16.05 2012

Zawody marzeń – Rajd Miejski 360° Gliwice 2012 (etap rowerowy)

Nie pamiętam, żeby jakiekolwiek zawody pozostawiły w mojej głowie tak wiele pozytywnych wrażeń i sprawiły tyle radości, jak Rajd Miejski 360° Gliwice 2012. Szczególnie podobał mi się drugi etap imprezy, w którym dominowała jazda na rowerze, ale pojawiły się też kajaki, rolki i bieg na orientację. Przez ostatnie lata z map korzystałem tylkoCZYTAJ WIĘCEJ

15.05 2012

Debiut w adventure racing – Rajd Miejski 360° Gliwice 2012 (etap pieszy)

W ostatni weekend razem z Żabą wzięliśmy udział w imprezie, która poszerzyła moje spojrzenie na sportową zabawę. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz jakieś zawody sprawiły mi tyle przyjemności i dostarczyły takiej dawki emocji. Było tu wszystko, co lubię – sportowa rywalizacja, ciekawe zadania do wykonania, różnorodność konkurencji i nawigacja z mapą po obcym terenie.CZYTAJ WIĘCEJ

Kategoria: Imprezy kolarskie
10.05 2012

Witaj przygodo – Rajd Miejski 360° Gliwice 2012

Był ciepły majowy wieczór 2011 roku. Właśnie trwała Austrostrada – wycieczka po Austrii, na którą wyjazd miał być spełnieniem jednego z moich rowerowych marzeń. Niestety wszystko prysło w ułamku sekundy tydzień wcześniej za sprawą zerwanego więzadła w kolanie. Zwlokłem się z trzeciego piętra o kulach przed blok. Tak się szczęśliwie złożyło, że mój przyjacielCZYTAJ WIĘCEJ

Kategoria: Różne
9.05 2012

Nocne serwisowanie

Tegoroczny sezon rozpocząłem wyjątkowo późno, ponieważ dopiero od majówki, o której pisałem tutaj. Wszystko przez to, że dopiero wiosną mogłem stanąć na nartach po operacji kolana. Także, kiedy na nizinach eksplodowała zieleń, a owocowe drzewa cieszyły oczy feerią barw, ja walczyłem z zamieciami śnieżnymi na lodowcu Kaunertal. No ale wreszcie przyszedł czas na rower i mam nadzieję,CZYTAJ WIĘCEJ

9.05 2012

Majówka 2012 – Brok

To już czwarta majówka, o której piszę na blogu. Długi wiosenny weekend jest naszą dwudziestoletnią tradycją. Chyba właśnie w 1992 roku rodzice pierwszy raz zabrali nas na rowery w okolice Popowa i tak to się wszystko zaczęło. Odtąd zawsze jeździmy razem i mam nadzieję, że choćby nie wiem jak atrakcyjne oferty pojawiały się na horyzoncie, naszaCZYTAJ WIĘCEJ

6.11 2011

IV trening sekcji – „król podjazdów”

Dzisiejszą krótką wycieczką zakończyliśmy treningi rowerowe Sekcji Narciarskiej AZS PW w tym sezonie. Podobnie jak przed rokiem, pogoda okazała się bardzo łaskawa i z dużą przyjemnością można było jeździć na dwóch kółkach przez ostatnie cztery weekendy. Część zawodników pojechała w Alpy na trening, a kilka osób spoza sekcji, w związku z emocjami towarzyszącymiCZYTAJ WIĘCEJ

30.10 2011

III trening sekcji – czasówka

Na ten trening czekałem najbardziej – pamiętam, że czasówka rok temu wywołała mnóstwo emocji. Liczyłem, że teraz będzie podobnie i nie pomyliłem się!

Spotkaliśmy się o 10:15 na Rondzie Starzyńskiego. Pora wczesna, ale ze względu na zmianę czasu prawie nie było spóźnialskich. Ruszyliśmy lepszym tempem niż poprzednio drogą techniczną PKP. Dość szybko dotarliśmy nad KanałCZYTAJ WIĘCEJ

23.10 2011

II trening sekcji – „mistrz prostej”

Wczoraj zaliczyliśmy kolejny trening sekcji narciarskiej AZS PW na rowerach. Jak na razie pogoda nam dopisuje i drugi weekend z rzędu jeździliśmy w słońcu. Zanim jednak spotkaliśmy się na Ursynowie, musiałem popracować nieco nad najnowszym wydaniem Magazynu NTN Snow & More. Udałem się w tym celu z samego rana na Bielany. Trawa po nocnych przymrozkach pokrytaCZYTAJ WIĘCEJ

16.10 2011

I trening sekcji – borem, lasem i przez knieje

Dziś rozpoczęliśmy jesienne treningi rowerowe Sekcji Narciarskiej AZS PW. W tym roku kalendarz ułożył się tak, że stało się to wyjątkowo późno, bo zazwyczaj pierwsze przejażdżki uskutecznialiśmy w pierwszej dekadzie października. Ale plan mam ambitny, jeśli tylko nie będzie padać, to przed nami jeszcze trzy treningi w weekendy.

Nie zdążyliśmy nawet ruszyć, a jużCZYTAJ WIĘCEJ

8.10 2011

Come back na rower po 100 dniach!

Od operacji mojego kolana, o której pisałem w tym artykule, minęło prawie 100 dni. Czyli dokładnie tyle, ile jest niezbędne, aby bezpiecznie ruszyć na rower. Przez ostatni miesiąc jeździłem w domu i siłowni na trenażerze, przygotowując się na ten piękny moment.

Radość była ogromna. Nie przeszkadzał mi ani siąpiący deszcz, ani jesienna temperatura (zaledwieCZYTAJ WIĘCEJ