to sie uda.

  563. Agnieszka28lat
    17.02.2014 | 18:51

    Marcinie…Musisz być dobrej myśli bo to najważniejsze! Wszystko się uda a po operacji usmiechniesz się i pomyslisz dałem radę! strach jest normalny ale czas bardzo szybko płynie a sama operacja to nic strasznego! Ja obecnie jestem po rehabilitacji ponieważ też miałam artro i powoli przymierzam się do jazdy na rowerze a niestety jeszcz kilka miesięcy temu jedynie marzyłam o tym,więc grunt to pozytywne myślenie
    Życzę powodzonka i Pozdrawiam….

  564. Ciel@czek
    19.02.2014 | 19:40

    Agnieszka
    – oj tam oj tam, jacyś się znajdą :D i to nawet wolni :D
    Ale również bym wolał żebyście dawały sobie radę same, nie tylko z zakupami ale i z cięższymi rzeczami [czyt. zdrowie]

    Co do FB – fakt, czasami niby początek fajny a potem się okazuje że blog/strona wykorzystywana do innych celów… niemniej chyba dobry pomysł, bo tam częściej się bywa ;)

    Również ciepło pozdrawiam ;)

    Marek
    - hmm powiem że zazdroszczę, u mnie operacja i rehabilitacja niby też wzorowo, ale jednak coś tam w środku nie halo … pocieszam się tym że może potrzebuję więcej czasu (już rok po)

    Marcin
    - mimo tego co napisałem wyżej bieganie i rower bezproblemowo, mi bardziej chodzi o PiłkęNożną czyli zwroty/sprint/zrywy a z tym to gorzej … (jeszcze poczekam)
    dlatego głowa do góry i postępuj zgodnie z postem Marka ;)

    Pozdro :)

  565. Jarr
    9.03.2014 | 20:13

    Witam:) jestem 3 dobę po rekonstrukcji, ta sama klinika – ten sam lekarz. lekka opuchlizna na rzepką – i to wszystko co odczuwam po zabiegu, żadnego bólu, rwania czy pulsowania. Jutro wizyta u Ambroziaka – opiszę co i jak po wizycie. Aż już by się chodzic chciało:).
    pozdro:)

  566. aga.ka
    19.03.2014 | 16:20

    cześć wszystkim,
    ja jestem teraz w 7. tygodniu po operacji. Sama operacja i pobyt w szpitalu to była istna masakra, ale ta doba była do przebolenia, najgorsze były pierwsze dni gdzie męczył mnie okropny ból głowy, ponoć właśnie po tym znieczuleniu. Miałam to szczęście, że pierwsze spotkanie rehabilitacyjne mialam już 3 dni po operacji, potem kolejne dwa razy w tygodniu po około 2h z baaaardzo kompetentną rehabilitantką, to właśnie jej zawdzięczam to, że kule odstawiłam już w 3. tygodniu po operacji. Bardzo szybko osiągnęłam zgięcie na szynie 120 stopni, gdzieś tak właśnie w 3. tygodniu i od razu mogłam jeździć, oczywiście przy najmniejszym obciążeniu, na rowerku stacjonarnym. naprawdę, jesli ktoś ma wykupiony pakiet w enelmedzie a czeka go taka operacja to polecam rehabilitantkę w W-wa w Arkadii – Monikę Chmielewską! bardzo dużo urozmaiconych ćwiczeń, na beretach, na batucie, z piłką. teraz niestety kontynuuję gdzie indziej rehabilitację, ale również mam spotkania z kompetentną panią i czynię postępy. w piątek zamierzam już odstawić ortezę, dziś byłam na basenie, coraz większą sprawność osiągnęła moja noga. chodzenie po schodach nie jest mi straszne, naprawdę, ćwicząc regularnie można osiągnać świetne wyniki :)
    pozdrawiam wszystkich, którzy wytrwale ćwiczyli po operacji oraz tych, ktorych czeka rekonstrukcja ACL!

  567. Edyta
    28.03.2014 | 16:13

    Witam wszystkich :)
    Czytając Wasze komentarze zauważyłam dużą różnicę między zabiegami w Polsce a zabiegiem w Irlandii (jestem właśnie 8tygodni po rekonstrukcji acl). Zerwałam przy grze w rugby. Zabieg miałam wykonany tutaj ponieważ tu jestem ubezpieczona.
    Znieczulenie miałam ogólne, raczej nie robią w kręgosłup, tylko jedna noc w klinice, brak jakichkolwiek drenów, wyjście do domu o kulach, no i później 6 tygodni o kulach non stop. Nie zakładają jakichkolwiek ortez ani nie wymagają noszenia stabilizatora ponieważ jak twierdzą mięśnie muszą cały czas pracować. W tej chwili od kilku dni mam prawie pełne zgięcie, może bez cm lub dwóch. Ach i jeszcze rehabilitacja ;) dają książkę z ćwiczeniami i mówią żeby nie chodzić do fizjoterapeuty bo to strata kasy i przy robieniu wszystkiego co jest w książce będzie ok. Żeby nie było, byłam na rehabilitacji kilka razy. Jeżdzę już na rowerze na zewnątrz, chodzę na spacery ale niestety jeszcze powoli i czasami kolano boli przy chodzeniu niestety. Nie pobiegam jeszcze, po schodach wejdę i zejdę ale z pomocą poręczy ;) Pozdrawiam gorąco!

  568. Jacek
    4.04.2014 | 13:39

    Gratuluje tak szybkiego zgięcia. Ja zerwałem krzyżowe w 1996 roku. Do 2005 r. robiono 3 operacje usuwania uszkodzonych łąkotek (bo kilka razy noga się zablokowała zgięta i nie dałem rady jej wyprostować). Plastykę krzyżowego zrobiono dopiero w 2005 roku, we wrześniu. W styczniu po zwalczeniu zakażenia gronkowcem złocistym zacząłem dopiero zginać nogę powyżej 30st. Masakra. Od tamtej pory miałem jeszcze 3 urazy skrętne tego kolana, ale ortopeda stwierdził, że wszystko jest w porządku, nawet nie trzeba nic robić z uszkodzonymi od 1996 roku bocznymi. Brawa dla specjalistów, któzy tak troszczą się o nasze zdrowie za nasze pieniądze.
    Pozdrawiam serdecznie

  569. Beata
    15.05.2014 | 11:48

    Witam
    Ja dopiero będę miała operację rekonstr.ACL w sierpniu. Uraz nastąpił 30 stycznia i jak wielu z was w szpitalu powiedziano mi, że nic mi nie jest. Dopiero rezonans pokazał zerwanie ACLa i spękanie kłykci kości piszczelowej i udowej. Zaczęłam rehabilitację przed operacją. Chyba miałam pecha do rehabilitantów, bo dopiero od dwóch tygodni ćwiczę z konkretnym. Już w głowie sobie zakodowałam tą operację, a tu masz babo placek. Poślizgnęłam się na zdrowej nodze czego efektem było niekontrolowane przykucnięcie na nodze chorej. Kolano spuchło. Mam nadzieję, że nie zrobiłam sobie nic gorszego (ale chyba niewiele gorszego mi pozostało). Operację będę miała w Rehasporcie w Gdańsku. Zastanawiam się, czy rehabilitacja 3x tygodniu będzie wystarczająca. Oczywiście pod okiem rehabilitanta. 2-3 dni mam sama ćwiczyć w domu. Czytając wasze wypowiedzi, wiem, że to sprawa dość indywidualna. Większość z Was to też młodzi sportowcy. Ja jestem starsza i sport uprawiam rekreacyjnie.
    pozdrawiam :)

  570. Aga GDańsk
    17.05.2014 | 22:29

    Żałuję, że dopiero dziś znalazłam tego bloga i tyle fajnych komentarzy. Pod koniec lutego, w srodku nocy zablokowało mi się kolano. Juz wcześniej działy się dziwne rzeczy ale aż tak nie było. Zimą więcej biegam i chyba jakiś stary uraz plus bieganie spowodowało, że moja łąkotka pękła. Sport uprawiam amatorsko, zimą biegam plus fitness latem głownie rolki szybkie.
    Mam 40 lat, co sprawia, że wg NFZ moja łąkotka powinna być wycięta. Ale jak by wycieli to juz koniec ze sportem.
    Szukałam po znajomych, w sieci aż trafiłam na Rehasport Gdańsk. I powiem, że jestem pod wrażeniem i kompetencji ortopedów jak i rehabilitacji.
    9 kwietnia zszyto mi łąkotkę, lekarz powiedział, że warto zawalczyć. Nawet jesli za 5-10 lat mi znowu pęknie to i tak dla mojego kolana to było lepsze.
    Sam zabieg w miarę ok, plan rehabilitacyjny dostałam do rączki juz o 6.30 następnego dnia, nawet rehabilitant juz był i kazdego indywidualnie instruował co dalej.
    Ćwiczyć zaczełam w drugiej dobie- oczywiscie głownie wyprost, zgięcie i napinanie uda. Warto mieć taśmy do rozciągania, berety, dużą piłkę. Obrzęk kolana ciągle jest ale malutki, juz mi nic nie rozpycha od środka, kule odstawiłam 2 dni temu. Najgorszy jest brak mięśnia czworogłowego, podobno wszystkie obrzęki i bóle rzepki miną w momencie gdy mięsnie uda i mięsnie pośladkowe będą na tyle silne że odciążą kolano.
    Mimo, że zabieg mało inwazyjny dla mnie był to szok, spustoszenie w kolanie, mięśniach- wszystkiego od poczatku trzeba się uczyć. Pierwsze 3-4 tygodnie są chyba najcięższe, człowiek ćwiczy i ćwiczy a nadal boli, puchnie, nie ma w nodze siły.
    Tydzień temu pierwszy raz wsiadałam na rower spinningowy, po dwóch kręceniach poprosiłam rehabilitantkę żeby mi obciążenie zdjęła- ona na to, że nie ma obciążenia.
    Szok..więc na razie kręcę do tyłu:)..najbardzeiej się obawiam blokad tych w głowie, boję się schodów, krawężników.
    Beato powyżej- ilość rehabilitacji w tygodniu ustali rehabilitant, nie wiem czy zdecydujesz się na rehabilitację w Rehasport. Ja tam jestem, 2x tydzień jestem tam, codziennie ćwiczę w domu, czasami jak mam wolną sobotę to cały dzień spędzam sobie na podłodze wciskając piłki, berety, robiąc deseczki.
    Pytanie do kobiet – moze ktoś tu jest po zszyciu łąkotki..kiedy można zacząć chodzić na obcasach? Kiedy zaczęliście truchtać bez bólu, czy boicie się, że szew wam się tam rozpruje?
    Dzięki i pozdrawiam oczekujących na artro..jak i tych co walczą po..

  571. Robson
    10.06.2014 | 10:01

    Witam.
    Chce podziekowac autorowi tego bloga, super sprawa, wszystko wraz z komentarzami przeczytalem i pomoglo mi to w przygotowaniu sie do zabiegu.
    Zabieg mialem 6dni temu, rekonstrukcje wiezadel przednich i usuniecie kawalka lekotki. Od poczatku noge mialem na malym podwyzszeniu ale stopa zawsze byla nizej niz kolano. Wczoraj pojawil sie fioletowy krwiak po obu stronach kostki czy jest to spowodowane wlasnie niska pozycja stopy? Codziennie biore zastrzyki i zmieniam opatrunek na szwach. Od wczoraj kolano razem ze stopom mam wysoko i po nocy fioletowy krwiak pojawil sie na udzie. Czy to normalne? Ostatnio przy poczatku chodu strasznie boli mnie lydke jakby miala mi zaraz eksplodowac, bol mija jak troche ja rozchodzi. Mam ustawione w ortezie stale 30 stopni i rehabilitacji dopiero zaczne za tydzien po zdjeciu szwow. Na razie mam tylko stopom ruszac w dol i gore.
    Pisze tutaj bo wizyte mam za tydzien wraz ze zdjeciem szwow, a bym wolal juz teraz sie upewnic ze wszystko jest ok.
    Pozdrawiam

  572. 10.06.2014 | 10:56

    @Robson: Nie jestem lekarzem, więc odpowiedzi na Twoje pytania nie udzielę. Uważam, że szukanie rozwiązania w internecie w takim przypadku jest zupełną pomyłką. Jeśli np. kucharz, albo dostawca pizzy napisałby Ci, że taki krwiak jest normalną rzeczą, to uspokoiłbyś się? Sugeruję wizytę u lekarza, który się na tym zna i może spotkał się z takim przypadkiem wcześniej. I życzę szybkiego powrotu do zdrowia!

  573. Robson
    10.06.2014 | 11:30

    Ok. Dzieki za szybka odpowiedz.

  574. max
    17.06.2014 | 12:31

    witam jestem 2 tyg po operacji kolana. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Mam problem za to ze zdrowym kolanem. Odczuwam dyskomfort od tygodnia. Od 2 dni nie spie. Podejrzewam ze to prsez prz eciazenia. Czy ktos mi moze pomoc. Wizyte mam dopiero za miesiac.

  575. asia
    19.06.2014 | 19:47

    Ja jestem 1,5 tyg.po operacji i szanuję zdrową nogę -staram się za dużo nie chodzić bo zdrowa noga wysiada.Musisz mniej chodzić,robić oklady z lodu i ćwiczyc dodatkowo zdrową nogę.Na początku każdy dzień to do przodu-póżniej będzie tylko lepiej.Powodzenia

  576. Beata
    24.06.2014 | 09:04

    Cześć,
    pisałam wcześniej o zerwanym acl i zaplanowanej operacji na sierpień. Jednak po ponad miesiącu „prawdziwej” rehabilitacji, na badaniu kontrolnym w rehasport powiedziano mi, że jeżeli kolano nie ucieka a nogą mogę robić prawie wszystko ( nie biegam jeszcze, ale jest pełen przysiad i wyprost, bez przeprostu) nie muszę operacji mieć. Jeśli byłoby w przyszłości z nogą gorzej, to zawsze mam na operację czas. Mam 40 lat i może dlatego, nie wiem. Może nie uprawiam sporu wyczynowo, ale lubię pływać, tańczyć itp. W lipcu pójdę kontrolnie do innego specjalisty, ale czy jest sens na siłę mówić, że jest coś, gdy nie ma ? Poza tym lekarz uczciwie przyznał, że nie jest pewien, czy po operacji będę „działała” lepiej niż teraz. Dziękuję mu za szczerość, bo inny powiedział by CIĄĆ i tyle. Co myślicie ?

  577. greg
    9.07.2014 | 07:58

    witam Wszystkich ,

    Fajny Wpis i Szczegolowy opis rehabu , jak dla mnie jednak wszystko za bardzo odwleczone w czasie.. . czytalem go przed zabiegiem jak pewnie wielu z was i myslalem ,ze bedzie to trwalo wiecznosc.. ale teraz wiem ,ze kazdy przypadek rzadzi sie swoimi prawami .. Jesli zancisniecie zeby i wykazecie odrobine determinacj jest szansa na duzo szybszy powrot w sprawnosci niz w przypadku powzyej ..

    17 marca skrecenie kolana i uszkoedzenie ACL podczas gry w kosza..jako koszykarz mialem dosc silne uda ale i tak nie uchronilo mnie to przed utrata przysrodkowej glowy miesnia 4glowego .. i teraz najwaznijeszy punkt!!! REHAB przed zabiegiem . Mam dosc dobra opieke (nie bede robil rekalmy ale z checia udziele informacji)

    czekajac na termin operacji .. przeszedlem 6 tyg pelnego rehabu. Mialem dobra opieke i najwazniejesz to jak najszybciej odzyskac zakres ruchu (glownie wyprst bo od niego zalezy stan naszego czworoglowego)!!! Powiedziano mi ,ze jak przejde rehab przed zabiegiem wroce duzo szybciej ..

    obecnie jestem w 5 tygodniu po rekonstruckji ACL metoda 2 peczkowa, wczoraj podczas wizyty kontrolnej lekarz pozywtywnie zaskoczony stanem kolana.110 stopni zgiecia, pelen wyprost . Dr powiedzial , ze za tydzien moge zaczac truchty po rownym , twardym podlozu bez zmian kierunku , plywanie kraulem , rower . Do auta wsiadlem 8 dni po operacji ze szwami na nodze fakt nie ebylo to komfortowe ale dalo rado jechac.2 tyg po operacji kustykalem juz bez kul i zadnej ortezy Podstawa w rehabie po ACL to jak najszybciej stanac na nogi , ale jak widac co rehabilitant to obyczaj. jak slysze ,ze ktos lezal w ortezie 2 tygdonie i dopiero zaczal cos ruszac noga to az mnie boli .. bo wiem ze wtdy juz po herbacie:P

    przed operacja – 8 tyg od urazu w pracy dogryzali mnie ,ze chyba udawalem bo wszysko jest ok :)

    28 maja zabieg.. nastepengeo dnia w szpitalu pionizacja i juz zaczynalem ruszac noga,
    cwiczenia izometryczne oraz jak najwiecej ruchu do granicy bolu kilka razy dziennie.. rehab jeszcze ze szwami , po zdjeciu szwow jest duzo lepiej bo ruch nie jest ograniczony tak bardzo ..

    obecnie jestem w stanie wykonac przysiad do 90 stopnie bez wiekszego problemu .. ACL nie jest tak strszany , nic nie przychodzi samo .Wiadomo ,ze odzyskanie czucia glebokiego w stawie trwa dosc dlugo i nie nie przyspiesza tego zadne suplementy czy kasa ! ale jest roznica pomiedzy truchtaniem po 6 tyg. a 6 miesiach !!!!!!!!