Kategorie: Zdrowie
28.06 2011

Zerwanie więzadła krzyżowego przedniego (ACL): etap I – przed operacją

Kilka dni przed zaplanowanym od dawna dwutygodniowym wyjazdem na rower do Austrii doznałem kontuzji, która przekreśliła moje wszystkie sportowe plany na 2011 rok (a narciarskie na jeszcze dłużej). To, że wrócę do czynnego uprawiania sportu (jazdy na rowerze po górach, ścigania się na nartach, biegania i gier zespołowych) jest dla mnie więcej niż pewne – każdy, kto mnie zna, wie co znaczy dla mnie aktywność ruchowa i rywalizacja. Postanowiłem więc opisać w kilku częściach całą historię tej poważnej kontuzji od samego początku – momentu urazu, poprzez przygotowanie do zabiegu, operację i rehabilitację. Liczę, że moja historia zainteresuje wszystkich sportowców, którym przytrafiło się podobne nieszczęście. Mam nadzieję, że we wpisach z 2012 roku nie będę musiał poruszać tematów medycznych…

5 maja 2011 r. – podczas treningu piłki nożnej z sekcją narciarską AZS PW dostaję potężnego kopa w zewnętrzną część kolana. Totalny przypadek. Na zajęciach wszyscy oszczędzają kości – trenujemy przecież narciarstwo. Kolega chce uderzyć z woleja na bramkę i zamiast w piłkę trafia mnie prosto w kolano. Czuję, jak coś w środku przeskakuje i padam na podłogę. Ból jest nie do wytrzymania. W myślach przelatuje mi wyjazd do Austrii, wakacyjna wyprawa i nadchodzący sezon narciarski. Wiem czym grozi takie uderzenie. Po około minucie silny ból przechodzi, siadam na materacu i przez ponad pół godziny robię okłady z lodu. Mogę stanąć na nodze, idę o własnych siłach do szatni. Kolega odwozi mnie do domu. Przed snem mam jeszcze nadzieję, że nic poważnego się nie stało…

Zobaczcie, jak wyła Mary Pierce po zerwaniu ACL – to naprawdę nie jest przyjemne…

6 maja 2011 r. (1 dzień po kontuzji) – noc mija spokojnie, ale rano ledwo mogę chodzić. Wiem, że to na pewno nie jest kontuzja, która sama szybko minie. Dzwonię do zaprzyjaźnionego doktora – Maćka Ambroziaka, którego uczyłem jazdy na tyczkach. Maciek jest fanatykiem sportu, wie jak ważny jest on w życiu. Jego wpis o rekonstrukcji ACL możecie przeczytać na blogu skifighters.pl, a wyczerpujący artykuł na temat kontuzji kolan w Magazynie NTN Snow & More z 2010 roku. Lekarz jest ekspertem w dziedzinie rekonstrukcji więzadeł. Umawiamy się na wizytę w szpitalu na ul. Lindleya. Badanie RTG wyklucza uszkodzenie kości. Maciek po rozpoznaniu przedstawia mi możliwe opcje (od naderwania tylko bocznego więzadła do zerwania przedniego krzyżowego i uszkodzonej łąkotki) i załatwia badanie rezonansem magnetycznym na następny dzień. Jego wynik ma zadecydować o dalszych krokach.

7 maja 2011 r. (2 dni po kontuzji) – wieczorem zjawiam się w klinice Multi-Med, aby zrobić rezonans magnetyczny. Samo badanie trwa około 45 minut i jest bardzo przyjemne. Nawet na chwilę usypiam, mimo stukotu wydobywającego się z urządzenia.

9 maja 2011 r. (4 dni po kontuzji) – po południu odbieram wyniki rezonansu. Diagnoza brzmi jak wyrok – zerwane więzadło krzyżowe przednie (ACL), uszkodzona łąkotka, naderwane więzadło poboczne strzałkowe oraz cała litania innych urazów. Do końca liczyłem, że nie będzie tak źle… Omawiam z lekarzem strategię działania. Przez cztery tygodnie mam chodzić o kulach w stabilizatorze zablokowanym tak, aby w minimalnym stopniu zginać nogę – dzięki temu więzadło poboczne samo się zrośnie. Jak zawsze powtarzał Maciek, optymalny czas na operację rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego przypada między szóstym tygodniem a szóstym miesiącem po urazie. Obliczam, że mam szansę na zabieg w okolicach przełomu czerwca i lipca.

16-27 maja 2011 r. (drugi i trzeci tydzień po kontuzji) – pierwsze tygodnie są ciężkie. Poruszam się o kulach i w stabilizatorze. Zamieniam się z moją ukochaną na samochód z automatyczną skrzynią biegów i dzięki temu mogę jeździć do pracy. Najgorzej jest wieczorami, kiedy po całym dniu noga puchnie i boli. Aby nieco przyspieszyć gojenie odbywam sześć wizyt u zaprzyjaźnionej bioenergoterapeutki. Co prawda bardziej wierzę w ciężką pracę podczas rehabilitacji i metody konwencjonalne, jednak stwierdzam, że nawet jeśli w małym stopniu pani Ela pomoże w leczeniu, to warto spróbować. W skład zabiegów wchodzą: masaż, naświetlanie, łóżko magnetyczne, magnesy, bioenergoterapia oraz szereg zabiegów magicznych typu wahadło, pocieranie kośćmi z tybetańskiego bawoła itp. Nie wiem czy to dzięki nim, ale po trzech tygodniach kolano wygląda znacznie lepiej, praktycznie nic już nie boli, nie puchnie, a kul używam tylko na wszelki wypadek.

2 czerwca 2011 r. (cztery tygodnie po kontuzji) – mój lekarz poleca mi specjalistkę z gabinetu Remed. Rozpoczynam rehabilitację i odstawiam kule. Moim zadaniem przed operacją jest wzmocnić mięśnie (czworogłowy i dwugłowy) oraz uzyskać pełny wyprost i zgięcie, aby jak najszybciej móc rozpocząć pracę nad nogą po zabiegu. Ćwiczenia są bardzo monotonne i zajmują około trzech godzin dziennie. Polegają na izometrycznym napinaniu mięśni przy jednoczesnym dociśnięciu łąkotki gumową piłką oraz zginaniu i prostowaniu nogi. Jest też sporo elementów treningu głębokiego czucia, oczywiście nie w takiej formie, jak robiłem to do tej pory. Praca się opłaca – już drugiego dnia ćwiczeń uzyskuję bezbolesne zgięcie w kolanie na poziomie 90°. Po tygodniu noga zgina się tak, że niewiele brakuje jej do zdrowej. Najważniejsza jest systematyka – godzina przed pracą, kilka ćwiczeń w biurze, godzina po pracy i jeszcze trochę przed snem… Właściwie cały dzień kręci się wokół rehabilitacji.

9 czerwca 2011 r. (pięć tygodni po kontuzji) – druga wizyta u mojej rehabilitantki. Pani Łucja jest zadowolona z efektów ćwiczeń. Dostaję kolejne zadania – tym razem przysiady „na Małysza” i wspinanie się na palce z piłką między kolanami. Do tego wypady, aby porozciągać łydki. Otrzymuję też pozwolenie na jazdę na rowerze od następnego tygodnia. Dalsza rehabilitacja przed operacją pod okiem specjalisty nie wydaje się już potrzebna – mięśnie nie zanikły, mogę zrobić wyprost i zgiąć nogę. Czas umówić się na zabieg.

13 czerwca 2011 r. (pięć i pół tygodnia po kontuzji) – odwiedzam mojego lekarza i umawiam się na operację rekonstrukcji więzadła. Ustalamy, że optymalna będzie data 3 lipca. Decyduję się na metodę allogeniczną, czyli na przeszczep z banku tkanek. Jest ona droższa, ale mniej inwazyjna – nie wyrywa się ścięgna z własnego uda. Materiał na więzadło przygotowuje się ze ścięgna Achillesa dawcy. Całość będzie zamocowana za pomocą biowchłanialnych śrub. W stosunku do przeszczepu autogennego (z własnych tkanek) szybciej i z mniejszym bólem wraca się do sprawności. Operacja odbędzie się w Legionowie w klinice Osteon. Po ocenie stanu kolana, Maciek pozwala mi chodzić bez stabilizatora. Czekają mnie trzy tygodnie w miarę normalnego życia!

18-30 czerwca 2011 r. (sześć-osiem tygodni po kontuzji) – pierwszy raz od półtora miesiąca siadam na rower. Co za frajda! Kolano szybko przyzwyczaja się do pedałowania i bezboleśnie pokonuję kilometry. W pierwszy weekend jeżdżę bardzo spokojnie krótkie dystanse. Zamieniam wreszcie samochód na rower i dojeżdżam na nim do pracy. W długi weekend postanawiam przejechać się trochę dalej na szosówce. Robię 74 kilometry. Kolano ma się całkiem dobrze, gorzej z kondycją – po takiej przerwie od sportu nie mogę jechać tempem, do którego jestem przyzwyczajony. Równocześnie wykonuję badania krwi niezbędne do zabiegu.

Do operacji pozostało kilka dni. W niedzielę, 3 lipca idę pod nóż. W tej chwili noga jest moim zdaniem w całkiem niezłym stanie – nie kuleję, nie odczuwam niestabilności, nie mam problemu z siłą mięśni, mogę zrobić pełne zgięcie i wyprost. Oczywiście nie jest idealnie – jak kolano się „zastoi” w jednej pozycji, to potem chwilę boli. Nie mogę też kucnąć, czyli nie ma mowy o obciążeniu stawu w pełnym zgięciu. Czasem coś przeskakuje z tyłu kolana. Z nadzieją patrzę jednak w przyszłość – liczę, że po operacji szybko wznowię rehabilitację i z początkiem września wrócę na rower stacjonarny, a przed nadejściem zimy zdążę jeszcze pojeździć na powietrzu. Trzymajcie kciuki!

Jeśli masz jakieś pytania lub chciał(a)byś podzielić się swoją historią zerwanego więzadła, to zapraszam do komentowania. W następnym odcinku opiszę przebieg operacji.

  • http://www.zonaurbana.pl grucha

    mery pierś. ta to miała… więzadła.

  • Mikołaj

    Wszystko bardzo uważnie przeczytałem i czekam na dalszą część. 29 Czerwca miałem operacje (dokładnie to co ty) i pierwsze dni były naprawdę ciężkie , z dnia na dzień jest coraz lepiej jednak pragnę już wrócić chociaż do normalnego chodzenia….
    Pozdrawiam

  • MICHAŁ

    Trzymam kciuki i życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Ja będę miał rekonstrukcję 12 lipca w Bielsku-Białej.
    Pozdrowienia dla wszystkich ACL-owców.

  • http://www.eurower.pl Michał Szypliński

    Dziś trzeci dzień po operacji. Wczoraj byłem na wizycie kontrolnej – lekarz zrobił mi punkcję i zmienił opatrunek. Kolano nie boli za bardzo, raczej czuję ogólne rozbicie, które nasila się wieczorami. Staram się jak najwięcej leżeć z nogą na podwyższeniu i chłodzę coldpackiem. Niedługo dodam kolejny artykuł z opisem przebiegu operacji.

  • Żaba

    Chomiczku, wracaj szybko do formy!!! Pamietaj o naszych planach na bieg w Gliwicach no i o Triathlonie w 2012 :) a w niedziele jestem u Ciebie z zimnymi królewskimi na praskiej rehabilitacji :)

  • Mikołaj

    Czekam na dalsza część:) Trzymaj sie !

  • http://nouincolor.com Oskar Krawczyk

    Michał, dzięki za ten artykuł, cieżko w internecie znaleźć informację dokładnie co się dzieje po zerwaniu ACL przez najbliższe tygodnie.

    Swoje ACL zerwałem kilka dni temu i bardzo mnie ciekawiło czy będę w stanie cokolwiek zrobić przez najbliższe miesiące, okazuje się że tak, i nie jest tak źle jak myślałem że może być.

    Oczywiście biorę tutaj poprawkę na to że każdy przypadek jest specyficzny.

    Mam nadzieję, że już czujesz się lepiej po operacji. Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis.

  • http://www.eurower.pl Michał Szypliński

    Cieszę się, że podobała Wam się pierwsza część. Dziś mija 11 dni od operacji. Najgorsze już za mną. Jak wyglądał zabieg oraz co czułem w pierwszym tygodniu po nim opisałem w osobnym artykule. Wszystkich zainteresowanych zapraszam.

  • marcin76

    witam wszystkich…ciekawy tekst…ide pod noz 1 marca we Wloszech…mam nadzieje,ze wszystko pojdzie dobrze…pozdrawiam

  • Mateusz

    Witam, przeglądając wszelakie artykuły o zerwanych więzadłach przednich ACL, natrafiłem na Twój blog, od razu muszę podziękować za ten artykuł bo dużo mi wyjaśnił i zobrazował jak to wszystko wygląda, otóż ja miałem kontuzje w kwietniu 2011r, grając sobie amatorski mecz piłki nożnej skręciłem kolanem, upadłem na ziemię. Ból był ogromny. Ale po 15min ból nie był już tak intensywny i o własnych siłach wróciłem do domu, z myślą, że nic groźnego się nie stało- nic bardziej mylnego! Kolano nie spuchło więc nie wybrałem się do lekarza, ale zgiąć już go nie potrafiłem. W końcu normalnie zacząłem chodzić po ok 2 miesiącach, nie mówiąc o graniu w piłkę. W styczniu tego roku zdecydowałem że pójdę do ortopedy który stwierdził, iż może to być więzadło przednie i dał mi skierowanie na rezonans magnetyczny. Po prawie 3 miesiącach (bo tyle czekałem na RM) zrobiłem badanie rezonansu i dzisiaj odebrałem badania. Wynik- zerwane więzadło przednie ACl. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że normalnie chodzę i przy zgięciu kolana nic nie boli, kolano jest tylko niestabilne na boki. Kolega tydzień temu zerwał ACL to samo co ja, zrobili mu artroskopię i chodzi o kulach w stabilizatorze, boli go niemiłosiernie, ciekawe dlaczego ja tak nie miałem.. Mam pytanie czy w moim przypadku będzie konieczna operacja, czy może wystarczyłby porządny stabilizator? Pozdrawiam

  • http://www.eurower.pl Michał Szypliński

    @Mateusz: Twoja historia przypomina nieco moją – też bolało mnie koszmarnie tuż po kopnięciu, ale o własnych siłach chodziłem kilkanaście minut później. Gdybym nie poszedł do lekarza byłoby identycznie jak u Ciebie. Czułeś niestabilność – czyli typowy objaw zerwanego więzadła. Pytasz, czy operacja jest konieczna. Moja rada – skonsultuj się z dobrym lekarzem. Moim zdaniem jest wskazana – co z tego, że założysz stabilizator, jak wycierać Ci się będzie chrząstka stawowa? Po kilku(nastu) latach możesz mieć poważne problemy ze stawami. Ja po 8,5 miesiącach pojechałem na narty i jeździłem bez stabilizatora. Wszystko działa – za rok wracam do ścigania. Nie wyobrażam sobie tego bez zabiegu. Życzę powodzenia!

  • miki

    Cóż, smutna prawda jest taka, że narciarstwo i piłka nożna to najgorsze sporty do amatorskiego uprawiania. Potwierdzi to każdy ortopeda i aktuariusz.

  • Marek

    Witam. Bez przesadyzmu Panowie! Nie oszukujmy ze znieslismy jakis ogromny bol jak po postrzale :) Gdy ja wpadlem rowerem na drzedwo i zerwalem miedzy innymi wiezadlo tylko lekko sie skrzywilem :) JEdnak pytanie jest nastyepujace – czy po rekonstrukcji wroce do takiej formy gdzie nie bede wcale pamietal o tej przypadlosci? [jak po zlamaniu reki] Chce jezdzic, plywac, skakac, biegac, kopac – i odczuwac jedynie zmeczenie!

  • Ola

    Witam, ja zerwałam więzadło grając w tenis. Jestem przed operacja. Mam Pytanie : Jak wyglądały Twoje ćwiczenia czucia głębokiego???Bo z tego co wiem jest to dosyc wazne aby kontuzja się nie ponawiala.Z bólu się nie poplakałam ale wydarlam się jak tenisistka na zalączonym powyzej filmiku, popłakałam się jak się dowiedzialam co mnie czeka i ile bez sportu, bo na operacje czekam rok ;/ Wiem co przezywacie lub przezywaliście . Pozdrawiam :))

  • http://www.eurower.pl Michał Szypliński

    @Ola: Moje ćwiczenia czucia głębokiego były bardzo zróżnicowane. Najpierw było częściowe opieranie operowanej nogi na gumowej piłce o średnicy 22 centymetrów. Potem doszedł do tego beret (poduszka sensomotoryczna). Na tym przyrządzie wykonywałem mnóstwo ćwiczeń – wymachy nogą, przysiady, wykroki. Ogólnie element niestabilności był wprowadzany do każdego ćwiczenia. Kolejne etapy to ćwiczenia na Bosu oraz na dużej piłce rehabilitacyjnej. Już przed kontuzją wykorzystywałem ją do treningu – stanie na niej i przysiady to świetna sprawa. Niecały rok po kontuzji chodziłem po linie (slack) a teraz od czasu do czasu stanę na bongo-board mojej własnej produkcji. Szybko zleci. Powodzenia!

  • Ania

    Witajcie,ja zerwałam ACL 3 tygodnie temu.Wczoraj dostałam wynik rezonansu.Teraz jestem na etapie szukania lekarza i decydowania czy operacje zrobić prywatnie – średnio 12tyś PLN, czy czekać na nfz- w dobrej klinice kolejka rok, rok i pół,..trochę jestem przerażona i „skołowana” …kolano nawet nie boli.czasami tylko zapiecze w środku..chodzę w stabilizatorze ..czytam wszystko co jest na ten temat w necie i super ,że w końcu trafiłam na Praktyków! ;o) ,….pytanie: jeżeli noga nie boli to mam ją oszczędzać czy nie jest to konieczne?..pozdrawiam Was!

  • Ola

    Hej,Ania myślę, że to czy zrobic operację teraz zalezy od tego co robisz w życiu, czy uprawiasz sport i czy jest on dla Ciebie mega ważny. Bo jeśli nie, to zerwane więzadło ACL raczej nie wpłynie na Twoje życie ;) Będziesz moglą jeździc rowerem, pływać ( tylko nie żabka), biegać ( po równym terenie), ćwiczyć na siłowni, nording walking i rok zleci bez placenia 12 tys. Jeśli jednak uprawiasz jakis sport, grasz w gry zespołowe i masz kase to zapisuj się na operacje, będzie z głowy ;) Ja czekam do maja przyszłęgo roku, ale wiadomość o możliwośći biegania znacznie poprawiłą mi humor:)

    Michał dzięki za odp ;)

  • Ania

    Hej Ola!….bardzo dziękuję za odpowiedź ;O) ,.nie,nie mam takiej kasy niestety…jestem na chorobowym od 3 tygodni , mam obrzęk w kolanie i torbiel i zerwany przyczep boczny (??)…lekarz nie pozwala mi chodzić bez stabilizatora..mówi,że dobrze by było zrobić operację do końca roku…cóż…w razie czegoś wezmę kredyt…3maj się!.. ;O)

  • Kuba

    Czesc bardzo zaciekawił mnie twoj artykuł. Mam 17lat gram w piłkę ręczną na bramce i na meczu podczas interwencji poczułem że cos mi przeskoczyło w kolanie czułem bol przy wyproscie i niestabilnosc ale mogłem chodzic. Pozniej udałem sie do ortopedy ktory zalecił mi rehabilitacje tj.pole magnetyczne, laser i krioterapia. Po rehabilitacji(7dni) zacząłem lekko trenowac i pozniej udałem sie na wizytę kontrolną tam lekarz pozwolił mi juz normalnie trenowac ale nie za mocno. No to zacząłem mocniej trenowac, po tygodniu było ok ale cały czas czułem tą niestabilnosc 1dnia 2 mocniejszego tygodnia na rozgrzewce wszyscy sobie rzucalismy to pomyslałem ze oddam sobie rzut, skoczyłem i spadłem na ziemie potworny bol wypełnił moje kolano nie mogłem wyprostowac nogi. Po tym incydencie udałem sie do lekaza ktory zlecił rezonans magnetyczny w klinice w ktorej pracuje. Nastepnego dnia pojechałem na rezonans chodząc o kulach do dzisiaj i nie mocą wyprostowania nogi. Po rezonansie lekarz napisał smsa ze jest uszkodzone więzadło krzyzowe. Nie ucieszyłem sie za bardzo napisał tez ze operacja będzie 4marca. Wszystko fajnie tylko ja do tej pory stojąc nie moge wyprostowac nogi, chodzę o kulach jedynie leząc moge wyprostowac na 98% i zgiąc na 100% nie wiem czy tak ma byc czy musze miec w pełni sprawne kolano do zabiegu. Liczę na pomoc i odpowiedz bo jestem załamany strasznie.

  • kojot

    14 października 2012 się narobiło podczas grania w piłkę na orliku :-((
    jestem po usg RM (prywatnie 400 zł)
    chodziłem na rehabilitacje w sumie 30 zabiegów (5 min laser, 15min prądy , 15 min pole magnetyczne , 5 min ultradźwięki , 3 min krio chłodzenie kolana )
    jest całkiem nieźle ale o graniu w piłkę itp. to mogę tylko pomarzyć a głód i chęci są
    25-lutego idę do szpitala na rekonstrukcję ACL
    Pozdro dla wszystkich z acl owców musi być dobrze ……

  • bieniu999

    Witam,
    Mam następujący problem, 04 grudnia 2012 miałem robioną rekonstrukcję acl, po zerwaniu krzyżowego oraz uszkodzeniu łękotek. Po rocznej żmudnej rehabilitacji na początku stycznia 2013 zdecydowałem się na wznowienie treningów piłkarskich. Wszystko było ok do wczorajszego meczu spraringowego. Podczas walki o piłkę poczułem strzał w kolanie i wielki ból. W stosunku do pierwszego zerwania różnica jest taka że pierwszy ból nie do wytrzymania minął szybko, po 5 minutach pokuśtykałem do szatni, wykąpałem się i wróciłem samodzielnie autem do domu. Przez pierwsze 2 godziny bolała mnie tylko zewnętrzna/spodnia część kolana, teraz boli całe. Proszę o jakieś wskazówki jak powinny wyglądać moje pierwsze kroki, dni, działania. Czy od razu robić rezonans czy najpierw umówić się do specjalisty, Może zna też ktoś godne polecenia miejsce w okolicach krakowa do zrobienia rm oraz lekarza któremu oddałby się jeszcze raz w opieke.

    Z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi
    michał

  • Mała

    Witam,
    Odebrałam dzisiaj wyniki rezonansu a wczoraj dokładnie minął miesiąc od kontuzji na treningu i po odebraniu wyników kompletnie się załamałam, że nie mam nawet sił walczyć o zdrowie, pod koniec kwietnia i w maju mam zawody na które zdaje się nie pojadę, okazało się że mam zerwane ACL i uszkodzoną łąkotkę.Zabieg chciałabym jak najszybciej wykonać, ale na NFZ długo się czeka a prywatnie którą mogłabym zrobić nawet jutro kosztuje 11 tys.lecz niestety mnie nie stać.Dobija mnie to że to wszystko tyle czasu trwa a ja nie jestem już w stanie tego dłużej wytrzymać jest mi bardzo ciężko.Wiele osób mi powtarza że to nic takiego to nie koniec świata, ale dla mnie to właśnie jest koniec świata z którego nie mogę się pozbierać.POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!

  • Magda

    Witajcie, jestem kolejną po zerwaniu ACL. 3 tygodnie temu szalałam na nartach, dzisiaj czuję się jak kaleka. Mam wynik rezonansu, w czwartek idę do lalkarza. Noga już nie boli przy chodzeniu, ale kuśtykam ponieważ nie prostuję ani nie zginam więcej niż 30 stopni. Czy o jest normalne? Czy z takim stanem można czekać rok na rekonstrukcję? Mama nadzieję, że z czasem wróci mi pełen ruch. Widzę olbrzymi spadek mięśnia – wydaje mi się ze już zanikł.

  • bieniu999

    Magda musisz sie rehabilitować przed reko, do operacji powinnaś przystąpić z nogą sprawną pod względem ruchomości, jedynie nie stabilną.

  • Paweł

    Witam, chciałbym w tym komentarzu opisać swoją „przygodę” z więzadłami. Mam 17 lat. Lubię uprawiać sport. Bardzo. 12 lutego podczas lekcji W-F doznałem kontuzji kolana. Mianowicie podczas biegu, nagle coś w nim przeskoczyło. Upadłem. Ból był okropny, przynajmniej przez to pierwsze pół godziny. Nauczyciel kazał mi wrócić do domu i robić okłady z Altacetu. Do domu nie mogłem wrócić o własnych siłach, więc poprosiłem kolegę o pomoc. Moja mama, kiedy dowiedziała się, o moim wypadku, szybko wróciła do domu. Wybraliśmy się do poradni dziecięcej. Tam Pani doktor stwierdziła skręcenie stawu kolanowego. Zrobiła mi opatrunek z Altacetu i wszystko zawinęła bandażem elastycznym. Na kontroli tydzień później, Pani doktor nie widziała zmian w moim kolanie. Założyła mi szynę z gipsu. Na następnej kontroli po tygodniu zrobiono mi punkcję kolana. Z kolana wydobyła 40 ml krwi. Okazało się że miałem krwiaka. Na następnej kontroli znowu miałem punkcję. Oczywiście cały czas zakładano mi szynę. Lekko poddenerwowany ciągłymi wizytami zacząłem odczuwac lekkie załamanie. W końcu nadszedł dzien, kiedy Pani doktor stwierdziła że nie będziemy już zakładać szyny i dała mi skierowanie do ortopedy i na rehabilitację (laser i pole magnetyczne). Po wizycie u ortopedy dowiedziałem się że mam zablokowane kolano i ze trzeba zrobić rezonans magnetyczny. Oczywiście w międzyczasie chodziłem za rehabilitację przez 7 dni. Po naświetlaniu laserami poczułem ulgę. Mogłem normalnie zginać i prostować kolano. Jednak cały czas czułem niestabilność. Po odebraniu wyniku rezonansu udałem się do prywatnego ortopedy. Powiedział mi że mam naderwane więzadło krzyżowe (nie pamiętam już które). Umówiłem się z nim na zabieg artroskopii, który mam w grudniu (w międzyczasie mam operację wycięcia ropienia włosowatego). Kazał mi oszczędzać kolano i powiedział że widzimy się w grudniu. Niestety. Po 2 tygodniach od wizyty źle stanąłem i znowu napłynął mi płyn do kolana. Przestraszyłem się tego bardzo. Udałem się do mojego prywatnego ortopedy. Zrobił mi punkcję, znowu spuścił 40 ml. Powiedział, że już może stwierdzić na ponad 50% że zerwałem te więzadła. Kazał kupić stabilizator sprężynowy, żeby nie narażać kolana na kolejne historie. Teraz czekam na artroskopię i ewentualną rekonstrukcję ACL.

  • Olek

    Mój kuzyn był na meczu piłki nożnej, na boisku miał wyprostowaną nogę aby wybić piłkę napastnikowi i napastnik się wrył w kolano mojemu kuzynowi bolało masakra. Potem gdy podawał piłkę usłyszał taki chałas, i potem tak strasznie bolało, że masarzysta dał mu aż 2 proszki przeciw bólowe. Pojechał do lekarza, lekarz zrobił mi kilka badań i powiedział że kości ma całe oraz nie ma zerwanych wiązadeł z boku kolana, lecz może mieć przodnie zerwane iż miał krwiaka w kolanie. Ma jechać jeszcze na rezonans w piątek. Jakby miał zerwane wiązdła to mógłby jeszcze grać w nogę ?. Czy ma zerwane wiązadła ?

  • ANIA 78

    WITAM , 5 MARCA NACIAGNELAM WIEZADLO KRZYZOWE, W TYM TYG. POWIDZIELI MI ZE BEDE MIALA REKONSTRUKCJE WIAZADLA ZA 6 MIESIECY, JESTEM ZALAMANA, MA KTOS NAMIARY NA SZYBSZY TERMIN NA NFZ ?

  • Balbinat0r

    Cześć wszystkim , chciałem się was zapytać czy jak mam zerwane więzadło krzyżowe przednie w około połowie długości , czy będzie potrzebna rekonstrukcja czynie . Czekam na odpowiedz.

  • Mateusz

    Jestem po rekonstrukcji więzadła przedniego i tylnego jakieś 3 tygodnie ,kolano wygląda już w mare ale ból czasem jest nie do wytrzymania a najgorzej w nocy , mam powstawiane kotwy i śruby . Ból jest jeszcze większy po ćwiczeniach . Po tym co zrozumiałem cała rehabilitacja będzie trwała 9 miesięcy do pewniej sprawności i tak nawiasem zapytać chciał bym tych co już uprawiają sporty po ACL watro zakupić sobie jakiś stabilizator dla pewności i nosić go przez jakiś czas ?? Olek miałem tak samo jak Twój kuzyn usłyszałem trzask a do tego widziałem jak rzepka przemieszcza się do zewnątrz a potem wskakuje na własne miejsce . NA zabieg czekałem poł roku wcześniej też miałem ACL ale z błędną diagnozą i niestety nie mogli zrobić tego od razu .

  • Angelika

    hej mam pytanie miesiąc temu maiłam operację
    i znowu mam zerwane wiązadło czy może być gorzej później czy lepiej

  • Darek

    Witam,
    Podczas długiego weekendu 04.05.2013 pojechałem sobie wieczorem potrenować na rowerze (poskakać na hopkach), 2 skok i upadek usłyszałem tylko chrupnięcie w lewym kolanie i niesamowity ból. Po upadku z wysokości 1,5 m leżałem z 5 min i zwijałem się bólu. Kiedy sie otrząsnąłem wróciłem do domu na jednej nodze nie było mowy żeby stanąć na nią. Po tym wszystkim pojechałem na pogotowie lekarz zlecił RTG, obejrzał zdjęcie stwierdzając że nic poważnego się nie stało. Zalecił okłady z altacetu i opatrunki z bandaża elastycznego. No dobra minęło 2 tyg. przez cały czas chodziłem o jednej kuli, ale nie było większych efektów w „leczeniu”. Postanowiłem wybrać się do ortopedy . Od razu podejrzewa zerwanie ACL i MCL powód brak stabilności bocznej, ściągnął 70 ml płynu z krwią co potwierdzało zerwanie wiązadła. Po kilku dniach 23.05.2013 wykonałem MR , badanie potwierdziło zerwanie w.w. oraz pękniecie łąkotki przyśrodkowej oraz rozkawałkowanie rogu tylnego łąkotki bocznej. Ortopeda zalecił rehabilitację stawu, na zabieg rekonstrukcji wiązadła jest za wcześnie silny obrzęk stawu i wysięk w torebce stawowej. Zabieg będzie możliwy może po 6 tygodniach. Ale jak wiem NFZ będzie kazał czekać o wiele dłużej:(

  • Rafał

    Ja jestem 3 tygodnie po ACl ale z własnego materiału, nie od dawcy i szyciu łąkotki przyśrodkowej. Mam 4 ślady po wejściu altroskopem i jedno nacięcie ok 4 cm. Chodzę już bez kul, ale staram się jednak ich używać. Bez bólu, zgięcie ok 90 stopni. Ćwiczę sobie samodzielnie, bo przekładane miałem rehabilitacje.
    Piszę przede wszystkim do Ani, która chce płacić 12 tys za rekonstrukcję. Może troszkę późno, może już jest po zabiegu, ale…polecam kontakt z doktorem Arkadiuszem Koniarskim z Częstochowy. Uważam, że jeden z niewielu taj klasy specjalista od kolan w Polsce. Ale najważniejsze, że zabiegi realizowane przez doktora są w prywatnym oddziale ortopedycznym w Jędrzejowie i są refundowane przez NFZ. Wiec masz bardzo dobrego specjalistę, który nie masakruje ci kolana i nie płacisz na zabieg.
    Polecam takie rozwiązanie.

  • matt22

    Witam ! Jestem po rekonstrukcji więzadeł i szyciu łąkotki dokładnie 22 dni i 2 dni temu podczas chodzenia poślizgnąłem się o kulach 2 razy i noga się zgięła bez bólu w kolanie lecz w stopie z dziwnym uczuciem. Czy jest możliwość, że uszkodziłem łąkotkę lub zerwałem ponownie więzadła :( ?

  • matt22

    chciałem dodać, że to zdarzenie miało miejsce z ortezą, która zablokowała większę zgięcie (ustawione na 30 stopni )

  • Mateusz

    WItam, mam pytanie, otóz minęły prawie dwa miesiące a dowiaduje się z wyniku rezonansu magnetycznego ze mam zerwane całkowicie więzadło krzyżowe przednie. Czy to jest możliwe zebym 2 miesiace mógł teoreczynie z duzym bolem biegac w stabilizatorze za 50 zł ? nie moge aż uwierzyć w opis ortopedy wyników rezonansu ..

  • Federico

    Witam gram w pilke i tydzien temu na treningu doznalem urazu. Slyszalny byl trzask w kolanie ale bol nie byl az tak duzy. USG wykazalo czesciowe zerwanie wiezadla. Chcialem zapytac czy obejdzie sie bez operacji? Za 2 tyg mam wizyte u lekarza czy kolano jest stabilne. Tydzien po feralnym dniu nawet chwile truchtalem mam problemy ze zginaniem nogi i podnoszeniem wysoko ale kolano wydaje sie byc stabilne. Czekam na szybka odpowiedz!:) dziekuje!:)

  • Jarek

    Mam pytanie po jakim czasie po rekonstrukcji można normalnie funkcjonować

  • Qr@

    a po tych wszystkich zabiegach doczepili ci trochę jaj bo beczysz nad tym jak nowobogacki dzieciuch któremu stało się ała. Ja ma zerwane acl od 5 lat i gram w siatkę bronie w lidze halowej piłki nożnej i wystarczy trochę dbać o budowę mięśniowa a nie sypać kasą na jakieś dziwne przeszczepy bo boisz się, że ci jakiś kawałek mięśnia czy ścięgna wytną.

  • thomas

    do qr@: nie ma co udawać bohatera za kilka (-nascie) pewnie odczujesz mocno brak więzadła choć szacunek za odwagę, pisze bo troche mnie przypominasz poza kilkoma szczególami – ja spokorniałem po zerwaniu więzadła i narazie bo jestem dopiero niecale 3 tyg. po urazie poczekam na postępy w leczeniu…
    podbijam pytanie: czy w przypadku jedynie naderwania więzadla krzyżowego przedniego moze obejsc się bez operacji????????????????????????????????????????i byc w pelni sprawnym

  • Michał

    Hej,
    Bardzo fajnie opisałeś cały przebieg z acl. Dzięki serdeczne!
    Właśnie zerwałem więzadło i czeka mnie ta sama przygoda, a niewiadomych niestety jest wciąż wiele. Już byłem u kilku lekarzy, ale jakoś nikt tego dobrze nie umiał opowiedzieć i odpowiedzieć na pytania.
    Jedno które mi pozostaje to czy iść prywatnie (np. brać pożyczkę) czy czekać pół roku na nfz i iść do mniejszego szpitala w starogardzie gdańskim (w 3mieście nikt lepszego terminu mi niestety nie dał)? Tam niestety nie znam żadnego lekarza i jest pewna obawa o to ile takich zabiegów wykonują i jakie mają doświadczenie.
    Pozdrawiam
    M

    • Beata

      Nie wiem czy jesteś już po operacji, czy dalej czekasz, ale proponuje sprawdzić terminy w Kwidzynie i pytać o dr Samsona. Ja jestem z Gdańska a operowałam się tam, ponieważ terminy były krótkie i lekarz jeden z najlepszych od acl.

  • Marek

    Bardzo fajny opis. Ja również mam przykre doświadczenia z kolanem. Niestety czeka mnie już druga operacja… Z tego powodu wiedzy mam niemało w tym temacie i chętnie się nią dziele na moim blogu: http://www.takiekolano.blogspot.com
    Odpowiem na pytania i postaram się pomóc;)

  • Ewka

    Nie polecam robienia operacj rekonstrukcji acl na NFZ. Odczujesz ten fakt tuz po operacji, ci co oplacili sobie lekarza sa lepiej traktowani od tych , ktorzy mieli operacje na nfz. Ci oplaceni maja zmieniana posciel kilkakrotnie w dniu po operacji i podczas samego pobytu w szpiytalu…a Ty lezysz w brudnej poscieli tej z operacji jak…SMIEĆ. Ty cierpisz bo Tobie przed znieczuleniem ledzwiowym nie podadza lepszego srodka przeciwbolowego, tak ze nie czujesz zadnego bolu. Po operacji pielegniarki skakaja kolo nich dbajac aby nic ich nie bolalo…podaja dobre leki przeciwbolowe. A jak Ty poprosisz o cos przeciwbolowego to albo udaja, ze Ciebie nie slysza albo po wielu Twoich prosbach na odczepnego dadza ci jakis lekki lek przeciwbolowy. Czujesz sie na sali jak smiec …oplaceni pacejenci leza w czystych poscielach z usmiechem na ustach bo nie odczuwaja bolu….a TY PACJENCIE ZDANY NA OPERACJE Z NFZ lezysz jak ten jkloszard w brudnej poscieli, caly obalaly nie mogacy ruszyc nawet palcem z bolu….to jest bardzo upokarzajace. Lekarz, ktory zgarnal kase z usmiechem podchodzi do „swoich” pacjentow dajac przerozne rady …a Ty jak o cos zapytasz to odburknir byle co pod nosem….a pozal sie, ze Cie boli to powie, ze ma bolec. Okropne sytuacje….. a i oplacanym lepiej zrobione operacje lepiej sie goja. A TY pacjencie Z NFZ mozesz sie tylko modlic i liczyc na cud , ze nie bedzie komplikacji. A jednak tym z NFZ komplikacje sie najczesieciej przytrafiaja….bo nie dales kasy wiec czemu masz byc leczony lepiej od tych, ktorzy ja dali. Napewno nie poswieci ci uwagi….jestes jak odrzucony przez pana pies.

    • Beata

      Nie zgodzę się co do operacji na NFZ. Wszystko zależy od lekarza. Mnie mój lekarz przekonywał wręcz, bym skorzystała z szansy i zrobiła operację w normalnym szpitalu na NFZ. On tam operował. Polecam szpital w Kwidzynie, gdzie są krótkie kolejki i operuje jeden z najlepszych lekarzy od rekonstrukcji acl dr. Lucjan Samson. Operację miałam 22 sierpnia a dziś chodzę bez kul. Nie miałam żadnych większych obrzęków, które utrudniały by mi chód. Funkcjonowałam prawie od razu bez tabletek przeciwbólowych. Mam maleńkie dwie kropeczki plus sklejone nacięcie w miejscu pobierania tkanki na ok. 2-3 cm. W sumie 4 szwy. Nawet nici te same co odpłatnie. Wiem, że są lekarze którzy będą nagabywać do tego, by operować się „odpłatnie”, a człowiek przestraszony zrobi wszystko by szybko wrócić do zdrowia. Jednakże ja swój pobyt w szpitalu państwowym uważam za trafny wybór. Byłam pod opieką w razie czego i czułam się bezpiecznie. Dreny zdjęte nie następnego dnia (bo trzeba zwolnić łóżko następnemu „za kasę”), tylko w drugiej dobie. Za to później żadnych punkcji oraz opuchnięć. Czekałam na operację 3 miesiące, ale uważam, że było warto. A spieprzyć operację może również lekarz w prywatnej klinice. pozdrawiam :)
      moja rada : Wybieraj lekarza a nie klinikę.

      • Magda

        Potwierdzam i zgadzam się z BEATĄ. Pamiętam moje załamnie po zerwaniu ACLa i chęć operacji prywatnej! Dobrze ze tego nie zrobiłam! Trafiłam do ortopedy który polecił, żeby odczekać. Wraz z czekaniem kolano się zagoiło i było sprawne. Rekonstrukcje zrobiłam po roku od zerwania. Po operacji nie miałam nawet opuchlizny, tabletki brałam tylko przez 3 dni. Po 2 tyg wróciłam do pracy (siedzącej) :) Polecam czekanie i zrobienie operacji na NFZ.

  • karola_6b@tlen.pl

    Bardzo fajnie to opisałeś, konkretnie i na temat. Ja niestety 2 raz zerwałam więzadła:( Gram w piłkę ręczną i 4 lata temu podczas zwodu podwójnego( dla tych którzy grają wiedzą o co chodzi) skręciłam kolano, ból był straszny ale trwał może z 20 minut, gorzej było drugi dzień i dalej… diagnoza zerwane przyśrodkowe, uszkodzona łąkotka i zerwany ACL. Najpierw artroskopia, a po ok. 2,5 miesiącach rekonstrukcja. Operację robiłam w Bieruniu, najlepsza klinika jaka istnieje. Po operacji zero problemów, tam też była rehabilitacja. Ostra jazda przez pół roku. Wróciłam do sportu, grałam 3 lata bez żadnych kontuzji. Niestety w pechowym meczu bramkara z przeciwnej drużyny wybiegła z bramki podczas gdy ja biegłam na kontre, zderzyłyśmy się, ona dostała czerwona za brutalny faul, ja wiłam się i krzyczałam z bólu. Ból był nie do zniesienia, wiele wiele razy bardziej cieższy niż ten przy pierwszym zerwaniu acla. Pewnie dlatego że siła zderzenia była ogromna. Kolano spuchło, zero zgięcia, zero wyprostu, nic. Udałam się ponownie doc Bierunia, diagnoza pewna w 90% zerwany acl tylny przyczep. Kolejne 6-9 miesiecy z głowy, już nie wspominam o kosztach operacji, cieżkiej rehabilitacji, straconego czasu i upośledzonego życia, tylko przez czyjąś glupote. Ale ludziska nie ma co sie załamywać, bo jedyny plus tego jest taki że wraca się z 100000 razy silniejszą motywacją. Ja już myślę o powrocie na boisko i tym że na pewno nastąpi to dużo szybciej niż za pierwszym razem, a przynajmniej zrobię wszystko aby tak było. Wszystkim acl-owiczom życzę motywacji i wytrwałości bo to najważniejsze. Pozdrawiam!!!!

    • karola_6b@tlen.pl

      Oczywiście rezonans potwierdzi w 100 % , niestety dochodzi do tego zerwane więzadło przyśrodkowe i nie wiadomo co z łękotkami. Czuć duża niestabilność, krew w kolanie i krwiak z tyłu :/