3.09 2009

Rodzinne strony Ryby – wycieczka wspomnień

Korzystając z wyśmienitej pogody, wybraliśmy się w niedzielę na pięcioosobową wycieczkę rowerową do Radziejowic. Trasę zaplanował Ryba – zaprosił nas na wieś – do miejsca, w którym spędził 9 lat swojego życia. Tradycyjnie wykorzystaliśmy Koleje Mazowieckie i po niecałej godzinie podróży byliśmy w Międzyborowie. Trzeba przyznać, że oznakowanie szlaków w tym rejonie jest wyjątkowo słabe, przez co wielokrotnie gubiliśmy drogę. Często jechaliśmy po prostu „na azymut”, ale kto się przejmuje takimi drobiazgami, skoro dookoła las i przygoda! Po kilkunastu kilometrach dotarliśmy do miejscowości Nowe Budy, która kiedyś (jak zapewnia Ryba) nazywała się Budy Nowe. Tam właśnie znajduje się gospodarstwo znane naszemu koledze z młodości. Może nie wszyscy wiedzą, ale Ryba wychował się wśród kurcząt. Potem miały być tam hodowane konie, ale przez afery z cyganami zamiast koni na podwórku wypasają się małe, różowe świnki i cały teren jest dość zaniedbany. Główną atrakcją wycieczki był pałac w Radziejowicach – zrobiliśmy tam sobie mały piknik. Po drodze do Grodziska przebieg szlaku trochę nas zaskoczył. Szkoda, że nie mieliśmy maczety – na pewno przydałaby się podczas przedzierania się przez gęste trzciny…

Wycieczka była bardzo przyjemna i mimo, że krótka (kilometrowo), to pokonanie trasy zajęło nam całkiem sporo czasu. Ciekawe ile jeszcze tak ciepłych weekendów przed nami?


Moja Kona kona na nieprzejezdnym fragmencie szlaku


Ostatnie metry drogi przez dżunglę

Tagi wpisu:

 

KOMENTARZE

Możesz śledzić komentarze przez kanał RSS. Możesz zostawić swój komentarz do tego wpisu.

W obecnej chwili nie ma żadnych komentarzy do artykułu "Rodzinne strony Ryby – wycieczka wspomnień".