27.06 2011

Goodbye blue sky – ostatni letni rowerowy weekend w tym roku

Niestety – na następne rowerowe wycieczki będę musiał poczekać do października. Za kilka dni mam zaplanowaną operację kolana. Noga przed zabiegiem jest jednak na tyle sprawna, że postanowiłem w długi weekend zaznać nieco przyjemności przed kilkumiesięczną rehabilitacją. Do pedałowania przyzwyczajałem się przez ostatni tydzień jeżdżąc do pracy. Nie chciałem oczywiście przesadzić, wiec zaplanowałemCZYTAJ WIĘCEJ

22.08 2010

Kraków – Warszawa: 300 km na rowerze w jeden dzień!

W zeszłym roku razem z Belmondem przejechaliśmy 213 km z Olsztynka do Warszawy, łamiąc psychologiczną barierę 200 km podczas jednorazowej wycieczki. Po opróżnieniu kilku flakonów wina oraz opowiedzeniu anegdotek o Michale Wolffie (mistrzu długodystansowych wypraw z forum pozdrozerowerowe.info) na wigilijnym spotkaniu u Pauli i Szymka w kilku rozgrzanych głowach zagościła ułańska fantazja – z Sidorem i Belmondem postanowiliśmy złamaćCZYTAJ WIĘCEJ

20.08 2010

Weekend na szosie w Tatrach, czyli Tour de Pologne amatorów i kontratak forfitera

W pierwszy weekend sierpnia wybrałem się razem z Tigerem na trzy dni do Bukowiny Tatrzańskiej z zamiarem solidnego pojeżdżenia szosówką po Tatrach. Od powrotu z Dolomitów brakowało mi wspinania się na przełęcze i szumu wiatru w uszach na długich zjazdach. Całe szczęście, że nie zaufaliśmy prognozom pogody, które przewidywały spore opady deszczu i zdecydowaliśmy się na wyjazd. Jak się późniejCZYTAJ WIĘCEJ

26.07 2010

Kolejne dwa rowerowe weekendy – Mazury i Pilawa

W zeszłym tygodniu nie zrobiłem wpisu, ale nie znaczy to wcale, że nie jeździłem na rowerze. Żal byłoby zmarnować tak cudowną, wakacyjną pogodę. Poprzedni weekend spędziłem na działce Żabci i Sidora w Marksewie, niedaleko Szczytna. Za to na 24-25 lipca byłem umówiony z kolegami na solidne MTB w Górach Świętokrzyskich, ale zapowiadane burze i nawałnice na południu Polski skutecznie nas zniechęciłyCZYTAJ WIĘCEJ

16.07 2010

TransAlp, czyli 800 km, 19 przełęczy i 20000 m przewyższenia w 7 dni

Na początku lipca miałem okazję pojechać tam, gdzie można w pełni korzystać z roweru szosowego, czyli w Alpy. Po inauguracyjnej wycieczce rok temu, tym razem trasa była bardziej ambitna. Dzięki temu udało nam się dotrzeć w fantastyczne miejsca, pokonać wąskie asfalty, o jakich nawet nie śniliśmy i zdobyć trudne przełęcze. Za cel obraliśmy sobieCZYTAJ WIĘCEJ

28.06 2010

Wilanów i Urle – ostatnie jazdy przed Dolomitami

Kolejny weekend upłynął pod znakiem bardzo udanych wycieczek na szosie po okolicach Warszawy. To już ostatni sprawdzian przed Dolomitami, w które udaję się w piątek. Koniec jazdy po płaskim – teraz czas na wielkie góry. W sobotę z Tigerem pokonaliśmy trasę treningową klubu Wilanów, a w niedzielę z Drzymerem wybraliśmy się do Urli, gdzie przy okazji odwiedziliśmy Pasia.CZYTAJ WIĘCEJ

20.06 2010

Pętla Beskidzka

Wczoraj spędziłem najlepszy dzień rowerowy w tym sezonie. Kolejny raz utwierdziłem się w przekonaniu, że nawet najciekawsze zakątki Mazowsza nie dadzą takiej frajdy z jazdy, jak górskie serpentyny. I nie ważne, czy wolisz jeździć MTB, czy na szosie – góry to esencja kolarstwa – koniec i kropka. Ponieważ nadarzyła się okazja na jednodniowy wyjazdCZYTAJ WIĘCEJ

13.06 2010

Ze Skierniewic do Warszawy przez Puszczę Bolimowską i Kampinos

Sobota, 9:35 – właśnie wskoczyłem do pociągu Kolei Mazowieckich relacji Warszawa Wschodnia – Skierniewice. Na Dworcu Centralnym dosiadł się do mnie Rik, czyli Drzymer, a Zachodnim dołączyli jeszcze Tiger z Żywikiem. Rik poszedł do przedziału osobowego kimać, ponieważ spał tylko 2 godziny w nocy, a my umilaliśmy sobie podróż dyskusjami o sprzęcie w wagonie rowerowym.CZYTAJ WIĘCEJ

3.06 2010

77 km na rozpoczęcie długiego weekendu

Podobnie jak rok temu (wycieczka do Radomia), nie mogłem zmarnować dnia wolnego od pracy i w Boże Ciało wybrałem się na rower. Ponieważ w tym tygodniu moi koledzy Szymek i Drzymer stali się szczęśliwymi posiadaczami rowerów szosowych, miałem nadzieję, że utworzymy całkiem spory peleton. Niestety czołowy entuzjasta asfaltu Der Tiger pojechał do domuCZYTAJ WIĘCEJ

15.05 2010

Trasą treningową Klubu Kolarskiego Wilanów

Maj w tym roku nie rozpieszcza pogodą. Dni, kiedy można pojeździć i nie wyglądać jak kolarze jadący w Giro di Italia na dzisiejszym etapie, można policzyć na palcach jednej ręki. Z tym większą radością obejrzałem prognozę pogody na sobotę, tuż po powrocie z juwenaliowego koncertu T.Love. Ponieważ SMSy do potencjalnych chętnych na popołudniowy trening wysyłałem dopieroCZYTAJ WIĘCEJ